Film jest bardzo ciekawy i godny polecenia, efekty i muzyka Zimmera niesamowite, choć
momentami wydawał mi się naprawdę nielogiczny i nie mogłam się połapać, o co chodzi. Wg mnie
bez głębszego sensu jest przeżycie w czarnej dziurze (choć nie chcę się tu wypowiadać bo nie
jestem jakimś tam naukowcem), albo scena, gdy jeden z bohaterów roztrzaskuje po kilku
uderzeniach swoim kaskiem kask Coopera (?!). PS Zauważyliście, że Murph, gdy ma 10 lat ma
brązowe oczy, a jako dorosła osoba takie niebieskie?
No coś Ty , wypowiadaj się , nie musisz być żadnym naukowcem, tutaj dzięki temu filmowi objawiło się mnóstwo astrofizyków, oczywiście każdy z nich wie wszystko najlepiej, w szczególności dużo specjalistów od czarnych dziur, także nie krępuj się i pisz ;)
cześć, ja jestem świeżo po seansie, właśnie wróciłam z kina i zgadzam się z tobą. ogólnie film mi się podobał, uwielbiam wątki z tunelami czasoprzestrzennymi, czarnymi dziurami i w ogóle ale...
mnie końcówka strasznie rozczarowała - wątek przeżycia czarnej dziury itp. wolałabym żeby to poszło w kierunku Doktor Brand i jej misji a nie irracjonalnemu ocaleniu głównej postaci
poza tym - jednego dnia Cooper odnajduje bazę NASA a drugiego (po 10 latach przerwy i bez żadnych przygotowań) od razu leci na misję...
a propos Murph - oprócz oczu u starszej i młodszej Murph nie zgadzał się również podbródek, młodsza nie miała rozdwojonego :)
Powtażam to już chyba 100 raz na FW żę Cooper nie przeżył i to co widziałaś na końcu to jego wizja pośmiertelna. W zasadzie to nic dziwnego bo Nolan lubi sie bawić końcówkami swoich filmów jak to widnać np. w Incepcji czy prestiżu
wow, w ogóle o tym nie pomyślałam... w filmie nie dali żadnej wskazówki, że to może być fikcją. w Incepcji był chociaż obracający się nie pamiętam co to było, kojarzy mi się z bączkiem dla dzieci :D
dzięki, teraz patrzę na to z trochę innej perspektywy :)
Nie ma za co :) W Incepcji był obracający się bączek. Nolan specjalnie nie pokazał ostatniej sceny (kiedy ten bączek sie przewraca) żeby po filmie ludzie mieli zagwozdkę czy główny bochater wyszedł ze snu czy też nie. Jeśli chodzi o interstellar to w filmie prof. Mann wspomniał nawet że ostatnie co widzimy przed śmiercią to nasze dzieci.
Generalnie cały ten moment z Cooperem w hipersześcianie wewnątrz czarnej dziury jest swego rodzaju Deus ex machiną więc protestowanie i mówienie, że czarne dziury tak nie działają jest bez sensu, bo według filmu swoje czasoprzestrzenne wiadomości i ocalenie wewnątrz dziury Cooper zawdzięcza cywilizacji ludzi z dalekiej przyszłości, w której nauczyli się oni panować nad 5 wymiarami, a więc należy założyć, że nie ograniczają ich prawa fizyki znane ludziom 'trzech wymiarów'. Czyli równie dobrze Cooper mógł zamienić się w jednorożca i wylecieć gdzieś na orbicie Marsa 1000000000 lat przed wydarzeniami filmu i i tak byłoby to w rzeczywistości filmowej uzasadnione, bo nie jest powiedziane na jakiej zasadzie ta cywilizacja z przyszłości robi to co robi ani jakie są ich ograniczenia, więc to tak jakby nie było żadnych.