Irlandczyk

The Irishman
2019
7,1 106 tys. ocen
7,1 10 1 105562
7,1 77 krytyków
Irlandczyk
powrót do forum filmu Irlandczyk

ocenił(a) film na 2

Ten film w mojej ocenie to totalna porażka i oczywiście zaraz postaram się swoje stanowisko jasnym uczynić.
Nie martwcie się – nie będzie spojlera – z powodu braku logicznej fabuły spojlerowanie w tym przypadku jest bardzo trudne. Zresztą zajmę się pierwszą godziną . Dłużej nie wytrzymałem i nie zamierzam nawet próbować.
Niektórzy zarzucają filmowi, że jest „przegadany” Dla mnie sensowne „przegadanie” to wielki atut, a nie wada. Ale „gadka” na poziomie tego filmu to tragedia…
Moim zdaniem bardzo często filmy „przegadane” stanowią o ich genialności –„12 gniewnych ludzi” to chyba najlepszy przykład. Kolejne przykłady? „Ojciec Chrzestny” ( cała trylogia), „Taksówkarz”, „Misja”, „Wściekłe Psy”, „Pulp Fiction”, to filmy również „przegadane”. Ale jak cudownie „przegadane”… „Ojciec Chrzestny” trwa prawie 3 godziny i nie wiadomo nawet, kiedy ten czas mija. Mało tego – w pewnym momencie czuje się żal, że film za chwile się skończy… Zresztą cała Trylogia „Ojca” to filmy w większości przegadane, co jednak jest ich ogromnym atutem, bez którego byłoby to „zwykła” kino „gangsterskie”
Wyłapanie chronologii wydarzeń w „Irlandczyku” jest po prostu niemożliwe. Czy to w czasie realnej narracji filmu, czy w retrospekcjach aktorzy wyglądają jednakowo staro, co powoduje totalny chaos w odbiorze. Myślę że aktorzy stale powinni nosić czapeczki z numerkami informującymi widzów ile aktualnie, według scenariusza przedstawiana postać ma mieć lat. Może dzięki temu można by z tego narracyjnego chaosu jakichś konspekt wyłowić.
Niby ile lat ma mieć tytułowy Irlandczyk w scenie, w której kopie sklepikarza? Wygląda jak 50 latek i porusza jak 70 latek. A ile według Scorsese ma w tej scenie mieć? 30? 35? Naprawdę nie wiem. Po samochodach ( marka, model ) mam dociekać, czy jak?
Wygląda to mniej więcej tak. Początek filmu. Starzy De Niro i Pesci jadą „załatwić sprawy”. Zatrzymują się przy drodze, widzą stację benzynową i nagle retrospekcja –„to jest to miejsce? „Tak”. I niby przeskok w czasie, na tyle odległy, że postaci są „młode” i dopiero się poznają . De Niro ( który mimo, że „odmłodzony” wygląda spokojnie na ponad 50 lat)jest zwykłym kierowcą starej ciężarówki, która akurat się zepsuła. Pojawia się równie stary Pesci i już po chwili pomaga mu ją naprawić. Najlepsza jest naprawa samochodu. Poesci wkłada ręce pod maskę i stwierdza, że to łańcuch rozrządu, każe coś dokręcić i jest git. Taki z niego straszny gangster, że nawet ciężarówka woli go słuchać.
I potem De Niro postanawia zacząć gangsterską karierę pod skrzydłami Pesci. Z tym, że zaczynanie kariery gangstera w wieku 50 lat, po tym jak się całe życie prowadzi wątłą ciężarówkę to trochę dziwny pomysł ( a tak właśnie wygląda –znów doskwiera brak numerka na czapeczce określającego wiek bohatera )
Kradnie z ciężarówki kilka, kilkanaście sztuk połaci mięsa dzięki czemu może już jeść posiłki ( steki ) z największym Donem dzielnicy, a może i miasta. Stają się wręcz kumplami…
Potem mija kilka lat ( patrząc po twarzach może nawet mniej niż kilka ) i nasz bohater De Niro jest już praktycznie prawą ręką Hoffy ( mieszkają nawet we wspólnym apartamencie)
Dalej już nie dałem rady oglądać. Sorry.
Nie wiem co sie dzieje z kultowymi twórcami kina. Ale dzieje się źle.
Tarantino nagrywa film o ( zapożyczam trochę tekst kogoś innego, ale jakże celny ) „ludziach, którzy jeżdżą samochodami po Hollywood i robią rzeczy”, a według mnie Scorsese robi film o „ludziach, którzy ledwo chodzą i mówią od rzeczy” W obu przypadkach niekoniecznie z sensem czy elementarną logiką.
Zlepki scen, dialogów, których nijak nie da się zapamiętać „wyświetlać” sobie w głowie i mimowolnie uśmiechać, oraz z upodobaniem cytować w odpowiednich sytuacjach życiowych, jak to drzewiej, z poprzednimi filmami -zwłaszcza Tarantino bywało.
Z kinem dzieje się coś dziwnego i mam ochotę zacytować pierwszego z Panów „Heroina wraca w wielkim stylu” . Lecz chyba bardziej prawdopodobne iż pojawił się w Hollywood jakiś inny, jeszcze skuteczniej wyrzucający na inną orbitę narkotyk…
A pomyśleć , że ci samy reżyserzy „zrobili” takie filmy jak „Wściekłe Psy”, czy „Taksówkarz”

Wracając do twarzy aktorów. Są tak samo „naturalne” jak twarze w „300” Snydera. Z tym, że w tym przypadku to efekt zamierzony, dopełniający konwencje tegoż filmu, natomiast w „Irlandczyku” to kompletna groteska godna plastusiowego pamiętnika.

I wiem, że zaraz napadną na mnie wszelacy nawiedzeni filozofowie kina, że to nie filmy dla „Marvellowców” , czy fanatyków filmów Vegi.

Nie –top 100 filmów wg tego portalu w z 70 % pokrywa się z moi zdaniem w tym temacie ( lecz ostatnio z przerażeniem zauważam, że lista coraz mniej mi odpowiada –naprawdę kultowe dzieła zostają coraz niżej spychane przez dzieła Marvella itp…) I żałuję. Bardzo żałuję, że filmów z tej listy nie da się „odzobaczyć” tylko po to, aby móc nacieszyć się nimi ponownie „pierwszy raz” ( większość z nich widziałem kilkukrotnie). I jestem coraz bardziej przerażony – nie ma co oglądać !!!
Ostatnie filmy, które mnie znów poderwały to „Whiplash” oraz „Pierwszy Człowiek”, czy „Wolny Strzelec”. Ale takie filmy trafiają się niestety raz na kilkanaście miesięcy.

Są oczywiście filmy czy poszczególni twórcy, którzy do mnie po prostu nie trafiają. Ale wiem, zdaję sobie sprawę, że są to filmy bardzo dobre, wybitne wręcz tyle że nie w moim guście.
Kompletnie nie trafia do mnie na przykład David Lynch ze swoją psychodeliczną narracją ( ale „Człowiek Słoń” z Hopkinsem to arcydzieło ). Nuży mnie Almodovar, lecz znów – „Drżące Ciało” to film, którym delektuje się wielokrotnie.
Nie podoba mi się kultowy „Czas Apokalipsy” Nie i koniec, pomimo tego, że to wielkie kino. Nie podoba mi się wreszcie tak bardzo chwalony „Joker” z Phoenixem ( mimo że to jedna z lepiej odegranych ról jakie widziałem )
Nigdy , przenigdy nie nazwał bym filmów tworzonych przez powyższych twórców mianem badziewia , czy gniotów,tak samo jak wymienionych przed chwilą tytułów, pomimo tego,że mi się po prostu nie podobają.
Ale nie mam oporów stwierdzić – „Irlandczyk” i „Pewnego razu w Hollywood” to tragedia, gnioty, o których dla poprawności nie wypada się negatywnie wypowiadać, bo Scorsese, bo Tarantino.
Równie dobrze można by skrzyknąć Pieczkę, Gajosa, Gołasa, Pressa i Raksę , wrzucić ich w mundury, odmłodzić twarze, wyszarpać skądś T-34 na chodzie i dokręcić kilka odcinków „Pancernych”, a potem na siłę piać peany o fantastyczności tegoż pomysłu.
Efekt byłby równie tragikomiczny jak w „Irlandczyku”. Ale może dialogi byłyby trochę bardziej sensowniejsze. No chyba, że Vega by się za to zabrał :-)

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
rober6666

uważaj bo zaraz powiedzą że za głupi jesteś na takie " dzieła " ( ekhem ) i żebyś do Marvela wracał.

ocenił(a) film na 2
rober6666

Przepraszam, że sam sobie odpowiadam, chyba nie da się już po kilku godzinach edytować, a kilka spraw przyszło mi jeszcze do głowy.
Gdyby dokładnie , scena w scenę taki sam film nakręcił anonimowy John Smith, a w głównych rolach obsadził emerytowanych, teatralnych, dobrych, ale nie znanych szerszemu gronu odbiorców aktorów to żadnej dyskusji na tym forum by nie było.
Zwyczajnie nikt by się nad tym gniotem nawet na chwilę nie pochylił ( całkiem słusznie zresztą ), czy nawet nie dowiedział o jego istnieniu. Podobna sytuacja zaistniała by w przypadku "Pewnego razu w Hollywood"
To tak, jak ze współczesnym malarstwem abstrakcyjnym. "Znawcy" jak się kilka razy okazało nie są w stanie odróżnić "dzieła" małpy od "malarza". No ale jeśli malarz ma NAZWISKO... to nie wypada powiedzieć tego głośno. I należy roztaczać wszem i wobec "ochy" i "achy" aby nie zaznać towarzyskiego ostracyzmu.
Ja wiem, że dzisiejsi oglądacze kinowi nie nalezą do grupy mającej coś konkretnego w temacie filmografii do powiedzenia. Ale nie wszyscy. Jest wśród nich niezły procent świadomych kinomaniaków. I dlatego kina , a właściwie "multiplexy" dla tej grupy co lepsze filmy tez wyświetlają. I niech moją opinię podkreśli fakt, jak ludzie nogami "zagłosowali" na te dwa gnioty przeze mnie przytoczone. Z Tarantino grupowo wręcz wychodzili, ze Scorsese nie wiem -sam wyszedłem po godzinie i ciężko mi powiedzieć co było dalej. I nie były to seanse weekendowe, gdzie schodzi się zupełnie przypadkowa grupa osób chcąca sobie podjeść popcorn. To seanse w środku tygodnia, wieczorem, kiedy to przychodzą ludzie zorientowani na dane, konkretne dzieło. W "moim" kinie Tarantino, czy Scorsese wyświetlani byli bodajże niewiele ponad tydzień... Pierwsze dni - oblężenie. po tygodniu -puste sale...
To tez jakiś znak...

ocenił(a) film na 4
rober6666

Bardzo trafna opinia, Irlandczyk jest słaby, sztuczny, nużący. Nie porównał bym jednak go z Pewnego razu w ...które może i jest trochę słabsze ale ma parę dobrych scen a patrzenie na Leonarda i Brada może sprawiać przyjemność. Ogłądanie Irlandczyka to smutne i nudne zajęcie

ocenił(a) film na 2
maciejka77

Tarantino z Leonardo w ogóle wycisnął najlepsze soki. Pan Candy z Django to ... to arcybłyskotliwy arcypsychopata. Bałem się tego człowieka. Zło w czystej postaci, podrasowane nadzwyczajną błyskotliwością.
Jest scena, w której Leonardo dokonuje wykładu antropomorficznego na podstawie czaszki należącej ongiś bodajże do Bena -niewolnika. W pewnym momencie Leonardo wali w stół ręką i rękę NA PRAWDĘ sobie kaleczy ! Zobaczcie tą scenę -zobaczcie jak płynnie i niewzruszenie scena "leci dalej", bez przerwy, bez dubla. Leonardo stoicko wyciera sobie krwawiącą rękę chusteczką i "leci" dalej, a pozostali aktorzy mają naprawdę przerażenie wymalowane na twarzach. To jest moja ulubiona scena...

rober6666

Myślę, że jesteś trochę zbyt surowy. Jak na takiego reżysera to film wypadł naprawdę dobrze.

ocenił(a) film na 2
znerwicowany

Dzięki za kulturalny komentarz. Oczywiście to moja subiektywna ocena. Uważam się za osobę wrażliwą na sztukę filmową ( jak pisałem 70 % z pierwszej setki listy filmów wszech czasów z Filmweb pokrywa się z moim zdaniem ) i w moim mniemaniu "Irlandczyk" to porażka. Mam wrażenie, że miał to być taki miks "Chłopców z ferajny" i "Ojca Chrzestnego" oraz "Dawno temu w Ameryce". Niestety... wyszedł gniot....
Pozdrawiam
Robert

ocenił(a) film na 9
rober6666

Co do tego, że aktorów mogliby odmłodzić komputerowo w paru scenach, muszę się zgodzić. Ale porównywać ten film do "Chłopców z ferajny" czy "Ojca Chrzestnego" to czysty idiotyzm, bowiem jest to film BIOGRAFICZNY. Dla Polaków może rzeczywiście być trochę chaotyczny, bo 99.99% Polaków o J. Hoffie nawet nie słyszało, a w Ameryce jest on znany co najmniej jak w Polsce Tusk. Proponuje więc dokształcić się w tym burzliwym dla USA okresie, a zobaczysz jak wiernie te wydarzenia zostały przedstawione. Poza tym sama realizacja,zdjęcia, montaż czy gra aktorska stoi wszystko na bardzo wysokim poziomie. Ja po prostu nie mam się do czego doczepić w tym filmie.
Pozdrawiam

ocenił(a) film na 4
Covenant

Hmm i co z tego że to film biograficzny? Jest słabiutki i z tym jest największy problem

ocenił(a) film na 9
maciejka77

I co z tego że DLA CIEBIE jest słabiutki? To jest twój problem.

ocenił(a) film na 4
Covenant

Dobrze rozwinę. Chłopcy z ferajny czy Kasyno to filmy dużo lepsze pod każdym względem. De Niro jest jakąś karykaturą samego siebie, reszta niewiele lepiej, jedynie Pesci się broni. Irlandczyk, co najgorsze jest nadzwyczajnej nudny i to jest mój główny zarzut. W zamyśle chyba miało to być cos w stylu Dawno temu w Ameryce czy Forest Gump ale zdecydowanie nie wyszło. Co dziwne film zbiera całkiem sporo pozytywnych komentarzy a jest w najlepszym przypadku mocno średni, jedyne wytłumaczenie to nazwiska legend kina, które rozmieniają się tu na drobne.

ocenił(a) film na 9
maciejka77

Ok. Chłopcy z ferajny czy Kasyno pod pewnymi względami mogą być lepsze. Ale chyba nie spodziewałeś się po tych staruszkach drugich Chłopców z Ferajny? Tam byli jeszcze w miarę młodzi (50 lat, Liotta 40) film był szybki i zabawny. Kolejne Kasyno już było w poważniejszy tonie i bohaterzy byli starsi, no i Irlandczyk gdzie są już staruszkami a film jest najwolniejszy i najbardziej poważny. Spodziewałem się że będzie w tym stylu, ale myślałem że będzie o jakiś bzdurach, a nie o zniknięciu Hoffy. W tym zestawieniu jest to piękne domknięcie "trylogii" Scorsee-De Niro-Pesci. Film genialny.