Kandydat do najgorszej bajki 2018 roku

Ta bajka nas zdradziła. W trajlerze wszystko wyglądało sympatycznie, natomiast w bajce jest zupełnie inaczej. Film ma dwie poważne wady pierwsza - jest zbyt szalony, ale szalony w negatywnym sensie, światy przez które wędrują bohaterowie nie wnoszą nic do fabuły i są stworzone bez żadnego pomysłu. Przykładem jest świat balonów, które chcą pokonać zrzędliwego czarodzieja za pomocą... tweetów???. Drugą, jeszcze poważniejszą wadą jest całkowity brak fabuły. Pierwszy raz spotykam się z filmem animowanym, który w praktyce nie ma fabuły. Szerzej odnoszę się do tych kwestii na swoim kanale na Youtube, także zapraszam do jego odwiedzenia. Jest to bardzo mocny kandydat do najgorszej bajki 2018 roku. Przy niej "Książę Czaruś" to wspaniała i epicka baśń:)

13
  • Mylisz się ! Ten film jest genialny !

  • Biorąc pod uwagę, że "Czaruś" zasługuje maksymalnie na 3/10, to niestety "Grump" dostaje mocno naciągane 2/10. A to już chyba dobitnie świadczy o klasie tej animacji.

  • Zgadzam się z Lukasz_Oczkowski. Wyszedłem z tego filmu z chrześnicą zanudzoną na amen i sam sobie nie potrafiłem opowiedzieć, o czym właściwie była ta historia.

  • Świat balonów to taka "hipsterska" metafora. Parodia społeczności o nadmuchanym ego, która swą siłę najbardziej okazuje w świecie wirtualnym (poprzez memy i tweety)... co niespecjalnie przenosi się na rzeczywistość.

    To mi się podobało i jednocześnie pasowało do szalonego świata przedstawionego.
    Fabuła oczywiście jest choć stanowi tu raczej pretekst to ukazania zwariowanych scen. Nieskomplikowana na tyle aby dziecko mogło ją pojąć. Utracona i odnaleziona miłość, zgorzkniały starzec mszczący się na społeczeństwie, para "zakochanych". Nawet wepchnięto tu popularny w ostatnich latach motyw "księżniczki-heroiny" (znany głównie z produkcji Disneya).

    Zapewne trzymano się wzorca z lat 60-tych (https://www.youtube.com/watch?v=OK7v4vAXdiA) ale tutaj zgaduję. Oryginału nie widziałem.

    Film obejrzałem głównie dla Grumpa, któremu głosu użyczył Ian McShane. Jestem dość zadowolony z seansu, zapewne obejrzę go ponownie.

    Jeżeli miałbym wytykać wady... przede wszystkim oprawa graficzna i sposób animacji. Czułem się trochę jakbym oglądał produkcję wykonana w technice poklatkowej. Za mało klatek, a sama jakość tekstur, efektów przypomina te z roku 2007.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: