A Ghost Story

1 godz. 27 min.
6,6 17 619
ocen
6,6 10 17619
20 777
chce zobaczyć
7,5 17
ocen krytyków
{"rate":7.470588,"count":17}
{"type":"film","id":783195,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/A+Ghost+Story-2017-783195/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ghost Story
  • T-Durden ocenił(a) ten film na: 9

    Jestem zachwycony nowym filmem Davida Lowery’ego. Nie jest to łatwe kino, bo wymagające od widza uwagi i skupienia, ale szczodrze wynagradzające ten wysiłek. „A Ghost Story” niejednego odbiorcę odrzuci, bo jest to film oparty na długich ujęciach, często pozbawionych dialogów, a do tego zamknięty w format 4:3 z zaokrąglonymi rogami kadru. Kino artystyczne pełną piersią. Na papierze może to brzmieć jak kolejny wydumany pretensjonalny eksperyment, jakich pełno w programach festiwali filmowych, ale Lowery udowadnia, że problemem większości tych filmów nie jest powolne tempo, tylko brak ciekawego pomysłu na sprzedanie tego odbiorcy. „A Ghost Story” to genialny pomysł, a jego wielkość tkwi w sięgnięciu po prostą ideę i rozwinięcia w coś niesamowicie złożonego, wciąż jednak sprawiającego wrażenie nieskomplikowanej błahostki.

    Główna idea: film o facecie ubranym w prześcieradło z wyciętymi otworami na oczy. No wiecie, najprostszy halloweenowy kostium pięciolatka. Wewnątrz prześcieradła – tegoroczny zdobywca Oskara, Casey Affleck. Na ekranie partneruje mu ta fajniejsza z sióstr Mara, czyli Rooney. Aktorzy wcielają się w ekranową parę, o imionach minimalistycznie skróconych do liter: C i M. C jest nieco oderwany od rzeczywistości, pochłonięty piosenkami, które komponuje. M musi podejmować większość decyzji, aktualne pakuje ich rzeczy do pudeł, szykując wszystko do przeprowadzki z małego domku. Pewnego dnia C ginie w wypadku samochodowym, M ogląda jego zwłoki w szpitalu, przykrywa je prześcieradłem i odchodzi. Po chwili C wstaje, okryty już białym płótnem. Snuje się korytarzem. Ludzie w szpitalu nie zwracają na niego uwagi. Otwiera się przed nim portal, wpatruje się w niego, ale nie przechodzi na drugą stronę. Jeszcze nie jest gotowy opuścić tego świata. Udaje się więc do swojego domu.

    Jeżeli pomyśleliście teraz z niepokojem o takich lekkich komediach jak „Uwierz w ducha” i „Tata duch”, to uspokajam, zupełnie nie ten klimat. Jeżeli już to raczej krzyżówka horroru z kinem filozoficznym. A zatem horror egzystencjalny? I tak, i nie, bo Lowery jedynie flirtuje z gatunkiem, nieco się bawiąc jego regułami, a chwilami wywraca je do góry nogami, przedstawiając wydarzenia z perspektywy ducha.

    „A Ghost Story” to opowieść o niespokojnej duszy, która nie jest jeszcze gotowa, żeby zostawić za sobą życie, ukochaną i dom. Wraca więc do niego, obserwuje w milczeniu partnerkę, jej cierpienie, smutek, ale też stopniową akceptację poniesionej straty i pierwsze kroki w kierunku przyszłości bez C. I wtedy staje się jasne, że to nie jest historia o tragedii, która rozdzieliła C i M, ambicje Lowery’ego nie kończą się na tym. Jest to opowieść o zagubionych duszach, które z jakiegoś powodu postanowiły pozostać na Ziemi, przywiązując się na stałe do jakiegoś miejsca, które kojarzyło się z czymś szczęśliwym, z konkretnym momentem w życiu albo osobą, której nie zdążyli czegoś powiedzieć, pożegnać się, przytulić. Czas jednak ma własne plany. I nie ma litości.

    Początkowo dla C minuty trwają wieczność, nagle jednak dni zmieniają się w sekundy, następnie w tygodnie, miesiące, lata, dekady… Czas pędzi, zmienia się dom C, zmieniają ludzie, którzy go zamieszkują, zmienia się okolica i świat. Nie zmienia się tylko C, wciąż obsesyjnie poszukujący jakiegoś „podsumowania”. Czas staje się pojęciem bardzo względnym, bohater żyje w stanie zawieszenia, a zarazem potrafi egzystować poza linearnym postrzeganiem linii czasu. On zawsze był, jest i będzie częścią domu, który „nawiedza”.

    Dużą zaletą scenariusza Lowery’ego jest brak łopatologicznego tłumaczenia założeń twórcy. Reżyser wykłada na stół wszystkie informacje potrzebne do zrozumienia historii, od odbiorcy już jednak zależy, czy poświęci filmowi dość uwagi żeby to dostrzec. Nie jest to też przykład filmu, który stoi tylko jedną ideą, której wszystko jest podporządkowane i nie pozostaje już miejsca na nic innego. Lowery potrafi się w subtelny sposób zabawić wyjściowym pomysłem. Delikatnie balansuje też na granicy kilku gatunków filmowych, nigdy jednak nie odbija zbyt daleko od głównego trzonu historii, nie pozwalając na to, żeby postmodernistyczne zabawy z formą i autoironiczny ton zaburzyły kontemplacyjny nastrój historii. Nie traktuje filmu ze śmiertelną powagą, co nie znaczy, że nie traktuje poważnie tego, co chciał opowiedzieć odbiorcy.


    http://www.kinofilia.pl/2017/08/a-ghost-story-recenzja.html

    Więcej recenzji oraz innych materiałów o kinie:
    https://www.facebook.com/blog.kinofilia

  • robin17 ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Ładnie napisane:)
    Ten film poraża minimalizmem,który potęguje ten format 4:3 . Mnie ten film tą prostotą właśnie przeraził
    Na pewno tematyka może dać początek wielu dyskusjom.
    Obejrzałam,podobało mi się,ale jest mi smutno i pozostawił mnie ten film w takim niepokojącym,ciężkim klimacie.

  • wild79 ocenił(a) ten film na: 8

    robin17 "Obejrzałam,podobało mi się,ale jest mi smutno i pozostawił mnie ten film w takim niepokojącym,ciężkim klimacie" - prawda? Nie wiem, czy u mnie na to odczucie złożył się nastrój, wydarzenia w życiu i jesienna, posępna pogoda za oknem, ale film mnie dosłownie poraził, przez cały film towarzyszył mi smutek i pustka. Niesamowity film.

  • robin17 ocenił(a) ten film na: 9

    wild79 Mnie przeraziła ta wizja błąkania się po śmierci,oglądania swoich bliskich w żałobie,jak ich życie rusza potem dalej,jak odchodzą,jak zmienia się świat i tak wieeeekami. Tym bardziej,że należę do tych wierzących w wędrówkę dusz,reinkarnację no i w ogóle w życie po życiu,ale zdecydowanie wolałabym,żeby nie wyglądało to w taki sposób.
    Obejrzałam film 3 dni temu i wciąż o nim myślę...

  • wild79 ocenił(a) ten film na: 8

    robin17 Myślę, że to jeden z tych filmów, które trzeba oglądać parę razy, by za każdym razem odczytać coś jeszcze. Ja na razie nie czuję się na siłach.

  • robin17 ocenił(a) ten film na: 9

    wild79 oj ja też i nie wie czy się jeszcze kiedyś poczuję.

  • robin17 ja wlasnie obejrzalam...siedze i mysle. dziwne uczucia mnie nachodza.

  • atlide ocenił(a) ten film na: 10

    wild79 Robin17 i wild79
    bardzo trafnie to podsumowałyście. Film pozostawia widza z ciężarem i dziwnymi emocjami...
    Po seansie żywe były we mnie dobrze ponad tydzień, przed oczami stawały niektóre kadry.
    Film obejrzałam dobrych kilka miesięcy temu, a mimo to wracam do niego myślami, bo coś we mnie zmienił, dotknął jakiegoś ważnego pytania. Niesamowity film

  • robin17 Ja znam z autopsji pewne wydarzenia. W moim starym rodzinnym domu, po śmierci Babci działy się dziwne rzeczy. Spadały jakieś przedmioty z półek. rozsypywały się woreczki z ziarnami w zamkniętej i szczelnej spiżarni. Pamiętam jak dziś, wszedłem do pokoju w podpiwniczeniu nagle z szafy spadła maska mikołaja. Nie było przeciągu ani otwartego okna. Dużo takich rzeczy pamiętam. Po remoncie domu dziwne rzeczy ustały.

  • ravQ ocenił(a) ten film na: 8

    Patrick_2 W "Leksykonie duchów" P. Haininga czytam, że zjawisko poltergeist zazwyczaj wiąże się z obecnością dziecka, może więc to Ty byłeś mimowolnym sprawcą?
    A swoją drogą, jakieś wydarzenia tego typu to jedyne, słabe zresztą, doświadczenia z rejonu niesamowitości, jakich byłem uczestnikiem.
    Miało to miejsce w lokalu z górą stuletniej kamienicy, w którym - ze względu na cenę - zajmowałem zaraz po studiach z obecną żoną i parą przyjaciół. W sąsiednich pokojach mieszkali studenci ASP i jacyś artyści bez grosza i uznania.
    Parę osób mówiło o dziwnych wydarzeniach. Co do mnie, byłem świadkiem stłuczenia szklanej cukiernicy na stoliku, mimo że wszyscy byliśmy o parę metrów dalej (pokój był olbrzymi, dawny salon). Drugie zjawisko sprowadziło się do trzech głośnych, regularnych stuknięć w środek podłogi, jakby głośnych kroków w miejscu. Wszyscy leżeliśmy wówczas w łóżkach.
    Pamiętam także echo jakby rozmowy dwóch osób, w obcym języku (wszyscy upierali się, nie wiadomo czemu, że to duch Niemca. Może dlatego, że tupał?). Słyszalna była jedynie w rogu pokoju, obok pieca. Mogła to być jednak zwykła sztuczka akustyki, tak zresztą sądzę.
    Zauważyłbym też, że w zależności od zażywanych substancji, niektórzy sąsiedzi doświadczali znacznie silniejszych wrażeń, twierdzili m.in. że coś widzieli w kuchni.
    Pod lokalem była knajpa, obecnie zajęła także nasze stare lokum. Kiedyś żartem zapytałem tam barmankę o duchy, ale chyba nie kontynuowały swych działań.
    Dodam, że żadnego dziecka w okolicy nie było.

  • LukaszJarosz25 ocenił(a) ten film na: 6

    Patrick_2 Słyszałeś i widziałeś to, co chciałeś zobaczyć i słyszeć. Podświadomie.

  • ravQ ocenił(a) ten film na: 8

    robin17 Ten minimalizm jest właściwie całym motorem (czy sercem) filmu, od warsztatu do przesłania. Dawno nie widziałem takiej konsekwencji. Film filozoficzny, ale nie przefilozofowany. Jakby niekomiczna parodia horroru, która wyjęła z niego tylko to, co najważniejsze - pytania o śmierć. Kostium (szacun za brawurę!), ujęcia, ilość słów. Wszystko sprowadzone do podstawowego pomysłu.
    No i już w tytule: "Historia z dreszczykiem" ("o duchach), lub "Historia ducha".

  • robin17 ocenił(a) ten film na: 9

    ravQ niekomiczna parodia horroru-rewelacyjnie ujęte,tak bym właśnie opisała ten film w trzech słowach.

  • ravQ ocenił(a) ten film na: 8

    robin17 Dziękuję! Chociaż to chyba nie moje, z pewnością gdzieś to przeczytałem, choć o innym filmie (może o westernach Sergia Leone? - pasowało by!).

  • meriadoc9 ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden Bardzo głeboki film, naprawdę daje do myslenia..

  • Itsashrose ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden Świetnie to ująłeś :)

  • T-Durden Najlepszy film jaki obejrzałam ostatnimi czasy. Od momentu kiedy duch do ducha powiedział- ''nie pamiętam'' przeryczałam cały film, rozumiejąc do czego się będzie sprowadzał.

  • ravQ ocenił(a) ten film na: 8

    Treehouse Moja żona też przeryczała.

  • ravQ Wrażliwa kobieta, rozumiejąca kobieta. A Tobie się podobał? Podzielasz odczucia Żony?

  • ravQ ocenił(a) ten film na: 8

    Treehouse Ja w ogóle mam trochę ciężko ze wzruszaniem się podczas odbioru filmów czy książek (w życiu trochę inaczej ;), ale jestem wielkim smakoszem fantastyki grozy. Tutaj jednak reaguję na warsztat, koncept, stosunek do tradycji etc. Film podobał mi się jako najoryginalniejszy - jednak - horror (rozumiem tu: fantastyka grozy, utwór o sytuacjach niesamowitych) jaki widziałem od czasu - bodajże - "Innych" czy "Szóstego zmysłu".
    W filmie przeważała melancholia i nostalgia, która mi się udzieliła. Może jednak ciągnęło mnie bardziej ku tajemnicy, którą najbardziej lubię w tego typu dziełach. Czym jest śmierć? Duch? Czy tęsknota za światem doczesnym umiera razem z ciałem/świadomością? Czy w ogóle umiera wszystko i jeśli nie - jak funkcjonujemy w kontekście ziemskiej pamięci o nas? Film jest udaną próbą zwrócenia "historii o duchach" ku tym fundamentalnym pytaniom i dlatego oceniłem go jako b. dobry.

  • Treehouse To moment w którym wcisnęło mnie w fotel. Ogólnie scena "rozmowy" duchów, ich pierwsze spotkanie - poczułem jakby ktoś mi dał obuchem w głowę.

  • IntoTheSun No właśnie. To był ten moment, w którym zrozumiałam jak dalej potoczą się losy ducha. Nie przewidziałam wszystkiego oczywiście, ale jakiś szkielet mi się narysował i od tamtej rozmowy zupełnie inaczej oglądałam film. W sensie, że na babskim ryku :)

  • Nekori ocenił(a) ten film na: 7

    T-Durden A jak myślicie, co było napisane na karteczce? I czy to, jak prześcieradła opadają, to odejście ducha takie samo, jak przez portal? Po przeczytaniu karteczki mógł sam zdecydować, żeby zniknąć, ale to wyglądało, jakby na karteczce było jakiegoś rodzaju zaklęcie, bo to było tak gwałtowne.

  • Nekori Duch z domu obok zniknął, gdy po wyburzeniu budynków zdał sobie sprawę, że ci, na których czeka, nie przyjdą. Podejrzewam więc, że karteczka była pewnego rodzaju pożegnaniem M z domem, z którego się wyprowadzała, a przeczytanie notatki uświadomiło duchowi, że jego oczekiwanie też już dobiegło końca. Poznał historię domu, którym był zafascynowany, jego żona odeszła bezpowrotnie - nie miał już na co czekać.

    A czy takie odejście jest takie samo, jak przez portal? Miejmy nadzieję.

  • Sqrchybyk ocenił(a) ten film na: 7

    T-Durden Mam niemal takie same odczucia co do sensu filmu, ale podobał mi się mniej... Jakoś nie mogłem się wczuć. Może w nastroju nie byłem...

  • zatracony ocenił(a) ten film na: 6

    T-Durden Sory, ale duch ducha - samobójcy, który podróżuje w czasie i straszy sam siebie, w dodatku widząc samego siebie jako ducha to zbyt przekombinowany scenariusz. Mogło być 8, jest 5, no może 6 za dobre chęci.

  • Buki91 ocenił(a) ten film na: 5

    T-Durden Powinieneś zobaczyć polski film krótkometrażowy NIEBYT (2016). Tematyka zbliżona, niektóre sceny podobne, sens ten sam.
    https://www.youtube.com/watch?v=PH89Ni-TlRc

  • ricardo22 ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden Czy dobrze mi się zdaję, ze ten drugi duch, z którym rozmawia ten pierwszy, to duch tej dziewczynki która zginęła wraz z rodziną gdy budowali swój dom ? Bo początkowo myślałem że to główna bohaterka, w końcu też zostawiła jakąś karteczkę.

  • female_hareton ocenił(a) ten film na: 8

    ricardo22 pojawiłaby się chyba wcześniej (pod drugiej śmierci C duch pojawił się w momencie wyprowadzki). Myślę, że to jakaś przypadkowa babcia. Prześcieradło mi to sugeruje.

  • oczywazki ocenił(a) ten film na: 6

    T-Durden - "bohater żyje..."?
    - C - century, M - millennium.
    - Czy scen z prześcieradłem nie grał kaskader?

  • SantaCruzeNomad ocenił(a) ten film na: 6

    T-Durden Świetnie napisane. Dla mnie film trochę ciężki w zrozumieniu. Najbardziej mnie ciekawi jak zinterpretować to co było napisane na tej kartce.

  • Daedalhero ocenił(a) ten film na: 7

    SantaCruzeNomad Po przeczytaniu tego co było zapisane na kartce C w końcu może odejść i znika. Duch sąsiedniego domu robi to samo wcześniej kiedy wypowiada słowa "Oni nie przyjdą" (ang. "They're not coming") i tym samym uświadamia to sobie. Można podejrzewać, że na kartce było napisane coś co uświadomiło C, że M już nie wróci. Nie jestem grafologiem ani nikim kto zajmuje się podobnymi rzeczami, ale z ciekawości przeanalizowałem ruchy dłoni M podczas zapisywania wiadomości na kartce i jestem na 80% pewien, że wiadomość zaczynała się od "I am not..." po czym następowało jeszcze jedno lub dwa słowa. Można zgadywać, że na kartce widniało "I am not coming"/"I am not coming back", które pokrywałoby się ze słowami ducha sąsiadki i wtedy pełniłoby funkcję uniwersalnego "zaklęcia" w filmie. Ale to wciąż tylko domysły. Bardziej zastanawia mnie co było na kartce ukrytej pod kamieniem przez dziewczynkę zabitą przez indian.

  • SantaCruzeNomad ocenił(a) ten film na: 6

    Daedalhero Obejrzę jeszcze raz :)