PILINHA: {__webCacheId=filmBasicInfo_pl_PL, __webCacheKey=343217}

Hobbit: Niezwykła podróż

The Hobbit: An Unexpected Journey
2012
7,6 424 tys. ocen
7,6 10 1 423730
6,7 74 krytyków
Hobbit: Niezwykła podróż
powrót do forum filmu Hobbit: Niezwykła podróż

Nieścisłości

ocenił(a) film na 8

Wypisujemy tutaj wszystkie, które sprzeczne są z fabułą książki. Każdy po jednej. Zacznę.

Scena z wargami. Po pierwsze: nasza drużyna znalazła się na polanie, nie żadnym urwisku.
Wargi przybyły, ponieważ miały razem z goblinami zaatakować mieszkańców doliny. Nie było
żadnych orków. Wzięto ich znikąd. Zwłaszcza tego z bliznami, szarego. Wargi (wilki) były
sprzymierzeńcami goblinów, inteligentnymi sprzymierzeńcami. Rozmawiały ze sobą, posługując
się własną mową. Czekały na pojawienie się goblinów, bo same nie mogły wejść na drzewa, na
które uciekły krasnale, Gandalf i hobbit. Fakt, Gandalf podpalił szyszki, czym wywołał zamęt w
szeregach wargów, ale szybko z góry zeszły gobliny. Okiełznały ogień i skierowały go w stronę
drzew. I byłoby po naszej drużynie, gdyby nie orły. GANDALF NIE WEZWAŁ ORŁÓW! Król orłów
sam postanowił działać.

ogierinho

1. Peter robi 3 filmy, a Radagast odgrywa w pierwszym sporą rolę. Własnie to bedzie miało wpływ na późniejsza akcję w Dol Guldur. Dodatkowo dzięki Radagastowi pokazano powolna przemianę Sarumana.
2. Gdyby nie ta walka, nie było by takich emocji. A nie jest to jakaś wielka zmiana. Tak czy inaczej na plus.
3. Nie, nie występuje. Ale Azog dodaje dynamiki, i mroku 1 cześci, a jego wątek może być jeszcze lepiej pokierowany w Pustkowiu Smauga. Lepiej żeby były dodatki niż braki.
4. A wyobrażasz sobie zeby pominieto ćmę? Bo ja nie. To by było niezgodne z filmowym Lotrem.
5. To mu mówi tylko Thorin. Chyba nie oglądałes uwaznie. A to już sprawa dialogów. Może mi jeszcze powiesz, ze w filmie nie moga byc inne dialogi niż w książce?
6. A co lepsze: wielkie królestwo czy zwykłe tunele wykopane jak przez kreta?
7. Nie, ale gdyby nie było z nimi walki też byście narzekali ze za mało akcji. Czy to w czymś przeszkadza?
8. Jak już to wargowie. Tak to wielkie wilki.
9. Nie orki, tylko orkowie. Nie, ale to niczego nie zmienia. Bez różnicy.
Cóż, w Hobbicie sa zmiany względem ksiażki ale bardzo niewielkie. Nie będę w to wliczał dodatków czy nowych wątków bo to się nie liczy. Lepsza szersza historia niz braki jak w Lotrze. Przyzwyczajaj się do zmian. Jackson robi trylogię dla fanów, musisz to zaakceptowac. A my chcemy dojrzałej i WIELKIEJ historii. Nie wyobrażam sobie żeby w filmach nie było radagasta, retrospekcji z Bitwy czy ataku na Dol Guldur.

ocenił(a) film na 5
kamilxxx09

Jak to są niewielkie !? Żartujesz sobie kolego? Przecież ten film opiera się na kompletnie czymś innym niż książka z którą wspólne są tylko nazwy lokacji i bohaterów. Każde wydarzenie jest inne niż opisywane w książce, kpisz sobie?
1.Co z tego, że Radagast odgrywa ważną rolę? Jest w książce? Nie, nie ma go, mówię po raz kolejny, mówimy o nieścisłościach względem książki.
2.Co z tego, że "nie byłoby takich emocji". Nie ma takiego czegoś w książce, koniec, kropka.
3.Co z tego, że Azog "dodaje dynamiki i mroku..." (Twoim zdaniem). Nie ma go w książce, kolejna nieścisłość.
4.A co mają do tego czyjekolwiek wyobrażenia? Nie ma żadnej ćmy w Hobbicie...
5.To nie ma nic do dialogów. To zmienia po prostu diametralnie książkowy klimat.
6.Czy w książce jest "wielkie królestwo"? Nie, nie ma go. Są ciemne jaskinie (które są o niebo lepsze od tego tandetnego "królestwa", no ale nie dało by rady wchrzanić takiej ilości fajerwerków... poza tym w naszych rozważaniach nie ma to żadnego znaczenia)
7.Co ma do tego przeszkadzanie w czymkolwiek? Nie ma takiej walki, kolejny brak zgodności.
8.Nie, wargowie to nie tylko takie wielkie wilki, one potrafiły nawet mówić.
9.Jak to nie zmienia!? Kolejna niezgodność z książką...

Po raz kolejny, nie liczę już który nie zrozumiałeś o czym mówimy. Miałeś udowodnić, że FILM JEST ZGODNY Z KSIĄŻKĄ, a ty znowu próbujesz mi udowodnić, że zmiany wyszły filmowi na lepsze o.O Facet, po raz kolejny, co ma piernik do wiatraka? To są zmiany względem książki i to tylko część, film nie jest wierną ekranizacją, a raczej filmem na motywach i to, ze ci się podobał tego nie zmieni.

Owszem Jackson robi trylogię dla FANÓW, a dokładniej JEGO fanów (i nie, niczego nie muszę akceptować). Ja się do takowych nie zaliczam, raczej do fanów Tolkiena. Niby czemu mam się przyzwyczajać do zmian? Jackson mi od nowa książkę napisze?

PS:Jeżeli to dla ciebie dojrzała i wielka historia, to dalej patataj na grzbiecie tego króla goblinów siedzącego razem z bekającymi krasnoludami w powozie Radagasta z obsraną głową, ciągniętego przez króliki w stronę zachodzącego słońca. Udaj się tam razem z nimi i więcej nie pogrążaj, bo całe to forum już cię wyśmiewa.

ogierinho

I co z tego, ze np. Radagasta, Azoga czy Białej Rady nie ma w książce I co z tego? W filmie zostało to swietnie przedstawione, ma to swoje uzasadnienie. Koniec kropka. Same plusy

ocenił(a) film na 5
kamilxxx09

To z tego, że ich obecność jest niezgodna z książką, koniec kropka. Właśnie o tym dyskutujemy, a nie o tym czy ma to uzasadnienie, dalej nie możesz tego pojąć?

ogierinho

I co że nie ma tego w ksiażce? A czy uciekajaca przed nazgulami Arwena jest w ksiażce? A czy w ksiazce jest scena ataku wilków z Isengardu na Rohirrimów? A czy w filmie jest rozdział z Tomem Bombadilem czy Porządki w Shire. NIE. A jakoś to akceptujesz.

ogierinho

Cale czyli twoje multikonta których jest tu już z 10.

ocenił(a) film na 5
kamilxxx09

Brak argumentów = atak personalny. Skoro uważasz, że mam multikonta to zgłoś mnie śmiało...

kamilxxx09

Dla ciebie każda scena z Hobbita jest epicka. Nawet gdyby PJ nagrał dłubiącego w nosie Bilba to też by było epickie... Wiesz co się dzieje kiedy w danym filmie wszystko jest epickie i górnolotne? Film przestaje zachwycać po następnym obejrzeniu bo nie ma czegoś takiego jak dzieło idealne. A przerost formy nad treścią po jakimś czasie zaczyna widza męczyć.

sentia

Już kiedyś pisałem o epickich scenach. Jest ich w Hobbicie dosyć sporo.

kamilxxx09

Wybacz ale nie pamiętam co wtedy pisałeś. Być moze nie było to skierowane do mnie. Bądź tak łaskaw mi przypomnieć i wyjaśnić co jest takiego epickiego.

sentia

1. Prolog
2. Retrospekcja z Azanullbizar (armia krasnoludów uderzająca na orków, Thorin walczący z Azogiem, Thorin w blasku słońca)
3. Pieśń krasnoludów w Bag End
4. Gandalf uderzajacy kosturem w skałę, by zmienić trolle w kamień.
5. Pierwsze spotkanie z Galadrielą na tle nocnego nieba.
6. Rozmowa Gandalfa i Galadrieli za pomoca myśli na Radzie.
7. Rozmowa Gandalfa i Galadrieli, gdy ta mówi mu że jesli będzie jej potrzebowac to przyjdzie.
8. Thorin vs Azog pod koniec filmu
9. Scena gdy Gandalf wręcza Bilbowi miecz.
10. Scena darowania zycia Gollumowi
11. Lot orłów.
12. Scena na Carrock.
I wiele innych. Mniej lub bardziej epickich.

ocenił(a) film na 5
kamilxxx09

-.-
To jest kwestia gustu, nie narzucaj swojego innym. Dla mnie to co wypisałeś było szmirowate, ale nie każę Ci tak uważać, każdy może mieć swoje zdanie.

Dyskutuję z tobą na temat niezgodności filmu z książką i tylko tego (a jest to fakt, a nie moje widzimisię), a ty cały czas starasz się przekonać mnie, że to jest dobry film... Ja nic na ten temat nie mówię, bo tak jak powtarzam każdy ma gust inny i na pewno nie zamieniam zmieniać Twojego. W zamian proszę tylko o wzajemność.

kamilxxx09

Eeee... co jest epickiego w waleniu laską w kamień? To samo było w Morii w WP part 1. Co jest epickiego w pieprzeniu farmazonów na tle nieba. Takich scen było bardzo dużo w innych filmach. Scena wręczenia miecza Bilbowi? Proszę cię.... Epicka to była scena wręczenia Andurila Aragornowi wtedy czuło się że coś się zmienia że jest nadzieja dla ludzi. Że znalazł się ktoś kto uratuje świat. Zgodzę się z pieśnią krasnoludów, jednak w porównaniu z Piosenką Pippina i tak jest słaba.

Może napisz po prostu "KAŻDA SCENA Z GALADRIELĄ JEST EPICKA BO JEST GALADRIELA".

sentia

Owszem scena z wręczeniem Andurila była o wiele bardziej epicka od wręczenia żądła to wiadome. Tylko po co tak różne sceny porównywac. Mnie chodziło raczej o słowa Gandalfa gdy wręcza Bilbowi ten miecz, te słowa mają w sobie jakąś wartość. A uderzanie laską w Morii nie miało tego czegoś co przy zamianie trolli w kamień. W Hobbicie było to swiatło, ta muzyka, bardzo mocny moment.

ocenił(a) film na 5
kamilxxx09

Azog, Radagast, Dol Guldur, Biała Rada, zasadzka goblinów, impreza u Bilba, nie orki a gobliny atakujące kompanię, walka skalnych olbrzymów nie widziana z daleka, nie gadające orły...można by w nieskończoność wymieniać...nie BREDŹ że film jest wierny książce melepeto....

ocenił(a) film na 5
ogierinho

Kamil to lokalny idiota nie ma sensu z nim dyskutować.

ocenił(a) film na 5
straightlines

Tja, też powoli zaczynam odnosić takie wrażenie. Nie będę nikogo obrażał, bo każdy ma prawo do swojego zdania, ale fakt dyskusja z kimś kto nawet dyskutować nie próbuje tylko zabawia się w przedszkole (podaj argumenty... nie to ty podaj argumenty) chyba nie ma najmniejszego sensu...

ocenił(a) film na 5
ogierinho

Nawet jak mu podasz argumenty to ci napiszę, że jesteś troll albo że się nie znasz. Ale najlepsze, że w jednym miejscu Kamilek mówi, że żadnych zmian nie ma a w innym, że jest wiele zmian i powodują tylko poprawę:D No cóż idiotów nie sieją. Pozdro

Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem
ocenił(a) film na 10
ogierinho

Dlaczego ludzie ciągle piszą o tym skoku na kasę? Dochodzi do momentu, że wytykane jest wszystko co ma związek z pieniędzmi . Czy to źle, że ktoś chce zarobić pieniądze? Nie , nie sądzę ty pewnie jakbyś miał możliwość też byś chciał. Filmów za darmo się nie robi, trzeba wydać pieniądze a potem zarobić je żeby mieć na inny filmowy projekt i tyle. Nie widzę w tym niczego złego.

ocenił(a) film na 5
calays

Ohh jasne, widzę po ocenie, że film się podobał, dla mnie to zwykły "skok na kasę", bo pan Jackson zbytnio się robiąc ten film nie przepracował, władował do filmu wszystko to co zawsze się sprzeda, zamiast zrobić coś logicznego i trochę jednak pomyśleć (i tak pieniążki byłyby te same przecież, ale lepiej zarobić bez wysiłku). Tacy jak Ty to niestety tzw. konsumenci doskonali, nie pozwalający innym ludziom na krytykę i sami nie krytykujący niczego. Ale proszę, przekonaj mnie, że się mylę, przekonaj mnie, że to kino ambitne nad którym reżyser pracował latami, spokojnie umiem przyznać się do błędu, tylko trzeba mi ten błąd najpierw udowodnić.

ocenił(a) film na 10
ogierinho

- Czy ja napisałam Ci , że nie możesz niczego krytykować ? Nie, nigdzie tego nie napisałam. Odniosłam swoje zdanie wyłącznie do „skoku na kasę”.

- Tak, film mi się podobał. Na przyszłość proponuje zapytać skąd wzięła się dana ocena, a nie zakładać z góry , że jak ktoś daje 9 czy 10 to jest "wielkim fanem", który łyka wszystko jak się mu podaje. Zdanie pytania nie boli ani nie upokarza , a może rozwiać wiele wątpliwości.

- Czy ja jestem konsumentem doskonałym? Przepraszam , a czy my razem chodźmy na zakupy itp , że wiesz jakim typem konsumenta jestem? Nie, nie sądzę. Dlatego w ciemno nie życzę sobie oceniania mnie bez wcześniejszej rozmowy z której można by wywnioskować jaka jestem. Dziękuję

Dobra to zaczynamy - ( z góry przepraszam, za długość wypowiedzi, ale jak potwierdzi to wiele osób na tym forum, gdy ktoś już wymaga konkretnych odp. to piszę „mini prace”. Mam nadzieję , że się nie zniechęcisz i dotrwasz do końca ;D )

- New Line Cinema, Metro-Goldwyn-Mayer ,Warner Bros - to tym wytwórniom możesz do woli zarzucać skok na kasę nie samemu reżyserowi wyłącznie. „ Skomplikowana sytuacja prawna oznaczała, że filmy będą wyprodukowane przez New Line Cinema i Metro-Goldwyn-Mayer, a dystrybutorem będzie Warner Bros. Ustalenie tego okazało się sześcioletnią krucjatą pełną negocjacji, procesów oraz wszelkich innych niespodziewanych potknięć i opóźnień.” PJ nie miał zamiaru reżyserować filmu, zgodził się na tworzenie scenariusza z P.Boyens, ale nie miał najmniejszego zamiaru zajmować się kręceniem filmu przez problemy wytwórni . Po Władcy owszem rozpoczął prace nad pewną wizją Hobbita razem z grupą Weta, ale były to luźne konstrukcje, które porzucił . I tu wchodzi del Toro , który jak wiemy odszedł. Wiadomo było, że jeżeli PJ nie weźmie się za Hobbita to nikt tego już nie ruszy. Pomimo choroby i przebywaniu w szpitalu stwierdził, że w Hobbicie jest coś o co chce walczyć i w 2011 roku Peter pojawił się na planie Hobbita. Skoro był tak niechętny studiom, że na początku odmawiał to chyba musiało być coś więcej w tej historii niż same pieniądze , że odważył się zaproponować 3 części wiedząc , że będzie trzeba nanosić poprawki do umowy między studniami, które zaczną rywalizować o zyski z kolejnej części . Nie mówię pieniądze się liczą, takie życie , ale nie można sugerować, że dla PJ liczyły się tylko i wyłącznie dochody , skoro stwierdził, że pomimo złej kondycji zdrowotnej zawalczył nie tyle co o film ale o kolejną część aby zrealizować swoje wizje. Dlatego wkurza mnie to jak ludzie rzucają hasłem typu „poszedł na kasę robiąc 3 cz.” bez zastanowienia się nad znaczeniem głoszonych przez siebie idei.

Scenariusz, ludzie zarzucają to , że scenariusz jest okropny , ma braki itp. Nie przeczę, bo je ma. Ale znów dobija mnie zrzucanie wszystkiego na PJ a del Toro? Scenariusz do 1 cz. Został napisany przez del Toro z poprawkami/uwagami PJ i P.B

Powtarzający się zarzut o to , że wszystko już widzieliśmy ( miejsca, kostiumy, budynki, wystrój itp.) – No tu należy nawiązać do pracy A. Lee i J.Howe. To co widzimy na ekranie to realizacja ich wizji. Ci rysownicy Tolkiena bazowali na tym co już istnieje, i poszerzali horyzonty podstaw. Po co tworzyć coś nowego skoro to już istnieje i żyje swoim życiem od czasu WP. Film miał być pewnym powrotem do Śródziemia, powrotem na stare kąty. Przecież gdy wracasz do domu to chcesz zastać wszystko takie jak było przed twoim wyjściem. Przecież gdyby nagle wszystko „przemeblowano” czuł byś się nieswojo, jak w obcym miejscu. A postarali się pod tym choćby względem, że wcześniej makiety były zrobione „jednorazowo” , a teraz niektóre lokacje zostały zbudowane na stałe i po produkcji zostaną oddane jako atrakcje turystyczne Nowej Zelandii. Więc się napracowali i to podwójnie. Kostiumy, charakteryzacja - tak, taka sama jak w WP ale czego nie widać (bo tak miało być) ludzie się napracowali. Gdyż wraz z zastosowaniem nowych kamer wystąpiły nowe „problemy”. Charakteryzacja musiała być perfekcyjna gdyż każde braki wykończeniowe były od razu wyłapywane. Jak zostało to stwierdzone przy WP można było sobie pozwolić na większe „nieróbstwo” i występowały niedociągnięcia przy zakładaniu peruk, elfich uszu itp. Kostiumy - również przez nową jakość kamery były „jazdy” materiały , które wcześniej się sprawdzały okazywały się nieprzydatne gdyż po nagraniu kamera tam mocno skupiała się na pewnych barwach, że wyglądało to tragicznie. Trzeba było czasem po kilkanaście razy zmieniać ubiór niektórych postaci, szyć na nowo stroje. Jasne załatwili sobie to na własne życzenie nową kamerą ale praca to praca.

Prace nad filmem - del Toro przygotowywał film przez niecałe 2 lata, ale gdy odszedł PJ stwierdził, że nie może wykorzystać jego pomysłów i realizować jako swoje bo to by była „kradzież”. Więc wszystko zostało wyrzucone do kosza i prace rozpoczęły się na nowo. PJ miał miało czasu bo tylko niecałe 3 miesiące a na WP miał trzy i pół roku. Wiec warto wziąć pod uwagę fakt ile zrobił w tak krótkim czasie. Duża odwaga za kręcenie 3D- 48 klatek na sekundę. Wiadomo nie każdemu musi przypaść ten pomysł do gustu ale trzeba zauważyć, że to działanie popchnęło być może jakoś do przodu ewolucję 3D. Już King Kong miał być robiony w 3D ponieważ Cameron zaproponował to PJ, który odmówił. I wtedy powstał Avatar, który nie każdemu się podoba ale popchnął coś do przodu w kinematografii. Tak samo pomysł 48 klatek – trzeba zaryzykować, projekt nie jest idealny ,nie wszystkim się podoba, ale bez takich „skoków na głęboką wodę” stalibyśmy ciągle w miejscu. Wiec myślę, że sporo napracował się reżyser pod tym względem.


Czy reżyser pracował nad tym filmem latami? Nie za bardzo , ale za to pracował bardzo intensywnie w okropnie krótkim czasie wystawiony na ciągłą presję otoczenia i wiszącym sukcesem WP . On się odciął od tego i mimo całej otoczki oczekiwań nie ugiął się pod presją i zrobił to tak jak chciał. Po filmie nie przepraszał za to co zrobił , pomimo krytyki cieszył się ze swojego projektu. Czy jest to ambitne kino? Nie wiem, to jest decyzja każdego z nas. Ja nawet WP nie uważam do końca za ambitne kino. Takie kino to dla mnie np.lista Schindlera . Hobbit jest dla mnie raczej filmem który ma za zadanie ambitnie przypominać o pewnych wartościach jak honor, oddanie, lojalność o których w dzisiejszych czasach zapominamy. Ma być czymś co ma „pokrzepiać serca” , że pomimo zła na świecie zawsze jest nadzieja i dobro. Bajką, historią fantastyczną z morałem który da się zastosować do naszego życia codziennego.


Czy film mi się w 100% podobał – NIE. Ale inne wątki wynagrodziły moje „ale” dlatego dałam 9. Bo jest dla mnie jedna ważna rzecz , ważniejsza od wszystkich efektów i nie efektów specjalnych itp. Emocje. Ten film jest pożegnaniem, z nami (fanami), Śródziemiem, literaturą Tolkiena na ekranie. Idąc na ten film nie liczyłam na oszałamiającą akcje wciskającą w fotel tylko na to, że film zagwarantuje mi chwilę refleksji. Owszem nie każdy jest mną, czy fanem i może zależeć mu na czymś innym niż mnie. Ale ja zamiast szału akcji wole na spokojnie delektować się każdym szczegółem czy pierdołą jak zastawa Bilba na komodach . Chciałam poczuć , że ten świat przez chwilę istnieje naprawdę i to dostałam. A wszystkie bajowe i naginające prawa fizyki elementy, które owszem są naiwne, traktuje z przymrużeniem oka.

Jasne, ten film nie ma być jakoś „chroniony”- że robiony przez PJ to nikt nie może go skrytykować. Taka postawa byłaby bez sensu. Tobie aż tak, jak mi film się nie podoba. I OK, nie mam zamiaru Cię nawracać żebyś zmienił swoją ocenę. Ale może też warto przekonać się do pewnych spraw, mieć dystans albo chociaż nie uważać, że każdy kto daje wysoką ocenę i „czepia” się twoich wypowiedzi, jest jakiś naiwnym fanem Hobbita. To niezbyt miłe, są różni ludzie na tym forum.

- Jeżeli wystąpiły błędy ortograficzne to przepraszam.
- Jeżeli chcesz żebym jakiś wątek lepiej uzasadniła to nie ma sprawy, wskaż który.
- Jeżeli nie poruszyłam jakiegoś aspektu, który dla Ciebie też jest ważny, to zwróć uwagę, odniosę się do takiego punktu.

ocenił(a) film na 5
calays

No dobra więc tak:
Po pierwsze przepraszam z wydawanie pochopnych osądów, miało na to wpływ wkurzenie czymś kompletnie nieforumowym, co zdarzyło się chwile przed napisaniem tego mojego komentarza ;) Widzę, że za rozmówcę mam osobę inteligentną umiejącą dobrze uzasadnić swoje stanowisko i uwierz mi szanuję takich ludzi.

Nie wiedziałem wiele na temat produkcji tego filmu (zawsze fajnie dowiedzieć się więcej), ale w takim razie tak jak mówisz, zarzucam teraz "skok a kasę" wymienionej przez Ciebie "świętej trójcy". Wyjaśnię może bardziej co rozumiem pod tymże skokiem. Wbrew pozorom wcale nie chodzi mi o to, że to będą 3 filmy, szczerze powiedziawszy uważam, że materiał na 3 filmy jest i to w samej książce (może nie 3 godzinne, ale myślę, że samej fabuły książkowej starczyłoby na jakieś 6h filmu). Oczywiście słysząc początkowo, że Hobbit zostanie rozbity na tyle części myślałem, że twórcy dodadzą inne wydarzenia nieopisywane w książce, ale dziejące się w trakcie jej trwania i opisane w innych dziełach Tolkiena. Liczyłem się jednak z tym (znając "politykę" ekranizacji), że reżyser doda raczej jakieś swoje pomysły i znacznie pozmienia faktyczne wydarzenia z pierwowzoru... Zdarzyło się niestety to drugie i mnie to kompletnie nie pasuje. Dla mnie "skok na kasę" polega właśnie na tym, że zamiast postarać się zrozumieć co Tolkien miał na myśli i wyczytać co działo się w Śródziemiu w tamtych czasach wolał wymyślić wyjątkowo prostą (żeby nie powiedzieć prostacką) historyjkę o orku Azogu, aby zrobić sobie materiał na 3 filmy oraz dodać masę fajerwerków, które są dodatkowo pozbawione jakiegokolwiek sensu...

Piszesz o ważnych dla Ciebie emocjach ważniejszych od efektów specjalnych. Pełna zgoda, ja też nie patrzę na piękną grafikę komputerową jak na rzecz najważniejszą, efekty specjalne powinny być stawiane na pierwszym miejscu w bardzo nielicznych produkcjach i do takich "Hobbit" zdecydowanie nie powinien się zaliczać. Niestety w moim odczuciu reżyser właśnie te efekty postawił na pierwszym planie, a emocji u mnie film ten nie wywołał żadnych, chyba, ze zażenowanie poziomem dowcipu... Może po prostu nie przepadam za tym amerykańskim stylem? Mnie ten film również przyniósł chwilę refleksji, owszem ale zgoła innych niż Twoich, mianowicie "jak można do tego stopnia nie mieć wyczucia gustu i do tego stopnia nie umieć czytać ze zrozumieniem" oraz "czemu wszyscy reżyserzy są tak zadufani w sobie, że poprawiają autorów dzieł które ekranizują". Co do komody Bilba, mnie właśnie takich rzeczy jak ta "przysłowiowa komoda Bilba brakowało", dostałem za to "matrix krasnoludy" w 50% filmu.

Ponadto w moim odczuciu te wstawki umoralniające są zwyczajnie szmirowate... A wypominanie Bilbowi tego, że się przyłączył co chwilę, kompletnie zabija klimat. Do tego te ujutne kawałki gdzie hobbit staje oko w oko ze swoimi towarzyszami i słyszy różne wiekopomne słowa (na końcu zostaje nawet doceniony!), ehhh no po prostu nie podoba mi się ten styl telenoweli...

W skrócie, również nie zamierzam nikomu narzucać mojego zdania, to byłoby wyjątkowym chamstwem.
Rozumiem, że film może się podobać komuś, ale nie mnie, dlatego swojego zdania nie zmienię (chociaż liczę na odpowiedź ;))

PS: Mogłem coś pogmatwać, nie czytałem tego co napisałem wszystko poszło jednym "ciurkiem", jeśli coś napisałem niezrozumiale, chętnie wytłumaczę dokładniej.
PS2: I nie zarzucam wykorzystywania starych lokacji!!! Absolutnie nie, dla mnie to największy plus tego filmu. Co do powtarzalności mogę zarzucić jedynie pewne utarte schematy zachowań i wypowiedzi bohaterów filmów Jacksona.
PS3: Jeszcze raz sorry, bo na prawdę zrobiło mi się głupio po przeczytaniu Twojej wypowiedzi.

ocenił(a) film na 10
ogierinho

Spoko, „wybaczam” . Nie no, po prostu chciałam dać do zrozumienia , że nie jestem typem powiedzmy naiwnego kino-maniaka , który nie rozumie innych i forsuje jedynie swoje „bo ja mam rację”.

Fajnie, że się wyjaśniło pojęcie „skoku na kasę”. Ogólnie uważam, że najlepszą decyzją było by zekranizowanie 2 części. Ale z racji tego, iż zdaje sobie sprawę, że to „pożegnanie” nie odepchnęła mnie wizja rozłożenia materiału na 3 ekranizacje. Początkowa idea taka właśnie jest , że film ma być uzupełniony dodatkami na temat Hobbita , które znajdujemy w dodatkach do Powrotu Króla, z notatek Tolkiena i rzekomo chodzi plotka , że reżyser ma zahaczyć o jakieś wątki z Silmarillionu, ale ile w tym prawy nie wiadomo. Przyznaję w części 1 jest mało tychże „dodatków” a jeżeli już coś jest to zmienione postacie jak biało-miętowy Azog. Sądzę, że więcej zobaczymy w kolejnych częściach . Tylko teraz rodzi się pytanie, czy te dodatki będą na wzór wizji Tolkiena czy wizji reżysera. Pożyjemy zobaczymy. Także Ok, rozumiem teraz, że „skok na kasę” wiąże się u Ciebie też z innymi aspektami niż tylko i wyłącznie wątkiem majątkowym. Co do nie trzymania się pierwowzoru książki, klimatu itp. Zdaje sobie sprawę, że ekranizacje żyją swoimi prawami i nie każdemu musi się to podobać. Gdybym oceniała film + książka to daje 6 , a jeżeli sam film to tak jak już wiesz 9. Po prostu to oddzielam.

-Co do emocji. Owszem, mnie też drażniły pewne wątki humorystyczne ,które w pewnych momentach dało się przeżyć w innych niekoniecznie. Oraz zgadzam się, że istniało poczucie wrażenia , że nie wiadomo czy się skupić na wypowiedziach czy na efektach. Ja oglądałam film 4 razy w kinie . I z ręką na sercu przyznaje, że nie da się wszystkiego „ogarnąć” tylko po jednorazowym obejrzeniu. Za pierwszym razem na wszystko zwracałam uwagę, potem na tekst a później na efekty i takie pierdoły jak ślicznie błyszczy się wodospad na tle słońca podczas spotkania Białej Rady.

Może co ja odbieram pod pojęciem emocje:
-muzyka, „wymieszana” nowa z fragmentami starych utworów z WP to dawało klimat „powrotu do domu”
-nawiązania filmowe pewien „most” między WP a Hobbitem – to, że pierwsza scena filmu rozgrywa się chwilę przed sceną którą widzimy na początku Drużyny. Mnie to chwyciło, gdyż nie miałam poczucia , że zaczynam osobną historię tylko moja „przygoda” rozpoczyna się na nowo ale w miejscu które znam. Widok Froda i starego Bilba łagodził ten przeskok czasowy, łączył świadomość że to jest to samo Śródziemie.
- takie szczególiki jak: mapa Samotnej Góry ,którą widzieliśmy w 1 cz. WP, ten hełm który Frodo wyciąga i ogląda podczas rozmowy z wujem ( mi się kojarzył z elementem zbroi którą nosił gdy z Samem znajdowali się w Mordorze). Nawiązanie do Pierścienia przez zachowanie Bilba, napis przed wejściem do domu, przyjęcie, czy to jak Gadndalf uderza się znów ,tak samo jak przy WP w wiszący świecznik w korytarzu Bilba i wiele innych.
-Bardzo się cieszyłam, że akcja w Bag End jest w miarę spokojnie przedstawiona, że miałam szansę „zwiedzić” więcej pomieszczeń domu Pana Bilba niż przy WP.
- Wątek gdy Gandalf daje Bilbowi „mieczyk” ze swoją złota myślą. Skojarzyło mi się to z jego wywodami , które przedstawił Frodowi w Mori.
-Trolle - być może fakt ,krasnoludy za bardzo skakały niczym na trampolinie w tej scenie. Ale dla mnie niesamowite było to, że widzę tę scenę o której opowiadał stary Bilbo dzieciom na przyjęciu urodzinowym , a później widzieliśmy Trolle również gdy Frodo znajdował się w tym miejscu po ranieniu go na Amon Sul.
-Scena której nie było w filmie a była na zwiastunie ( i na którą liczyłam) – moment gdy Bilbo w Rivendell zwiedza pomieszczenia i trafia na szczątki Narsila. – no ale tego nie było więc, dobra nie liczmy tego.

- Przypominanie Bilbowi , że nie jest „ich” – myślę, że to miało pokazać, że nawet „wyrzutek” którego się nie docenia i najchętniej by się go nie zabierało potrafi coś udowodnić. Pokazać , że jest coś warty i mimo nieprzyjemności nie łamie się i brnie do przodu. – taka ideologia typu „zawsze wież w siebie” czy „znaj swoją wartość” . To jest trochę jak wypominanie Frodowi, że nie udźwignie tego brzemienia z początku , a potem udowadnia co innego. Może to miało połączyć mentalnie jakoś te dwie postacie ? Nie wiem do końca.

- Oczywiśćie Gollum, Gollum i jeszcze raz Gollum. Ja ciągle wierze że ten mały potworek ma w sobie więcej dobra niż zła.

-Co do „matrixa” – jasne to było przegięcie, a zwłaszcza jak spadli, spadli i spadali na tej wątłej drewnianej konstrukcji. Tylko pytanie czy wolelibyśmy oglądać 100% takie krasnoludy jak z książki gdzie nie posiadały takiego oręża zbrojnego czy ulepszone . Osobiście wole ulepszone chodź nie przeczę w niektórym momentach były aż nadto .Nie wiem co jeszcze wymieniać, bo każdy z nas zwraca na co innego uwagę. Ty wyjaśniłeś swoje wrażenia a ja swoje i tyle.

- Wiem , że nie zarzucałeś używania starych lokacji itp. , ale prosiłeś o argumenty nie wiedziałam jakie chcesz konkretnie , więc wybrałam argumentacje zarzutów które najczęściej się pojawiały od czasu premiery.

- Co do powtarzających się schematów , wypowiedzi – mnie to nie przeszkadza to daje poczucie, że ja znam bohatera widzianego na ekranie. Ale to każdy z nas inaczej odbiera. Może żebyś tylko wiedział , to nie tyle był zabieg samego PJ ile aktorów , co przyznawali : „wprawdzie zmieniliśmy się w pewnym stopniu, ale to urocze i krzepiące. Istnieje również język, zachowania które stworzyliśmy w poprzednich filmach i który łatwo było teraz odnaleźć i odtworzyć.”. Nie wiem czy do końca o to ci konkretnie chodziło ale wydaje mi się , że to nie przypadek względem tych powtarzających się rzeczy.
Chyba, że jeszcze chodzi o schematy powtarzającego się stosunku filmu, można było „wyczuć” że za chwilę będzie jakaś scena refleksji itp.

Koniec końców, chodzi mi o to aby użytkownicy stonowali lekko swoje uwagi. Nie muszą ich zmieniać ale gdy już zarzucają coś filmowi fajnie by było, żeby potrafili się konkretnie odnieść do danego aspektu z wiedzą ,która pozwoli im wydać obiektywną opinię . Nie mówię, że ty to robisz ale niektórzy , mają czasem swój punkt widzenia , dość dziwny i nie uzasadniony. Przykład o którym już wiesz ,gdy mówimy o pieniądzach wyrażajmy –„ skok na kasę wytwórni”, a nie – „skok na kasę samego reżysera”. Chodzi mi tylko o pewną poprawność. Bo pewne błędy potem mogą wytwarzać mylne wnioski niestety.


Na koniec gratuluję szczerze , że dotrwałeś do „mety” moich wypowiedzi, i fajnie, że dodajesz też dużo od siebie. Niektórzy wolą bardzo krótkie sformułowania, ale ja mam tę „wadę” , że jak się wkręcę w temat to piszę bez opamiętania.

ocenił(a) film na 5
calays

Tak jak mówiłem, nie mam problemu z przyznaniem się do błędu, czy przyznaniem komuś racji ;) Faktycznie w paru sprawach się myliłem i fajnie mi to naświetliłaś. Patrzę teraz na ten film teraz nieco przychylniejszym okiem.

Jeśli chodzi o ekranizacje mam trochę inny punkt widzenia, bo jeśli ktoś nazywa swoje dzieło ekranizacją jego zadaniem powinno być jak najwierniejsze odtworzenie pierwowzoru (nieważne czy chodzi o grę/książkę/komiks etc.). Natomiast jeśli robi się film tak dalece odbiegający od pierwowzoru jak "Hobbit" powinno się go nazywać "filmem na motywach", wtedy też dostałby ode mnie przynajmniej 7 ;)

Z innej trochę mańki lubię przywoływać pewien przykład na to, że wierna ekranizacja może być na prawdę świetna. Jest nim pierwszy sezon "Gry o Tron", zmiany względem książki kosmetyczne (dotyczą głównie drobnych zmian w wyglądzie bohaterów i są w paru przypadkach wynikiem ograniczeń budżetowych) i nie zmieniają fabuły nawet w najdrobniejszym stopniu. Aktorzy dobrani doskonale, klimat utrzymany idealnie, dbałość o szczegóły względem książki niesamowita. Ogrom pracy jaki włożono w ten serial po prostu mnie zszokował, dla mnie arcydzieło w dziedzinie ekranizacji i wzór dla innych twórców.

Przechodząc dalej, masz rację początek filmu był obiecujący. Ale już "uczta u Bilba"... przed obejrzeniem filmu zakładaliśmy się z bratem ile razy ktoś podczas jej trwania beknie, pierdnie itp. Nie lubię takiego humoru, szczególnie jeśli chodzi o ekranizację książki do której to aż tak nie pasuje...

To wypominanie, że Bilbo nie powinien iść z nimi na wyprawę chyba najbardziej psuje cały klimat. Myślę, że tak jak piszesz, właśnie taki był zamiar reżysera, połączyć jakoś postaci Bilba i Froda, ale twórcy zapominają tu, że to są jednak dwie kompletnie odrębne książki i dwie zupełnie inne postacie i byłoby znacznie lepiej gdyby je takimi pozostawiono. Moim zdaniem to właśnie jeden z przykładów nieudanej próby nawiązania do trylogii.

Gollum, szczerze na początek o samej grafice. Szczerze mówiąc to trochę się zawiodłem, liczyłem na stwora tak realnego jak w Avatarze, a dostałem takiego troszkę poprawionego, lepiej naniesionego na tło, lepiej podcieniowanego i tyle. Sama scena z zagadkami też niepotrzebnie zmieniona i to dość mocno, ale tutaj akurat nie jest źle, wyszło całkiem zgrabnie (ale jeszcze raz, po cholerę poprawiać autora książki?).

Hmm jaskinie goblinów, tutaj na prawdę reżyser miał pole do popisu. Tu należało nawet dodać jakieś sceny coś dodać od siebie. Przecież to miała być taka doroślejsza wersja Hobbita! Po co zamieniać ciemne ciasne korytarze na rozświetlone obszerne pieczary? Jaki to miało sens, tam gdzie mogło być poważnie dowalili dziecinadę z pościgami na drabinach i tym idiotycznym królem goblinów, który rzuca co chwilę dennymi dowcipami... Cała ta akcja powinna wyglądać jak Moria w Lotrze, lub nawet jaskinia Szeloby, był na to potencjał...

Co do tego schematu to tak, mniej więcej o to mi chodziło plus te momenty na refleksje... Wiesz, szczerze miałem wrażenie, że te poważne rozmowy Bilba z krasnoludami są jak momenty zapisywania gry komputerowej albo wbijania levela xD Bardzo mi się te chwile nie podobały.

Na koniec, te Twoje wypowiedzi wcale nie są za długie, czyta się ciekawie, bo przekazujesz dokładnie o co Ci chodzi, ja np. nie cierpię niedomówień, piszesz po prostu czarno na białym elegancko, logicznie i po kolei.

ocenił(a) film na 10
ogierinho

Ogólnie lubię filmy dobrze odwzorowane na podstawie książki, ale doszłam do dwóch wniosków. Po pierwsze musiałabym się w kinie „wpieniać” i straciłabym przyjemność oglądania, oraz druga sprawa – z literaturą Tolkiena zawsze było ciężko. Mieliśmy próby animacji, co widziałeś Hobbit i WP powstały w całości animowane i szczerze … ymmm – nie. Raczej nie można zarzucić w dużym ogóle reżyserowi tego, że stworzył niepasujący świat, złe kostiumy, charakteryzacja , miejsca czy dobrał złych aktorów. Po WP zostaliśmy trochę „rozpieszczeni” bo koniec końców to była bardzo udana ekranizacja. Wyszło super, fani mieli jakiś poziom oczekiwań i gdy przyszedł Hobbit to już zaczynają powstawać jakieś za przeproszeniem „fochy”. Oczywiście zostały zmienione fakty z książki, ale za bardzo podoba mi się przedstawiona wizja Śródziemia, dlatego odpuszczam i dobrze się bawię. Kiedyś krytykowano poszczególne części WP teraz, Władca jest całościowo „świętością” i nagle już nie ma takich dużych „problemów” względem każdej części bo przyszedł „nieudany Hobbit”. Więc jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma. Teraz mi możesz powiedzieć , że łatwo mi coś wcisnąć skoro cieszę się „zastępczymi” rzeczami a nie walczę o oryginał. Ale książka to książka ,ona na zawsze pozostanie nr. 1 i nigdy film nie zastąpi dla mnie druku. Ekranizacja to tylko dodatek ,który elementami, jak wystrój, budynki, lokacje, stroje ma mi pomóc lepiej wyobrazić sobie to co znam z książki. Ja w życiu nie wyobrażałam sobie tak Erebornu jak to zostało pokazane w filmie i szczerze, wolę wizję filmową niż swoją ;)

Gre o tron to ja czytałam dawno ( nie liczę nowego tytułu) , serial traktuje jako „odświeżenie historii” i przypomnienie . Bo z tego co pamiętam im dalej tym gorzej. W sensie nienawidzę sposobu w jaki Martin napisał te książki, są świetne to prawda, ale co go podkusiło, aby załamywać czasoprzestrzeń? Z jednej strony jest to jakieś rozwiązanie zwarzywszy na częstotliwość znikania i pojawiania się bohaterów. Ale ogólnie mnie to trochę wyrzuca z rytmu czytania. Gdy myślę, że historia idzie do przodu , a tu nagle cofamy się w wstecz bo zaczyna się nowy rozdział z perspektywy innej postaci. Ogólnie w tym sezonie ,który był zaczęli trochę kręcić, naprostowywano potem wątki ale dokładano pomiędzy nie fragmenty nieistniejące ( może chcieli zrobić psikusa osoba czytającym literaturę Martina? Nie wnikam). W nadchodzącym sezonie nie będzie tak „różowo” bo Martin ma napisać scenariusz do 2-3 odc. i stworzyć historie których w książce nie znajdziemy więc już zaczynają się „bawić’ scenariuszem. Co prawda to nadal będzie zgodne zmyślą samego autora, ale zastanawiam się po co zaczynają kręcić skoro jeszcze tyle tomów do zrobienia im zostało.

- Racja , mnie trochę zniesmaczyła kolacja Bilba, ale stanęło na tym , że wszystko mi jedno w temacie tej sceny.

-Bilbo - samo przypominanie mnie tak nie bolało, ale zgadzam się, przedobrzyli w częstotliwości wspominania o tym. Alez kolei samo przemówienie o domu i ,że mimo ,iż jest „inny” to ich rozumie i pomorze itp. mnie wzruszyło. Może to kwestia mojej kobiecej podatności na pewne teksty , a kto wie.

- Żadnej postaci tak nie uwielbiam jak Golluma .Znawcą grafiki nie jestem , ale podobała mi się bardzo poprawiona mimika twarzy , skóra i te błękitne oczy. Dla mnie wyglądał jak żywy - ogólnie Gollum ma być tu łagodniejszy bo jeszcze nie jest pod takim wpływem Pierścienia jak w WP. Mi się wydaje , że spełniał te kryteria. Nie mogę porównywać techniki względem Avatara, bo zwyczajnie na świecie nie pamiętam efektów filmu bo spałam. Wiem to straszne, ale akurat byłam na późnym seansie, i też tak średnio mnie interesował ten film ( wygrała wola ludu ,to poszłam). Potem tylko w domu oglądałam na HBO chyba leciał ,ale tylko po to żeby poznać historię do końca i też jakoś nie skupiałam się nad efektami tylko próbowałam się zagłębić w przesłanie historii. Także nie porównam, wiem tylko tyle , że niektóre efekty i techniki zastosowane w Avatarze wyszły od „grupy PJ” i przy tworzeniu Hobbita wzięli podstawy z Avatara i udoskonalili technikę dla filmu PJ. Nie wiem jak to się ma. Musiałabym teraz oglądać na zmianę Avatara i Hobbita.

- Z tego co wiadomo na tę chwilę to takie efekty jak z Mori reżyser zostawił dla Dol Guldur. Może chciał jakoś oddzielić te światy? Bo za chwilę wszystkie podziemne lokacje byłby pod pewnymi względami podobne? Osobiście mało mnie interesował ten wątek bo czekałam na Golluma ! Jak już tylko spadli w dół i w dół to wiedziałam – „nadszedł czas” i potem za każdym razem gdy oglądałam w kinie ten film to myślałam sobie – „no dobra, dawajcie Golluma”. Jestem niespokojna jeżeli chodzi o czekanie na sceny z nim. A co do samego Króla Goblinów – mógłby być inny, ale ta groteskowość którą widziałam na ekranie też mi pasowała.

- Tak racja, jak to teraz przedstawiłeś to faktycznie jakaś przemowa na temat Bilba itp. stop i ładujemy dalej film ;)

Teraz czekam na 2 część. Bo ogólnie czy rozwiną dodatkowe wątki, czy pokarzą coś innego, nic takiego znaczenia dla mnie nie ma jak Benedict Cumberbatch czyli Smaug i Sauron w jednym. Jestem okropnie ciekawa scen między Bilbem a Smokiem gdyż choćby po serialu Sherlock można odczuć wrażenie, że ci aktorzy maja między sobą naprawdę ciekawe relacje aktorskie i razem tworzą naprawdę genialne momenty. Poza tym PJ „zapowiada”, że Smaug ma być najlepiej wykreowaną istotą motion capture , więc trzymam za słowo i niech mi zabraknie słów gdy zobaczę smoka. Jeżeli to nie wyjdzie to wtedy dopiero stracę wiarę i nadzieję w kolejną część.

ocenił(a) film na 5
calays

Ustalmy więc tak mamy jednak kompletnie inny gust pod wieloma względami ;)

Porównanie do Władcy. Cholera, tam jest też baaardzo dużo pozmieniane i powycinane, ale jakoś tak trzyma się to kupy i nawet mnie, strasznie przewrażliwionego na punkcie ekranizacji tak nie razi. Chociaż ja zawsze w filmie znajdę coś do skrytykowania taki mam już pochrzaniony umysł ;/

Grę o tron też czytałem dawno pierwszą książkę przypomniałem sobie po obejrzeniu 1 sezonu, dlatego mając to potem wszystko "na świeżo" mogę stwierdzić, że to niespotykanie wierna oryginałowi ekranizacja. Potem fakt, drugi sezon to już nie to samo (dlatego zaznaczyłem, że chodzi mi tylko o pierwszy).

Gollum nie mówię, że zły, mimika twarzy faktycznie nie dodałem, to też poszło naprzód. Ale mimo wszystko spodziewałem się lepszego wykorzystania obecnych możliwości graficznych. Ogólnie efekty specjalne są dość mocno przereklamowane, to nie jest jakaś tragedia, ale słabo wykorzystano obecną technologię, albo może powinienem napisać, źle jej użyto? Do Avatara nie ma w ogóle porównania, narazie mimo już pewnego zapasiku lat zostawia wszystkich daleko w tyle. Tylko, trzeba to obejrzeć najlepiej w kinie 3D, w ogóle w kinie, albo chociaż na sporym ekranie w HD, żeby móc docenić. Swoją drogą Avatar właśnie jest takim filmem którego podstawowym kryterium oceny powinny być efekty specjalne (coś o tym chyba wspominaliśmy wcześniej), naiwność fabuły niknie schodzi tu na dalszy plan. Podejrzewam, że "efekty lepsze niż w Avatarze", albo "udoskonalona technika z Avatara" będą jeszcze długo świetnymi sloganami reklamowymi...

Smaug najlepiej wykreowaną postacią w motion capture? Hmmm ciekaw jestem również...

ocenił(a) film na 10
ogierinho

-Owszem, mamy inny gust , ale względem paru szczegółów przyznaliśmy sobie rację bądź spoglądamy na pewne sprawy teraz z innej perspektyw. I o to chodzi, nie o zarzucanie całkowite jakieś racji tylko o próbę kulturalnego przekonania do spojrzenia na argumenty obydwu stron i wyciągnięcia nowych wniosków ;)

-Racja, WP też „żył swoim życiem” ale jakoś jest tak obraz stworzony, że wychodzi zgrabna całość. Może PJ wciągnie wnioski po 1 części i zaprezentuje nam kolejnego Hobbita „sklejonego” jak WP. Zobaczymy ….

Pozwolisz, że zadam Ci pytanie. Masz zamiar wybrać się na kolejne części, czy zaprezentowany Hobbit tak Ciebie zniechęcił, że w życiu nie znajdziesz się w kinie na seansie ? Bo zastanawiam się tylko czy osobom, którym się film średnio podobał albo w ogóle mają zamiar jeszcze raz „zaryzykować” i pójść do kina.

ocenił(a) film na 5
calays

Wiesz co, pójście do kina na Hobbita 2 nie będzie moim priorytetem na pewno. Jeśli znajdę czas (praca plus studia jednak znacznie go ograniczają), albo co prawdopodobne jeśli znajomi będą ruszać to się wybiorę.

ocenił(a) film na 10
ogierinho

To jeżeli się wybierzesz, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci aby kolejna część Cię miło zaskoczyła i zrobiła lepsze wrażenie niż pierwsza. ;)

ocenił(a) film na 5
calays

Dziękuję, życzę Ci w takim razie w drugą stronę, żeby czekanie zbytnio się nie dłużyło ;)

ocenił(a) film na 7
calays

Przede wszystkim pewnie dlatego, że książka nie jest długa - to nie jest LOTR i spokojnie można by było zmieścić całość w jednym filmie. Trzymając się wierniej książki, obcinając ją z mniej istotnych wątków, Peter Jackson spłodził by według mnie o wiele lepsze dzieło. Rozciągając wszystko do trylogii, myśl o chęci zysku nasuwa się sama. Przez to, wiele rzeczy do filmu zostało dodanych, co sprawia, że to co pierwotnie miało trzymać się kanonu Hobbita, stało się jedynie jego luźną adaptacją. Nie piszę, że jest źle - bo film mi się podobał. Jednakże rozumiem ludzi, którzy porównują książkę do filmu. Jest to normalne - czytasz książkę, dowiadujesz się, że ktoś postanowił nakręcić film na jej podstawie i oczekujesz, że adaptacja danego dzieła będzie trzymała się treści napisanej, wyobrażasz sobie poszczególnych bohaterów, poszczególne sceny - od tego mamy wyobraźnię :)
Okazuje się jednak, że film nie do końca spełnia nasze wyobrażenia i choćby był naprawdę dobry, będziemy rozczarowani. Mam wrażenie, że gdyby "Hobbit" powstał pod zupełnie innym tytułem, z nieco innymi bohaterami i światem przedstawionym - był by o wiele większym hitem z prostego powodu - nie był by porównywany do pierwowzoru :)

ocenił(a) film na 10
koudelka

Jasne dla tych co czytali książkę, jest pewne „ mini oburzenie”, że przesadził z rozciąganiem historii na 3 części i to jest skok na kasę. W sumie, książkę czytałam i oddzielam ją od filmu, nie porównuje. Hobbita, można by zrobić w 2 cz. i pewnie byłaby to najbardziej rozsądna decyzja. Jednak we mnie żyje ta świadomość, że to pożegnanie i nie drażni mnie tak stworzenie 3 części. Mam nadzieję, że przez to zobaczę więcej detali i szczegółów , rzeczy na które nie było by czasu tylko przy 2 ekranizacjach ;) Ja nie mam bynajmniej pretensji do ludzi, że nazywają film skokiem na kasę gdy potrafią coś normalnie, racjonalnie wytłumaczyć. Bo niestety coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami , że używa się tego hasła tylko po to, żeby dowalić filmowi w swojej ocenie, co jest krzywdzące. Bo to jest gra o pieniądze przyznaję, ale gra 3 wytwórni, którym zostały sprzedane prawa ekranizacji, a nie tylko i wyłącznie skok na kasę PJ co niektórzy, nie mówię , że wszyscy podkreślają.

ocenił(a) film na 7
calays

Czytając niektóre wypowiedzi na forum, to chyba nie jest aż takie "mini" ;)
Ja również staram się nie porównywać ekranizacji do książek, gier itp. ale nie zawsze mi się udaje - szczególnie jeżeli jedyne z czym można połączyć film a pierwowzór to np. tytuł, imiona niektórych bohaterów i ogólny zarys historii - jak przykładowo seria Resident Evil (wiem, mało ambitne kino, jednakże bardzo podobały mi się gry komputerowe, a filmy uważam za niezbyt udane).
Zgadzam się też, że Nasze wypowiedzi winny być motywowane, bo każde nasze działanie czy myśli są skutkiem jakichś zdarzeń, wynikają z czegoś. Pisanie że "film mi się nie podobał, bo nie" czy "film jest fajny bo tak" - nie są ani wyrazem, tym bardziej opinią :)

ocenił(a) film na 10
koudelka

Jasne , czasem trudno jest przejść obojętnie. Mam podobnie tylko – Tomb Raider, gry uwielbiam, 1 część filmu wydaje mi się , że jest udana, lubię ją. Ale druga z kolei, nie wiem po co została stworzona. Pewnie skoro mam taki stosunek względem filmów-gier to do Hobbita powinnam odnosić się przez pryzmat książki.
Tylko jest jedna sprawa, zawsze ciężko było zabrać się za literaturę Tolkiena, były próby animowanej ekranizacji ( średnio udane) , więc nie rozumiem do końca całego „ale” . Bo świat przedstawiony, postacie, muzyka, miejsca są przecież jak wyjęte z kart historii . Wszystko rozchodzi się o zmiany adaptacji książki. To jest ważna sprawa, tylko zastanawiam się czy nie warto czasem odpuścić , nie psuć sobie czasu spędzonego w kinie i się po prostu dobrze bawić ;) .

calays

Tak, ale pieniądze można zarabiać w inny sposób np: sprzątając ulicę albo sprzedając samochody, albo wyprowadzając psy.

Jeśli natomiast chce się zarobić poprzez profanację, tudzież tanie komercyjne tudzież "ludzie i tak na to przyjdą" to mamy tego nie wytykać? Istnieje różnica pomiędzy rzetelną, dobrą, mądrą pracą, a odstawieniem maniany. Nie dostrzegasz w tych podejściach różnicy?

ocenił(a) film na 10
Piotrek4

Czytałeś potem resztę wypowiedzi gdzie jest poniżej wyjaśniony „skok na kasę” użytkownikowi do którego napisałam tamten komentarz - gdzie sprecyzowałam o co mi chodzi w zarzutach tegoż „skoku” i , że nie zabraniam nikomu niczego krytykować , czy mam Ci osobno skopiować i przesłać moją wypowiedź?

calays

Tak, coś tam przeczytałem. Brzmi to jak cos w stylu: "no wiecie, nie chciał. On naprawdę nie chciał, nie miał trochę siły, trochę był chory, tzn. trochę chciał, ale tak tylko trochę, bardziej jednak nie chciał. No, ale w końcu musiał zrobić. Ale nie chciał".

Przepraszam, ale nie mam za bardzo czasu na czytanie wszystkiego co napisałas, ale dla mnie to ten film jest idealnie skrojony według komercyjnych, standardowych, uniwersalnych reguł "przyciągania" widzów. Wypełniony wszystkim czym się da, rozbuchany bardziej niż WP (co jest totalnym paradoksem), napełniony akcją, komedią, efektami (w II części będzie też romans i całusy), postaciami bez charakteru i licho wie czym jeszcze - zrobiony wg kalki jaką można podsunąć pod wiele innych holyłudzkich super-hiper-produkcji. Szczerze to nie wiem czy PJ chciał czy nie chciał, nie wiem czy miał czas czy nie miał (skoro zmieniał po Del Toro to chyba miał czas). Podpisał się calaysinko, podpisał się pod filmem i tyle mi wystarczy. Dlaczego skok na kasę: ponieważ zrezygnowano z ogromnej większości z niezależności oryginału, z jego wyjątkowości pod wzgledem konstrukcji i zrobiono z tego kolejną nafaszerowaną wszystkim czym sie da produkcję łubu-trata-trata-dubu-bęc.

Tak jak z Arweny w WP chciał zrobić biegającą wojowniczkę - bo dostosowaną do klasycznego archetypa amerykańskich filmów z budżetem. To taki sam tok myślenia. W Hobbicie nikt go tylko nie powstrzymał.

Jackson po prostu nie wie jak zarabiać poprzez skromność i przyziemność.

ocenił(a) film na 10
Piotrek4

Po pierwsze , nie znamy się i nigdy raczej nie poznamy więc nasza „zażyłość” na tym forum raczej nie przekroczyła granicy gdy zwracamy się do siebie zdrobnieniami. Więc z całym szacunkiem wypraszam sobie nazywanie mnie w ten sposób, odbieram to negatywnie w stosunku do mojej osoby, coś jak „przedrzeźnianie” albo w taki sposób można zwracać się do dziecka, którym nie jestem. Dziękuje.

Pozwolisz ,że odwołam się do twoich obydwu komentarzy w moim jednym wpisie.
- Co do zarabiania pieniędzy. Nie ma na świecie żadnej granicy która określa w jaki sposób można zarabiać pieniądze. Ty stwierdziłeś, że „ pieniądze można zarabiać w inny sposób np: sprzątając ulicę albo sprzedając samochody, albo wyprowadzając psy”. – No cóż film to też produkt ( rozrywkowy) jak gra komputerowa, ktoś coś tworzy i chce na tym zarobić pieniądze. Wiec się w tej kwestii nie zgadzam. Twój problem jest taki podejrzewam, że nie spodobał ci się „produkt” który kupiłeś – czyli zawiodłeś się na filmie i gdybyś mógł walczyłbyś o zwrot kasy za bilet. Ja nie widzę niczego złego w próbie zarobienia pieniędzy na filmie. To jest nasza „strata” idziemy na film i to my ponosimy koszty naszej decyzji i tyle. Chodzi ci o etykę? Że, film jest okropnie zrobiony to dlatego nie powinno się na nim zarabiać i wciskać go ludziom? Ale ty stwierdzasz, że to profanacja a ktoś inny , że akurat nie. I stwierdzenie, iż przez to , że „sprofanowano” film to nie powinno się na nim zarabiać , jest trochę naciąganiem pojęcia tak uważam.

- Do drugiego akapitu w 1 komentarzu odniosę się w połączeniu z twoim 2 komentarzem gdyż tematyka jest podobna twoich „zarzutów”.

Może podzielmy trochę temat , żeby wiedzieć o czym rozmawiać. Uważasz , że PJ odstawił „szopkę” z filmami tak? Ale w całości w sensie czepiamy się : miejsc, krajobrazów, budynków, kostiumów, charakteryzacji, muzyki, elementów dekoracyjnych i złego doboru aktorów + zmiany adaptacji książki czy czepiamy się tylko książki z jakimiś poszczególnymi detalami z wizji?

- Ja nigdzie nie zaprzeczyłam, że PJ nie przesadził z pewnymi nazwijmy to „dodatkami”. Być może moja pobłażliwość bierze się z tego , że dzielę książkę i film na dwie sprawy. Nie każdy tak potrafi wiec nie zarzucam komuś by zmieniał poglądy, tylko żeby nad pewnymi aspektami się zastanowił i może delikatnie złagodził ton. Przyznałam rację, że reżyser gdzieś się zagubił i przedobrzył z efektami niektórymi . Nie podobało mi się wszystko jak kwestie humorystyczne czy biało-miętowy Azog. Ale film jest dla mnie tylko dodatkiem, dzięki któremu mogę poszerzyć swoją wyobraźnię i gdy będę czytać Hobbita po raz któryś, to będę poprzez film mogła sobie wyobrazić lepiej rzeczy które były zgodne, a jeżeli nie to , to chociaż miejsca, lokacje. Ja zamiast się wpieniać w kinie na zmiany ,cieszę się z tego co mnie interesuje ,a zbędne rzeczy ignoruję aby nie psuć sobie oglądania filmu. Także do aspektu komedii w pewnych miejscach i efektów się jak najbardziej zgadzam, kiepskich efektów. Bo np. to ,że niektórzy uważają , że na filmie widać efekt teatralności obrazu mnie kompletnie nie przeszkadza. WP był powiedzmy poważny więc trochę bardziej „ziemski” jak ktoś to powiedział na filmwebie. Hobbit to bajka wiec bardziej nasycona barwami, efekciarska i może teatralna. Też jest inna kwestia, po prostu taki film jak Lista Schindlera musi być dla mnie idealny i zgadzać się w 100% z faktami , a film o klimatach fantastycznych nie do końca musi się dla mnie zgadzać z pierwowzorem . Kwestia gustu każdego z nas i tego co uważamy za ważne.

- Postacie bez charakteru – czy np. Bilbo jest bez charakteru? Nie , nie sądzę. Może wymienisz o kogo chodzi bo wymienianie całej obsady chyba mija się z celem ;)

- Odpowiedzmy sobie na pytanie , wolisz zaakceptować w jakiś sposób to co masz na ekranie, czy wolałbyś aby nigdy zarówno WP jak i Hobbit PJ nie powstały? Czyli nie zobaczyłbyś Golluma, Hobbitów, innych Ras Śródziemia, nie zobaczyłbyś budynków, miejsc , i wiele innych elementów. Odp. szczerze to nie jest żadne podchwytliwe pytanie. Odsyłam też zarówno do wersji animowanej Hobbita oraz WP – szczerze? O ile WP jest znośny to wersja Hobbita animowana jest dla mnie straszna, zwłaszcza wykreowanie pewnych postaci. Chyba , że już widziałeś to masz już wyrobioną opinię.

- Owszem, podpisał się pod swoją pracą, i się jej nie wstydzi. Nie zabraniam nikomu krytykować PJ i tego co zrobił. To by było niekulturalne, gdyż trzeba mieć szacunek do innych i rozumieć to , iż każdy ma swoje zdanie. Jeżeli chodzi o wątki fabuły , tak to całkowicie on ewentualnie P.B . Ale jeżeli chodzi o wątek materialny to niestety się nie zgodzie. Najwięcej kasy i tenże „skok” zrobiły wytwórnie. Czy nie uważasz, że człowiek, który odmawia kilkakrotnie, ma własne problemy itp. nie ma innych aspiracji niż tylko pieniądze? Że pomimo problemów ze strony wytwórni i innych chce zrobić ten film. Ok, pieniądze są zawsze takie życie, ale nie można mu zarzucać , że TYLKO I WYŁĄCZNIE o to mu chodziło. I o zachowanie tej poprawności tylko i wyłącznie mnie zależy. Oskarżajcie sobie go do woli, ale chociaż z zaznaczeniem, że to nie było jego 100% motywacji. Bo czasami odbieram takie wrażenie, że innych aspektów się nie zauważa tylko to co najłatwiej każdemu wytknąć, co jest uważam krzywdzące.

- Jeżeli pojawią sie błędy ortograficzne itp. przepraszam, sprawdzałam tekst , ale mogło mi coś umknąć.

calays

Nie wiem czy mamy jednak o czym rozmawiać skoro Ty traktujesz film tylko jako "produkt" zarabiający pieniądze, a ja traktuje go również jako sztukę, którą jest.

Jeżeli uważasz, że nie ma granicy na zarabianie pieniędzy to czy handel organami, albo prostytucja nie jest przekroczeniem pewnych granic. I nie chodzi i teraz o to, abyś napisała, żeby tego nie porównywać bo ja to napisałem tylko po to, by Ci pokazać, że granica jest.

Czepiamy się głownie zmian w scenariuszu (np. akcja z olbrzymami, gdzie bohaterowie "muszą" w niej uczestniczyć, wprowadzenie Azoga, emfaza w sekwencji ucieczki przed goblinami)

Dalej, nie za bardzo rozumiem jak mam "nie zwracać" uwagi na złe rzeczy. Kompletnie nie pojmuję tego toku myślenia. Jeśli cos mi się nie podoba to jak ja mam to odsunąć? Jak mam udawać, że coś mi się podoba skoro mi się nie podoba?

Postacie bez charakteru: są to prawie wszystkie krasnoludy. Każdy z nich to jeden i ten sam model osobowościowy. Wszyscy zachowują się tak samo, robią to samo, tylko jeden jest gruby, drugi ma dłuższą brodę, a trzeci większe uszy. Ale wszyscy są tacy sami - jedna wielka zlepiona masa uczestnicząca w filmie. Po seansie nie potrafiłem żadnego z nich rozróżnić, całe wyobrażenie o nich było zlepione w jedno.

Tak, wolałbym, żeby "Hobbit" nigdy nie powstał. Nie wiem dlaczego pytasz się o WP, ja do WP nie mam zastrzeżeń (trochę do "Dwóch wież", ale taka "Drużyna" to film dla mnie idealny)

ocenił(a) film na 10
Piotrek4

-Czy ja napisałam wyłącznie o produkcie na kasę, że w to wyłącznie i tylko „wierzę” ? Chciałam Ci na tym przykładzie pokazać zależność. ( jeżeli tak to odebrałeś, widocznie mogłam lepiej się do tego odnieść). Co do sztuki, czy film jest sztuką - Tak jest. Czy kadr filmu jest taką sztuką?
Owszem jak najbardziej jest. Tylko znów się zastanawiam ,bo dla każdego z nas sztuką jest co innego. Możemy ogółem zająć się tym pojęciem albo wyszczególnić pewne kwestie. Czym jest dla mnie - choćby taka scena ewakuacji z Dunkierki z filmu „Pokuta” – to jest dla mnie czysta sztuka ,bo ja bardziej rozumiem pojęcie samego obrazu pod tym hasłem z innymi aspektami również ,ale bardziej zaznaczam tę pierwszą kwestię. Sam film to całość na którą składa się jakość produktu , sztuka i inne czynniki. Ale nie tylko i wyłącznie jedna rzecz.

-Może tak : ja osobiście uważam, że istnieją granice etyczne wystawione przez nas , granice humanitarne, których nie powinno się przekraczać jak handel organami który tu padł.

Rzeczywistość : gospodarcza, polityczna – za przeproszeniem nie ma granic. Teoretycznie są, ale jak ktoś sobie wymyśli, że chce coś sprzedać legalnie i posiada wpływy to prędzej czy później przeszkadzające mu granice znikną i ich nie będzie. Wiec co to za granice które ktoś może zmieniać. Chodzi Ci o to, że prostytucja, handel narządami jest nielegalny więc to jest ta przykładowa granica? No cóż, w państwach Europy jest ona legalna i regulowana prawem i domy publiczne działają legalnie, inne państwa legalizują tą „pracę” nie regulują jej i domu publiczne są nielegalne. No ale popatrz a jeszcze nie dawno była granica która mówiła wszystkiemu „nie”. A teraz zmieniono, nagięto te granice , a skoro poszło to tak daleko mogą za chwilę zniknąć. Osobiście uważam, i to jest tylko mój pogląd, że na tym świecie są gracie które za chwile przestaną istnieć albo i tak są naginane, łamane i państwa o tym wiedzą. Więc można się pokusić niestety o stwierdzenie, że w „umowie” są, ale życie pokazuje co innego z czego nie jestem zadowolona.

- Pytam się o WP gdyż tam scenariusz a pierwowzór książki też „żył swoim życiem”. Tylko przez sposób kręcenia i „sklejania” ,materiału wydaje nam się , że powstała zgrabna i logiczna całość. Skoro widzisz tyle błędów Hobbita to zastanawiałam się czy masz taki sam stosunek do wcale nie idealnego względem książki WP. Po prostu spytałam się z ciekawości jak ustosunkowujesz się do 2 filmów jednego reżysera i tyle.

>"Dalej, nie za bardzo rozumiem jak mam "nie zwracać" uwagi na złe rzeczy".
Wytłumaczę na trochę innym przykładzie mój punkt widzenia , ale mam nadzieję , że tę aluzję/metaforę zrozumiesz.

- Gra „ Wiedźmin”.
Jak prozę Sapkowskiego kocham i ubóstwiam oraz chwała niebiosom za to ,że powstała seria o Geralcie z Rivii to gdy podchodzę do tematu gry komputerowej to nastrój się zmienia. Uważam, że książka jest czystym ideałem . A jeżeli chodzi o grę zastanawiam się po jakiego diabła ktoś zrobił taką krzywdę tworząc ten „produkt”. Krew zalewa, i trzeba by przywołać wszystkie plagi egipskie aby unicestwić tę grę . Jasne to nie jest kontynuacja książki, to nie jest gra na podstawie serii. Wykorzystuje bohaterów i świat i pewien zarys fabularny na podstawie zakończonej serii. Ale to jak zmieniono charakter i osobowość pewnych postaci, jak fabułę pociągnięto w kompletnie nie logicznym kierunku czasem wołało o pomstę do nieba. – tak miałam kilka lat temu właśnie takie podejście – gra powinna nie istnieć. I co? Zagrałam w nią , oddzieliłam swoje „ale” od pozytywnych walorów gry i teraz nie mogę doczekać się 3 części. Bo czy to , by było sprawiedliwe wobec gry gdybym uczepiła się sowich przekonań, i nie zauważała tak ogółem dobrej historii, możliwości gry, grafiki, i to jak zachowali klimat tego świata i mimo tych plusów dała bym grze mniej niż zero „bo nie”. To było by śmieszne z mojej strony. Nadal odczuwam pewien dyskomfort gdy na ekranie pojawiają się pewne postacie czy zdarzenia, ale odpuszczam i świetnie się bawię grając w Wiedźmina.

Być może kluczem do sukcesu było by stwierdzenie, ze Hobbit nie jest ekranizacja. Dowiedzielibyśmy się jakby to zmienili ,a się raczej nie zapowiada.

Także, ja broń Boże nie zmuszam Cię to tego abyś nie patrzył krytycznie na film. Daje tylko przykład, że MOŻNA – można ale nie trzeba, podzielić sobie w głowie pewne sprawy i obejrzeć film nie wpieniając się w kinie. To jest tylko i wyłącznie zaprezentowanie możliwości, co z tym zrobisz to jest twoja indywidualna sprawa i nic mi do tego.

użytkownik usunięty
ogierinho

Wydaje mi się, że LOTR jest lepszy pod względem zgodności z książką ze względu na to, że w przeciwieństwie do Hobbita nie jest książką dla dzieci. Jackson pewnie chciał przerobić Hobbita aby ten nie był zbyt dziecinny - to nie miała być bajka. Tylko film dla każdego :)

ocenił(a) film na 5

Oczywiście, że LOTR jest wierniejszy i każdy normalny fan to przyzna. Psychopata Kamilek tego nie zmieni....

To źle ci się wydaje.

użytkownik usunięty
kamilxxx09

Bezpośredni Kamil zaatakował :D

ocenił(a) film na 8
Joecrou

Niestety. Oczywiście wciąż uważam hobbita za bardzo dobre kino, ale jednak...dałoby radę iść z fabułą zgodną z książka, a i film okazałby się jeszcze lepszy. Przeciągają, bo wątek z orkami wepchną do 2 i 3 części pewnie...a co 2 części zostanie dodane?

ocenił(a) film na 7
Dasot

Nie do końca. Gdyby trzymali się ściśle książki, to mielibyśmy gadające zwierzęta i sakiewki ; ) A cała kwestia wyprawy nie byłaby tak dobrze zarysowana. W powieści krasnoludy idą poprostru po złoto, a Thorinie nie wiadomo zbyt wiele. Według mnie jest dobrze, napewno nie jest to poziom i emocje jak w WP, ale wiedziałem że tak nie będzie, bo Hobbit to książka dla dzieci. Film utrzymany jest w wyraźnie bajkowej tonacji, ale są momenty poważniejsze. I dobrze że rozbudowano wątek Dol Guldur ;)

ocenił(a) film na 8
Joecrou

Ponieważ jak książka wspomina, krasnoludy cenią sobie najbardziej złoto. Biblio gdzieś tam wspomina przed siedzibą smoka, że krasnale mogłyby go zdradzić czy coś tam, bo złoto. Wbrew powszechnej opinii, Tolkien miały inny koncept na krasnoludy. Lata RPG zrobił z nich honorowych poszukiwaczy przygód. Tak naprawdę są to chciwi oportuniści. Dla nich kasa jest na 1 miejscu.

Co do gadających zwierząt, to 2 część, kiedy trafiają do tego zmiennokształtnego, co się w niedźwiedzia przemieniał. Tego nie mogą wyrzucić z filmu, bo jest to jedna z lepszych scen. Fragment jak krasnale przychodziły w parach był epicki.

ocenił(a) film na 7
Dasot

Beorna nie wywalą napewno ; )

ocenił(a) film na 5
Dasot

Dokładnie pary wchodziły gdy Gandalf ich przedstawiał. Tego z pewnością nie będzie |:)