Jestem lekko zawiedziona.. Oglądałam w cyklu "Z Górnego Ślaska do Fabryki Snów". Jeden z operatorów, Carl Hoffman urodził sie w Nysie. Niestety.. Film strasznie mi się dłużył i wstyd przyznać, naprawdę wyczekiwałam końca.. a i podkład muzyczny.. nie był zachwycajacy. Miał byc taper, a pojawiły się głośniki.
Jednak.. z pewnością robi wrażenie. "Efekty specjalne" były na wysokim poziomie jak na tamte czasy - to trzeba przyznać. Niezła, dynamiczna kamera, brak tego "przerysowanego" ekspresjonizmu w grze aktorów (poza Mefisto) i oczywiście genialne operowanie czernia-bielą, swiatłem-cieniem to chyba największe plusy. I oczywiście kreacja Fausta-Staruszka, momentami niesamowicie mroczna.
I właśnie za to należy się uznanie temu filmowi, jednak... nie przepadam specjalnie za kinem Murnau'a, choć szanuję. Jeszcze we wtorek ostatnia szansa na zmianę zdania, na "Portiera.." się wybieram. Pełna nadziei.