Mój tydzień z Marilyn

My Week with Marilyn

2011 1 godz. 39 min.
6,5 57 606
ocen
6,5 10 57606
21 862
chce zobaczyć
6,6 9
ocen krytyków
{"rate":6.55556,"count":9}
powrót do forum filmu Mój tydzień z Marilyn
  • AniaG1979 ocenił(a) ten film na: 4

    Film niby chce pokazać MM jako człowieka, a tak naprawdę jest schematyczny. Nie wnosi nic odkrywczego, nowego ani świeżego do całej historii o MM, którą znam na pamięć bo MM zawsze mnie fascynowała. I nie sięga ani centymetra głębiej, pokazuje to, co każdy już wie.

    A najbardziej nie podobała mi się Michelle Williams, która nie pasuje kompletnie do tej roli. Brak jej subtelności i lekkości MM. I nie chodzi tylko o zachowanie i sposób gry, ale sama jej uroda kompletnie nie pasuje do granej postaci i absolutnie nie sugeruję, ze jest brzydsza czy ładniejsza od pierwowzoru – po prostu nie pasuje. A sztuczne miny, które robi, starając się naśladować Marilyn są komiczne. I mam wrażenie, ze film paradoksalnie starając się przedstawić MM jako wartościowego człowieka, pokazał ją jako idiotkę, a p. Williams miała w tym spory udział. Kompletny niewypał.

  • M1986 ocenił(a) ten film na: 1

    AniaG1979 Zgadzam się w 100% Williams nie miala nic wspolnego z MM!!! Poruszala sie jak czlog a jej pseudo seksowne spojrzenia żenada!!! No nie mowie juz o tym, ze rezyser zrobil z MM gwiazdke z humorkami i fochami a tak naprawde to byla niesamowita kobieta!

  • Jurand_1410 ocenił(a) ten film na: 4

    M1986 Też nie mój klimat

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    AniaG1979 zgadzam się Czekam na film,który nie będzie bazował na popkulturowym wizerunku MM jako słodkiej idiotki

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    a czy tu Marilyn była ukazana jako słodka idiotka? może jako idiotka, tak, ale po przeczytaniu kilku jej boigrafii każdy dojdzie do wnsioku, że czasami sama nie wiedziała co robi, mówi i zachowywała się jak dziecko.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    Znam biografie MM ,ale dla tych,ktorzy jej nie znaja , i poszli na film tylko z nudy, Marilyn w tym filmie wydaje sie idiotka. Ktos,kto sie nia zbytnio nie interesuje , moze nabrabrac pewnosci ,ze MM np cale zycie byla lekomanka ze stanami lekowymi i nieprofesjonalnym podejsciem do pracy Ten film utrwala negatytwny obraz Marilyn w oczach niewtajemniczonychJa czekam na przekrojowy film o niej, od jej dziecinstwa do smierci,pokazujacy jej ewolucje i powody jej postepowania ,oraz ukazujacy pozytywne sytuacje z jej zycia ,o ktorych sie nie mowil,bo przycmil je romans Kennedymi itp skandale

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    jest to tylko tydzień z życia Marilyn. poza tym nie wiem jakie biografie jej czytałaś, ale z tego co ja się orientuję ona od zawsze miała problemy natury psychicznej. pod koniec życia niestety bardzo poważne.
    moim zdaniem MM nie jest tu ukazana negatywnie, ale pokazane zostało to, jak bardzo nieszczęśliwą i samotną była osobą. czy negatywnie można odbierać ludzi chorych? bo moim zdaniem nie, można jej co najzwyżej współczuć tego, że przez całe swoje krótkie życie nie zaznała szczęścia, i tyle.

  • madz20 ocenił(a) ten film na: 8

    Jak sama napisałaś film traktuje tylko o jednym tygodniu z życia Marilyn, a raczej o tygodniu życia Colina Clarka z ikoną amerykańskiego kina.
    Szczególnie dla osób które nie znają biografii Marilyn, w filmie za mało mówi się o przyczynie nieszczęścia, które gnębiło Monroe tamtego czasu.
    Marilyn była świeżo po ślubie z Millerem, a ich miesiąc miodowy okazał się porażką. Szybko okazało się, że nie są do siebie aż tak dopasowani
    jak wydawało się Monroe. Marilyn, wyczytała w dzienniku Millera, że żałuje on ślubu i nie jest ona kimś za kogo ją uważał. Dla zakochanej kobiety
    to potwarz i olbrzymia rozpacz.
    W filmie cały czas kładzie się nacisk na jej roztargnienie i nieprofesjonalność. Myślę, że wielokrotne powtórki ujęć i zapominanie tekstu wynikało
    z jej wielkiej niepewności ale przede wszystkim z potrzeby perfekcji, akceptacji i podziwu. Chciała być po prostu szanowana i doceniana.
    Ciężko się temu dziwić biorąc pod uwagę jej koszmarne dzieciństwo i brak miłości od pierwszych dni życia. Z perspektywy świetnych ról
    i wielkiego uroku jaki bije od Marilyn w każdym filmie myślę, że opłacało się każde kolejne ujęcie i każda godzina czekania na nią podczas pracy
    nad filmami.
    Ponadto sądzę, że Clark zapamiętał Marilyn jako nadmiernie kruchą i słabą aby dowartościować swoje ego - jako jej orędownika
    i pocieszyciela. Jak powszechnie wiadomo mężczyźni lubią słabe kobiety, by czuć się przy nich pewnie. Z resztą, czy nie wspaniale jest chwalić się
    przed całym światem, że było się o krok od zdobycia bogini Hollywood?

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    madz20 1 akapit) mało się mówi, bo przecież jest to tydzień z jej życia. mieli zrobić film o tygodniu z jej życia i od razu streścić powody jej nieszczęścia, zagubienia, strasznego dzieciństwam poprzednich dwóch małżeństw, niezbyt powalające początki kariery, itd.?
    2) kładzie się nacisk, bo w tym okresie taka była. co mieli pokazać, skoro Marilyn pod koniec swojego życia była już praktycznie wrakiem człowieka?
    3) podchodzę z dystansem do całej tej historii. każdy chciałby mieć romans z Marilyn. a sam Clark nie odkrył czegoś nowego o Monroe, więc ta historia nie musi być nawet prawdziwa.

  • Cleopatrapl ocenił(a) ten film na: 7

    Ja obejrzałam film dopiero dzisiaj. Nie interesuję się Monroe, nie obejrzałam z nią żadnego filmu. I powiem szczerze, że uważałam ją za idiotkę i po prostu wariatkę, bo taką ją wykreowały media. Teraz po obejrzeniu filmu diametralnie zmieniłam zdanie. Przede wszystkim dla mnie fakt, że spóźniała się na plan, była niefrasobliwa jest raczej efektem silnej depresji, której początków należy szukać w dzieciństwie. Depresja przyczyniła się do lekomanii, w którą pośrednio wpędziło ją najbliższe otoczenie, najprawdopodobniej, żeby ją łatwiej manipulować i czerpać zyski jak długo się da. Z czasem ona zatraciła osobowość przez leki i rzeczywiście psychicznie była wrakiem z przebłyskami od czasu do czasu. Jej relacje z mężczyznami były kiepskie, ponieważ ona potrzebowała nie męża tylko mamy, która ją przytuli na dobranoc. Fizycznie była gotowa do małżeństwa, a psychicznie nie. Została wykreowana na sexi kobietę i tak ją odbierali mężczyźni. Żenili się z sex-bombą, a potem okazywało się, że to taka trochę "zabiedzona malutka dziewczynka", więc byli rozczarowani. Z kolei Monroe wierzyła, że ją kochają i jej nie opuszczą. Teraz po obejrzeniu filmu dostrzegam tragedię jej życia i to jest naprawdę smutne.

  • AniaG1979 Dlatego trwają prace nad nowym filmem o życiu Marilyn. Może tym razem dla równowagi wybiorą " mniej utalentowaną" Scarlett, przynajmniej nie musiałby dużo grać, przecież jest sexy.

  • Ayu_3 ocenił(a) ten film na: 7

    AniaG1979 Zgadzam się w całej rozciągłości i z utęsknieniem czekam na dobry film o MM.
    Tyle było ciekawszych momentów z życia MM a ani zrobili film a jednym z najmniej interesujących...

  • EK28 ocenił(a) ten film na: 5

    AniaG1979 No brawo! W końcu ktoś ma podobne zdanie na temat tego filmu jak ja :) Lubię Williams, ale kompletnie nie sprawdziła się w tej roli. Platynowe włosy i dużo czerwonej szminki to nie wszystko. Ogólne ochy-i-achy krytyków nad tym filmem i rolą W. wynikają chyba z faktu, że sami nie obejrzeli ani jednego filmy z MM. Ja widziałam większość :) w tym również "Księcia i Aktoreczkę". Niektóre jej filmy to w swojej kategorii prawdziwe perełki, np. "Słomiany wdowiec", a scena z siedzącą przy basenie MM z niedokończonego filmu "Somethings got to give" powinna przejść do historii (zamiast oklepanej sceny z metrem).
    P.S. Moim zdaniem Charlize Theron sprawdziłaby się w roli MM.

  • malysz369 ocenił(a) ten film na: 6

    AniaG1979 Niestety praktycznie wszyscy z obsady byli nietrafieni

  • Perelka89 ocenił(a) ten film na: 7

    malysz369 A czy aby przypadkiem MM właśnie tak nie była odbierana, jak "idiotka"? W końcu miała ciężkie dzieciństwo, genetyczne uwarunkowanie choroby psychicznej po mamie, długotrwałe branie leków, ludzie Nią manipulowani, by wykreować z niej dosłownie gwiazdę, choć talentu w sumie tak na prawdę brak, skoro najprostsze kadry musiała tyle razy powtarzać... aktorka z niej żadna, ale może i gwiazda (tak stwierdzono to w filmie) szczególnie z urody w tamtych czasach.