Red Planet

1 godz. 46 min.
6,1 21 164
oceny
6,1 10 21164
2 508
chce zobaczyć
{"rate":4.5,"count":2}
{"type":"film","id":1444,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Red+Planet-2000-1444/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Czerwona planeta
  • navi69ator ocenił(a) ten film na: 2

    Na początku była tragedia...

    Stamp grał po prostu beznadziejnie. Na szczęście jego obecność nie była zbyt długa. Po odejściu doktora Buda, zaczęło się robić znośnie. Niestety przyjemność z oglądania psuł jeden fakt... Scenariusz napisany został przez bandę ignorantów. Historia jest tak absurdalna, że aż śmieszna.

    ...a potem była komedia.

    Wyobraźcie sobie takie oto dziwo. Jest rok tysiąćpięćsetstodziewięćsetny, skośnoocy dobrali się do władzy i zaczęli mnożyć się na potęgę. Wkrótce zapełnili Ziemię i zaczęło brakować wszystkiego, a przede wszystkim tlenu. Postanowiono więc pozyskać ów pierwiastek z kosmosu, a konkretniej z Marsa. Puścili tam bezzałogową bombardierę wypełnioną atomówkami, która nawiedziła lodowe czapy Marsowe, siejąc strach i spustoszenie. Później, jak na prawdziwych chrześcijan przystało, postanowili zasiać dobrą nowinę. Znaczy się algi, czyli żyjątka tlenotwórcze. Ale to nie koniec, bo ewolucja na Marsie w przypływie dobrego humoru postanowiła spłatać psikusa i to, co na Ziemi zajęło kilka miliardów lat, tutaj powstało w lat zaledwie...kilka(naście/dziesiąt). I tak powstały superrobale. Chrabąszczowate zdolne wpierdzielić wszystko, z superwłóknami made in NASA włącznie. Co ciekawe, te robale również są tlenotwórcze. I fajnie wybuchają, kiedy je podpalimy. Istny chaos. A w środku tego wszystkiego wylądował ON. 9-ty pasażer Nostromo, czyli Val Kilmer.

    Jak już wspomniałem, początek filmu był tragiczny. Niestety nie lepiej sprawy się mają z zakończeniem. Kiedy Val zorientował się, że nie poleci z powodu słabej bateryjki w sputniku i zaczął się rozglądać za nową, na usta samo cisnęło się 'Rusz w końcu tą swoją pustą mózgownicą! Przez pół filmu ściga cię twoja mechaniczna małpa napędzana atomówką!' W końcu małpa przyszła sama i dalej to już poszło jak po sznurku... Na koniec nie zabrakło oczywiście mądrej sentencji, tylko jak na złość nie mogę sobie przypomnieć jej treści. Widocznie była za mądra.
    Bym zapomniał... Tam wyżej czai się spojler. Także tym, co jeszcze filmu nie obejrzeli, a nadal by chcieli (współczuję), radziłbym cofnąć czas, ew błysnąć sobie po oczach flashem z aparatu (w Men in Black to działało).

    Oprócz Stampa i Kilmera reszta obsady również bez rewelacji. Co prawda Sizemore miewał w swojej karierze przebłyski, ale nie w tym filmie.

    Muzyka nie przypadła mi do gustu. Zwłaszcza 'nuta napisowa', przy której zmuszony byłem film wyłączyć.

    Wymieniłem wady, czas na zalety.








    ...i to chyba wszystko. 2/10

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 2

    navi69ator Nic dodać, nic ująć.