Ja wiem, że zaraz wszyscy po mnie tu pojadą, ale ten film to zmarnowane prawie 3 godziny. O niczym. Powolny. Jak żółw. Zauważyłam, że ostatnio dużo takich filmów powstaje. Choćby Grawitacja, albo Transcendencja - dokładnie ten sam typ scenariusza - długo i o niczym. Zamęczyć widza na śmierć. Tak, żeby nie wiedział co i po co ogląda. Ale jak ktoś jest zagorzałym fanem dziwnych filmów - będzie zadowolony. I zaznaczam od razu, że obejrzałam do końca i zrozumiałam o co w filmie chodzi :P
Popieram wypowiedź, ja dałem 6 za efekty. Film o 5 wymiarach na podstawie teorii jakiegoś fizyka. Może niech Nolan teraz nakręci film o 50 wymiarach.
Ja cię nie zjadę. Nawet poprę. Z tą różnicą, że na Grawitacji Sandra pokazała przynajmniej ładne nogi, a tu nic ładnego nie było.
Również popieram. Nie potrafię podać żadnego argumentu, który obroniłby ten film. Na efektach to raczej oszczędzali bo nic mnie nie zauroczyło. Wrażenie jakby cieli koszty i w kosmos wylecieli nie statkiem kosmicznym ale w sumie nie wiadomo czym. W "Armagedonie" miało się wrażenie, że maszyny są fizycznie obecne a tutaj jakby zrobione z tektury i miały się rozlecieć
film mnie poruszył, polecam, gra aktorska plus temat robi swoje, cebulowa gimbaza niech idzie spać przed dobranocką
Nie wiem, każdy lubi coś innego. Mnie nawet muzyka w filmie drażniła - może i była piękna, ale tu mi nie pasowała. A tak poza tym, bardzo dawno temu, leciał taki śmieszny serial dla młodzieży -Sliders - tam wprawdzie chodziło o ziemię, ale jak tylko ujrzałam fale , a potem dziwny krajobraz lodowy od razu miałam skojarzenia - już gdzieś to widziałam :) tylko w ciekawszym wydaniu :)
Film o niczym? ten film nie dość,że całkiem ciekawy to wfajny sposób ociera się o aktualne tematy astornomii i fizyki kwantowej. Dla kogoś kto lubi since finction film jest obowiązkowy. Może poprostu nie lubisztakich filmów - nie interesuje Cie to.
lubię science fiction - ale dobre, a nie nudne i pseudonaukowe. Latanie w czarnej dziurze, czy kostka wymiarowa, może pomysł fajny, ale jak dla mnie, źle zrealizowany. Poza tym w momencie, kiedy bohater leci w kosmos, ja już wiedziałam, kto jest z drugiej strony półki. :) (może potwierdzić mój mąż :) )
każdy lubi coś innego, reżyser poszedl według mnie w ciekawym kierunku. Zamiast zaserwować nam statki kosmiczne rodem ze star treka, ufolodki i wojny gwiezdne oparł swój pomysł o jakieś teorie naukowe i mi to się akurat podobalo. Dla mnie to nie było nudne, a filmów oglądam mnóstwo. Także po prostu nie trafil w Twoje gusta.
Źle to ujęłaś. Mówisz tak, jakby ten film robili dla ciebie, a po prostu ty źle wybrałaś film.
A dla kogo robią filmy? Dla niej też i jej się nie podobał, więc wyraża swoją opinię. Jakby każdy oglądał film tylko 'dla niego" to wszystkie by miały 10/10.
Nie. To ona nie trafila w odpowiedni film dla siebie. Ja jak nie lubie filmow muzycznych to ich poprostu nie ogladam. Zero ryzyka nie trafienia , bo to nie moj target. Lubie filmy SF to takie kino wybieram, ale jak mnie sie np. 2001: Odyseja kosmiczna nie podobala, to poprostu nie trafilem w swoj gust, chociaz targetem dla mnie jest kino SF.
Tak jak kolega powyżej. Nie ta tematyka filmów SF. Może ona lubi filmy o kosmitach/inwazjach.
Lubię dobre filmy. Niezłym był bardzo podobny, ale jakże inaczej zrealizowany "Kontakt". Niekoniecznie musi być kosmita i inwazja. Gdyby to samo streścili w 1,5 godziny film mógłby być o niebo lepszy.
1.5 godziny mówisz? I co by to zmieniło? Mogło by co najwyżej odebrać klimat. Jak niby by to wszystko wyjaśnili? Za szybko by się wszystko działo. I tak po seansie czułem lekki niedosyt.
Nie wiem, czy coś by zmieniło, ale jest nadzieja, że byłby trochę lepszy. Np. nie chrzaniliby tyle o miłości i nie płakali przez pół filmu.
W filmie były 2 konwersacje w których padło słowo miłość. Tak samo z płaczem. Kilka razy płakała córka Murph i ze 2 razy Cooper?
To jest czepianie się detali. Mnie się naprawdę film nie podobał. I nie będę zmieniać zdania, bo innym się podobał. Każdy ma swój gust. I dalej uważam, że płaczów i banałów było za dużo.
Daj spokój, nie musisz się obrażać, ani mnie obrażać. bo mi się film nie podoba, nawet się nie znamy :P
No i oczywiście jest to twoje zdanie. Jednak według mnie film jest o wiele lepszy od grawitacji (swoją droga skąd tyle oscarów) i nie.zasługuje na taka krytykę.
No i oczywiście to jest Twoje zdanie, a Grawitacja jest jednak nieco lepsza :) A krytykować można co się chce i ile się chce. Lubić też :)Tak to już jest na tym świecie. :)
Jeszcze nie widziałem Inters..... ale tam chodzi faktycznie o te same założenia fizyki? Bo z Kontakcie mamy do czynienia z tunelami czasowymi opartymi nie na moście Einsteina-Rosena tylko związane z Teorią Strun. Jeżeli w Interst.... te mamy temat teorii strun to już się biorę za oglądanie.
Niestety w Interstellar mamy tunele czasowe oparte o te same założenia co parowóz do podróży w czasie z "Powrót do przyszłości III" (czyli tak naprawdę nie wiadomo jak to się dzieje, że to działa) uzupełnione o pseudonaukowy bełkot (zaginanie czasoprzestrzeni i wormhole znane szerszej publiczności z programów stacji tv Discovery).
Aretus chyba nie zauważyłeś, że odpowiadam tylko na pytanie. Skrót myślowy - tunele czasoprzestrzenne.
wormhole to czarna dziura, zaginanie czasoprzestrzeni to Einstein, powrót do przyszłości to czysta fantastyka:):) Od Nolana oczekiwałbym czegoś więcej.
Dlaczego oczekiwałbyś więcej od kogoś, kto dotychczas ekranizował... komiksy? ;) SPOILER - w Interstellar dopiero na pokładzie statku kosmicznego i po przebyciu długiej drogi z Ziemi w okolice Saturna jeden astronauta wyjaśnia drugiemu astronaucie czym jest kluczowy element ich misji - tunel czasoprzestrzenny. Robi to za pomocą zagiętej kartki papieru i ołówka. :) Chwilę wcześniej inny astronauta żali się ze swojego strachu przed próżnią i lęku klaustrofobicznego. Cały scenariusz wypełniony jest takimi tanimi, absurdalnymi banałami, rodem z b-klasowych, telewizyjnych produkcji emitowanych na kanale sci-fi.
Przy okazji taka ciekawostka - motyw z zagiętą kartką symbolizującą naszą 3-wymiarową przestrzeń jest może prostym sposobem wyjaśnienia laikom idei wormhole, lecz jest całkowicie sprzeczny z wynikami wszystkich badań, prowadzonych przez fizyków i astrofizyków w ostatnim czasie różnymi, niezależnymi od siebie metodami, które wskazują, że nasza trójwymiarowa przestrzeń w skali wszechświata nie jest zagięta w wyższym wymiarze, dzięki czemu stara, dobra geometria euklidesowa pozostaje aktualna. W przypadku gdyby była zagięta, jak w przykładzie z kartką mielibyśmy, w skali wszechświata do czynienia z całkowicie inną geometrią, w której suma wszystkich kątów trójkąta wcale nie wynosiłaby 180 stopni. Nie oznacza to oczywiście, że udowodniono, że idea tunelu czasoprzestrzennego jest całkowicie niemożliwa, ale że jeśli byłaby możliwa (na dzień dzisiejszy jest bardzo wątpliwa, ale nie wykluczona) to na pewno nie polegałaby na takim zaginaniu przestrzeni jak w przykładzie z kartką.
Od Nolana oczekiwałbym więcej chociażby od czasu Incepcji, gdzie - mimo wszystko, że to czysta fikcja - to jednak starał się logicznie wszystko tak przedstawić, że można było w filmie uwierzyć w to, co się dzieje:). A Nolan poszedł na skróty właśnie tak, jak napisałaś odnośnie tuneli czasoprzestrzennych:)
Z tymi teoriami o geometrii przestrzennej to tak nie do końca (nie zarzucam absolutnie braku wiedzy, tylko to, czego sam się ostatnio dowiedziałem - polecam temat na forum filmu "Kontakt" - w takiej dyskusji dawno nie brałem udziału - słońce faktycznie może zaginać czasoprzestrzeń, matematyka nieeuklidesowa ma rację bytu np.: na powierzchni kuli można zaobserwować trójkąt z sumą kątów inną niż 180 stopni;).
Z kolei przeprowadzono doświadczenia, w których udało się bardzo spowolnić światło:)
Uważam, że bardzo bardzo mało wiemy o fizyce wszechświata i dlatego Nolan mógł trochę pofantazjować z teoriami, a nie iść od razu na łatwiznę i wykorzystywać stare schematy;)
Incepcja jest wg mnie lepszym filmem, bo nie usiłuje udawać czegoś, czym nie jest, nie ma tam takiego "napompowania", patosu jak w Interstellar, jest za to w Incepcji szybkie tempo i spójność fabuły, dzięki czemu absurdalność pomysłu dotycząca snów mnie osobiście w ogóle nie przeszkadzała podczas oglądania filmu. Podobnie zresztą jak miło wspominam Powrót do przeszłości Zemeckisa, gdzie całość fabuły potraktowana jest z przymrużeniem oka.
Jeśli chodzi o geometrię wszechświata miałem na myśli ogólną całości, nie lokalne zaburzenia wokół obiektów o znaczącej masie. Do niedawna nie było w ogóle wiadomo jaka jest, ostatnie badania dostarczają dowodów na to, że jest płaska.
Z tym spowolnieniem światła, to o ile mi wiadomo nie spowolniono go "bardzo", ale o 0,001%, co nie zmienia faktu, że jest to znaczące osiągnięcie. Ogólnie żyjemy w fascynujących czasach w których może nie odkrywamy całej fizyki "na nowo", bo ona tak nie działa i nawet stare zasady dynamiki Newtona nie przestały nagle obowiązywać, ale odkrywamy, że świat w którym żyjemy jest dużo bardziej skomplikowany i że jeszcze wiele przed nami do odkrycia. :)
1 - Incepcja, nie znam porównania z interstellar, ale zgadzam się z tym, co piszesz o Incepcji.
2. Geometria nieeuklidesowa jest faktem potwierdzonym doświadczalnie. CO więcej - wszechświat nie jest płaski, dowodem jest to, że ziemia jest figurą przestrzenną (elipsa), figury przestrzenne nie mają racji bytu w geometrii dwupłaszczyznowej.
3. Światło już w 2005 roku udało się zwolnić do prędkości roweru. W tej chwili rekordem jest zatrzymanie całkowite światła na okres 1 minuty przez Niemców. To co piszesz o 0,002 to test który wykonali Brytyjczycy i te 0,002 to przyśpieszenie a nie zwolnienie.
Jeśli chodzi o geometrię wszechświata to się nie rozumiemy. :) Oczywiście zgadzam się, że potwierdzono geometrie inne niż euklidesowe. Co do płaskości wszechświata, rozumiem o czym piszesz, ale istnieje takie coś jak "3-dimensional Flat Euclidean geometry", czyli "płaska geometria 3-wymiarowa" (podobnie będzie również N-wymiarowa) i niedawno potwierdzono tę "3-wymiarową płaskość" z dużą dokładnością za pomocą pomiarów zarówno lewej jak i prawej strony Równania Einsteina (równania pola ogólnej teorii względności). Ostatnie wyniki z 2013 r. mają dokładność 0.4%. http://map.gsfc.nasa.gov/universe/uni_shape.html - można oczywiście dyskutować z NASA, trzeba natomiast pamiętać, że są to wyniki badań dużej grupy naukowców, bo w rzeczywistości nad problemami fizycznymi pracują różne zespoły fizyków, wymieniając się na bieżąco swoimi spostrzeżeniami - czyli zupełnie inaczej niż w Interstellar, gdzie jeden profesor, samotnie w oderwaniu od reszty świata, zmaga się z problemem od którego zależy przetrwanie ludzkości. ;)
Masz rację, pisałem o najnowszym osiągnięciu 2 szkockich uczelni. Jest to bardzo świeży temat, więc nie znam dokładnych szczegółów, ale z tego co czytałem, to światło po przejściu przez filtr nie wraca z powrotem do prędkości c tylko osiąga jednak minimalnie mniejszą prędkość. Z tym całkowitym "zatrzymaniem światła" o którym piszesz, to też fajna sztuczka :) lecz w tamtym przypadku nie spowolniono prędkości światła w próżni do zera, tylko, o ile dobrze pamiętam, "uwięziono" je w krysztale, który zmienia swoje właściwości od przezroczystego do nieprzezroczystego. Energia została przejęta przez atomy kryształu, ale najciekawsze jest to, że udało się zapisać i odzyskać informację niesioną przez fotony. Ogólnie dużo się cały czas dzieje w odkrywaniu fizyki i dobrze. :)
Uwięzienie czy zatrzymanie to to samo - spowodowanie spadku prędkości światła - niezależne, czy o 0,001 czy o 1 m/s - ważne, że dowodzi to tego, że Einstein się mylił określając stałą prędkość światła ;) A to prowadzi do możliwej teorii strun ;) i wielu innych na które ktoś jeszcze wpadnie. Ja fizykiem nie jestem, ale bardzo lubię takie tematy (programy tv, artykuły, wykłady).
Z kolei "płaska geometria 3-wymiarowa" to jest to o czym pisałem wcześniej - wyobraź sobie trójkąt na sferze kuli. Można zrobi to w domu :)
Uważa, że NASA od dawna nie jest zespołem, który coś tworzy. Oni tylko poprawiają to co znane - co nie znaczy, że nie jest przydatna. W tej chwili NASA jest już firmą państwowo-prywatną i powoli następuje je pełna prywatyzacja. Dlatego też w ich odkrycia - które są wątpliwe - nie do końca należy wierzyć - w tej chwili robią wszystko, aby akcję Agencji były jak najdroższe. A to można osiągnąć tylko dzięki "wielkim odkryciom".
Niby w porzadku, ale mnie osobiście szlag trafiał, gdy w kółko recytowali te banalne prawdy. O miłości, o zyciu, blablabla. Taki Coelho w kosmicznej scenerii. Dam 7/10, aczkolwiek chetnie obnizyłbym ocenę.
Mam identyczne wrażenia po Grawitacji , Moon. Filmy stawiające nie na zaskakujące zwroty i koncepcje czy akcje ale same efekty pustaki rozciągane do granic możliwości. Podobnie miałem nawet oglądając Elysium. Brakuje w tych filmach wyrazistych postaci i sytuacji, które zapadają w pamięć tak jak dialogów wszystko to same efekty specjalne i dłużące się nudne sceny.
Ręce mi opadły gdy bohaterka grana przez Anne Hathaway zaczęła wywód o miłości pokonującej czas i przestrzeń.
No dokładnie. A taki z niej naukowiec ;-) Jednak, come on, nie widziała swojego faceta przez lata, logiczne, że chciała się z nim zobaczyć. Mnie jeszcze ocena poleciała o pół w dół kiedy Coop, na pytanie robota JAK ma zamiar znaleźć odpowiedni moment żeby przekazać córce najważniejsze info, ten odpowiada, że go miłość poprowadzi. No i do tego typowo amerykańskie zakończenie. A wydawałoby się, że to będzie "coś innego"...
Och, tylko błagam, nie porównujmy tego z "Transcendencją". Na niej się tylko śmiałam, i śmiałam, i śmiałam,,,