Ofiarowanie

Offret Sacrificatio

1986 2 godz. 29 min.
7,8 5 945
ocen
7,8 10 5945
19 550
chce zobaczyć
{"rate":6.5,"count":4}
{"type":"film","id":32143,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Offret+Sacrificatio-1986-32143/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ofiarowanie
  • kosatm ocenił(a) ten film na: 10

    Ofiara
    (wg filmu A. Tarkowskiego)
    Pijany listonosz ze świata modliszek
    Przywozi mi listy, i niszczy mi ciszę,
    Której nie ma i tak;
    Bo jest dziecko moje i sny atomowe,
    I myśli myśliwce co są odrzutowe -
    Ich huk - to dla mnie - znak.


    I cóż, że podłogi są wypastowane,
    Że zegar służąca nakręca co rano,
    Wczorajsze umyje szkło...
    Któż wie, kiedy Skrzynia się sama otworzy
    Na głos - nam nieznany - ze znanych przestworzy
    By rzec, że stało się - To!


    Co wtedy mam robić na drewnianym ganku
    Z brwią troski, w krawacie - i nad filiżanką
    Z bezwzględnym fusem na dnie?
    Jak dziecko ocalić? Ma chore migdałki
    Nie mogę w zagładę wszak wkroczyć - bez walki -
    Nie jego bierzcie, lecz mnie!


    A tu brać nikt nie chce, choć siódmych trąb brzmienia
    Co chwilę mnie budzą i chęć odkupienia
    Do gardła podchodzi mi.
    Kochanek żony drwi kwaśnym oddechem,
    Więc może odkupię ich grzech - moim grzechem -
    Służąca, co szkło myje - lśni...


    Jej, obcej wywnętrzyć się można naprędce
    Z najgłębszych tajemnic, gdy proszą już ręce
    W imieniu napiętych ud.
    Poświadczy krucyfiks, stół, piec, fisharmonia,
    Że to, co trzymałem przy ustach i w dłoniach
    To była prośba o cud.


    Więc lekarz rodziny, adwokat i żona
    Oświadczą, że śnię, że zabawa skończona,
    Że rozwód i wyjazd stąd...
    Kochają się, jechać chcą gdzieś do Australii,
    Więc rozumiecie, że muszę podpalić
    Ten dom, by pojęli błąd!


    Płomienie z kredensów, wykładzin i krzeseł,
    Grzyb dymu, co pustym się niebem poniesie -
    To wszystko, co mogę dać
    By oni potrwali, zajęli się dzieckiem,
    By mogli choć czas jakiś jeszcze bezpiecznie
    Z życia, co warte - brać!


    Ach, płacz był i krzyki i desek jęk w żarze,
    Potem mnie biali gonili lekarze,
    Za lęk, za przestrogę, za ból -
    - Niech spali się dom, zanim świat się wypali -
    Wołałem, gdy ręce mi sprawnie wiązali
    Wywiązując się z ról...


    Sadziliśmy z małym gałązkę na brzegu.
    Dziś musi z gałązki tej - krzywe być drzewo,
    Lecz drzewo! Dla ludzi - strach!
    Bo światłem to tylko - co nam prosto w oczy!
    Człowiekiem - co człowiek krwi swojej utoczy -
    Plus Leonardo i Bach.


    Jacek Kaczmarski
    11.12.1988

  • Magda__123 ocenił(a) ten film na: 10

    kosatm Najpierw zakochałam się w tej piosence, choć nic z niej nie zrozumiałam. Potem, niezależnie, zobaczyłam film Tarkowskiego, i to było jak kataklizm, zmiecenie z ziemi, w życiu tak długo nie zbierałam się po filmie. A potem skojarzyłam, że ta piosenka to o tym.
    W 3 minutach Kaczmarski ujął to, co Tarkowski robił ze mną przez 2 godziny. Do dziś nie mogę słuchać tej piosenki, nie pochlipując
    "Bo światłem to tylko - co nam prosto w oczy!
    Człowiekiem - co człowiek krwi swojej utoczy -
    Plus Leonardo i Bach.".