Opis

Jakoś bardzo przeszkadza mi opis tego filmu, tj "Historia turnieju życia najwybitniejszych tenisistów wszech czasów." Nie chcę zaprzeczać, że obaj tenisiści to zdecydowany top wszechczasów, ale mimo wszystko określenie "najwybitniejsi" wydaje mi się być dość ignoranckie.

7
  • Chciałem napisać dokładnie to samo.
    Jeżeli już to lepsze byłoby w tym przypadku stwierdzenie że to najlepsi tensisci swoich czasów. Aktualnie Fed i Rafa bardziej zasługują na takie słowa.

    • O nich podejrzewam, także za jakiś czas zobaczymy film. Na pewno ich wspólna historia na to zasługuje, ale poczekajmy aż przynajmniej skończą kariery, co w przypadku Rafy na pewno jeszcze długo zajmnie, a i Roger mam nadzieję jeszcze kilka sezonów będzie nas zaszczycał swoją grą.

      • Wydaje mi się - choć mogę się mylić:) - że i Rafa i Roger są za mili, i za sympatyczni, i za mało tajemniczy - żeby powstał o nich film:). Obaj się lubią, szanują, grają regularnie mecze pokazowe, rywalizują w duchu fair play, nawet obecnie - podzieli się Szlamami - po dwa na rok:). Oni są identyczni. Nic dziwnego, że się lubią. Podobnie jak Djokovic lubi się z Andym Murrayem:). Wyjątkiem jest życie rodzinne - które ma Federer z 4 dzieci i Mirką, a Rafa jest jeszcze wolny:) - ale ma ładną dziewczynę i założę się, że "zrobi" co najmniej 4 małe Nadalątka w przyszłości:).

        Film z reguły opiera się na konflikcie, przeciwieństwie, tajemnicy - bardzo ciężko to znaleźć u Rafy i Federera.

        • Masz rację, oni obaj są za grzeczni :-) Lepszym materiałem na film byłaby choćby wieloletnia, wielkoszlemowa (i nie tylko) rywalizacja Agassiego z Samprasem. Oni się od siebie bardzo różnili, i na korcie i poza nim. Mieli zawsze do siebie wzajemnie duży szacunek i respekt (zwłaszcza Andre przed Pete'em), ale prywatnie byli niemalże skrajnościami, a rywalizacja to była również wewnętrzna - amerykańska, co też dodaje smaczku całej historii.

          • O Agassim to w sumie można nakręcić film - ale pod kątem tego, że zażywał narkotyki i oszukiwał i upiekło mi się na koniec. Nie lubię go. Powinien ponieść takie same konsekwencje jak Lance Amstrong - tj. zostać dożywotnio zdyskwalifikowany, z wykreśleniem triumfów, przynajmniej w Wielkim Szlemie.

            Sampras to natomiast chyba podobnie grzeczny tenisista jak Federer czy Nadal - a przynajmniej nic złego o nim nie słyszałam:).

            • Agassi akurat po kilkumiesięcznym okresie zażywania kokainy (w tym czasie nie grał, bo był zajęty ćpaniem oraz chlaniem) zagrał tylko w jednym turnieju. Kiedy testy antydopingowe wykazały w jego organizmie obecność kokainy, skłamał, że przyjmował ją nieświadomie (że jego ówczesny współlokator dodawał ją do napojów, o czym on nie wiedział). Dzięki temu kłamstwu został odsunięty od ATP Tour bodajże tylko na pół roku. W przeciwnym razie dyskwalifikacja byłaby trwała. Po części zatem mu się upiekło, a po części jednak nie (to był jednorazowy przypadek). W dużej mierze on zdyskwalifikował się sam, bo przy jego talencie mógł zgarnąć z 15 Szlemów, a przez te wszystkie przerwy w karierze, przez słabą psychikę, poprzestał na 8 Szlemach, ale to i tak ładny wynik. Zwłaszcza, że w całej karierze dał mu Złotego Szlema (4 Szlemy + Złoto na Igrzyskach Olimpijskich), a taki wynik uzyskał jeszcze tylko Rafa. Roger był bliski tego wyczynu, ale nie pozwolił mu na to Andy Murray na IO w Londynie.

              • Wiesz - to tylko zależy od tego czy się WIERZY w to, że przestał ćpać czy nie:) Nie mam złudzeń co do narkotyków i uzależnienia - a nadto to nie tylko kokaina, ale chyba też jakiś anaboliki, metamfetamina itp.

                Czyli - gdyby się nie szprycował - pewnie w ogóle by nie miał wytrzymałości, siły, wydolności itp. - czyli ja go uważam, za oszusta.

                • Co do tej wiary to masz rację, można wierzyć albo nie. To jest jasne.
                  Ja mam na niego inny pogląd - waśnie gdyby nie chlał, nie ćpał i nie pogłębiał tym samym swoich momentów kryzysowych (jak Sampras, Federer itd.) to osiągnąłby właśnie dużo więcej (jak oni czy wręcz kosztem Samprasa), a tak to wyszło jak wyszło.
                  A kto się czym szprycuje to nikt z nas nie wie. On się po prostu do tego otwarcie przyznał w swojej autobiografii - OPEN, stąd choćby ta nasza rozmowa teraz, a pozostali - tego nie wiemy. Sampras, Federer, Nadal, Djoković - czy na prawdę wszyscy są tacy święci? Nie sądzę. Niedawno wpadła Szarapowa, nie wiadomo kto jeszcze da się przyłapać.

    • to samo chciałem napisać, o wybitnych, znakomitych itp. ok, ale to Federer jednak jest na szczycie

    • też mnie to irytuje. Jeszcze należy dodać, że Nadal jest praworęczny.

  • Pełna zgoda. O ile trudno (być może jeszcze) rozstrzygnąć który z dwójki Rafa-Roger jest tym "The Special One", to to, że są to dwaj najwybitniejsi tenisiści wszechczasów raczej jest bezsporne. I nie jest to publicystyka-wystarczy sprawdzić ilość wygranych turniejó wielkoszlemowych...

  • ale to tylko opis na filmwebie.. pytanie kto jest jego autorem, bo zdecydowanie różni się od opisu na IMDb "The story of the 1980s tennis rivalry between the placid Björn Borg and the volatile John McEnroe". Podejrzewam, że to może być robota tego samego "nie najmądrzejszego" co spieprzył tytuł :P

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: