Geograf przepił globus

Geograf globus propil

2013 2 godz.
7,3 7 832
oceny
7,3 10 7832
6 211
chce zobaczyć
{"rate":6.75,"count":4}
{"type":"film","id":695399,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Geograf+globus+propil-2013-695399/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Geograf przepił globus
  • Wynick ocenił(a) ten film na: 8

    Jestem zdziwiony, że tak mało osób zareagowało na ten znakomity film. Może po prostu sobie
    odpuścili :) bo ten film jest tak rozluźniający, uwalniający umysł od przywiązania do jakichś
    konieczności; uwalniający od trujących namiętności. Film lekarstwem dla zaborczych.

    Uwielbiam współczesne rosyjskie kino za studium depresji i desperacji, czego to przyczyną jest
    coś zgoła odmiennego od depresji w filmach z kręgu kultury zachodniej, tej bardziej liberalnej. Tam siły życiowe i wiarę odbiera ludziom bardzo sztywny, trzymający za gardło i kark system.
    Zdesperowani bohaterowie licznych filmów, gdy tylko próbują iść swoją drogą, powodują tym
    lawinę nieszczęść. Na przykład w filmie "Major", mężczyzna chce postąpić moralnie właściwie -
    wziąć na siebie winę za śmiertelne potrącenie chłopca. Ale jest policjantem, a więc
    uprzywilejowanym funkcjonariuszem systemu i ten system nie pozwala mu na indywidualizm.
    Stawiając na swoim staje się wrogiem systemu i rozpędza tym tylko ślepą przemoc - padają
    kolejne trupy.
    Film ten, obok wielu, pokazuje więc nieprzejednaną przewagę ZDEMORALIZOWANEGO
    SYSTEMU nad jednostką, którą prawe uczucia wiodą do uczynienia czegoś dobrego,
    konstruktywnego. Fatalne jest to, iż przejawy indywidualizmu przeradzają się w desperacką
    walkę z systemem i ten szlachetny bohater może dopiąć swego tylko taką samą przemocą, jaką
    ten system jest utrzymywany.

    "Geograf przepił globus" to już nie jest dla mnie typowy film rosyjski - o uciemiężonym człowieku
    konfrontującym się z systemem, bądź biernie kontynuującym jego zepsucie.
    Bardzo zagadkowy jest ten ten tytułowy nauczyciel. Przede wszystkim to bohater, który nie walczy
    o swoje racje - płynie jak woda, obija się o wszystkie stojące mu na drodze przeszkody. Może
    stąd wynika brak tutaj najbardziej rozpoznawalnej cechy filmów rosyjskich - okrucieństwa
    zadawanego bez zmrużenia oka?
    Nauczyciel nie jest idealistą, jest raczej stoikiem czy epikurejczykiem, taoistą - u niego wszystko
    płynie. Żona chce go zostawić - proszę bardzo. Miłość w końcu przemija - powie potem w tej
    swojej melancholijnej pogodności. Jego postawa to przeciwieństwo desperacji, do której w
    rosyjskich filmach dochodzą idealiści. Odwrotne są też skutki - nie wszczyna żadnych konfliktów,
    a zyskuje sympatię kolejnych osób... i nie zależy mu aby ją utrzymać.
    Kiedy jest na wycieczce z uczniami nad rzeką, jest tam scena, w której wprost skopiowano
    fragment ścieżki dźwiękowej ze "Stalkera" - nie chodzi o muzykę, ale o śpiew ptaków (m.in.
    kukułka), a kamera wtedy porusza się też w ten sam sposób, co w filmie Tarkowskiego - wolny,
    płynny ruch w zbliżeniu. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że ten typ bohatera to trochę taki
    Stalker - wycofany, trochę błazen, ale też jest przewodnikiem dla ludzi tak na prawdę wiodącym
    ich do samopoznania. Ktoś może pamięta, że Stalkerem - tak jak "geografem" - również gardziła
    żona - za brak zainteresowania zarabianiem pieniędzy.
    Geograf bliski jest też Sokratesowi. Nigdy nie twierdzi, że ma rację, nie broni swojego imienia,
    chociaż jest biologiem, to wszystko mu jedno, że dostaje posadę geografa (i też ją traci). Swoją
    postawą pokazuje jak wątpliwy jest sens przywiązywania się do etykiet, które niby świadczą o
    wartości tego, który się ich trzyma.
    Jeżeli miałbym rozpatrywać "Geografa...", jako jednostkę próbującą żyć godnie na tle
    rzeczywistości bez perspektyw, to powiedziałbym po prostu, że wybrał on emigrację wewnętrzną.
    Zawieszam zaś ocenę jego postawy względem tych, którzy walczą z tą trudną rzeczywistością.

    Być może więcej uwagi należy zwrócić na jego relacje z kobietami.
    Żona, która nim gardzi i odrzuca, jest raczej postacią antypatyczną lub łagodniej: chaotyczną -
    wygląda jakby sama sobą też gardziła, a przy tym sądzi, że zasługuje na kogoś lepszego, niż jej
    mąż. Raczej nie dziwimy się więc, że rozstanie z nią geograf niespecjalnie przeżywa - jest to dla
    niego porażka, ale on ma postawę jakby całe uniwersum było dla niego spartaczone i można
    tylko się z tym pogodzić oraz zaśpiewać refren z utworu z pierwszej sceny filmu: "jestem wolny jak
    ptak na niebie".
    I tak uwolniony bez awantur eros u geografa prowadzi go swobodnie do nauczycielki
    niemieckiego. Amant zyskuje nieco jej atencji, ale może jego często błazeński sposób bycia
    powoduje, że kobieta szybko odchodzi do bardziej zdecydowanego przyjaciela.
    Geograf jest tutaj skontrastowany z owym atrakcyjnym dla kobiet przyjacielem - do niego też
    odeszła niezadowolona z nauczyciela żona. Dodajmy, że wcześniej w filmie ten sam przyjaciel
    był zachęcany do zbliżenia przez trzecią w sumie kobietę, która chciała jego powrotu po
    rozstaniu.
    Gdy nauczycielka niemieckiego jest znów swobodna (jej amant wraca jednak kochać żonę
    nauczyciela), ze swojej inicjatywy bierze się za geografa. Idą do niej i bardzo konwencjonalnie,
    przewidywalnie zmierzają do seksu. Znakomitą robotę wykonali tutaj filmowcy, bo w jakiś
    sposób ta scena w jej mieszkaniu jest całkowicie pozbawiona zmysłowej atmosfery.
    Temperatura tutaj nie rośnie, a czuje się wręcz chłód, który pewnie wspomaga czarna i biała
    barwa często obecna w kadrach tej sceny. W moim odczuciu kobieta postępuje instrumentalnie
    z geografem, wobec czego zrobiłbym to samo co on - poszedł spać z winem w wannie.
    Czy geograf bał się kobiety? były w filmie domniemania jego impotencji (raczej dla naiwnych i
    złośliwych), więc z tego względu wolał usnąć w oparach alkoholu a nie miłości? Czy iść za
    sugestią tego jak została sfilmowana ta scena - sugerowałaby, że geograf zauważył, iż nie
    pasuje mu ta kochanka i nie chce tracić godności ulegając jej, wcale nie pożądając?
    Najmniej jest scen, w których geograf ulega jednej z kobiet. Właśnie tym razem ulega i tylko z nią
    uprawia sex. Chociaż z jej ust dowiadujemy się, że mężczyzna "nie doszedł". Czy był więc do
    końca usatysfakcjonowany? Czy w ogóle o to mu chodziło?
    Jest jeszcze jedna - tym razem dziewczyna, uczennica, która zakochuje się w nim szczeniacko.
    Tutaj jest inaczej - geograf po raz pierwszy przeżywa kryzys swojego niezaangażowania. Tym
    razem scena z dziewczyną jest gorąca - dosłownie, bowiem dzieje się bodaj w pomieszczeniu
    sauny czy ruskiej bani. Do ogrzania się zmusza bohaterów sytuacja: są przemoczeni i wycięczeni
    wędrówką w bardzo niskiej temperaturze. Geograf wręcz ratuje dziewczynę przed utratą życia z
    wychłodzenia - zdejmuje jej mokre ubranie, swoje też, przytrzymuje i przytula ją do gorącego
    komina biegnącego przez pomieszczenie. Dziewczyna szybko dochodzi do siebie i ich zwarte
    ciała w celu przywrócenia temperatury ratującej życie, przechodzą do erotycznego odczuwania
    tego dotyku - wzrost temperatury ponad normę inicjuje dziewczyna. Wreszcie tutaj geograf
    przeżywa kryzys - dopiero tutaj wychodzi na jaw jakaś cząstka jego skrywanego wnętrza. Z
    trudem opiera się dziewczynie i co bardziej znaczące: w znakomicie sfilmowanym ujęciu (co,
    gdzie i jak znajduje się w kadrze, oświetlenie i udźwiękowienie), geograf smaga się po plecach
    uschniętym zwitkiem gałązek (jak z sauny). Zbliżenie pokazuje ranienie, a geograf mówi chyba
    przy tym coś o świętym.
    Ten epizod to akcent ironii jaką nasączony jest ten film. Nie sądzę bowiem, żeby tkwił w tym jakiś
    dramaturgiczny klucz, że spośród wszystkich kobiet, geograf naprawdę pragnął tylko tej, której
    pożądanie było bodaj niemoralne.
    Czy geograf jest nieusatysfakcjonowany relacjami z kobietami? Nie widać aby zmieniał się po
    kolejnych epizodach, nie widać aby frustracja wypierała jego poczucie humoru.

    Trudno się tutaj zaangażować w jakiś wniosek. Byłoby chyba niesprawiedliwe przyczepiać jakieś
    łatki postaci tak niezaangażowanej. Niewątpliwie zaś budzi sympatię jego melancholijna
    pogodność. To przyzwolenie na to, że wszystko się kiedyś kończy, ale także coś się zaczyna.

  • gregorx1 ocenił(a) ten film na: 8

    Wynick Świetna analiza! Czy możesz polecić jakieś podobne w tonie, obyczajowe filmy rosyjskie?
    Bardzo podoba mi się taki klimat "pogodnej melancholii" :)

  • jacpod ocenił(a) ten film na: 8

    gregorx1 Polecam "Dureń-Durak"

  • Fifarafabongo ocenił(a) ten film na: 8

    jacpod Nie powiedziałbym, aby w Duraku obecna była "pogodna melancholia" :P.

  • gregorx1 ocenił(a) ten film na: 8

    Fifarafabongo Zgadza się. Durak był wręcz przygnębiający. Ale scena "spaceru" z piosenką Wiktora Coja w tle - zapada w pamięć po wieki.

  • gregorx1 Może "Rusałka"? Nie aż tak świetny film jak "Geograf.." ale też fajny.

  • gregorx1 ocenił(a) ten film na: 8

    ginger_girl Dziękuję, "Rusałkę" właśnie oglądam - i już mi się podoba! A geografa (do tego czasu) obejrzałem blisko cztery razy.

  • gregorx1 Cieszę się. :) Ja Geografa również oglądałam kilka razy.

  • gregorx1 ocenił(a) ten film na: 8

    ginger_girl Podobało mi się bardzo, ale dobrze, że wcześniej nie czytałem żadnych recenzji.
    Jak znajdę coś podobnego to dam znać.
    Co do geografa... po filmie zacząłem kupować sok z brzozy - no i marzy mi się własna "ruska bania" -
    może nie w domu, ale na działce w domku to chyba sobie kiedyś urządzę ... :)

  • Wynick jak można po polsku napisać 'upravia sex' ??
    to jakieś zacofanie niebywałe ! seKS!!

  • roch68 ocenił(a) ten film na: 10

    Wynick Film ma taki klimat że można odlecieć - jest w nim pokusa nie do odparcia która wciąga widza jak narkotyk.. obraz współczesnej Rosji mocno prowincjalnego brudnego miasteczka ostro kontrastuje ze wspaniałą dziką syberyjską przyrodą. Nie ma tu tego, czego nienawidzę w Europie do której zmierzamy jeżeli już nawet nie jesteśmy - a mianowicie gonitwy za kasą która jest nowa religią w naszym współczesnym życiu. Ja jestem z pokolenia wychowanego w czasie gdzie pieniądz nie znaczył nic.
    Zobaczyłem w nim własna młodość ... może dlatego film jest mi tak bliski.
    Każdy powinien go zobaczyć u mnie 10-tka.