Ale sama gra aktorska to nie wszystko. Wszedł z tego film nierówny i momentami żenujący.
Ale i tak lepszy niż większość polskich komedii tego typu, choć to żadne pocieszenie.
Paweł T. Felis recenzując ten film w "Gazecie Wyborczej" napisał, że wszystkiego jest w nim za
dużo. W recenzji czytamy m.in.: "Czego tutaj nie ma: tajemniczy morderca Jerry (Kosiński) i
zakazane bractwo, ociekające seksem lochy pełne roznegliżowanych kobiet i wysysanie krwi na
potrzeby koncernów...
Film obejrzałam tylko dla słynnego : "Ku$wa no nie, no po prostu ku$wa no nie, Boże czy ty
to widzisz?!" i już więcej tego nie zrobię
Ten film to jedna wielka tragedia.
Mój uśmiech wywołały dopiero napisy końcowe i był to uśmiech torturowanego człowieka któremu pozwolono uciec z sali tortur.
Film ogólnie słaby. Jednak sceny i teksty po wypaleniu przez bohaterki marihuany lub skórki banana bezcenne:)
Pan Saramonowicz zostawił sobie 'otwarte zakończenie' jakby, tak na wszelki wypadek
miała powstać druga część filmu, do czego chyba nie dojdzie patrząc na ocenę.
PS. W Polsce są naprawdę dobrzy aktorzy, ale jak tu się nie denerwować jak produkuje się
takie filmy...
Jak dla mnie ten film jest strasznie głupi ale bardzo śmieszny. Fajna gra aktorów i śmieszne teksty;D Jak coś to film macie na YT;)
"...nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić" ten pseudo film
No dawno nie widzialem takiego wielkiego KASZTANOWCA ale czego sie mozna
spowiedziwac po polskich filmach z ostatnich paru lat. Nie wiem co dostrzegli ludzie ktorzy
sie tym jarali ani to smieszne ani to madre ani to k**wa nijakie.
Na tego typu filmy myślę ,nie wymyślono jeszcze kategorii, jedyne co przychodzi do głowy po
jego obejrzeniu, to "głupkowaty gniot" aczkolwiek "gniot" jest w tym wypadku bardzo
delikatnym określeniem.