8,0 448 tys. ocen
8,0 10 1 448182
6,6 89 krytyków
Interstellar
powrót do forum filmu Interstellar

ocenił(a) film na 5

Przyznam, oczekiwałem czegoś na kształt "Grawitacji" albo "Kontaktu", a otrzymałem pseudonaukową papkę z pseudopsychologicznymi podtekstami.
.
.
.
.
[ . . . . możliwe spojlerki, ale bardzo delikatne . . . . . ]
.
.
.
.
Już nawet nie nawiązuję to błędów logicznych, bo skoro mamy s-f i podróże w czasie to można oko przymknąć. Już nawet nie mówię o poziomie fizyki prezentowanym w filmie, bo jak to w s-f - wystarczy użyć słów-kluczy "horyzont zdarzeń" czy "czarna dziura" by widzowie z miejsca reagowali "wooow, jakie to mądre". Więc możemy iść za ciosem i dorobić sobie teorię by odpowiednio rozpędzić statek by odbić się od horyzontu :-)

Najbardziej boli płaszczyzna psychologiczna. Bo nie pojmuję: tatuś leci w kosmos, bo to jedyna nadzieja dla ludzkości. Tatuś leci w misję samobójczą, bo nikłe szanse że wróci. Tatuś jest bohaterem ratującym Ziemię przed katastrofą. A co robi córeczka? Ma żal do tatusia przez całe życie (!) że ją zostawił na farmie. Nosz kurde, ale egoizm. Dalej - leci ekipa w kosmos, wybierają planetę "bo na niej jest ktoś kogo kocham" a jak wylądują to .. kochankowie jakby w ogóle się nie znali, ani iskierki. Nawet nie widać żeby rozmawiali.
Wielka misja ratowania ludzkości, a okazuje się ze ludzie są dobrani przypadkowo. Ich wiedza jest na poziomie liceum, bo w razie jakichś problemów improwizują jak uczeń przy tablicy. Znajdują się na miejscu docelowym i to? "Hm, musimy wylądować, może więc ominiemy czarną dziurę, oblecimy dookoła, ty poczekasz, my weźmiemy ten moduł bo powinien się nadać, wylądujemy o tam, bo chyba się da a potem się zobaczy, OK? OK!". Kurcze, jak wysyłamy załogę na tak ważną misję, to wypadałoby wiedzieć trochę więcej niż próbować "na czuja". Tak, można zarzucać że nie wiedzieli co ich czeka, ale jedno - skoro nie wiedzieli, to jakim cudem ich statek został tak precyzyjnie skonstruowany że lata w kosmosie, ląduje w górach i umie nawet surfować po falach? Czekałem tylko na moment gdy okaże się że sprawdza się jako łódź podwodna.

No i to "porozumiewanie sie" w wymiarach. No nie wiem, ale mając kontrolę na ilomaś wymiarami to chyba dało się to zrobić bardziej finezyjnie niż zrzucając książki.

Plus klasyczna głupota. Wysyłamy ludzi z misją, ale nie powiemy im po co w ogóle lecą. Badamy wzór na ratowanie Ziemi, ale nie mówimy że już go dawno rozwiązaliśmy. Nad wzorem głowi się przez xx-lat cały świat, a nikt się nie orientuje że jest bez sensu, bo się kluczowe założenia nie zgadzają. A jak w momencie kulminacyjnym pojawia się pytanie "kurcze, co więc nam czynić?!" to najlepiej odpowiedzieć wierszem "idź do słońca i się nie poddawaj, a pragnienie będzie tam gdzie się pojawisz" albo coś w tym stylu. A najlepiej powiedz to tuz przed śmiercią, dla efektu.

Film wymęczył mnie.

A, przepraszam, było kilka fajnych żartów o regulowaniu poczucia humoru u robotów w "%" i lampce "uwaga, to był dowcip" :-)

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
zmechu

Zgadzam się z każdym słowem

Film dla idiotów i gimnazjalistów ze smartfonami, którzy uważają, że jest "mądry"

Jest tu w recenzjach taka jedna idiotka, która coś pieprzy pod topową recenzją, że film jest mądry, że uczy fizyki kwantowej itd. Nosz debilka

ocenił(a) film na 5
unknown_user_filmweb

Czy jest to "film dla idiotów" to bym polemizował, bo to krzywdzące dla filmu jest nieco.

Po dalszym namyśle pojawia się pytanie - o czym był ten film. Bo najtrafniejszą kategorią chyba jest "familijny, romans" :-)

ocenił(a) film na 10
unknown_user_filmweb

Na potrzeby tego filmu stworzono najdokładniejszą jak dotąd symulację działania czarnej dziury, dostarczając nam sporej ilości nowych informacji w dziedzinie astrofizyki, ale w sumie co ja tam wiem, ty na pewno znasz się na tym temacie lepiej niż wiodący uczeni.

ocenił(a) film na 9
zmechu

Sorry ale Grawitacja to był straszny gniot, nie ma wogole porównania z Intercellar po Moon najlepsze S-fi jak narazie.

ocenił(a) film na 5
elendir

A mógłbyś uzasadnić, z jakich powodów Interstellar jest najlepszym s-f?

ocenił(a) film na 9
zmechu

Napisałem ze po/od filmie "Moon" najlepsze s-fi bo od tamtego czasu nic lepszego nie widziałem, może przesadzam nie uważam się za eksperta w tym temacie, ale zraziło mnie mnie to odwołanie do Grawitacji ok można lubić to i tamto, ale na Boga fabuła tego filmu jest tak strasznie słaba i wogole latanie miss Agent w skafandrze od stacji do stacji jest.. dziecinne :) akurat Intercellar fabularnie jest dużo lepiej rozbudowamy fabularnie i chyba trochę to wszystko lepiej to wyglądało.

ocenił(a) film na 5
elendir

Dyskusyjne. Jest lepiej rozbudowany fabularnie, bo trwa ponad 2x dłużej :-) no i Grawitacja to film jednego/dwóch aktorów, a tu mamy wręcz tłumy na ekranie. Też mnie wkurzało przemieszczanie się między stacjami i eksplozje co chwila, ale to jeszcze było do poziomu mojej akceptacji.

Tutaj mnie po prostu rozłożyło surfowanie po falach statkiem kosmicznym, mizerna warstwa psychologiczna i głupota typu "mamy jeden statek i jednego pilota, polecicie tam by szukać rozwiązania, które okazuje się że nie istnieje, a prawdy dowiecie się na miejscu, że to nie ma sensu". Plus trochę śmieszne pomysły - naprawdę mając kontrolę nad n-wymiarami najlepszym sposobem komunikacji jest sypanie kresek na podłodze? Wysyłamy ekipę best-of-the-best a na miejscu okazuje się, że oni pojęcie o kosmosie i czarnych dziurach to mają na poziomie podstawówki?

ocenił(a) film na 9
zmechu

No dobra ale co ludzkość wie na temat czarnych dziur? chyba nie wiele i to była jakaś tam wizja artystyczna i zachowanie w 3 wymiarze to samo, natomiast co do fruwania miss Agent to taką bajka dla dzieciaków no ale dobra może dlatego mam takie zdanie bo jestem uprzedzony do niej tzn gry aktorskiej bo ogólnie babka fajna :)

ocenił(a) film na 5
elendir

Obecnie o ile wiem to o czarnych dziurach wiemy sporo, zaś akcja dzieje się w przyszłości, więc pewnie będziemy wiedzieli więcej :-)

I nie chodzi w zasadzie o samą wiedzę, tylko zachowanie bohaterów. Bo lecieć w kierunku czarnej dziury i na miejscu improwizować co do koncepcji lądowania, trasy lotu i funkcjonowania misji? Pilot powinien to wiedzieć zawczasu a nie być pouczanym przez kogoś jak ma lecieć i jak to latanie w ogóle działa.

ocenił(a) film na 9
zmechu

No wiemy ze jest kilka teorii ale jak sprawa się ma w praktyce nie wiemy, w filmie mamy jakaś tam wymyślona praktykę, no ok ale oni chyba sami do końca nie wiedzieli co i jak będzie na miejscu.
Dobra nie zwróciłem na to uwagi bo fabuła mnie dość zaciekawiła :) i dawno się tak nie wciagnelem w film :) i oczywiście było kilka bbaboli choćby to ze epidemie cofneli.czy coś bo poznali dane z czarnej dziury? Taka myśl mi nie dawała na końcu spokoju ale pewnie czegoś nie ogarnąłem :)

użytkownik usunięty
elendir

Najlepsza to była Odyseja Kubricka. Nikt do tego poziomu później nie dobił - nawet się nie zbliżył.

ocenił(a) film na 9

No i spoko ale ile wogole mamy takich filmów w tej
Tematyce... No jest w czym wybierać :) Dlatego ja np zadowolony jestem ze wogole coś jest, wiem ze spece od s-fi zmieszaja ten film z błotem i ze najlepszy był Lem :)

użytkownik usunięty
elendir

Na tle większości wysokobudżetowych filmów s-f ostatnich lat Interstellar wypada bardzo dobrze, ale jednak chciałbym czegoś więcej. Chciałbym aby twórców filmowych nie ograniczały kalkulacje producentów i ingerencja wytwórni w scenariusz, zmiana fabuły aby była prosta i zrozumiała dla przeciętnego trzynastolatka. Chciałbym po obejrzeniu takiego Interstellara móc napisać: Kubrick zdeklasowany... Ale kurcze nie mogę, bo to wciąż nie jest ten poziom. Doceniam braci Nolan za to, że starają się dostarczać przyzwoite kino rozrywkowe ale nie będę pisał, że na bezrybiu rak jest rybą. ;) Dałem mocne 6/10 i jestem umiarkowanie zadowolony z seansu.

Najbardziej nie podobały mi się w Inerstellarze próby tłumaczenia widzowi fabuły. Bohater znalazł się za regałem i nawet oznajmia kto go tam wysłał... Zero tajemnicy, niedomówień...
Uwielbiam filmy których reżyser i scenarzysta ufają inteligencji widza. Weźmy "Czystą Formalność" Tornatore. Bohaterowie znajdują się w pewnym miejscu, którego nazwa nie pada, a mimo tego widz wie o jakie miejsce chodzi. U Nolana wszystko musi być dopowiedziane...

ocenił(a) film na 9

No ale wiadomo jakie on filmy robi z klasą ale też z kasą wszystko musi się zgadzać przy obecnie spadającej średniej inteligencji widzów (tych w USA szczególnie ) nie może być za bardzo film wymagający bo się nie sprzeda , połowa wogóle nie skuma o co chodziło :) przeciętny Amerykanin nie wie gdzie leży jego kontynent , a ty chcesz żeby skumali pół galaktyki :P

ocenił(a) film na 3
zmechu

Co prawda to prawda. Ale spoko, zaraz pojawi się tu ekipa 9-, 10-gwaizdkowców, którzy będą ci tłumaczyć, że "Interstellar" jest wspaniały, bo ponieważ jest wspaniały. A tak w ogóle to trzeba do niego dorosnąć czyli przynajmniej skończyć piątą klasę:)

ocenił(a) film na 6
gustekkk

O witam kolegę.
Ale z drugiej strony jakby ich nie było to wiałoby nudą :).
Wszyscy zgodzilibyśmy się co do tego, że jest to średnio dosmażona kiszka i po sprawie.
A tak ciągle można gdzieś wetknąć swoje zdanie w ciągle nawracające te same tematy.
Trzeba przywyknąć, tak to już działa, chyba w przypadku wszystkich filmów.

ocenił(a) film na 3
FX_Zeus

Witam.
Rzuciłem okiem na forum i widzę, że praktycznie w kółko wałkuje się te same zagadnienia. Zgadzam się, że to normalne. W zasadzie nie ma już chyba po co się powtarzać:) Pozdrawiam.

ocenił(a) film na 9
gustekkk

Jednym się film podobał, innym nie. Jedni wolą brunetki inni blondynki a jeszcze inni rude. Jedni czekoladę mleczną, inni gorzką jeszcze inni białą. Każdy ma prawo lubić co mu się podoba bo każdy jest inny. A na siłę przekonywanie się nawzajem wygląda trochę jak w "Dniu Świra". "Moja racja jest mojsza więc jest lepsza niż twojsza". Nie wiem czy dobrze zacytowałem ale mniej więcej o to mi chodziło. Zamiast się spierać o film idźmy na piwo i pożartujmy. Życie jest za krótkie żeby się kłócić. Nie jest to może film wybitny, nie jest to gniot.
Film w swej definicji jest rozrywką. Ma bawić widza, jak przy tym uczy tym lepiej.
To że definicja czarnej dziury nie była tam w uniwersytecki sposób przedstawiona nie przekreśla jego naukowej części, a może zainspirować.
Ja od godziny czytam właśnie na ten temat dzięki temu filmowi słuchając muzyki która bardzo mi się podoba i uważam że dobrze została dopasowana.
O to chyba chodzi w filmie. O marzenia. Inspiracje. O to żeby nawet jak coś jest nie do końca prawdziwe, dzięki ludzkiej pasji wytrwałości staje się prawdziwe.

zmechu

Może kleję tu to co pisałem już w swoim poście. . .

"700 milionów dolarów wywalone w błoto

Mooodżin na orbicie "Galapagos", który nie jadł nic przez 23 lata swego życia, bo czekał, aż koledzy z załogi wrócą

Okej, słuchajcie. . . Mooodżin zostanie na wahadłowcu i nie będzie nic jadł przez 23 lata oraz będzie wdychał własne bąki, bo rzecz jasna powietrza na wahadłowcu starczy tylko na 2 lata. My z laską wylądujemy w tym czasie na Galapagos i załatwimy "sprawy". Wiem, wiem. . . Na Galapagos 1 godzina to 7 lat na Ziemii, więc będziemy się streszczać. . . Ok mooodżin, to widzimy się za 23 lata. Ty w tym czasie jedz skórki z pięt i wentyluj płuca bąkami. Pozdro szejset.

Jakieś pytania jeszcze? ;]"

Pozdrawiam

ocenił(a) film na 3
unknown_user_filmweb

Dawno dawno temu zamieściłem pod recenzją Michała Walkiewicza posta ze sporym spisem tego typu ciekawostek (obecnie post zablokowany:) (Zeus FX przekleił go na forum). Wymieniona jest tam około trzydziestu tego typu "kwiatków".

gustekkk

Też bym ocenił jakoś na 4/10 maks

Film nie był zły pod względem audiowizualnym. Ale ciężko pracował na obniżanie swojej oceny

Z punktu AV - ocenię na 7.5/10
Z punktu merytorycznego - 3/10 (a merytoryczna wartość to priorytet)

W rezultacie dam 4 - 5/10 maks

Pozdro

ocenił(a) film na 5
unknown_user_filmweb

"Z punktu merytorycznego - 3/10 (a merytoryczna wartość to priorytet)"

Mnie urzekła katapulta w statku kosmicznym :-)

ocenił(a) film na 5
unknown_user_filmweb

Też się nad tym zastanawiałem, ale to dałoby się wytłumaczyć od strony technicznej. Możemy śmiało założyć, że dysponując odpowiednią techniką możemy wytwarzać powietrze do oddychania. Albo metodą chemiczną, albo tworząc obieg zamknięty i rozkładając CO2 (energii mamy dużo), a najlepiej łącząc te metody. Jeżeli chodzi o żywność to jest trudniej, ale statek był duży, więc jakieś półprodukty, pigułki czy roślinki spokojnie się zmieszczą. No i mamy hibernację jakby coś.

Dużo większym problemem pewnie było zapakowanie do sond 12 ochotników pożywienia i powietrza. Ale to zdaje się było wyjaśnione - mieli zapasy na ileśtam, a potem albo hibernacja, albo radzenie sobie samemu.

ocenił(a) film na 9
zmechu

Przecież w ostateczności nie polecieli na tę planetę, gdzie był ktoś kogo kochała... Taki tam szczególik...

chinchilla89

Skoro z taką "uwagą" oglądał, to co się dziwić, że mu się nie podobało? ;-) Sam sobie dziury logiczne zrobił, a teraz na nie narzeka o_O.

chryssalid

Oczywiście ona na końcu znalazła się na tej planecie, ale jej ukochany już dawno kopnął w kalendarz i nie mieli szansy się zobaczyć. ;-)

ocenił(a) film na 9
chryssalid

Koledze chyba się pomylił Edmunds z Mannem, a ona kochała tego pierwszego.

ocenił(a) film na 9
waldekklein

Czepiania się pierdół i szczegółów takich jak jedzenie, powietrze nawet mi się nie chce komentować, przecież to oczywiste że są rzeczy w SF, które reżyserowie pozostawiają wyobraźni widzów i nie wszystko musi być tłumaczone. Ale w sumie rozumiem te zboczenie krytyków amatorów. Ja za to pochwalę jeden szczegół, w końcu jakiś film, w którym nie słychać odgłosów silników, czy eksplozji w ujęciach w przestrzeni kosmicznej, czyli tak jak powinno być naprawdę, sama martwa cisza.

waldekklein

Dlaczego w końcu - przecież dopiero co Grawitacja też starała się odtworzyć kosmiczne warunki rozchodzenia się dźwięku ;-). Tak czy siak myślę, że Hollywood doskonale zdaje sobie sprawę z tak fundamentalnej rzeczy, a tego typu efekty w większości filmów fantastycznych to celowy zabieg urozmaicający obraz.