Nieco nudnawa...

...,schematyczna i wtórna, teatralna sztuka obyczajowa. Jakby to Stenka z Karolakiem i aktorami z Na Wspólnej odgrywali dla aspirujących mieszczan. Nienaturalny pomysł stanowiący punkt wyjścia scenariusza; grupa dorosłych ludzi nagle cofa się mentalnie do czasów liceum wymyślając a następnie godząc się na zabawę w smartfonową butelkę, próbuje się ratować chwalonym tu przez niektórych zakończeniem. Sorry, ale gdyby było inne film byłby zupełnie nie do obrony. Najgorsze jest jednak to, że nic, dokładnie nic nie zaskakuje i wraz z wprowadzeniem gry stanowiącej oś filmu możemy sobie bez pomyłki powiedzieć co będzie dalej, przy czym kto kogo z kim zdradza, a kto okaże się kimś innym niż się do tej pory wydawało nie ma żadnego znaczenia bo postaci jest po pierwsze za dużo, a po drugie żadna nie jest napisana w ten sposób by można było się do niej przywiązać i zwrócić na nią szczególną uwagą. Prawdę mówiąc mniej to wciąga niż "Ojciec Mateusz", realizacja sprawna i nic więcej, nie rozumiem zachwytów.

44
  • Podpisuję się pod tym rękami i nogami;)
    Takie samo wrażenie odniosłem po seansie

  • Cieszę się, że nie jestem osamotniona w ocenie filmu. Wczoraj czułam się jak przybysz z kosmosu, przy wypełnionej po brzegi sali kinowej tylko ja się nie śmiałam. Nie było z czego. Nie było też, co sugerują piszący tutaj swoje uwagi, nad czym się zafrasować. Banał do potęgi. Czy tak wyglądają rozmowy przy stole dorosłych, niby wykształconych i doświadczonych życiowo osób? I ta nachalna poprawność - tylko gej i kobieta, która nie chce mieć dziecka i rodziny prezentują się jako najmniej zdegenerowani. Boże, nie nadaję już na tych samych falach z tzw. resztą społeczeństwa :(

  • powiem tak: ten film nie miał być wybitnym dziełem sztuki. jest skierowany do przeciętnego widza, zagonionego korpo Kowalskiego/Duponta/Mullera/Smitha czy innego szarego, niewysublimowanego kinematrografa. Ma za zadanie trochę rozbawić, ale i dać do myślenia. pozwolić na zadumanie się nad BANALNOŚCIĄ. nie macie wrażenia, że jednak takie filmy mają być czymś w rodzaju "drogowskazów" jak żyć? dawniej taką rolę pełnił ksiądz na ambonie (sory za takie porównanie, ale sami przyznacie,że coś w tym jest), a teraz moralnie i społecznie edukują nas filmy i książki, trochę w imię zasady Krasickiego "uczyć bawiąc". film jest dosyć lekki, ale jednak pozwala na przemyślenia.
    to, ze motyw jest powtarzany to normalne, podobny problem był na pewno poruszany w starszych filmach setki razy, tylko mało kto ogląda "stare" filmy, tym bardziej w kinie i tym bardziej, gdy nie są światowymi hitami

  • W takim razie powinnaś docenić Niewinne kłamstewka.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię