7,8 63 tys. ocen
7,8 10 1 63151
8,1 45 krytyków
Dogville
Filmy znajdujące się na przeciwległym biegunie wobec wdzięczących się do widza obrazów z dorobku Emerald Fennell czy Chloé Zhao. Jeśli te prestiżowe błyskotki zaprojektowane są do wygładzania świata w lekkostrawne, estetyczne "wajby", to filmy na tej liście są ich papierem ściernym. W miejsce pozerskiej ikonizacji: bliskoskórny naturalizm lub groteska. Zamiast uwodzenia nośnymi środkami: nieatrakcyjna lub skromna forma, która zostaje pod paznokciami. *pominąłem całą filmografię braci Dardenne, bo nie chcę mi się dodawać każdego ich filmu, tak jak nie zamierzam zbierać tu wszystkich kitchen-sink dramatów z UK, wymieniać tysiąca przykładów kina eksploatacji czy robić przekroju rumuńskiej nowej fali. Ograniczyłem się do kilku ulubionych przykładów takich filmów.
Kolejność przypadkowa, chociaż na górze listy znajdują się filmy, które miały największy wpływ, a na dole listy te, które miały odrobinę mniejszy. Nie chodzi o dokładnie jakąś wewnętrzną przemianę, chociaż i to się zdarzało, ale bardziej o coś co sprawiło, że stały się częścią mnie i pomagają mi w opisie rzeczywistości, albo jakoś oddają część mojego życia, mojego sumienia. W przeciwieństwie do drugiej 50 z następnej listy, tutaj oceniam je głównie pod wpływem artyzmu, ideologii, ładunku emocjonalnego który niosą, znacznie mniej niż jako dzieło końcowe jako całość. Dużo mniej też liczy się tzw. "replayability". Niektóre nadają się do obejrzenia tylko raz (chociaż nie jest to warunek), a niektóre będą odpowiednie tylko podczas specjalnego nastroju. Liczy się co sobą reprezentują i jakich zostawiają nas po obejrzeniu.