Choć nie na poziomie Andersona. Jest natomiast nawet ciekawa, choć mocno ogólnikowa branżowo-obyczajowo-kryminalna historyjka z życia wzięta. I dobre aktorstwo. Szczególne brawa dla Slatera za odwagę i przekonującą rolę oraz dla Franco za kolejną bezkompromisową kreację.
Wschodząca gwiazda porno, Brent Corrigan, decyduje się przerwać współpracę z producentem, który go wykreował. W sekundzie o jego względy zaczynają zabiegać inni producenci z branży.
Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem