17.07.26 – mijają niecałe trzy lata od oblężenia kin w wyniku zaistniałego wówczas fenomenu popkulturowego, jakim był "Barbenheimer". W mgnieniu oka stał się on tematem numer jeden na ustach wszystkich kinomanów, osób siedzących w popkulturze, a także tych mniej zaznajomionych z tematem, którzy podłapali sprawę z internetu. Trzy lata później Christopher Nolan wraca na wielkie ekrany, przyciągając ludzi spragnionych widowiskowych historii swoim najnowszym dziełem. Tym razem porywa się on na ekranizację jednego z najbardziej znanych eposów Homera – "Odysei". Jeszcze przed premierą w internecie rozpętała się burza. Jedni atakowali film ze wszystkich stron, mówiąc o upadku cywilizacji itp., inni podsycali sytuację, przyczepiając się do gorącego temu, jeszcze inni bronili decyzji artystycznych… Aż w końcu nadszedł czas premiery: krytycy zachwyceni, portale filmowe odblokowują możliwość oceniania, burza osiąga apogeum, sypią się jedynki wraz z hasłami "Homer się w grobie przewraca", "zniszczyli film poprawnością polityczną", "go woke, go broke", reszta rzuca się do obrony… a niektórzy po prostu chcą iść do kina. Powstała cała masa różnych recenzji tego dzieła, więc zastanawiałem się, czy jest coś, co mogę powiedzieć, a czego nie powiedział nikt wcześniej. I tak bardzo wyczekiwałem tej produkcji, że muszę dorzucić swoje trzy grosze.
więcej