W "Crimson Peak" bardzo podobały mi się zdjęcia. Wszystko wykonane z niesamowitą pieczołowitością. No i doskonała rola Thomasa...ale z tymi nożami i główną niespodzianką w postaci tasaka trochę przegięli. Ludzie pokrojeni jak ser szwajcarski nadal odważnie brnący naprzód w celu pokrojenia czy też ugodzenia kuchennym nożem swojego oponenta przedstawiali się troszkę komicznie. Mogli chociaż zrobić użytek z "maszynki do gliny".
Spoiler. Wydaje mi się że końcowe sceny walki, mordu były trochę spłycone, co trochę szkodzi filmowi. Oglądając ostatnią scenę myślałam że Edith wepchnie Lucille pod "maszynkę do gliny" a tu zonk, 2 uderzenia łopatą i zgon. Chociaż trzeba przyznać że scena w łazience gdy Lucille zabija ojca Edith była przerażająca.