Na wstępie zaznaczę, że sam dość wątpliwie podchodzę do tej teorii.
Mianowicie chodzi o kroplę krwi na bucie Marty. Jest on dość istotny, ale... właśnie, jak on znalazł się na bucie?
Marta była daleko, gdy Harlan podrzynał sobie gardło, poza tym w następnyh dniach nie było śladu krwi przy pokojowych drzwiach. W innych sytuacjach nie doszło ponadto do rozcięcia skóry. Czy zatem film poprzez tę kroplę nie dał do zrozumienia, że ostatecznie pan detektyw popełnił błąd, a Marta wszystkich wykręciła i faktycznie zabiła Harlana?
Ona nie wbijała igły bezpośrednio do żyły tylko do takiego pośrednika (nie wiem jak to się fachowo/medycznie nazywa, veflon?) - tam chyba nie było opcji, żeby krew trysnęła (i podejrzewam, że specjalnie tak to pokazali).
Czy popełnił błąd? Na końcu filmu detektyw stwierdził, że zauważył tą kroplę już na początku, tak więc na tej podstawie mógłby już na stracie uznać Martę, jako główną podejrzaną w tej sprawie, a pomimo tego traktował ją bardziej jako asystentkę/świadka, bo wiedział, że ta teoria jest po prostu zbyt łatwa, a cała sprawa jest bardziej skomplikowana.
Marta nie umiała kłamać, tak więc wystarczyłoby przecież, aby na pierwszym przesłuchaniu zapytał ją oto, czy zabiła Harlana i tyle. Musiałaby powiedzieć prawdę bo była przekonana, że to ona to zrobiła.
Ale nie zapytał czy zabiła. Może zrobił to celowo, bo wiedział że sprawa jest bardziej skomplikowana i postanowił ją użyć jako asystentkę, która pomoże mu tą sprawę rozwikłać?
Żeby tak było to w filmie musiałby być sceny pokazujące nieprawdę, a film nigdzie nie sugeruje, że pokazuje również takie.
Dokładnie tak mogło być z tym że detektyw domyślał się tego wzywając Ransoma i mówiąc że jest co najmniej jedna winna osoba.
Zgadzam się, od razu po zobaczeniu tej plamki też mi się to wydało niespójne - według mnie ma to "głębszy" sens, którego wprost film nie przekazał.
Krew z tętnic wystrzeliwuje jak z fontanny i kropelka jak najbardziej mogłaby dolecieć. Harlan zrobił głębokie cięcie (w tętnice) żeby nie wykrwawiać się długo (jakby przeciął tylko żyły)
Mnie bardziej zastanawia motyw chowającego się noża i do końca czekałam aż Harlan wyjdzie z tajemnego pokoju i powie "Surprise!". Bo inaczej po co cała scena z nożem?
Ale która scena z nożem? Jak podcina sobie gardło czy na koniec jak Kapitan Ameryka dźga Martę? Bo jeśli ostatnia to raczej taki twist poprostu żeby było ciekawiej, nie jest to związane moim zdaniem z samobójstwem
Gdy Kapitan Ameryka dźga Martę :) serio ta scena była tak surrealistyczna przy 2 policjantach w pokoju, że myślałam że chowany nóż czemuś będzie służył, będzie kolejną wskazówką, a tu nici :P
Wydaję mi się, że ta scena jest potwierdzeniem słów Harlana podczas partyjki go z Martą, który mówił, że Ransom jest bardzo do niego podobny, bo tak samo jak on nie potrafi rozróżnić noża od rekwizytu :)