Lalka

1968
6,5 16 tys. ocen
6,5 10 1 15983
6,7 26 krytyków
Lalka
powrót do forum filmu Lalka

Straszne...

ocenił(a) film na 6

Wogóle nie wydaje mi się,żeby filmowa ekranizacja 'Lalki' była dobrym pomysłem,ale jeżeli już ktoś podejmuje wyzwanie...Może powiem co mi się podobało-na pewno Tyszkiewicz jako Łęcka i na pewno Jędrusik jako wdowa.Na plus jest też Dmochowski(Wokulski) choć fizycznie bardziej mi odpowiada serialowy Kamas.Ogólnie rzecz biorąc zaskoczyła mnie redukcja chyba najważniejszych wątków-pamiętnik subiekta(który opisywał chociażby proces o lalkę),postać p.Stawskiej(!),Paryż i Geist.Podobno reżyser chciał się skupić na Wokulskim,jego uczuciu do Łęckiej,pełniejszym obrazu Powiśla.Mało przekonujące,bo 'Lalkę' powinno się odtworzyć wiernie,podobnie jak 'Nad Niemnem'(b. udana adaptacja).Lepiej oglądnąć serial myślę,że powinien usatysfakcionować miłośników powieści Prusa(do których się zaliczam).

starling

Mogę przyznać rację, ale nied o końca....Myślę, że ekranizacja Lalki jest wspaniałam pomysłem, ale jedynie ta druga w postaci serialu naprawdę się udała..."Lalkę" w reż.Ryszarda Bera i byłam zachwycona. Do tej pory jestem. Serial był i jest przewspaniały, niezwykle klimatowy i wracam do niego regularnie....

Miss_Xev

a mi się myśli tak: nie można mieć pretencji do reżysera, że wyciął to a tamto. Ważne jest to, czy film jest dobry, czy nie dobry. Zresztą... dobrze jest, gdy film mówi o jednej rzeczy (tutaj o Wokulskim tylko, reszta to tło), a xiążki 19-wieczne pewnikiem często mówiły o wielu wielu sprawach na ras. W filmie to nie jest raczej do łyknięcia, więc i pieklić się nie ma o co. Lepiej nie tracić na takie glópstwa czasu, lepiej wziąść sam film pod lupę. Tak mi się myśli ino. Pisanie że LALKĘ WINNO SIĘ EKRANIZOWAĆ WIERNIE to jest pisanie głupie.Pozdro!

starling

Film trochę zbyt mroczny i ciemny, przyciężki... szkoda, że nia ma wątków, wymienionych powyżej... serial pod tym względem jest (wg mnie) o niebo lepszy.

starling

Has musiał wybrać wątki, bo kręcił FILM.
To był jeden z lepszych polskich powojennych reżyserów, a jego "Lalka" to jeden z lepszych filmów kostiumowych. I naprawdę w tym wypadku powinno się raczej podziwiać świetnie dobraną muzykę, maestrię zdjęć i grę aktorską a nie bawić się w porównania do serialu, który jest dość wierną adaptacją.

Jorjan

Otóż to. Film mi się podobał, nabrałam trochę więcej sympatii do Wokulskiego, który w książce mnie irytował. No i młody Jan Machulski... Kurczę, nawet nie wiedziałam, że był taki przystojny. Zresztą, co się będę rozpisywać - dobry film, nie żałuję wydanych dwudziestu paru złotych.

starling

Nie ma się o co kłócić.Zależy kto co lubi.Ja na przykład nie lubię,kiedy ekranizując książki ktoś za bardzo odchodzi od materiału powieściowego.Ja już tak po prostu mam.Z tego powodu film Hasa nie spodobał mi się zbytnio.Natomiast "Sanatorium pod Klepsydrą" tego samego reżysera zrobiło na mnie pozytywne wrażenie.
Ale wracając do "Lalki".Film robił zbyt przygnębiające wrażenie.Rozumiem,że taka była intencja reżysera,ale mi to nie odpowiada.Tyszkiewicz jako Łęcka była nieprzekonująca,nie mówiąc już o tym,że z wyglądu nie za bardzo na nią pasowała.Dmochowski był zbyt przysadzisty,nie pasował mi za bardzo na Wokulskiego.Fijewski jako Rzecki po prostu doskonały.Świetni Maklakiewicz,Kobiela,Machulski.
Natomiast ani Jędrusik ani Łapicki mnie nie zachwycili.Łapicki jako Starski to pomyłka.To rola wybitnie nie dla niego.Z kolei Jędrusik lubię,ale coś mi
nie odpowiadało w jej interpretacji pani Wąsowskiej.Coś co sprawiało,że nie mogłem jej uwierzyć do końca.
W sumie najlepiej przeczytać książkę.I jeśli ma się ochotę na ponowne prześledzenie losów Wokulskiego,Łęckiej itp,to nie wracać do filmu ani serialu,tylko sięgnąć po książkę.

ocenił(a) film na 9
orphe

Film właśnie miał być mroczny i przygnębiający bo pokazuje uczucie Wokulskiego bardziej z jego perspektywy (Has wyrzucił przecież prawie cały pamiętnik starego subiekta). Moim zdaniem Wokulski powinien być właśnie taki trochę przysadzisty i sztywnawy - pan Tomasz zauważył kiedyś, ze wygląda i chodzi jak ekswojskowy...Z resztą Dmochowski grał wcześniej Wokulskiego w teatrze. Sztukę przyjęto bardzo pozytywnie z resztą. A Łapi bardzo często grywał role amantów. Można sie klócić co do tego czy Tyszkiewicz dobrze zagrałą Izabelę, ale wygladała jak ona ;)

undula

Wielkość "Lalki" Prusa polega między innymi na tym, że opisuje różne stany emocjonalne Wokulskiego: od radości, euforii, zachwytu, widzenia świata w jasnych barwach po depresję, załamanie i czarne spojrzenie na świat i ludzi. A film jest niestety bardzo ponury i nie oddaje tego co jest w powieści. Jak już pisałem Has miał prawo do własnej interpretacji i własnego pomysłu na film, ale moim zdaniem film przez to dużo stracił.Przydałaby się różnorodna tonacja zmieniająca się w zależności od stanu w jakim jest Wokulski.
Dmochowski mi nie pasuje na Wokulskiego,bo jest po prostu zbyt przysadzisty.Czytając książkę wyobrażałem go sobie jako człowieka dobrze zbudowanego,atletycznego.Kogoś w typie Russella Crowe czy też Marka Perepeczki.Nie twierdzę,że to oni dobrze by pasowali do roli,ale chodzi mi o kwestię budowy.Dmochowski powtórzę jest zbyt przysadzisty.To czy ktoś grał jakąś postać w teatrze nie jest żadnym argumentem na jego korzyść.
Czy naprawdę Tyszkiewicz wyglądała jak Łęcka? Zależy od tego jak ktoś sobie wyobrażał Łęcką.Ja wyobrażałem sobie ją zupełnie inaczej.Dlatego Tyszkiewicz fizycznie mi nie pasuje.
Łapicki faktycznie grywał amantów.I grywał dobrze.Ale Starski nie był amantem.I w tym właśnie problem.Łapicki był tu niewiarygodny.Był raczej typem uwodziciela,który potrafił wykorzystywać kobiety nie tylko za pomocą urody.Nie wiem,czy rozumiesz różnicę.W dużym uproszczeniu: amant=uroda, uwodziciel=urok osobisty.Przynajmniej ja tak to rozumiem.

orphe

Właśnie chciałam odnieść się do Twojego ostatniego zdania. Każdy zarówno powieść jak i film interpretuje na swój sposób. Gdy czytałam książkę interesował mnie głównie wątek miłosny Wokulskiego do Izabeli, pamiętam, że nawet pisałam o tym wypracowanie będąc jeszcze w liceum. Z tego też powodu film jest dla mnie idealny. Pamiętajmy, że film został nakręcony również w celach komercyjnych, a wątek miłości najbardziej przyciąga widza.

ocenił(a) film na 9
orphe

Sam fakt, że Dmochowski grał Wokulskiego w teatrze pewnie nie byłby argumentem na korzyść Dmochowskiego, gdyby nie barzdo dobre recenzje, jakie spektakl zebrał. Chwalono również Dmochowskiego.
Dla mnie uwodziciel to po prostu polski odpowiednik słowa amant. Dla mnie Łapicki był świetnym Starskim. Dużo ciekawszym, niż ten z powieści Prusa. Pewnie dzięki ironicznemu, trochę niedbałemu podejściu do roli. No i urokowi osobistemu właśnie.
Zwróć uwagę na scenografię, bo ona te stany emocjonalne Wokulskiego świetnie oddaje. Kolorystyka zmienia się w zależności od stosunku Wokulskiego do świata. Pokazana jset też świetnie względnosć czasu. Oprócz kolorystyki dużo jest symboli, np to, że kiedy Izabela godzi się być żoną Wokulskiego, gasi świecę.
Zanim przystąpiono do realizacji filmu, Has musiał sobie przecież odpowiedzieć na pytanie, czym dla niego jest Lalka. Pokazał tragedię bohatera, ktory zmaga się nie tyle z otoczeniem czy nieodwzajemnioną milością, co z samym sobą. Człowieka, który szuka sensu w życiu i przegrywa, bo go nie znajuje. W tym sensie Wokulski jest typowym "Hasowym" bohaterem. Dlatego brak w filmie wątków Stawskiej czy studentów. Wydaje się, że te akurat zostaly Prusowi podyktowane przez to, że powieść ukazywała się w odcinkach. Musiał tak pisać, żeby ludzie chcieli to czytać. Szczególnie studenci niczego przecież do akcji nie wnoszą.
Nie wydaje mi się, żeby Has, realizując swój film, kierował się względami komercyjnymi. Jego pozycja po "Rękopisie..." i tak byla ugruntowana, a aktorzy uważali grę w jego filmach za przywilej (np Cybulski prosił o role Kuby w Pętli i Wokulskiego, ale ich nie otrzymał).

undula

"Dla mnie Łapicki był świetnym Starskim. Dużo ciekawszym, niż ten z powieści Prusa. Pewnie dzięki ironicznemu, trochę niedbałemu podejściu do roli. No i urokowi osobistemu właśnie."

Ale Starski miał być cwaniaczkiem, nieliczącym się z nikim ani z niczym. Ten tutaj jest zbyt łagodny, zbyt ugrzeczniony, zbyt szarmancki. Za to Wilhelmi pasował idealnie. Wyrachowanie ma w oczach wypisane.

"Dlatego brak w filmie wątków Stawskiej czy studentów. Wydaje się, że te akurat zostaly Prusowi podyktowane przez to, że powieść ukazywała się w odcinkach. Musiał tak pisać, żeby ludzie chcieli to czytać. Szczególnie studenci niczego przecież do akcji nie wnoszą."

Nie musiał. Przecież powieść mogłaby być krótsza. Pani Stawska to przeciwieństwo panny Łęckiej, dobra, pracowita, opiekuńcza, nie bawiłaby się Wokulskim, szczerze go kochała. Czytałaś "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej? Równie dobrze mogłabyś się pytać: "po co w tej powieści jest Jadwiga Domontówna? Przecież nic do powieści nie wnosi."
Co do studentów, to przede wszystkim są zabawni. Gdyby w kamienicy miał samą panią Stawską z baronową Krzeszowską, wyszłaby mu z jednej strony ponura część baronowej, a z drugiej idylliczna pani Heleny. Czyli - te rozdziały znudziłyby czytelnika po pierwszych dwóch stronach.

orphe

Przecież książka to książka a film to film. Film powinien być ciekawy i zrozumiały bez przeczytania książki i bronić się sam. Nie można mieć pretensji do filmu że nie ma tego samego co w powieści. Film żyje swoim samodzielnym życiem.

starling

Bo niektóre książki nadają się tylko na serial. Wiadomo było, że robiąc film na podstawie takiej powieści jak "Lalka" z pewnych wątków trzeba było zrezygnować. I dlatego dla wielu osób ten film mógłby nie istnieć. Ale z drugiej strony , rzeczywiście jeśli kogoś interesuje tylko wątek miłosny, to dzieło Hasa jest niezłe. Choć według mnie Mariusz Dmochowski w roli Wokulskiego to pomyłka. Zresztą, ja w dzieciństwie obejrzałam jako pierwszy serial, więc film mnie po prostu rozczarował.

starling

"Na plus jest też Dmochowski(Wokulski) choć fizycznie bardziej mi odpowiada serialowy Kamas" - Wokulski miał być dobrze zbudowany, umięśniony, żołnierski - więc "fizycznie" lepiej wypada Dmochowski.

Flijoye

Kamas chucherkiem nie był:)
A wielbiciele serialu nie przekonają wielbicieli filmu, ani na odwrót. Każda... z braku lepszego słowa powiedzmy, ekranizacja jest inna. Niedawno drugi raz obejrzałam film. Doszłam do wniosku, że jest świetny, chociaż wolę serial i tak.

ocenił(a) film na 6
littlelotte52996

Nie uważam wcale, jak autor wątku, żeby ekranizacja "Lalki" była złym pomysłem, a kwestią gustu indywidualnego odbiorcy jest, czy owa ekranizacja była udana, czy też nie. Nie jestem przeciwniczką tworzenia przez reżysera własnej interpretacji dzieła, o ile te ważniejsze wątki zostaną zachowane, a całość nie stanie się płytką, lub nielogiczną. Film Hasa z pewnością miał klimat, mroczny, dekadencki klimat, zdjęcia były świetne, a choć różnił się znacząco od książki, nie został jakoś szczególnie karygodnie spłycony znaczeniowo, jednak... nie potrafiłam się wczuć. Brakowało mi emocji i ekspresji w grze aktorskiej, choć ogólnie gra nie była zła... tylko trochę jałowa? Wszystko działo się jakoś obojętnie. Dmochowski, moim zdaniem, zachowywał zbyt duży dystans, a Izabela była nazbyt... dobroduszna, kokieteryjna? Brakowało jej chłodu i wyniosłości, choć zapewne miała o wiele bardziej klasycznie doskonałą urodę, niż Braunek. "Moim" idealnym Wokulskim jest Kamas, a idealnym Rzeckim (z całym szacunkiem dla kunsztu Fijewskiego) jest Pawlik. Wolę stokroć serial, nie chodzi nawet o wierność książce Prusa, ale o emocje, muzykę, ekspresję, której tak brakło mi u Hasa.

littlelotte52996

No właśnie Kamas to taki szczupły dystyngowany dżentelmen i do niektórych wątków siłowych nie pasował fizycznie. Tutaj Dmochowski wypadł lepiej jako silny człowiek czynu.