Zmarły niedawno reżyser Krzysztof Krauze w jednym z wywiadów powiedział: "filmy oglądam plecami. Albo mnie coś w krzyżu mrowi , albo nie" Wielki polski reżyser chciał w ten sposób podkreślić, że dobre kino powinno wywoływać emocje.
Amerykanie doskonale o tym wiedzą o czym świadczy popularność filmów amerykańskich na całym świecie.
Nie interesuje więc mnie, czy prawdopodobieństwo wielu scen w filmie jest duże czy małe. Nie interesuje mnie czy twórcy powinni pokazać trening głównego bohatera przed wysłanie w kosmos czy nie. Po to stworzono gatunek science fiction żeby wszystko było możliwe.
Na ekranach aż roi się od tego typu filmów.
"Interstellar", w odróżnieniu od różnych "mechów', "copów" czy "spiderów", oferuję świetnie zrealizowaną i emocjonalną fabułę oraz daje sporo do myślenia.
Wystarczająco dużo na prawie trzygodzinny film.