Coś ty narobił Fred?

Jest sobie kurier/asystent w Warner Bros. Pictures czy w DC Comics. Nazwijmy go Fred, żeby chronić prawdziwą tożsamość. Fred jest dobrym pracownikiem, nieco zarobionym, ale skrupulatnym. Fred miał wypadek. Niósł wielki stos papierów. Na tym stosie, luźno leżały scenariusze do filmów: Batman z Affleckiem, Man of Steel 2, Batman v Superman, Wonder Woman, Dawn of Justice (League). Fred miał tego dnia pecha i najzwyczajniej w świecie się wygrzmocił. Padł jak długi, a papiery niespięte ze sobą pofrunęły we wszystkich kierunkach. Część wpadła do rzeki, część do koksownika przy ulicy, część pod koła nadjeżdżającej ciężarówki, a część po prostu odleciała w siną dal. Załamany Fred pozbierał to co się dało, bez ładu i składu rzucił na jedna kupkę, a Zack Snyder zrobił z tego film. Dzięki Fred, wielkie dzięki...

Nie wiem czy tak było naprawdę, to tylko jedna z hipotez. Niech komisja Macierewicza sprawdzi. Efekt jest nadal taki sam: Batman v Superman to film pozbawiony spójności, dobrego scenariusza, za to przeładowany postaciami, mało interesującymi wątkami, bez jednej spójnej linii fabularnej. W niecałe trzy godziny seansu upchano masę scen, jedne genialne, inne słabe, ale w sumie nie stanowią opowieści. Jedynie ciąg mniej lub bardziej efektownych filmików. Jak jakaś playlista na youtube. Mam wrażenie, że DC ma kinowy kompleks Marvela i postanowiło dogonić konkurencję sprintem zamiast sensownie rozkładając siły. Ja Avengersów specjalnie nie lubię, zbyt to kolorowe i infantylne, ale Marvelowi trzeba oddać jedno: wiedzą jak to robić. Iron Man, Thor, Cpt. Ameryka, Iron Man 2. W Avengersach znamy już główne postacie i film jest o zespole, nie traci czasu na objaśnianie kto jest kim i jaką ma motywację. Batman v Superman chce zrobić od razu wszystko i pada pod ciężarem własnych ambicji. Dlatego skupię się na ocenie hipotetycznie oryginalnego zamysłu twórców, sprzed wypadku Freda.

Batman z Affleckiem

Wbrew wszelkim malkontentom Ben Affleck jako Bruce Wayne i Batman jest rewelacyjny. Inny niż Bale, inny niż Człowiek-nietoperz w jego wersji to starszy, zgorzkniały facet, który przestał się szczypać z przestępcami. Poszerzył arsenał środków oddziaływania o broń palną, tortury i zabijanie. Nie kryje się w mroku kiedy nie musi. Stawia na krwawą, brutalną konfrontację. Jest detektywem, gadżeciarzem i standardowo ma do pomocy wiernego Alfreda. Jeremy Irons zagrał tak samo dobrze jak Affleck. Mimo kilku scen, które mogli sobie darować - na pewno chętnie zobaczyłbym osobny film z Batmanem w tej wersji.

Man of Steel 2

Mówcie co chcecie. Superman to w założeniu bohater, którego trudno wziąć serio, dlatego też jestem fanem filmu Man of steel, bo to pierwsza inkarnacja Kal-Ela, która nie wzbudza u mnie litości. Pomysł na rozliczanie Supermana przez sąd czy kongres jest świetny i dobrze rozwinięty wątek znów - starczyłby na cały dobry film, który chętnie bym obejrzał. Cavill jest świetny w swojej roli i jedyny problem mam z Lois Lane, która pojawia się trochę w stylu deus ex machina i zachowuje się cokolwiek idiotycznie. Najgorszym elementem tej części jest Lex Luthor. Ludzie skupiali się na hejtowaniu Afflecka, a prawdziwym strzałem w kolano jest właśnie Jesse Eisenberg. Facet jest koszmarny. Zapomniał chyba, którą postać miał zagrać i daje nam karykaturalna, przesadzoną i groteskową wersję Jokera z The Dark Knight. Mimo, że Lex ma całkiem sensowny plan to w ogóle nie czuć ciężaru wydarzeń. Co się facet nie pojawi na ekranie to BvS zamienia się w parodię. Cały wątek powinien wylądować w koszu, bo jego motywacja jest całkowicie niejasna, poza tym, ze chce siać chaos. Znów - kalka z Jokera w wersji Ledgera.

Za dużo też czasu poświęcono na usilne tłumaczenie się z pierwszej części man of Steel. Konkretnie z głównego zarzutu (mi to nie przeszkadzało), że Superman zrobił z Zodem rozpierduchę nie dbając o życie innych. No cóż, gdyby nie zginęły te tysiące to Zod zabiłby potem wszystkich. Tyle, nie trzeba poświęcać kolejnej części na oczywiste dialogi i długie tłumaczenie się przed fanami komiksu.

Batman v Superman

Pojedynek gladiatorów, szumnie zapowiadany od początku produkcji, w filmie trwa 5-10 minut i wygląda całkiem dobrze. Pomijam fakt, że trochę przesadzili z widowiskowością (Po cholerę Batman robił jojo z Supka? Co to za technika walki?) - w kinie walka robi wrażenie i tyle. Szkoda, że jej finał już nie. Zmiana tonu, nastawienia do siebie obu stron następuje w ułamku sekundy i na twarzy widza maluje się wielkie WTF. Co ja pacze? Co się stało? Kolejny wątek, który potraktowano po macoszemu byle upchać ile się da. Scena, w której staja twarzą w twarz robi wrażenie, ale jest bez sensu. Batman ściga pewnych niemilców i nagle Superman mu przeszkadza. Wątek pościgu nagle się urywa i tyle. Już nawet nie wspominam, że w The Dark Knight pojedynek na ulicach Gotham był sto razy lepiej nakręcony, bo po co? Nie kopie się leżącego...

Wonder Woman

Gal Gadot jako WW jest i tyle można o niej powiedzieć. Przewija się gdzieś tam na trzecim planie. Coś jak Cpt. Phasma w nowych Star Warsach, ot, może ciut jej więcej. Albo gdzieś jedzie, albo coś kombinuje, ale kogo to obchodzi? Dla kogoś, kto nie zna komiksów jest całkowitą zagadką, w ogóle jej nie poznajemy, a nagle bach! Staje się równoprawnym uczestnikiem ostatniej bitwy. Bo tak. Co nią kieruje? Kulawy scenariusz. A już scena jak się pojawia w stroju i nagle z całkowitej czapy leci muzyka rockowa - ojej, mokry sen każdego dziesięciolatka, ale niekoniecznie materiał do poważnego filmu. Zdecydowanie chcę zobaczyć coś więcej, może być nawet standardowe "origin story" - to nie jest postać znana miłośnikom kina.

Dawn of Justice (League)

Tu też jest grubo. Poza tym, że przez cały seans przewijają się główni członkowie Justice league mamy jeszcze na siłę wrzuconą scenę z pewnym mailem. To było dopiero słabe. Nie chcę pisać w detalach, bo byłby to w jakimś tam sensie spojler, ale nie pamiętam bardziej na siłę wrzuconej, niepotrzebnej sceny w jakimkolwiek filmie. Na szybko do głowy przychodzi mi jedynie Thor i wizja Ragnarocka w Age of Ultron. Może i to są smaczki dla wielbicieli komiksów, ale podane z wyczuciem i elegancją słownia w składzie porcelany. Doomsday jest dokładnie taki jak w materiałach promocyjnych. Bezmózga maszyna do zabijania o wyglądzie trola jaskiniowego z Władcy Pierścieni. A dlaczego w ogóle Justice League musi się uformować? Bo Bruce Wayne ma złe przeczucie! Tak, to jedyny powód.

Tak to właśnie wygląda. Pięć filmów, z każdego powyciągano kilka momentów i skręcono do kupy bez pomysłu. Do litanii wad dorzuciłbym jeszcze późno-nolanowskie dialogi. Tu się nie rozmawia, tu się przemawia. Każdy ma przygotowany zestaw bardzo poważnych i groźnie brzmiących tekstów i wygłasza je z grobową miną. Dwa (dosłownie) momenty gdzie pojawia się jakiś żart wypadają tak naturalnie jak usta i piersi Natalii Siwiec. Dalej narzekając: wspomniany wcześniej troll jaskiniowy to nie jedyny element podobny do trylogii Władca Pierścieni. Kolejnym jest zakończenie filmu, które składa się z trzech czy czterech zakończeń, w dodatku pociętych dziwacznie pod względem chronologii.

Na początku seansu na ekranie pojawia się sam Snyder. Gratuluje widowni, że są jednymi z pierwszych, którzy zobaczą jego dzieło i prosi o dyskrecję. O niezdradzanie innym detali, żeby ich doświadczenie w kinie było tak samo intensywne jak nasze. Szkoda, że sam Snyder o to nie zadbał i słynny już zwiastun oskarżony o to, że pokazuje cały film w pigułce okazuje się winny tego zarzutu.

Wierzę, że będzie masa ludzi, którym się ten film spodoba - szanuję Wasze zdanie. Jest tak samo istotne jak moje, pana czy pani. Dla mnie to ogromny zawód i nie wiem czy coś w tym roku będzie mnie w stanie zawieść bardziej. Poszedłem do kina z dużą rezerwą po pierwszy recenzjach więc to na pewno nie wina zbyt dużych oczekiwań. Jest w tym filmie kilka fajnych scen, ale wszystko do kupy jest filmem złym, źle napisanym i pozbawionym scenariusza, który miałby ręce, nogi, bohaterów, uzasadnione motywacje i zdrowy rozsądek. Nie wiem czy to wina Snydera czy kogoś z DC. Ewidentnie chcieli jednym filmem zrobić to, co Marvel osiągnął za pomocą pięciu pełnometrażówek i bardzo, ale to bardzo nie wyszło. A potencjał był ogromny. Wycięte, dodatkowe 30 minut materiału, które pojawi się na Blu-rayu niczego w tym temacie nie zmieni. Wielka szkoda. Trzy na dziesięć, naciągane.

http://zabimokiem.pl/cos-ty-narobil-fred/

516
  • Amen.

  • Amen.

  • Scena w senacie to kwintesencja umiejętności Goyera, nie wiedział jakie dialogi napisać, to wysadził wszystko w powietrze.

  • Scena w senacie to kwintesencja umiejętności Goyera, nie wiedział jakie dialogi napisać, to wysadził wszystko w powietrze. Some Things Never Change.

  • Piszesz, że zdanie każdego jest tak samo ważne. Dla mnie twoja opinia ważniejsza jest od opinii setki fanboyów, bo potrafisz uzasadnić o co ci chodzi. Spotykałem się z ich hejtami w stylu "Przeklęty Marvel robi filmy dla dzieciarni, a tu sam mrok i film dla dorosłych" albo "Fani Marvela nie zrozumieją tak poważnej historii..." Pomijając fakt, że wzajemne pojeżdżanie sobie fanów Marvela i DC jest jak kłótnia fana Pepsi i Coca-Coli, to miło wiedzieć, że ktoś potrafi spojrzeć obiektywnie na pewne sprawy.

    • Wiesz z tym Marvelem kontra mrok i dla dorosłych w DC to prawda, ale... no właśnie. Marvel świetnie robi bardziej wesołe i infantylne bajeczki, a DC daje mrok, powagę, ale przy okazji nie wychodzi z tego fajny film. Dwa pierwsze Batmany Nolana - to był modelowy przykład jak zrobić mroczny film dla dorosłych na podstawie komiksu.

      Poza tym taki IronMan poza tym, że miejscami lekki to jest naprawdę film z ciekawym morałem w tle. Stark oglądający pierwszy raz na żywo jak terroryści korzystają z dobrodziejstw jego wynalazków? Tam było kilka scen, które wcale infantylne nie były ;)

      A powyższy opis BvS pisałem na smutno, bardzo chciałem, żeby ten film się udał :(

      • Udało się Nolanowi, bo tylko z Batmanem można coś ambitniejszego nakręcić, bo nie posiada supermocy i udało się go w miarę realistycznie przedstawić. Niestety DC zapomina o najważniejszym aspekcie filmu komiksowego - rozrywce. Dlatego właśnie wolę te wesołe ekranizacje Marvela - nie udają nie wiadomo jakiej głębi.

        • użytkownik usunięty

          Nolan zrobił dobre filmy, z nędznym Batmanem.

          No niestety, ale aktorsko Bale był "przykrywany" przez czarne charaktery. Szczytem przyćmienia Batmana był Joker.

          Bale dawał z siebie dużo, ale Nolan zrobił z gacka dziwnego gościa. Głupia chrypa, zbroja, która śmiesznie wygląda w świetle dnia. Nawet nie robił specjalnie wrażenia swoją budową ciała. Tutaj Batfleck go przebija.

          Batman nie ma super-mocy co nie przeszkadzało mu w komiksach być Chuckiem Norrisem uniwersum DC.

          Ta postać dawno temu przestała być realistyczna.

          • Bale nie stworzył jakiejś wybitnej kreacji ale nie ma się do czego przyczepić też. Wszyscy zgodzą się, że Joker go przyćmił w TDK ale powiedzmy szczerze, że każdego by zagiął.

          • Zgadzam się w kwestii Bale'a - aktorsko w żadnym filmie nie wybił się na pierwszy plan. Najwyżej w pierwszym. Natomiast co do głosu czy wyglądu - tu się nie zgadzam, to wszystko miało swój sens w konwencji zaproponowanej przez Nolana. Problem był taki, że z każdym kolejnym filmem głos zmieniał się już w karykaturę :)

          • E tam, m isię Batman Nolana podobał. Ta chrypa dodawała mu tej właśnie powagi.

            • Tyle ze batman wcale tak nie mowi ani w bajkach z lat 80/90 jakie JA pamietam ani w komiksach z tamtego okresu nie bylo NIC o tym zeby batman nosil jakis kretynski zmieniacz glosu to jakas zenada jest . Przypominam ze pierwszy batman to 1939 rok a nie ostatnie 10 lat o czym glupie gimby chyba zapomnialy i swiat batmana nie konczy sie na Nolanie Burtonie czy Martinsonie jest tego duzo wiecej i nie tylko w kolorze a tutaj nie wiem czemu wyssano sobie cos z lat 2000 i i ludzie juz pier...ą ze taki jest batman . Komedią jest tez to ze tepa masa nawet nie zauwarzyla nigdy ze w dark knight nie ma postaci z super mocami a w batman zawsze byly pomimo tego ze to jest to samo uniwersum i teraz gdy gimbuski sie dowiedza ze batman w 99% to nie jest to co widzialy u Nolakna bedzie placz lament żałoba oraz nie zrozumienie jak mi przykro :)

              • O, wyczuwam ból dupy:) Mówię tylko że mi się taki Batman Nolana podobał, chociaż najbardziej lubię Powrót Batmana Burtona. Filmy Nolana są świetnymi filmami o Batmanie, bez względu na to jak Batman w nich gada:)
                To że Batman to DC to chyba jednak gimby wiedzą (a może się mylę:)) więc pojawienie się Supermana i innych z supermocami nie powinno dziwić. To że u Nolana nie było - to trudno, taka była jego interpretacja i tyle.

                Mi osobiście komiksy, czy to Marvela, czy DC, zwisają i powiewają, bo nie mam na to miejsca, czasu ani pieniędzy (zbieram ksiażki i gry komputerowe więc na komiksy zabrakło), oczywiście szanuję i czytam o uniwersach ile się da, tylko irytuje mnie kiedy true-fani komiksowi wpadają i tłumaczą innym jak dane coś powinno wyglądać bo tak było w komiksie. Aczkolwiek nie wiem czy post kolegi damadara jest do mnie (nie chciało mi się czytać całej tej dyskusji powyżej) bo lata gimbazy mam dawno za sobą.

              • Wolisz aby każdy film (czy inna forma) kopii starego filmu (lub innej formy) musi być taka sama ? czyli jak np. jakiś super bohater działa tylko w dzień i to jest komiks z 1899 roku a w 2016 tworzą film w którym działa też w nocy i co nie można czegoś zmieniać ?

                To że coś jest w komiksie jakiejś postaci to czemu to MUSI być w filmie ? gdyby każdy film na podstawie jakiegoś komiksu byłby idealnie taki sam to komiksy służyły by jako spojlery do filmu, a tak to właśnie nie wiemy czy film będzie taki sam, inny, do połowy taki sam itp itd.

                Dla mnie batman i inne postacie z tego uniwersum zawsze były poważne a Marvelowskie, śmieszne.
                Jak będę oglądać nowego batmana to wiem że o śmiechu mogę zapomnieć, ale to batman, postać która zmienia się co kilka lat a nadal jest zarąbista.

                • Rany nikomu na serio ten mrok nie przeszkadza, tylko przesadny patos i strasznie kulejący scenariusz.

                  Tu nie chodzi o klimat tylko o sprawy podstawowe, takie jak dialogi, logika zdarzeń, budowanie postaci... Sprawy tak podstawowe, które każdy film niezależnie czy mroczny czy zabawny, czy komedia, czy horror musi mieć dobrze zrobione, zeby publiczność dobrze się bawiła.

                  Ten film był okropny, nudny, przewidywalny jak cholera, scenariusz kompletnie nie trzymał się kupy a postaci były jak tekturki.

                  Dzisiaj obejrzałem obie części Powrotu Mrocznego Rycerza (to komiks a także animacja, która była największym źródłem inspiracji reżysera BvS) - polecam strasznie, jest ZNAKOMITA. Też mamy mrok, mamy bardzo ale to bardzo dojrzałe i straszne sceny (Joker morduje ludzi, sam skręca sobie kark wczesniej biegając z batarangiem wbitym w oko [sic]) świat jest szary, nie ma czarno-białego zarysu postaci... Scenariusz ma sens a film naprawdę emocjonuje.

                  Jest sto pięćdziesiąt razy lepszy niż ten potworek którego zrobił Snyder.

                • To ze cos sie dobrze sprzedalo nie swiadczy o jakosci (Justin Bieber Spice Girls itp) ogolnie sie myslisz dopoki tworcy trzymali sie orginałów filmy szly dobrze mam wymieniac tytuly ? wiesz czemu oryginal odniosl sukces ? Bo byl dobry a jak bedziesz chcial zeby ci wypisal filmy na podstawie ksiazek i komiksow ktore zostaly odzwierciedlone poprawnie i odniosły sukces filmowy a nie tylko finansowy to nie ma problemu . Tak uazam sie powinny trzymac sie orginaly tak jak zrobil to ostatnio (cale szczescie) Deadpool a jak ktos chce sobie cos zmieniac i mielic jak w transformers to niech lepiej sam sobie cos wymysli zamiast kopiowac i przerabiac na żenade.

                • Ja nie wyobrażam sobie przeczytać książki a potem oglądać film, który ma wszystko tak samo jak w książce bo po co gdyż wszystko wiem ?

                  Wolałbym gdyby np. od połowy było dosłownie inaczej w filmie.
                  Jedni pochwalą inni nie.

                  Wiem że to co jest znane nie musi być dobre np.
                  -Moda na sukces XD
                  -Internet Explorer (tak wiem, to inny temat)

                • Forest Gump , Zaginiona Dziewczyna , filmy na podstawie ksiazek Stephen Kinga a moze Władca Pierscieni wystarczy ...wszystko to przeczy temu co piszesz reasumujac zegnam jestes zwyczajnie plytki i na sile zaklamany na potrzeby swojej wydumanej racji wypisujesz bzdury na ktore nie masz zadnego pokrycia.

                • jakoś mi władcy pierścieni się nie podobały bo na nich usypiałem.
                  A więc to że tobie się podobały jest tak samo ,,normalne,, jak to że mam swoje zdanie, o tym że kopiuj wklej z książki do filmu nie jest JEDYNYM sposobem jaki jest realizowany :)

                  Podobają mi się i takie wersje, ale lubie też gdy coś jest zmienione w filmie.

                  Gdyby wszystko w filmach (wzorowanych na książkach itp) były by inne zakończenia, też było by nudne, tak samo jak wszystkie były by takie same, ale z tego że są różne to właśnie jest NAJLEPSZE (a tym bardziej gdy się nie wie co zrobili twórcy, czy w 100% identyczność czy nie)

                  Ale co ja pisze, jak ty zapewne i tak się oburzysz i pochwalisz się swoim oburzeniem na forum, bo to takie cool.

                  PS: Powiadasz że jestem ,,swoje wydumanej racji,, problem w tym że taką samą opinie ma większa część populacji :) gdyż jakoś filmy na podstawie książek lub starszych filmów z zmianą czegoś, lub identycznością są dobrze odbierane, ale tylko tobie i na szczęście mniejszej części populacji, podobają się tylko identyczne ,,wznowienia,, filmowe :)

                • nic nie pisalem o tym czy mi sie cos podobalo tylko o tym jak filmy trzymajacie sie pierwowzoru wychodza lepiej na tymi zerrznietymi kopiami typu transformers nauczy sie czytac ze zrozumieniem . Wymieniac filmy zmieniane z ktorych wyszla klapa i zenada mozna godzinami . Co do twojego ps. Justin Bieber tez mial duzy zbyt i nie oznacza to ze twoje zdanie ktore chcesz pokryc zdaniem wielu innych ( debili od Justina ) przeklada sie na prawde . Zwyczajnie ludzi tepe gnioty jak transformers i bys sie przyznal ze gó.wno wiesz o filmach ktore ogladasz oraz ze nie myslisz gdy ogladasz film czyli jestes typowe warzywo

                • Ja uwielbiam serie transformers, książek nie czytam, komiksów też (kiedyś zbierałem, ale przestałem) ja po prostu wolę usiąść na fotelu/tapczanie i obejrzeć film za filmem z czipsami i colą lub pepsi czy piwem i fascynować się tym co oglądam.

                  Dla ciebie nowe filmy (nowe kontynuacje czy reboty) są kiepskie, to zrób swój film a zobaczymy jaką będzie miał opinie :)
                  albo przestań oglądać nowe filmy gdyż nie są w twoim typie.

                  Zapewne jak ja będę mieć 50 lub więcej lat, to w tam tych czasach 90% filmów mnie będzie irytować gdyż będą dostosowane do tamtej mody (a znając życie, moda się zmienia)

                  Lubię oglądać stare, ale w nich często irytuje mnie kiepska jakość (wiem, taka była technologia) ale już przyzwyczaiłem się do jakości z aktualnych filmów itp.

                • Film jaki by nie byl powinien byc zrobiony dobrze czyli na 300% prosty przyklad "OBCY" film o kosmicie ktory biega po statku i zjada zaloge niby fabula zenujaco banalna i temat oklepany od lat 50tych ale mozna z tego zrobic film wyprzedajacy swoja epoke bedacy prekursorem dla innych filmow po dzis dzien film ktory zgarnol tyle nagrod ze nie zmiescisz w pokoju czemu ? bo kino z zalorzenia nie ambitne nie oznacza ze ma byc zrobione slabo i ze mamy zachwycac sie miernota nie wazne w jakich czasach bedziesz ten filom ogladal wiesz ze jest dobry i tutaj poraz kolejny twoje zdanie upada jak Madzia z sosnowca. Gnioty sa dla tepakow normalni ludzie mysla gdy ogladaja i wiedza ze dobry film to nie jest powielona zmieniona kopia bez wlansego pomyslu sztuka zrobic ten film na 300% i od kazdego filmu nalezy wymagac nie wazne czy to pif paf zabili go i uciekl film o potworku co zjada zaloge statku w kosmosie czy bajka o misiu karate.

                • Ale mi też się podobał i nie rozumiem tego że moje zdanie upada według ciebie.
                  Ja lubie stare (nawet bardzo) filmy i nowe, obojętnie czy jest brak lub mało efektów specjalnych czy niemożliwych w realnym życiu czynności czy odwrotnie, czyli dużo takich rzeczy.

                  Lubię teraz oglądać filmy dawno stworzone, ale poprawioną jakością, np. w tym tygodniu obejrzałem sobie Back To The Future (trylogie) w której jeden odcinek waży 5gb i byłem w niebo wzięty.

                  Ja nie rozumie tylko tego:

                  Jest seria o jakimś bohaterze (komiksowa wersja i dawne lata) a w powiedzmy 2004 roku wychodzi pierwsza wersja filmowa i jest identyczna co do komiksów i okej jest wporzo, a np. w 2015 roku wychodzi rebot, z drobną różnicą w fabule (jakaś nowa moc, czy inny wróg itp) i jak ktoś mówi ,,to nie to samo co oryginał itp,, ale co, wolicie oglądać ,,ulepszoną,, wersję (głównie tylko z efektami itd) czy chociaż trochę inną ? bo dla mnie oglądanie drugi raz, filmu z inną obsadą ale scenariuszem takim samym jest głupotą, dlatego lubie gdy jest coś (chociaż małego) zmienione.

                  PS: Mam zamiar kończyć pisanie tutaj, więc jedynie odpisze jak coś będzie źle odebrane (przez kogoś co napisałem) albo kogoś kto użyje obrażalskich słów itp.
                  PS2: jeśli kogoś uraziłem, proszę WYBACZYĆ.

                • seria transformers nie ejst dobra nie trzyma sie kupy ma wiecej wad i dzior niz ustawa przewiduje oraz fabularnie to tylko glos optimusa oraz nazwy robotow sie zgadzaja poza tym nic sie nie zgadza o ile czesc pierwsza wydawala sie byc czyms nowym ale juz bylo drastycznie zmienione to kolejne czesci to zenada i tlumaczenie ze na szczegolny nie zwraca sie uwagi i ze to jest czepiatlstwo jest bledem bo to wlasnie odroznia obecego od takich gniotow . Dopracowanie

                • Ty sam prowokujesz.
                  To że dla ciebie są gniotem, to świadczy że Ty nie powinieneś patrzeć na nowoczesne filmy gdyż nie są twojego typu.
                  Mi i rodzinie podobał się każdy odcinek, a jest możliwe że jeszcze powstanie kilka a ja nie umie się doczekać.

                  Tylko w internetach znalazłem osoby którym się nie podobają takie filmy (czyli taka osoba jak ty) ale w życiu, wszystkim się podobała seria, czy to kobieta czy to facet, czy to dziecko czy to dorosły :)

                  Po prostu, te filmy nie są twojego typu więc nie marnuj mi czasu, gdyż i tak WIĘCEJ ludziom się podobała seria :)

                • Gnioty dla otumanionych gimnazjalistow dla tych co nie mysla dla tych co nie maja pojecia na co patrza no faktycznie to nie sa filmy dla mnie gdy rezyser robi film dla debili . Tematyka jest moja i jest kilka filmow dobrych "nowych" ale to sa filmy gdzie jednak sie mysli a nie apka dla tepakow

                • użytkownik usunięty

                  A nie miałeś nigdy czegoś takiego (jak to się ładnie z angielska zwie) jak 'guilty pleasure', a? No pomyśl. Czy do każdego filmu podchodzisz tak bardzo poważnie jak to opisujesz powyżej? Bo jakoś nie wydaje mi się (choć mogę się mylić).
                  Seria Transformers jest głupia jak cholera - w tym punkcie przyznaję Ci raję. Widziałem tylko 2 odsłony (część 1 i 2) i na obu bawiłem się co najmniej dobrze (zwłaszcza na pierwszej - oglądałem w takiej jakości, że oczy wychodziły mi z orbit O.o). Dzięki takim filmom ponownie mogę poczuć się jak dziecko (może świadome tego, co ogląda, ale jednak;). Tak ostatnio również miałem z nową odsłoną Jurajskiego Parku (tzn. teraz to już się rozrosło na Świat;P). Ten z kolei obraz pod względem logiki głównych bohaterów czy pewnych rozwiązań w nim zastosowanych jest totalnym kretynizmem, a ja, świadom tych rzeczy, siedziałem jak urzeczony i miałem mega radochę (stąd wystawiłem filmowi 7,5/10). Czy nigdy nie miałeś tak jak ja właśnie? I nie chodzi mi tu o podane wyżej przeze mnie tytuły, chodzi mi o JAKIKOLWIEK film, który dane Ci było oglądać. Bo naprawdę trudno jest mi uwierzyć, że zawsze w swej ocenie jesteś tak restrykcyjny i z tak śmiertelną powagą podchodzisz do każdego obrazu.
                  Na marginesie - Terminator zawiera paradoks czasowy, który ciężko jest przeskoczyć i który przeczy wszelkiej logice, a nie przeszkodziło mu to stać się filmem kultowym (który i ja również ubóstwiam, może nawet Judgment Day jeszcze bardziej).
                  Pozdrowienia:)

                • Ja lubię całą serie transformersów, terminator, szybcy i wściekli czy inne wieloodcinkowe filmy.
                  Mam to gdzieś czy jest w nich logika i to że nie musiały wychodzić.
                  Np. Szybcy i wściekli 1 i 2, potem to tylko dodawali kolejne części (oficjalnie nie potrzebne) ale jakoś mi się WSZYSTKIE podobały i czekam na kolejne.

                  Gdyby nawet wyszło 5 kolejnych części tranfsormers to je obejrzę, bo lubię oglądać walki robotów i ich nadzwyczajnych bajerów, tak samo jak w mission imposible.

                  Jedynie czego nienawidzę to robienie kolejnej części (obojętnie czy sequel czy rebot) ale z inną obsadą.
                  Np. Transporter jest okropny gdyż całą moc poprzednich części miał Jason S. ,zaś w ghost bustersach 3 wiem że zmienili całą obsadę (niby będą też grali ci z 1 i 2 jako drugoplanowi) ale jakoś trailer mnie, rodzinę i znajomych zachęcił do obejrzenia drobnej komedii o łowcach duchów ,,sponsorujących,, kultowy film (GB 1i2)

                  Jeśli by teraz powstał film o staruszku który zbudował wehikuł i pomagał mu jakiś młodzieniec to też bym obejrzał i wiem że ma małe szanse zyskać lepszą ocenę i opinie niż trylogia BTTF ale daje mu nadzieje/szanse że obejrzę i nie będzie mi żal czasu jaki na niego poświęciłem.

                • Tepe osoby tak maja ty nawet nie zrozumiales ze nie wazne jakie masz nastawienie do filmu i jak go ogladasz KAZDY film powinien byc zrobiony jak najlepiej sie da nie zalerznie od twojego nastawienia do ogladania . I to juz na starcie zamykalo caly temat i wszelka mozliwosc argumentacji . KAZDY film powinien byc zrobiony dobrze kropka .

                • użytkownik usunięty

                  Co znaczy dobrze? Dobrze dla ciebie czy dla ogółu? Bo tak się składa, że filmy są kręcone właśnie pod potrzeby i wymagania większości ludzi (blockbustery), a nie pod czyjeś jednostkowe 'widzi mi się'. Nie twierdzę, że to jest do końca fajne, ale tak jest zbudowany ten świat i twoje zdanie nic w tym względzie nie zmieni. Na świecie NIE POWINNO być też wojen i głodu, a jak wygląda rzeczywistość? POWINNIŚMY kochać i szanować nawzajem naszą inność (poglądy, rasę, wyznanie/jego brak, etc.) a choćby na tym forum za pośrednictwem choćby tylko twoich wypowiedzi ('Tepe osoby') widać, że tak nie jest. Więc po co piszesz takie rzeczy? To jest tylko pobożne życzenie (nic więcej), które niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
                  Spójrz ile filmów wychodzi w ciągu roku a ile z nich możesz nazwać mianem 'rewelacji' czy 'arcydzieła' (jakiś odsetek/promil?). Studia producenckie (zwłaszcza te duże) to potężne firmy, które przede wszystkim chcą sprzedać swój produkt (film) i nie ważne jak bardzo jest on dobry, jakie ma mankamenty i niedoskonałości, ważne żeby przyniósł odpowiednio wysoki zysk. Ile filmów wychodziło by rocznie, gdyby każdy z nich musiał mieć każdy składowy element (scenariusz, aktorstwo, muzyka & dźwięk itd.) dopracowany tak, że mucha nie siada? Wydłużony proces produkcyjny to zwiększone koszty przedsięwzięcia a czy tego chcemy czy nie to pieniądz rządzi światem, również w przemyśle filmowym. Czy mi się to podoba? Do końca z pewnością nie. Ale to nie znaczy, że nawet w zalewie gówna nie można zaleźć czegoś fajnego. I tak - czasami potrafię czerpać całkowicie szczerą przyjemność z oglądania na ekranie rzeczy, które tak naprawdę powinny przechodzić w kreskówkach, pod warunkiem, że inne składowe elementy tego obrazu trafiają w moje gusta. I nie mam tak za każdym razem (przykład to choćby nowy Mad Max, który pod względem audio-video jest mistrzostwem zaś jeśli chodzi o scenariusz..już niekoniecznie..) - w jednym przypadku potrafię przymknąć oko, w innym nie. Nie ma reguły. Człowiek jest na tyle skomplikowany, że nie warto go wciskać w swoje ramy, bo każdy ma inne, poza tym w każdym z nas można znaleźć pewne sprzeczności. A filmy jak i ludzie, którzy je tworzą, są tworami niedoskonałymi. Nie ubliżaj więc innym - zamiast tego lepiej poszukaj jakiegoś wartościowego obrazu, który tobie przypadnie do gustu.
                  PS. I co z Terminatorem? Jak wyjaśnisz geniusz filmu, który tak naprawdę jest 'bez sensu', a który obrósł kultem?

                • Dobrze piszesz (mówisz xD )

                • użytkownik usunięty

                  Dzięki:)

                • Dobrze to znaczy dopracowany w kazdym szczegole (dokladnie w kazdym bo diabel tkwi w szczegolach ) gra aktorka scenariusz muzyka praca kamery swiatlo postprodukcja montaz oraz efekty specjalne na samym koncu . W przypadku bazowania na istniejacej ksiazce komisie filmie itp dobrze by bylo jak by z gustem i smakiem trzymalo fason orginalu a przynajmniej nie schodzilo ponizej obranego targetu z ktorego jest czerpana historia . To w caloksztalcie sklada sie na DOBRZE a dobrze nie znaczy arcydzielo kina bo to tego trzeba wiecej . A cala reszta to odbior inwidualny widza i jego zapotrzebowanie i jak bys sie nie zadowalal miernota i gniotami nie zmieni to faktu ze nawet gniot powinien byc wykonany najlepiej jak mozna przy danym budrzecie a tutaj tego absolutnie NIE MA. To ze produkuje sie gioty ktore dobrze sie sprzedaja mozna porownac do muzyki Justina Biebera on tez duzo zarabia na tym co robi sprzedaz nie znaczy jakosc i nie mozna tym usprawiedliwiac gniotow filmowych to ze jest malo cennych filmow nie jest wyznacznikiem dobrego kina i nigdy nie bedzie . Tak wiec nie bede dalej wyjasnial na czym polega dobry smak gust dla ciebie "Justin Bieber" na mase dla tepakow z kolorowymi filmikami dupami furami i CGI a dla mnie np Forrest Gump .

                • użytkownik usunięty

                  No i widzisz - ty nadal swoje jakby cię kto nakręcił (a może sam to zrobiłeś?). W dodatku jadem plujesz lepiej niż niejedna żmija...Smutne że w ten sposób oceniasz inne osoby - bardzo źle to o tobie świadczy. Forrestowi dałem b.wysoką notę i za przeproszeniem gówno o mnie wiesz i o moim guście filmowym. W tym akurat względzie to możesz się wypowiadać o szerokości swojej własnej rzyci drogi 'znafco kina'. I piszesz takie głupoty momentami, że az żal czytać...' nawet gniot powinien być wykonany najlepiej jak można przy danym budrzecie' - gdyby gniot był wykonany najlepiej jak można przy danym budżecie to by był co najmniej DOBRYM (jak to ładnie określiłeś) filmem a tym samym, gdyby każdy się stosował do twoich 'wytycznych' to nie powstawałyby słabe filmy (inna sprawa, że skoro wzrósłby ogólny poziom kinematografii to te nawet dobre do tej pory filmy stałyby się słabymi, bo skala porównawcza by wzrosła; ale za przeproszeniem to jest pieprzenie i mielenie ozorem bez sensu o jakiejś utopii, a ty chyba z Wenus się zerwałeś..). Ja tez nie będę dalej zagłębiał się w pewne rzeczy, bo brzmisz jak jakiś fanatyk ślepy na słowa drugiego człowieka. Zapewne jesteś wartościowa osobą, ale poprzez twoje wypowiedzi ciężko się tego doszukać. Więcej dystansu, człowieku, i zwracania uwagi na SZCZEGÓŁY, które zawarte są w wypowiedziach innych osób. I widzę, że niewygodny dla ciebie temat Terminatora olałeś sobie dokumentnie. Spoko, nie będę się więcej narzucał - jak Kuba Bohu tak Bóg Kubie.

                • Bzdura pomine twoje mizerne przytyki bo to oczywiste ze internetowymi osobami nikt nigdy sie nie przejmowal nie wazne ile bys sie produkowal nie wazne co bys pisal i jak zabawne jest to ze probujesz cos mi radzc tak jak bys chyba myslal ze to kogos obchodzi lub ze przyszlo ci do glowy ze ktos twoja rade wezmie do siebie ? serio ? nikt sie nie bedzie przejmowal bo to internet. Gdyby gniot byl wykonany ... napisalem POWINIEN BYC ! a nie gdyby byl wykonany juz samo to skresla jaka kolwiek chec interpretowanie tych wypocin . Powinien to nie znaczy jest wiec polowa twojego sapania ze sartu laduje w koszu a druga polowa to sa jakies komiczne brednie skoro myslisz ze twoje porady ktos uzna . i zebys sie porzygal od tego i pisal po 100% "ty nadal swoje" to powtorze bo dalej nie dociera . KAZDY film !!!POWINIEN!!! byc zrobiony najlepiej jak sie da .

                • użytkownik usunięty

                  "KAZDY film !!!POWINIEN!!! (itd)" - powiedział, po czym doszedł na własne popiersie :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: