Nie hejtujcie. Oglądałem film na dwie tury ponieważ po godzinie zasnąłem. Po 30 minutach
spojrzałem na zegarek ile muszę zmęczyć ten film... Dla mnie to jest jakaś porażka, nie
wiem czemu ma on 8.0 ocenę (dałem 3 ) Miał ten film jakieś przesłanie, coś czego ja nie
zrozumiałem? Obejrzałem ze względu na to, że znajdował się w 100 najlepszych filmów SF.
Heh, fakt ;) Nie ubrałem tego w odpowiednie słowa. Powiedzcie mi co ludzie widzą w tym filmie, czego ja nie zauważyłem. Na razie nie rozumiem czemu ten film ma 8.
Szalenie oryginalnie ukazana wizja miasta przyszłości dzięki świetnym zdjęciom, ciekawej scenografii, życiowej roli McDowella czy hipnotyczno- klasycznej muzyce. Film porusza problem przestępczości i próbuje odpowiedzieć czy człowiek zły może stać się dobry dzięki niejako na siłę.
oryginalna wizja miasta, scenografia? Nic takiego ciekawego nie zauważyłem oprócz stolików w kształcie nagich kobiet i wielkiej peniso-figurki.
Życiowa rola McDowella ...naprawdę współczuje, że nie zagrał w lepszym filmie chociaż jego gra aktorska była OK.
Co do muzyki to pod koniec filmu miałem identyczne odczucia co główny bohater. Co prawda nie musiałem wyskakiwać przez okno. Wyłączyłem głośniki.
Wydaje mi się, że film był groteską dotyczącą problemów lat 70-tych o których nie mam bladego pojęcia i dlatego tak niska ocena. W skrócie film tak nudny jak Ferdydurke, który oglądałem w liceum ;p
A wnętrza pokoi, kształty budynków itd.? Może nie lubisz muzyki klasycznej czy elektronicznej, ale w Pomarańczy wykonuje ona kawał dobrej roboty. Film ten jest groteską samą w sobie a nie tylko określonej przestrzeni czasowej, problem w nim poruszany jest przecież ponadczasowy.
Gdy ja pierwszy raz obejrzałem ten film, dałem mu ocenę 7/10. Potem obejrzałem go drugi raz, i wystawiłem ocenę 8/10. Potem obejrzałem jeszcze raz i zmieniłem na 10/10. Dlaczego? To film trudny. To nie jest kino Nolana (bez obrazy) czy komedia romantyczna. Ten film jest właściwie mocno filozoficzny. Dobitnie to pokazuje wypowiedź księdza po "występie" z udziałem Alexa, który mówi, o ile dobrze pamiętam: "Czy to że Alex jest dobry z niejako przymusu, z lęku przed karą, to czy w ogóle ma jakąkolwiek wartość, skoro nie ma on wolnej woli?" Ta wypowiedź ma też drugie dno, ponieważ ten sam ksiądz próbował resocjalizować więźniów, prawiąc kazania o mękach piekielnych.
Jest też wiele innych zagadnień, ale nie będę ich poruszał, przynajmniej na razie.
Wielu mówi że do tego filmu trzeba dojrzeć, jak ogólnie do kina "ambitnego". Tego filmu nie ogląda się dla rozrywki.
No, mnie uraziles. Nie wiem skad sie bierze ten caly hejt na Nolana? (retoric question)
Moze, dlatego, ze jaraja sie nim (rowniez) gimnazjalisci i z tego powodu jest nieslusznie szufladkowany?
Aha, i jak najbardziej da sie obejrzec ten film z pobudek czysto-rozrywkowych m.in. dlatego, ze technicznie bije wiekszosc produkcji (nawet te dzisiejszy, ktore ''badz co badz'' powinny byc lepszy, ze wzgledu na rok produkcji(?) i budzet)
Ja także wystawiam mu ocenę 3. Żałuję, że nie zachwyca mnie tak, jak wszystkich wokół, ale co zrobić, co zrobić...
Wiesz, ja nie za bardzo rozumiem, jak wysoko można ocenić ten film, więc nikt nie musi rozumieć, dlaczego ja oceniam wysoko chociażby "Iluzję". Kwestia, nie wiem, gustu, upodobań, tego, co kto lubi oglądać i tak dalej.
Wiem, że "Mechaniczna pomarańcza" to pewnego rodzaju klasyka, ale nie każdy musi od razu popadać w zachwyt nad takimi filmami tylko dlatego, że wpisuję się właśnie w klasykę. Większości się podoba, ewentualnie piszą, że im się podoba, bo tak trzeba - ja nie muszę. Nie podobał mi się, nie ocenię wysoko, nie ma tutaj czego więcej komentować.
A więc pytasz: Czy Dno?
Zdecydowanie tak! Ty wszystko zrozumiałeś, tylko cała reszta się myliła. Ot, choroba XXI wieku, zbiorowa głupota (na szczęście bezbolesna).
Ja nie twierdzę, że ten film musi Ci się podobać. Ba, miło jest jak można z kimś podyskutować. No ale wybacz, zastanawiając się czy "MP" jest "dnem" w tytule swojej wypowiedzi, trochę prowokujesz... FIlm ten może być dla kogoś przesadzony, dziwny, momentami zbyt absurdalny, czy po prostu przeciętny, ale DNO? To piękne określenie proszę zachować dla innych produkcji.
Okreslenie "przecietny" jest jak najbardziej nieodpowiednie i bledne, ale karmiona wszechobecnym kiczem wspolczesna widownia, narazona jest na takie odczucia w stosunku do tego filmu. Latwiej bedzie mi zrozumiec "przecietnosc" od "dna".
dno moze to nie jest, ale na pewno jest przeterminowany... o co najmniej 25 lat. Z uwagi na to, że mam 24, nie było mi dane obejrzeć go gdy był może ciut aktualniejszy i pewnie "uczy i bawi" mnie tak jak "nie lubie poniedziałków" czy "miś" bawiłby anglików. nie mogę mu wystawić dobrej oceny, bo po prostu był kiepski. kubrick w latach siedemdziesiątych poszalał gołymi babami i facetami w pidzamach, ale teraz jest to jakis smiesznie groteskowy relikt
Nolan daje czadu, ale to nie miejsce na dyskusje o innych filmach czy wycieczki personalne.
Rozumiem, że jesteś fanem kina ambitnego przez duże W, ale nie każdemu muszą się podobać filmy Kubricka :)
Brennt skoro twierdzisz, że TDKR ma genialną muzykę to współczuje Twojej percpecji słuchowej.
I znów wycieczki osobiste. Już mówiłem, że temat dotyczy mechanicznej pomarańczy, a nie tego czy mi się podoba Batman czy nie. Uwielbiam muzykę Hansa Zimmera i jeśli uważasz, że to przez moją upośledzoną percepcję, albo że w MP muzyka była lepsza, to ja współczuje Tobie :).
Gdzie widzisz wycieczki osobiste ? Współczuje Ci szczerze i łączę się z Tobą w bólu.
Wszyscy jesteśmy pogrążeni w żałobie. Szkoda że nikt z was nie wpadł na to że i w jednym i w drugim filmie dźwiękowcy odwalili kawał dobrej roboty, a porównywanie dzieł które dzieli 40 lat, to jak porównywanie smaku sera i kiełbasy, Bracia Moi :)
Niestety kolejny kLASYK który pobrałem i obejrzałem bo wszyscy tak się zachwycają nim, komentarze boskie ocena 8.0 czogo chcieć więcej zapowiada się świetny film i co ? i kupa blada, totalne nieporozumienie jak ten film może mieć taką ocenę nie mogę tego pojąć jak ten film może się komuś podobać. Film nie jest absurdalny ten film jest nudny i chory jedyne na plus co jest w tym filmie to muzyka ALE ! do jasnej cholery za grosz ona nie pasuje do tego filmu.
Czasami tak jak czytam zachwyt nad wieloma filmami i widzę ich oceny to myślę że w grę wchodzi psychologia mass kiedyś ktoś powiedział że ten film jest genialny wszędzie tak mówiono aż każdy w to uwierzył że taki on jest. Przykre ale innego wytłumaczenia nie widzę.
Jednym się dany film podoba, innym nie, to kwestia tylko i wyłącznie gustu, a ty wyskakujesz tutaj z jakąś psychologią...
Więc czemu uznano ten film za zbyt kontrowersyjny, np. w Wlk. Brytanii, gdzie premiera miała miejsce dopiero po śmierci Kubricka?
Ani trochę ? Pomarańcza wpływa na mózg moim zdaniem. Jeżeli ktoś nie jest zbyt rozgarnięty i do tego lubi przemoc to np. może sobie założyć taką ekipę jaką miał Alex i zacząć gwałcić i bić. Jak dla mnie ten film powinien nie mieć ograniczenia wiekowego,a zawierać ostrzeżenie że nie każdy może go oglądać. Po premierze w Wlk.Brytanii zostały popełnione zbrodnie, które spowodował ten film a Kubrickowi grożono śmiercią. Domniemam, że gdyby Mechaniczna Pomarańcza była na takim topie jak np. Mroczny Rycerz Powstaje to również znalazł by się wariat. który zamordował by niewinnych ludzi.
O, możesz to rozwinąć? Coś o tym słyszałam, ale niedokładne, może Ty masz dokładniejsze info? Jakiś link, artykuł?
O grożeniu śmiercią Kubrickowi słyszałem na Ale Kino w dokumencie francuskim pt. "Był sobie film: Mechaniczna pomarańcza" z 2011 roku.
Dzięki, postaram się upolować ten film. Jakoś nigdy specjalnie nie wgłębiałam się w dokumenty dotyczące filmów, ale teraz mnie zaciekawiłeś. :) Może się okazać, że zmienię nastawienie, dziękuję bardzo.
Do dokumentów o filmach. ;) Nastawienie do filmu i do Kubricka mam jak najbardziej pozytywne. :)
Nic się nie stało.
Według mnie, ten film jest uznawany za kontrowersyjny, ponieważ gloryfikuje zło, przemoc w czystej postaci. Łączy je z pięknem muzyki klasycznej. Jak "Lolita" Nabokova, czy "Fight Club" Palahnik'a. Stawia negatywny wzór, analizuje go, tak by odbiorca zrozumiał umysł psychopaty, by potem sam się mógł w niego przeistoczyć. Oczywiście nie jest to serwowane w tak dużej dawce, by człowieka z miejsca zmienić w psychola, ale w dostatecznie dużej, by odbiorcę "zapiekł język" :)
Dodatkowo, mówi o tym, że nie można człowieka uczynić dobrym "z przymusu". Że wybór dobra lub zła jako drogi życiowej musi być decyzją podjętą osobiście przez każdą jednostkę. Że zmuszanie do obrania drogi, która odpowiada reszcie społeczeństwa jest niejako nieetyczne.
Czy odczuliście że Alex niejako gardzi miłością (parodiuje ją, śpiewając "miłosną" piosenkę w scenie gwałtu), nie znając jej właściwej wartości? A potem przekonuje się że jednak jest ważna, gdy dowiaduje się, że u jego rodziców zamieszkał obcy człowiek. Jakby luźne nawiązanie do "Zbrodni i kary", konflikt pomiędzy poglądami a rzeczywistością.
Ja przyjęłam to, że gardzi miłością jako pewnik mając na uwadze jego czyny, zwłaszcza te dotyczące obcowania z kobietami. Natomiast odbudowanie jego przekonania co do wartości miłości gdy dowiaduje się, że u jego rodziców zamieszkał obcy nie odczułam. Moim zdaniem było to raczej przerażenie, że nie ma dokąd pójść. Czyli czysto egoistyczne myślenie. W książce (w wersji "rozszerzonej" to przekonywanie się o wartości miłości było znacznie lepiej przedstawione.
Dla Alexa popełnianie zbrodni jest pięknem. Nie robi on tego dla przyjemności jak inni członkowie grupy tylko, że widzi on w tym coś wyższego. Muzyka jest dla niego natchnieniem do działania. Alex nie rozumie, że gwałt czy pobicia to coś złego - dlatego jego zbrodnie są moim zdaniem mniej perfidne niż innych ludzi. Do takich ciekawych wniosków nakierowała mnie pewna filozoficzna interpretacja Pomarańczy.
Był z "Ultra-Przemocą" emocjonalnie związany. O krwi mówił: "nasza stara przyjaciółka", słuchając muzyki w jego głowie rodziły się obrazy przemocy i zniszczenia. Być może uważał się za kogoś wyjątkowego, kogoś stworzonego do "wyższych" celów.
Nie atakował on ludzi "pięknych" a "brzydkich". Starego pijaka, gang z biednej dzielnicy, czy starą "kociarę". Osoby które były w pewien sposób "złe", w jego odczuciu, a on w czystym, białym stroju niszczył "bród", by oddać cześć pięknu.
No dokładnie, bił bezdomnego bo uważał że sam sobie zgotował taki los.
http://nowakrytyka.pl/spip.php?article295 - jeśli chcesz to przeczytaj.
Z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi zgodzę się. Z drugą nie do końca ponieważ nie wiem co mogło być "brzydkiego" w pisarzu i jego żonie ? Moim zdaniem Alex nie atakował tylko ludzi "brzydkich" a "pięknych" zostawiał w spokoju. Myślę że dla niego wszyscy byli "brzydcy".
Właśnie mi też do mojej teorii nie pasuje właśnie sytuacja w domu pisarza. Być może ona ogólnie nie pasuje do powieści, a raczej przedstawienia postaci Alexa. Wiem jedynie, że Burgess pisał właśnie o tym wydarzeniu z własnych doświadczeń- jego żonę zgwałcili niemieccy żołnierze w 1942.
Mam też inną teorię. Może została ta scena umieszczona by odbiorca Alexa znienawidził. Taki sam zabieg według mnie został też użyty w "American Psycho", gdzie wszystkie zbrodnie niejako nie rażą, niektóre nawet w pewien socjopatyczny sposób bawią, jak śmierć Paula Allena. Jednak jedna zbrodnia porusza sumienie ( w moim odczuciu). Jest to morderstwo kloszarda, z którego wcześniej Patrick się wyśmiewa. To budzi we mnie osobiście złe odczucia w stosunku do Patricka Batemana. Być może ta scena została stworzona by zniechęcić odbiorcę do naśladowania psychopatów, by odbiorca poczuł iż w przeciwieństwie do "psychola", ma on sumienie, które mówi do niego, gdy czyni zło.
Takie jest moje zdanie.
A ja się zastanawiam, czy ten zabieg nie miał na celu pokazania, że całe ówczesne społeczeństwo pod przykrywką normalności ukrywa brud i brzydotę. I nie ważne czy ktoś jest kloszardem czy poważanym pisarzem - jest to ten sam brud. Spójrz: Koledzy Aleksa po przemianie w "porządnych" obywateli nie pozbyli się swoich zapędów, Rodzice (teoretycznie bohaterowie pozytywni) zapominają o synu, gdy tylko nadarza się okazja, Stary pisarz ma bardzo młodą żonę, stara panna jest zboczoną babą z obsesją penisa itd. Wydaje mi się, że Aleks jest jedynym bohaterem, który jest w tym filmie przedstawiany w sposób mający wzbudzać sympatię, a cała reszta świata jest "zła". Zresztą z tego co pamiętam z książki to chyba taka była jej końcowa konkluzja......
To jest chyba prawidłowa interpretacja powieści. Zwłaszcza jak przypomnę sobie Pana Deltoida, który śmieje się z tego, że Alex w końcu został złapany. Jakby Alex czynił zło, ponieważ był świadomy tego iż ono go otacza, a inni się tylko ukrywają pod maską sztucznego uśmiechu i grzeczności, a tak naprawdę wszyscy są zepsuci do szpiku kości. Nie wiem czy wtedy były robione badania nad osobami dyssocjalnymi, ale ponoć wielu z nich "sfiksowało" ponieważ uważali że wszyscy ludzie chcą im zrobić krzywdę, i każdy jest zły. Jakby wejrzenie do umysłu Alexa-psychopaty. W końcu jest on narratorem, więc poznajemy fakty jedynie z jego perspektywy, a prawda może być zupełnie inna.
To świadczy też o wielkości tej historii, że nie można jej jednoznacznie interpretować ;)
Alexa ciężko znienawidzić. Najpierw gdy czyni rozboje i gwałty nie przeraża nas to (włącznie z postacią pisarza - dlaczego miałbym mu współczuć - miał wypasiony dom itd.) Gdy wreszcie zostaje poddany nowoczesnej metodzie to wszyscy się od niego odwracają i jeszcze bardziej widz mu współczuje.
Fakt że pisarz był bogaty, nie czyniło go złym. Gdy usłyszał że w okolicy zdarzył się wypadek, chciał pomóc, wpuścił bandę do swego domu.
Alex nie uczy się niczego nowego o sobie, nie przeżywa katharsis. On po terapii nie czyni zła, bo nie może. Przez to staje się bezbronny wobec zła ze strony innych ludzi. I to właśnie fakt, iż jest bezbronny i atakowany przez swe dawne ofiary, sprawia że nam go szkoda.