Dramat przedstawiający codzienne życie pedofila, który przez pół roku więzi w swojej piwnicy 10-letniego chłopca. Michael jest wzorem normalności - chodzi do pracy, sumiennie wykonuje swoje obowiązki, spotyka się ze znajomymi i rodziną - jednak okazuje się, że w zaciszu własnego domu jest potworem...
Dobry film tegorocznego festiwalu we Wrocławiu. Bardzo mocny, pomimo tego, że nic nie jest pokazane dosłownie. Nóż się w kieszeni otwiera na myśl, że tacy pedofile są nierozpoznawalni, funkcjonują normalnie w pracy, w domu. Za drzwiami piwnicy zmieniają się w kogoś zupełnie innego...
Cała sytuacja, bezbronność tego dziecka i bezduszność tego sk**wysyna.
Czemu takie potwory istnieją, czemu świat jest tak podły?
Oglądając takie filmy człowiek zdaje sobie sprawę że złe i ochydne rzeczy mogą dziać sie obok.
Pomyślcie co zrobiłby rodzic tego dzieciaka gdyby ten k*rwi syn wpadł w jego ręce.
Markus Schleinzer do perfekcji opanował oscylowanie między zasłanianiem a odsłanianiem. Zrealizował minimalistyczny, ironiczny dramat o pedofilu, w którym wszystko, czego nie jesteśmy w stanie przełknąć widząc to na ekranie - dzieje się w naszej wyobraźni. Mamy niewiele dialogów, żadnej muzyki i inscenizacyjną...
Kiepski, bo co z tego, ze chwyta sie medialnego tematu? Skoro wzruszen jest w nim na miare filmu przyrodniczego o mrowkach a niejasnosci pointowane sa wygaszeniem ekranu - i nie mam na mysli scen erotycznych, bo tu akurat dobrze, ze nie ma doslownosci. Chodzi mi o niejasnosci w rodzaju - SPOILER mezczyzna ulega...
niezły...ale typowo lewicowy film. Można było ominąć sceny śpiewu kolędy i przemowy
księdza podczas pogrzebu, ale reżyser chciał pokazać, że główny "bohater" jest/był
katolikiem. Widz miał sobie uświadomić/utwierdzić (typowa manipulacja reżysera), że
pedofile są tylko wśród ludzi wierzących.