Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham

2016 1 godz. 16 min.
7,7 10 069
ocen
7,7 10 10069
16 502
chce zobaczyć
7,9 15
ocen krytyków
{"rate":7.93333,"count":15}
{"type":"film","id":765221,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Nawet+nie+wiesz%2C+jak+bardzo+Ci%C4%99+kocham-2016-765221/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham
  • hoszanna ocenił(a) ten film na: 8

    Film moim zdaniem jest bardzo oryginalny. Temat jest zaskakująco głęboko ukazany i nie ukrywam że po takich tematach uwielbiam się poruszać, drążyć, weryfikować. Dlatego też zabrakło mi jednego - uważam, że jest ucięty w połowie, ponieważ kobiety nie dochodzą do zaplanowanego punktu, w którym się miały spotkać i wejść na zaproponowaną przez terapeutę partnerską relację. Każda z pań została z mojego punktu widzenia potraktowana osobno (poza faktem, że druga słuchała i mogła poznać tę odmienną perspektywę). Córka ułożyła w sobie w końcu do reszty to, że miała braki na poziomie cegiełek psychiki które musi dać rodzina - wiedziała o tym od zawsze, ponieważ to był powód jej odejścia. Sama też by sobie z tym prawdopodobnie dała radę, gdyż od mamy się odcięła i ułożyła sobie życie na nowo sama, gdzieś z tym bólem daleko w tle (z tym się chyba nigdy nie da do końca pogodzić, można co najwyżej zaakceptować). Terapia tylko rozgrzebała te rany by nadać im łagodniejszy kształt. Jednak nie dostrzegłam w niej żadnej chęci odbudowania tej relacji w teraźniejszości i przyszłości, wręcz przeciwnie - mówiła kilka razy o tym, że to nie zadziała.
    Mama wykazała się bezrefleksyjnością i porywczością w obronie swojego ego, dokładnie w tej części w której wierzy, że rodzice powinni dawać ciepło i bezpieczeństwo. Dopiero na terapii przyznała, że ona tego nie zrobiła, a i tak próbowała to usprawiedliwiać "robiłam wszystko co mogłam". To wyraz dużej niedojrzałości, zakłamywania słowami prawdy (np. mówienie, że jest dzielna bo wytrzymuje swoje problemy psychiczne zamiast je naprawić i nie obarczać nimi innych) i nieporadnosci (próba szybkiego oczyszczenia się przeprosinami, byle tego nie przeżywać).
    Ten lokalny problem jej psychiki to metafora całego przebiegu terapii: na końcu córka układa w sobie (sama) poruszaną kwestię, wyciąga dojrzałe wnioski, i jedyne powody dla którch mogłaby chcieć się spotykać z matką to ta tęsknota która w niej odżyła (moim zdaniem za prawdziwym dzieciństwem a nie za mamą tą z teraźniejszości) oraz poczucie winy / powinności z powodu samotności mamy czyli de facto szantaż emocjonalny. A mama, mimo że problemu z samotnością nie rozwiązała - stanęło na tym, że jest podstępna a ona nie wie co z nią uczynić - to od razu chciała wykreować nową, radosną rzeczywistość bez szacunku dla przeszłości, lepiej by zapomnieć o cierpieniu i udawać że wszystko już jest ok. Kosztem tego, że córka by się zmuszała przez ten autoszantaż by zapełnić samotność matki. Moim zdaniem ta sytuacja jest dalej pokręcona i jedyne co zmieniła ta terapia to poziom świadomości tych kobiet o tym, co czuje druga strona.
    Swoją drogą, to bardzo ciekawy temat: jak rodzice myślą o swojej relacji z dzieckiem, że jest ona symetryczna i stała. Że nie trzeba jej stale budować jak z innymi ludźmi, bo przecież to tak oczywiste, że rodzice kochają dzieci a dzieci rodziców. Że podejścia do dziecka nie trzeba zmieniać w ciągu jego dorastania, nie trzeba mu niczego tłumaczyć, nie można się zwierzać ale też pytać o ich uczucia - to wg mnie jest brak szacunku. Dzieci z kolei podczas dorastania i zdobywania samoświadomości stają się innymi ludźmi i trzeba z nimi nawiązać nowy kontakt, na innych zasadach, ale komu by się chciało - lepiej to zwalić na "bunt" albo obwinić dziecko o to, że "odcięło pępowinę bo samo zdecydowało" (a tutaj akurat córka była do tego zmuszona).
    Dziwi mnie też brak empatii mamy w kontekście jej wspomnienia, gdy ona sama potrzebowała wsparcia ojca.
    Co do samego filmu to bardzo mi się podobało jak pokazano pracę terapeuty, wygląda to bardzo autentycznie. Emocjonalny majstersztyk. Jedyne co mi przeszkadzało w kwestii technicznej to zabieg pokazywania twarzy z bliska. To jest całkowicie uzasadnione, żeby wejść w skórę bohaterów, ale sądzę że oddalenie odrobinę obrazu z terapeuty dodałoby sporo dla artystycznej strony obrazu. W końcu nie wchodzimy do głowy terapeuty, temat jest nawet zbyt przytłaczający by mieć na to siłę. Powinien być wizualnie ukazany analogicznie do jego roli w kontekście tego trójkąta - jako że był mediatorem, to nie był równoważny. Sam reżyser nawet wspomniał o trójkącie, którego terapeuta jest wierzchołkiem.

  • Grzegorzyan ocenił(a) ten film na: 9

    hoszanna Bardzo dobry komentarz

  • hoszanna Niesamowity komentarz. Szacun.

  • ziutek_brodacz ocenił(a) ten film na: 8

    hoszanna Odniosłem wrażenie, a Twój komentarz utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że córka szczerze otworzyła się na tą terapię, chociaż nie zawsze potrafiła ubrać swoje uczucia w odpowiednie słowa.
    Natomiast matka schowała się za zasłoną krokodylich łez i być może wstydu lub niechęci przed zwierzaniem się komukolwiek ze swoich problemów w tej relacji.
    To smutne, bo pewnie matka dbała, na ile mogła o swoje dziecko, ale czegoś tu zabrakło może właśnie więcej miłości.
    Oceniając matkę, tylko na podstawie tego filmu, mogę stwierdzić, że nie chciałbym mieć właśnie takiej matki.

  • hoszanna Dziękuję za komentarz.