Przerosło moje oczekiwania

Jestem właśnie po seansie. Film przerósł moje oczekiwania. Piękne postacie, świetnie zagrane rolę. Początkowo miałam wrażenie,że będzie to przedstawione w płytki sposób, jednak druga połowa filmu wgniotła mnie w fotel. Dosłownie wyłam na fotelu przeżywając ból ojca i syna. Naprawdę polecam.

52
  • Ja natomiast jestem absolutnie zachwycona Timotheem. Ten chłopak to aktorski brylant, to chyba już trzeci mój film z nim i ku mojej ogromnej radości nie osiadł na laurach, ale pnie się stale w górę. Absolutnie wspaniały i naturalny. Natomiast Steve, no co tu dużo mówić, tym razem trzymam kciuki za nominację i statuetkę. Pierwsza jego rola dramatyczna, która daje mu realne szanse na nagrody. Sezon dopiero się zaczyna i wiele jeszcze filmów przede mną. Jutro usiądę do Romy, ale póki co, to pierwszy film, za który będę całym sercem

    • Timothee widziałam dopiero pierwszy raz na ekranie,ale jestem nim zachwycona. Dla mnie to rola oscarowa. Jego twarz wyrażała całą paletę emocji.

    • Timothee był świetny i dostaje za to w pełni zasłużony poklask i uznanie, ale według mnie to właśnie Carell wbijał w fotel. Przerósł moje wszelkie oczekiwania na ekranie.

      • tylko różnica między nimi jest taka, że Carell jest już jednak zasłużonym aktorem z doświadczeniem wieloletnim, a Timothee to ciągle jeszcze naturszczyk, za to jak utalentowany :) Jestem jednak daleka od naciskania, aby obsypywano go zbyt wcześnie nagrodami, by nie powtórzył losu Jennifer Lawrence, która aktualnie jest już zblazowana i widownia przestała rozróżniać jej role, bo wszędzie niestety już gra tak samo... Lepiej karierę rozwijać powoli, ale konsekwentnie :) i to Timothee póki co robi, bo nie gra bohaterów starszych od samego siebie, nie stara się na siłę pokazywać jaki to on nie jest oryginalny, czy pewny siebie, robi po prostu swoje i za takich aktorów młodego pokolenia zawsze będę trzymać kciuki :)

  • Oceniając aktorów to owszem byli świetni ale sam film, to jak był zrobiony to jest poniżej krytyki. Twórca nie potrafi budować napięcia, skacze w czasie i przestrzeni w sposób dowolny i bez wiekszego pomysłu. Słowo "wszystko" zostaje wytłumacone dopiero w akcie drugim i nie rozumiem tego zabiegu, w książce Davida Sheffa od razu jest wytlumaczone a tu jakieś irytujące budowanie tajemnicy wokół tego. Ogólnie to jest tu ogromny chaos. Postać dziewczyny Nica jest plytko napisana i zagrana, pojawia się nagle i równie nagle znika. Chemia między aktorami jest ale lepiej wypadają osobno gdy sami sobie próbują poradzić z sytuacją. Reżyser mógł zrealizować tylko film o ojcu, który musi spojrzeć na syna na nowo, inaczej a zrealizowal film o ojcu i synu, który cpa, nie ma jasnych motywow, nie ma tu walki. Postać Nica nic nie wnosi do tego typu kina. Byli już lepiej sportretowani narkomani, ciekawiej, mniej sztampowo. Film mnie zawiódł wyborami rezysera, scenarzysty i chaotycznym, teledyskowym montażem. Aktorzy swietni ale reszta kiepska

  • Ja czułam, że ten film może nie skończyć się dobrze jakby na to wskazywała pierwsza połowa... Nie pomyliłam się... ale nie do końca... 13 letniemu synowi wydawało się niewiarygodne to co widział na filmie...oby nie doświadczył nigdy tego problemu... A jest tylko jeden możliwy sposób aby tego uniknąć...

  • Mnie osobiście ten chłopak cholernie irytował i jego głupota i to jak uciekał od rodziców, a nagle są problemy to dzwoni do tatusia, a chwilę wcześniej zwiewał przed nim. Miałam ochotę przywalić mu patelnią. Jestem osobą, która potrafi płakać na zwiastunie lub 3-minutowej animowanej historii, a tu nie byłam wstanie płakać, bo bohaterowie nie przemawiali do mnie. Uroniłam jedną łzę widząc łzy w oczach ojca i tyle. Przyznam, że film mimo wszystko podobał mi się, jest ciekawy, ale okropnie boli mnie fakt, że ma wyższą ocenę od filmu o podobnej tematyce "Powrót Bena" który jest o niebo bardziej wciągający, nie ma w nim zbędnej dramaturgi i potrafi wywołać potoki łez.

    • Mówisz o głupocie syna, że miał wszystko a uciekał. To, co właśnie piękne w tym w filmie to brak zatrzymywania się na sytuacjach dlaczego się uzależnił, brak rozwlekania dyfunkcji rodziny. Uzależniają się osoby różne i właśnie to boli, nawet jeśli masz ciepło w domu i miłość i bezpieczeństwo też może się to stać, a relacja i bliskość między ojcem a synem była świetnie ukazana. Najlepsze, co mógł dla niego zrobić to, to Ci zrobił pod koniec, dał mu wziąć cała odpowiedzialność za swoje życie i branie i nazwał to "nie pomogę Ci". Nazywanie zachowanie uzależnione go głupota jest w mojej ocenie nadużyciem. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: