Mam cholerny sentyment do takiego kina. Dzisiaj jest DVD mega efekty specjalne, trójwymiarowy obraz i super dzwięk, a kiedys były kasety VHS deszczowe wieczory i klimat. Dzisiaj juz nieco wyblakła opowieść ale wciaz urzeka. Nieco wyblakłe sztuczne dialogi, plastikowe lokacje, prosta fabuła. Jednak w zyciu bym nie...
Fakt, że na początku lat 90-tych mając 10 lat inaczej się go oglądało niż teraz ale trzeba pamiętać że w owych czasach technika była na dużo niższym poziomie a poza tym to i tak produkcja niskobudżetowa i do tego w niszowej kategorii. Niemniej to heroic fantasy czystej postaci. Dziś już takich filmów nie kręcą
ale tego filmu jakoś nigdy nie mogłem polubić. Ani 20 lat temu, ani 10, ani teraz. Tandeta i koślawe aktorstwo byłyby jeszcze do wybaczenia, ale film jest po prostu... drętwy. Brakuje mu jakiegoś zacięcia, a ponadto miejscami bywa wręcz nudny. Na plus Arnold, muzyka Morricone no i nieco sprawniejsza końcówka. Ale...
Muzyka Ennio Morricone - no, no. Jeszcze może zdjęcia były całkiem ładne. A reżyserowi jakoś udawały się takie filmy (chyba zrobił jeszcze ,,Wikingów''). Ale co z tego, skoro aktorstwo w tym filmie to jedno wielkie drewno, a fabuła jest schematyczna.
Ze zdziwieniem stwierdzam jednak, że daje się to oglądać. Czyżby...
Chyba jakaś 10 kopia. Ledwie cokolwiek było widać. Kiedyś się łykało wszystko co można było zdobyć. Ale nawet wtedy ten film mnie nie powalił na kolana. Potem jeszcze oglądałem ten film ze dwa razy i za każdym razem nie mogłem się przekonać. Po prostu ten film nie ma w sobie tego czegoś co by go ratowało. Teraz go...