Przez siedem onirycznych dni, w wiosce bez nazwy, w nieokreślonym czasie i miejscu, wszystko znika. W tragikomicznym filmie Tsangari, mieszkańcy Walter Thirsk i lord Charles Kent, którzy są przyjaciółmi z dzieciństwa, mają stanąć wobec inwazji zewnętrznego świata: traumy nowoczesności.
Miałam wrażenie, że przenoszę się w czasie do świata, który już nie istnieje – świata, gdzie natura i człowiek stanowili nierozerwalną całość, a codzienność wyznaczał rytm ziemi, pogody i dawnych rytuałów. Film oczarował mnie swoją zmysłowością. Obrazy codzienności, biesiadowania, palenia ogniska czy pogańskich...
Nie jest zły, ale bardzo dobry też nie jest. Po pierwsze nie rozumiem postępowania bohaterów (pierwszo i drugoplanowych) a po drugie nie bardzo widzę, co jest osią fabuły i dokąd dążymy (chociaż oczywiście mogę się domyślać). Trochę go ratuje główny aktor.
Ten film może i błyszczy na festiwalu filmów dziwnych ale...
Oglądane na premierze w Royal Festival Hall. Film zaczyna się nieźle, ale działania bohaterów są chaotyczne, impulsywne i pozbawione głębszego sensu. Gdyby bardziej popracowano nad scenariuszem, rozwijając motywacje postaci i dopracowując dialogi, mogłaby powstać całkiem niezła historia.
Podczas premiery aktorka...