Po śmierci męża kobieta szuka ukojenia u teściów w ich odosobnionym domu na pustkowiu. Spokój szybko zamienia się w koszmar, gdy kolejni członkowie rodziny, jeden po drugim, padają ofiarą mrocznej siły i przemieniają się w Deadites, opętanych przez demoniczne moce przywołane z księgi Necronomicon Ex-Mortis. W obliczu narastającego zła kobieta odkrywa przerażającą prawdę: przysięgi złożone za życia nie tracą mocy nawet po śmierci.
Rozumiem, że cykl idzie swoim życiem i nie ma nic wspólnego z dziełem Sama Raimi'ego i Bruce Campbell, ale w mojej opinii mocno na tym traci, że odcina się od korzeni.
Kolejne części Evil Dead to 'ładne' filmy z pełnią efektów specjalnych, ale o ich bohaterach zapominam w chwili, gdy wychodzę z kina.
Na litość boską,...
I to świadczyłoby o tym, że tłumacz zrobił jakikolwiek research, jakkolwiek wie czym jest ta seria i czym jest samo martwe zło; jak w ogóle mówi i interpretuje je Campbell.
Podtytuł ogień to po prostu wstyd, abominacja, cringe. Zrobienie tego na odpi***ol.
Moja żona wpadła na ten podtytuł instynktownie. Czy tłumacz...
Ależ ten film mówiąc kolokwialnie "męczy bułę"... Pseudo bełkot z tym drugim dnem, którym reżyser leje widzą po twarzy każdą możliwą ekspozycją "no zobacz jak zobrazowaliśmy toksyczną rodzinę, ZOBACZ!"... Jeszcze do tego ktoś tutaj odkrył jak działa "strzelba Czechowa" i katuje nas tym ciągłym "oj wiesz co się zaraz...
więcej