Szczerze mówiąc przed oglądnięciem nie spodziewałem się niczego
nadzwyczajnego, a że lubię filmy fantasy to chętnie po niego sięgnąłem.
Piękny morał jak i świetni grająca Robb (lubię ją ;d). Jedna rzecz mi
przeszkadzała. Mianowicie aktorstwo tego Hutchersona. Chciał stworzyć
zamkniętego w sobie chłopca, a wyszedł lekko gburowaty dzieciak. Ale to
tylko moje odczucie i tak to wolę nazwać. I to zakończenie. Rzadko się
wzruszam, ale musze przyznać, że po filmie dojść do siebie nie mogłem ;d.
Oczywiście film zmusił mnie do refleksji (głównie dotyczących morału), może
nie głębokich, ale jednak. Zna ktoś może jeszcze filmy tego typu? Takie
piękne i pouczające, że tak to nazwę. ;d
No i polecam oczywiście.!
Jescze dodam, że film dla takich uczuciowo wrażliwych ;DD.