Bardzo słaby...

...jeśli nie jeden z najgorszych filmów branżowych. Pewnie zaraz zostane zbesztana ale zupełnie nie rozumiem fenomenu tego filmu i tak wysokiej oceny na filmwebie (ode mnie dostał naciągane 5).
Film ten utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że ogólnie całe kino branżowe jest słabe (oczywiście od tej reguły są wyjątki za które uważam np. High art, Circumstance czy Kyss mig).
A co do tych najsłabszych obok Loving Annabelle zaliczyła bym tu Imagine me&you, When Night Is Falling, Bloomington, wiele wiele innych oraz moim zdaniem najgorszy z najgorszych Elena Undone.

10
  • Polemizować nie będę, masz prawo do takich ocen filmów, ostatecznie wrażliwość każdy ma inną, i spostrzegawczość, i nastój w danej chwili, gdy ogląda się film, i towarzystwo...itd. Nawet nie będę bronić jednego z moich ulubionych filmów, który znalazł się na twojej czarnej liście.
    ALe z tego, co napisałaś myślę, że spodobało Ci się jeszcze kilka filmów, n.p.: "Fremde Haut", "Miłe martwe dziewczyny", "Inne spojrzenie", może nawet "Bound" albo "Gia" (jeśli któregoś nie widziałaś, to zobacz).

    Co do fenomenu "Loving Annabelle" trudno mi powiedzieć, ale tak czasem bywa, że pierwsze skrzypce zagrają na emocjach i trafią na podatny grunt - tak się rodzą zachwyty i różowe okulary. Przez nie nie widać niedociągnięć. Wielokrotnie już pisałam to na forum, że ten film jest bardzo nierówny, ale nie mogę o nim powiedzieć, że jest najgorszy, ponieważ gorsze (w moim odczuciu) widziałam. I nie jest też dla mnie najgorszym "Elena Undone", chociaż do dobrych go nie zaliczam (gorszym od E.U. jest np. "A Perfect Ending" - zobacz koniecznie :) )

    Dla mnie, kino tzw "branżowe" jest zbiorem filmów dość przeciętnych, tym nie mniej są w nich perełki, moje perełki, tak samo jak są i Twoje, i jeszcze kogoś innego... Nie ma co wybrzydzać i oczekiwać, że każdy rok przyniesie nam obraz tak ciekawy, jak chociażby wymieniony przez Ciebie "Kyss Mig", który mnie dosłownie zauroczył.

    Lubię to niszowe "kino branżowe" , jakiekolwiek by nie było. Jest w tych filmach pewien pierwiastek mnie samej. A jeśli przy tym trafi mi się "film-perełka" tym mocniej zadziała, a ja jestem miłośniczką mocnych wrażeń :)

    • ,,Inne spojrzenie" już widziałam i jestem pod wielkim wrażeniem kreacji stworzonych przez panią Jankowiską-Cieślak i Szapołowską, uważam, że obie zasłużyły na Złotą Palmę.
      ,,Gia" też w jakimś sensie mnie urzekła, może przez to, że była oparta na faktach.
      Co do tych, które uważam za najlepsze, zapomniałam jeszcze wspomnieć o ,,Niewiniątkach".
      Postaram się zobaczyć też inne filmy, które polecasz, chociaż niestety nie jest łatwo obejrzeć dobry branżowy film w internecie...

      • Tak czułam, że wolisz mocniejsze dramaty, niż bardziej ckliwe "love story". Zerknij więc również na te dość różnorodne pozycje, ale łączy je jedno, są to dramaty, w których aspekt psychologiczny gra niepoślednią rolę.

        - Aimee i Jaguar
        - Fire
        - Legenda Rity
        - Henry i June
        - Frida
        - Pożegnanie z Chase
        - Zagadka nieśmiertelności
        - Na krawędzi nieba
        - Madchen in Uniform z 1958r
        - Portret pewnego małżeństwa
        - Mulholland Drive

        Poza tym, może spodobałby Ci się argentyński, niskobudżetowy "Tan de repente", albo "Cracks" czy "Fine Art of Love". Masz w czym wybierać, chociaż nie wszystkie z tych filmów można określić mianem "branżowe", ale są w nich wyraźnie wyeksponowane relacje "damsko-damskie". A jak Cię znużą tamte dramaty, sięgnij np. po "Złodziejkę", albo inny film w/g powieści Sarah Waters.

        • Jeśli chodzi o ,,Madchen in Uniform" jest także inna wersja z 1931, widziałam obie ale chyba bardziej do gustu przypadła mi ta późniejsza. Słyszałam, że jest także książka, na podstawie której powstał film ,,Cracks" niestety z tego co wiem nie jest przetłumaczona na język polski, a szkoda, bo film jest bardzo interesujący, no i ta Eva Green w głównej roli...
          Z filmów które wymieniłaś kojarze jeszcze ,,Aimee i Jaguar" chociaż nie dane mi było go zobaczyć.
          Ja od siebie moge tylko dodać jeszcze ,,Smażone zielone pomidory" - wspaniały film, chociaż dopiero po drugim obejrzeniu zdałam sobie sprawę, że to co łączy obie bohaterki nie jest tylko zwykłą przyjaźnią.

          • Wersja "Madchen in Uniform" z 1931 roku nie przypadła mi do gustu, ale za to ma barwną historię. Przez wiele lat obraz ten był zakazany zarówno w Niemczech jak i w Stanach. Hitlerowcom, jeszcze w latach 30tych, udało się spalić większość kopii filmu, a w czasie II wojny światowej spalono oryginał.
            Mnie się zawsze podobała wersja późniejsza. Duża w niej zasługa aktorek, zarówno tych starszych jak i młodziutkich, ale najbardziej uwielbiam, gdy na ekranie pojawia się Lilli Palmer. Niedawno znów oglądałam ten film i noszę się z zamiarem napisania o nim na forum.

            Piękna i wstrząsająca jest książka "Aimee i Jaguar", na podstawie której powstał film. Na filmie byłam 2 razy w kinie, tak mi się podobał. Książka "Smażone zielone pomidory" nie przypadła mi do gustu, jej styl mi nie odpowiadał, ale film - przecudowny i z rewelacyjną obsadą.

            Powieść "Złodziejka" Sarah Waters też jest niesamowita. Od niej zaczęłam, potem zobaczyłam film, który książce nie ustępuje, chociaż nie ma już tego elementu zaskoczenia, jeśli się zna fabułę z literackiego pierwowzoru.

            Widzisz sama, że czasem warto dać filmowi drugą szansę, żeby lepiej coś pojąć, albo wręcz film polubić. Ja tak mam z niektórymi filmami. Z tej listy, którą podałam wyżej, takim obrazem był "Fire". Teraz jest to jeden z moich ulubionych z klimatów "branżowych". Zafascynował mnie tak bardzo, że pokusiłam się o zrobienie do niego polskich napisów. Za pierwszym razem widziałam go na youtube i nie zrobił pozytywnego wrażenia.

            Życzę Ci udanych seansów i moc wrażeń.

        • Wygląda ciekawie. Szukam czegoś 'gęstszego' właśnie, bo różowy odpowiednik melodramatów niespecjalnie mnie bierze. Widziałam kilka niezłych dramatów gay, chętnie wyważę kinem les.

    • W końcu udało mi się obejrzeć "Miłe martwe dziewczyny", po tytule nie spodziewałam się, że to będzie jeden z "tych" filmów. Tych, które tak mocno szokują i wpływają na psychikę widza. Po seansie długo nie mogłam dojść do siebie. To bardzo mocny i bardzo dobry film, z pewnością zasługuje na miano jednego z najlepszych filmów branżowych. Dziękuję za polecenie mi tego tytułu, pozdrawiam ;)

  • Trochę zaskakuje mnie słaba ocenia filmu w dużej mierze przez target, fakt jest trochę przewidywalny ale sposób jego dopracowania, zdjęcia i muzyka bardzo podnoszą jego poziom.

  • Film dostaje dobre oceny od lesbijek i od sympatyków lesbijek, bo jest to film o lesbijskiej miłości. A sam film jest cholernie banalny i nieciekawy, już lepsze perypetie są w Modzie na Sukces. Mi najbardziej się podobały napisy, pewnie zrobione przez jakąś kobietę. Podczas sceny współżycia Simone z facetem pojawia się napis "BEZNADZIEJA", a gdy kobiety się całują w basenie "MNIAM", w scenie, w której Simone wyobraża sobie, że całuje się z Anabelle napis "GORACO".
    Głównie rozbawił mnie ten pierwszy podpis "BEZNADZIEJA". Autorzy napisów powinni częściej dzielić się tym, co myślą o scenach (w sposób zabawny) :)

  • Przyznam rację. To jeden z najsłabszych i najbardziej trywialnych filmów o tematyce lesbijskiej jaki widziałam. Ckliwy do bólu i wręcz łopatologicznie łzawy. Banał goni banał, a całość ocieka tanim sentymentalizmem. Miałam wrażenie, że oglądam jakąś telenowelę wenezuelską...

  • Płytki i nudny jak flaki z olejem. Jedynie gra aktorska stoi na dobrym poziomie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię