Klasyk (przez małe „k”) kina grozy lat 80.
Ten Dom może i na solidnym fundamencie zbudowany (film o „nawiedzonym domu” – to zawsze dumnie brzmi), ale elementy z którego jest złożony są dość liche, a każdy z innej parafii – trochę tradycyjnego horroru, nieco dramatu, sporo czarnej komedii – wszystkiego po troszkę, ale...
Pierwotnie scenariusz Freda Dekkera to był pełnoprawny horror, po przepisaniu go przez Wiley'a stał się bardziej komediowy. Nie zmienia to faktu, że to nadal bardzo ciekawa historia, niby nawiedzony dom ale i historia wojennej traumy i twórczości. A także przykład tego, z jaką miłością podchodzili do tego twórcy....
Solidnie zrealizowany "straszak" z elementami komedii, lecz mało oryginalny. Oglądając go ma się wrażenie, że wszystko to już się gdzieś widziało. Momentami przypomina "Martwe Zło", ale do tego filmu mu trochę daleko. Fabuła jest rzecz jasna banalna, ale sam scenariusz mógł być ciekawszy, bo niestety "Dom" cierpi na...
więcejWitam,
Szukam już od dawna starego horroru, który oglądałem w młodości. Niestety nie pamiętam tytułu. Mam małe podejrzenia, że to może być "Dom" ale nie jestem pewien bo jeszcze sobie nie powtórzyłem. Pamiętam bardzo dobrze jedną scenę - w ciepły słoneczny dzień chodnikiem idzie straszny dziadek ubrany cały na...
Doskonała mieszanka komedii i horroru, plus oryginalne spojrzenie na nawiedzony dom, wspaniała atmosfera, pomysły( lustro w łazience), dobra charakteryzacja i efekty specjalne. Co prawda już wcześniej gdzieś o tym wspominałem, ale film byłby być może jeszcze lepszy, gdyby był zrobiony bardziej na poważnie. Ale i tak...
więcejMalo jest w dzisiejszym mainstreamowym kinie tak oryginalnych i pomyslowych filmow. Zgrabnie
laczy horror z gatunkami lzejszymi - wypada to bardzo strawnie. Jest duzo scen z fantastycznym
klimatem lat 80, ktory juz nie wroci, ale na szczescie jest zaklety w tych 90 minutach. Polecam
na samotna noc, ja bawilem sie...
"House" to jedna z kultowych serii grozy, pozycja z lat 80-ych, które to w Stanach zaowocowały rozkwitem gatunku zwanego slasherem. film Steve'a Minera co prawda woli odwoływać się do tradycyjnych opowieści o nawiedzonych posiadłościach, ale duch (nomen omen) dekady jest tu wyjątkowo silny. tytuł ów zręcznie miesza...
Pamiętam go jeszcze z czasów VHS z przed około 20 lat. Coś pomiędzy horrorem, a czarną komedią. Pomimo, że nie jest to arcydzieło, co widać gołym okiem, to mamy tutaj 0% nudy i 100% przyjemności oglądania. Filmów z takim klimatem nie produkuje się od wielu lat. I tutaj apel do dystrybutorów. Filmy z tego okresu powinno...
więcej