Dobry film na święta w kinie.

Nie jestem fanem polskich komedii. A jeszcze bardziej kiedy widzę dodatek -romantyczna-. Unikam takich produkcji oszczędzając czas, nerwy i pieniądze. I polecam to innym. Tu jest jednak inaczej. Coś jest w tym filmie, że można powiedzieć, że dobrze się oglądało. Nie wiem co to było czy masa nazwisk z najwyższej półki czy historia, a może świetna rola Olafa Lubaszenki, która skleja i prowadzi ten film. Coś było w tym filmie, że wytrzymałem i nie dałem minusa. Może to świąteczna atmosfera, może to uniwersalne problemy ludzi, ale jest coś innego w tym filmie. Do mnie to przemówilo.
Sam film jako produkt jest ok i w świątecznej atmosferze jest idealnym filmem na wyjście do kina i choć na chwilę odpoczęcie od szaleństwa świątecznych zakupów w listopadzie.
Sam film rozpędza się bardzo mocno na wielu polach. Dostajemy za dużo historii, które żeby upchnąć w czasie muszą trwać chwilę, żeby przeskoczyć do następnej historii innej pary w filmie. Zaskoczeniem dla mnie było, że tak mało czasu i tak słabo została poprowadzona historia Joasi Kulig, bo jako aktorka zasługuje na coś więcej. Tu można powiedzieć, że tylko jest.
Osobiście uważam, że najlepiej zagrał Olaf Lubaszenko, który jest głównym składnikiem tego filmu i skleja wszystko w jedną całość. Mała rola J Englerta też dodaje smaczku. Ogólnie myślę, że nie można wymagać za wiele od tego typu produkcji, ale chyba nie będzie to stracony czas zobaczyć ten film na dużym ekranie.
Największym minusem nie jest sam film czy historia. Osobiście uważam, że twórcy nie potrafią wyważyć ścieżki dźwiękowej w filmie, której jest za dużo i nie pasuje do danych scen, a wręcz zupełnie psuje film. Muzyki jest za dużo.
Do kina możecie iść.

71

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: