PILINHA: {__webCacheId=filmBasicInfo_pl_PL, __webCacheKey=1089}

Ojciec chrzestny

The Godfather
1972
8,6 569 tys. ocen
8,6 10 1 569294
9,1 99 krytyków
Ojciec chrzestny
powrót do forum filmu Ojciec chrzestny

Trochę już napisałem wcześniej:
http://www.filmweb.pl/film/Ojciec+chrzestny+II-1974-1090/discussion/Za+co+kocham y+%22Ojca+chrzestnego%22+i+%22Ojca+chrzestnego+II%22,1921945

Mario Puzo nie był mistrzem słowa, a sama książka jest niedopracowana. Jednak w duecie z F.F. Coppolą stworzyli dzieło, które powinno być przerabiane w szkołach, a to ze względu na multum poruszanych problemów i interpretacji z zachowaniem bardzo wysokiego poziomu technicznego. Mam na myśli części I i II, które wydaje się, że wyczerpują temat. "Trójka" pasożytuje na kilku postaciach, scenach z poprzednich części, czerpie z telenowel. Filmy troszkę tracą przez wycięcie paru scen (Vito z Michaelem przed "przemianą", Genco na łożu śmierci, zemsta na Fabrizio, zdobywanie broni i handel sukniami, cd. zemsty Vito itd.).

Zastanawia mnie krytyka Michaela po zabiciu Freda w II części. Oczywiście, kiedy to "wykańczał negocjacje" w słynnej już scenie chrztu w "jedynce" połowa widzów piała z zachwytu. Przeciwieństwo stanowi Vito. Ojciec był bowiem kryształowy... Litości... Michael nie dbał o rodzinę. Ta, szczególnie po nieudanym zamachu na niego, kiedy to wyjechał ratować sytuację. A może oba filmy są jednak troszkę głębsze a postaci najzwyczajniej szare? Problemy władzy, dziedzictwa, odpowiedzialności, honoru, prawa do zemsty...

ocenił(a) film na 9

Nie wiem czy widziałeś, ale filmem który wyniósł dialogi na absolutnie najwyższy poziom jest Glengarry Glen Ross - http://www.filmweb.pl/film/Glengarry+Glen+Ross-1992-1248

użytkownik usunięty
kaioken26

Oglądałem, ze względu na to, że to jeden z nielicznych przegadanych i świetni aktorzy. Należało dojść, który z nich zrobił jakiś przekręt? Według mnie za mało było zwrotów akcji, zagrań, które komplikują. Fabuła w tych filmach jest... jednoosiowa?

ocenił(a) film na 9

W 12 też nie ma zaskakujących zwrotów akcji i można przewidzieć jak skończy się ta debata. W Glengarry natomiast był jeden zwrot, który mnie zaskoczył kiedy to okazało się SPOILER że to postać grana przez Lemmona ukradła te zlecenia SPOILER Poza tym tego typu kina nie ogląda się dla porywającej fabuły.
Baldwin miał tam 8 minut czasu ekranowego, a po prostu pozamiatał - http://www.youtube.com/watch?v=elrnAl6ygeM

użytkownik usunięty
kaioken26

No tak. Ale właśnie takie produkcje mają większe możliwości, spróbujemy coś zrobić. ;)

Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem
użytkownik usunięty

Odświeżę temat. Tak naprawdę, im bardziej będziemy zagłębiać się w ten film, tym więcej odkryjemy prawdy o życiu, tym więcej pytań się pojawi. O tym pisaliśmy chyba. Godne uwagi jest na pewno to, że film nie był dopracowywany na 100% (co widać bo drobnych błędach, wymieniać ich nie będę), a mimo to twórcy stworzyli coś wspaniałego "z marszu" praktycznie. Co to oznacza? Wszystko co mieliśmy okazję zobaczyć w filmie było wypadkową i zaledwie częścią ich przemyśleń, poglądów, postaw itd. Film ten stał się wielki zanim powstał. Po prostu i zwyczajnie.

użytkownik usunięty

Krótka analiza sceny chrztu:
Bezpośrednim wstępem do niej jest końcówka pogrzebu i wcześniej cytowane słowa Michaela: "Ale ja poczekam...". Dalej widzimy kapłana wypowiadającego jakby "zaklęcia", które stanowią tło dla wydarzeń. Dziecko zostaje naznaczone, to również symboliczny chrzest Michaela. Zauważmy jak ma wyczulone zmysły, choć wie, że wszystko zostało doskonale przygotowane, dopracowane. Jego ludzie ze spokojem przygotowują się do CZEGOŚ. Później okaże się, że to złamanie, przekroczenie kolejnej granicy, krok ostateczny, którego nikt się nie spodziewał. Zaczynamy się tego domyślać, gdy widzimy Rocco Lampone składającego broń na miejscu, praktycznie na poddaszu. Willi Cicci i Al Neri ewidentnie szykują się do jakiegoś szczególnego wydarzenia. Czas jest odliczany przez pokonywanie przez Clemenzę każdego stopnia. Atmosfera się zagęszcza, napięcie wzrasta, widzimy kolejną broń, pot wstępujący na czoła. Trudno to ogarnąć, a co dopiero opisać. W końcu Michael podnosi wzrok. Wyznaje wiarę. Pojawia się Barzini. Wszyscy niedługo spotkają się w "jednym" miejscu. Neri próbuje jeszcze przekonać kierowcę, by ten odjechał. Widzimy Moe Greena. Clemenzja zabija Stracciego, dając sygnał do ataku, dalej: ktoś (być może Busetta - ochroniarz z II części) zabija "na spokojnie" Moe Greena strzelając mu w oko. Największe wrażenie jednak wzbudza Willi Cicci, ten powolny krok, przedłużone wykonywanie wyroku, krzyk Carmine Cuneo, strzały, których nikt i nic nie może powstrzymać. Rocco i ten drugi, wpadający do pokoju, zabijający Philipa Tattaglię i jakąś kobietę. Na koniec też pełen profesjonalizm: Al Neri zdąży zabić goryla, kierowcę oraz uciekającego Barziniego. To wszystko przerywane słowami Michaela, który ostatecznie "przyjmuje chrzest". Później jeszcze Hagen wystawia Tessia, cała czwórka idzie po Carlo. Jesteśmy pewni tego, co się wydarzy w momencie, gdy widzimy siedzącego w samochodzie za Carlem Clemenzę. Oczywiście scena końcowa - nie mogła być inna. "Don Corleone".

użytkownik usunięty

Godne uwagi jest także to, że Godfather już z samego założenia broni się przed parodiami. Po prostu filozofia, jaką niesie ten film uniemożliwia praktycznie jakiekolwiek, nazwijmy to... wyśmiewanie. Film mądry, bez niepotrzebnych udziwnień i co najważniejsze chyba - konsekwentny. Polecam jednak obejrzenie odcinków "Świata wg Kiepskich" i Świata wg Bundych" poświęconych temu filmowi - fan Godfathera zakończy seans z uśmiechem na twarzy.

Kolejna uwaga: Trochę (a raczej bardzo) film przypomina mi filozofię Nietzschego (filozof, którego przesłanie zostało niestety wynaturzone przez hitlerowców a następnie przez współczesnych socjalistycznych humanistów). Mam na myśli pojęcie "nadczłowieka" - istoty o niezwykłej sile i odporności psychicznej, wewnętrznym spokoju i pewności, zdolną do pokonywania ludzkich słabości, zdobywania świata, mentalności zwycięzcy, ceniącej aktywność, żywotność, tężyznę fizyczną. Bezpośrednio wiążą się z tym pojęcia woli mocy, przewartościowania wartości, odrzucenia chrześcijańskiej obłudy i wewnętrznych sprzeczności tejże religii, a także koncepcja wiecznego powrotu (to samo życie, wszelkie zdarzenia powtarzane w nieskończoność, przynoszące cierpienie) - to ostatnie zauważymy w scenie chrztu z jedynki, a następnie w końcowej scenie zemsty z dwójki - ktoś by powiedział (akurat tutaj niesłusznie) - kopii.

użytkownik usunięty

Pominąłem chyba najważniejszą rzecz: przede wszystkim mędrca i nauczyciela z opus magnum Nietzschego "Tako rzecze Zaratustra".

ocenił(a) film na 9

Warto tutaj jeszcze wspomnieć o koncepcji Raskolnikowa, która wpasowuje się jak ulał w Godfathera. Raskolnikow podobnie nagina filozofie Nietzschego dodając do niej możliwość "pozbycia" się osobników, którzy stoją na drodze "nadczłowieka". Do koncepcji wybitnej jednostki dochodzi moralna powinność usunięcia zbędnego materiału ludzkiego, który nie chce się podporządkować lub stoi na przeszkodzie do osiągnięcia wyższego celu. Świetnie obrazuje to wątek Vita w II części. Vito (nadczłowiek) usuwa Fanucciego (zbędny element), który jest przeszkodą na drodze do wyższych celów. W tym wypadku zemsta i stworzenie bezpiecznego świata dla rodziny.

Oczywiście postać Raskolnikowa jak i cała ta filozofia pochodzi ze "Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego. Nota bene fantastyczna książka.

Parodia Ojca chrzestnego jak i większości filmów gangsterskich powstała. Samego filmu nie widziałem, ale przydałoby się go obejrzeć - http://www.filmweb.pl/film/Mafia!-1998-102

Parodia w wykonaniu Bundych rewelacyjna. Śmiałem się do łez - http://www.youtube.com/watch?v=psHmExxdXdQ

użytkownik usunięty
kaioken26

Tę muzykę rozpoznam zawsze i wszędzie. ;)

użytkownik usunięty

(Słuszna uwaga co do Raskolnikowa.)

Przesłuchajmy raz jeszcze:
https://www.youtube.com/watch?v=sIR3KAfhqZQ

użytkownik usunięty

Zakończenie I części:
https://www.youtube.com/watch?v=-8uPjq3AgO8

użytkownik usunięty

Warto zauważyć, że w filmie Vito przed śmiercią nie wypowiada słów "Życie jest piękne", jak to miało miejsce w książce, lecz po prostu pokazuje to poprzez zabawę z wnukiem Anthonym. Piękna scena. ;)

Pamiętam, że ktoś jeszcze pisał w komentarzach, że Vito jest/był jednocześnie wielkim mędrcem i wielkim głupcem (np. śmierć Sonny'ego). Coś w tym jest.

użytkownik usunięty

Trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=IWVDUoysvSc

użytkownik usunięty

Problemy poruszane w Ojcu Chrzestnym:
- życie jako nieustanna wędrówka
- rodzina oraz relacje jej członków
- analiza charakterów, portret psychologiczny
- dyskusja nad władzą, jej konsekwencjami
- włoska kultura (omerta, vendetta)
- ojciec i syn, dziedziczenie
- zasady działania mafii
- pojęcia honoru, szacunku
- kształtowanie się Ameryki
- upadek moralny człowieka
- typowo męskie zachowania
- sposoby prowadzenia wojny
- tło historyczne (komuniści)
- religia, filozofia życiowa

użytkownik usunięty

Ciekawy artykuł o kręceniu wszystkich części:
http://www.gikz.pl/artykuly/popkultura/kino/legendy-i-ikony-kina-5-ojciec-chrzes tny

użytkownik usunięty

Jeszcze o jedynce:
http://broszka.pl/adaptacja-vs-literacki-pierwowzor-ojciec-chrzestny,a

Zwracam się jednocześnie z pytaniem, czy istnieje jakieś dłuższe, rzetelne opracowanie trylogii przez eksperta, krytyka itd.?

użytkownik usunięty

Kilka podstawowych informacji:
http://www.filmweb.pl/film/Ojciec+chrzestny-1972-1089/discussion/Kilka+pyta%C5%8 4,2088809

użytkownik usunięty

Najlepsze sceny dialogowe(?) wg mnie (kolejność przypadkowa):
- otwierająca z Bonaserą
- Michael o konieczności zabójstwa Solozza i McCluskey'a
- Vito na spotkaniu z donami
- wyznanie wiary na chrzcie
- Michael z ojcem przed śmiercią

ocenił(a) film na 9

Według mnie:
- otwierająca z Bonaserą (musi tu być)
- spotkanie z Solozzem ("jeśli dla pana milion dolarów to "dofinansowanie" to te salute Don Corleone")
- kłótnie Sonny'ego z Tomem
- okłamanie Kay przez Michaela ("nie zabiłem Carla")

użytkownik usunięty

Scenariusz (trochę zostało zmienione):
http://www.scenariuszfilmowy.pl/zagraniczne/8/326-the-godfather-ojciec-chrzestny

użytkownik usunięty

Mafia w kulturze:
http://www.wykop.pl/ramka/716603/wizerunek-mafii-sycylijskiej/?sR=51465251564159 4841444d3d

Mafijne obyczaje:
http://www.wykop.pl/ramka/751797/obyczaje-mafii-poczytaj-jezeli-chcesz-miec-porz adna-rodzine/?sR=5146525156414548426a4d3d

Kilka słów...
http://nasygnale.pl/gid,13314101,img,13314143,title,Mafie-i-gangi-swiata-sycylij ska-cosa-nostra,galeria.html

użytkownik usunięty

Kilku słów o różnych mafiach:
http://www.sadistic.pl/top-5-najbardziej-wplywowych-mafii-swiata-w-historii-vt13 1568.htm

użytkownik usunięty

"Encyklopedia":
http://niniwa2.cba.pl/amerykanska_mafia_1.htm

użytkownik usunięty

Odświeżam

użytkownik usunięty

Kolekcja przedmiotów z filmu:
http://www.youtube.com/watch?v=0CxzwiNOgg8&list=UUzuHp3RPLwY2r3A7EHdSNpw&index=1 0

Pytanie, tym razem nie o brylantynę, lecz o charakterystyczną chrypkę Vito. Jakie jest medyczne wyjaśnienie?

ocenił(a) film na 9

Poszperałem i trudno coś na ten temat znaleźć. Można przyjąć, że miał taki głos od zawsze (naciągane) albo nabawił się tego w wyniku jakiejś choroby strun głosowych.

ocenił(a) film na 10

Medyczne nie wiem, ale podobno Brando naśladował Franka Costello.

użytkownik usunięty

Ktoś trafnie napisał, że Vito był geniuszem dobra i zła jednocześnie. Granica pomiędzy została zatarta, wielokrotnie przesuwana, ale w podstawie takiej filozofii tkwiło dążenie a później wykorzystywanie wpływów, pieniędzy, władzy do ochrony, obrony Rodziny i szlachetnych ludzi (doświadczenia Vito z dzieciństwa). Romain Gary twierdził: "Nie można pytać o sens zycia, mozna mu tylko sens nadać."

Z kolei moje słowa: "Nie ma większego poświęcenia nad te, gdy Rycerz łamie Kodeks dla przyjaciół swoich." Schodzi wręcz do piekieł, żeby zniszczyć zło. On sam jest gdzieś pomiędzy. Przewartościowanie wartości. Później nietrafnie oceniony, potępiony, osamotniony... No bo przecież można by było obserwować z dala cierpienie słabszych, nie idąc im na pomoc - umywając ręce... Jest się wtedy szlachetnym, nieskalanym, no nie? I tą swoją nieczułą do obrzydzenia szlachetnością łechtać swoje ego do granic możliwości... hehe.... Czysta hipokryzja. Lub jeszcze lepiej: mówić szczerze, na głos bądź w duszy "Wybaczam ci (krzywdy innych!)" w momencie, gdy dostajemy kolejnego buta po twarzy i mielimy błoto zębami. Potraficie? No właśnie nawet jeśli tak, to tylko pokażecie, że czujecie się lepsi od napastnika, tego zwierzęcia przecież, bo mu wybaczacie. Nie szanujecie człowieka, bo nie szanujecie jego czynu, decyzji, zbrodni, nie wymierzając mu kary za nią. Zeszło trochę z tematu chyba.

użytkownik usunięty

Jeszcze kilka rzeczy mi przyszło do głowy.

Fascynujaca wręcz jak samo "zło" będzie również przemiana Michaela, podróż do "jądra ciemności": z ambitnego, wykształconego, zasłużonego nawet na froncie idealisty stanie się kimś... powiedzmy: innym (nie piszę gorszym). Nielicznymi cechami, które mu pozostaną będzie styl bycia i nonkonformizm. Reszta zostanie "ubogacona". Prawdą była również opinia, że był on z nich wszystkich (braci) najsilniejszy.

Powracając do sceny chrztu, dopiero teraz sobie uświadomiłem, że przecież Michael z ojcem nie mogli wcześniej wszystkiego dograć, bo nie posiadali pełnej wiedzy, choćby o zdrajcy czy też dyskusyjna sprawa z Carlo... To dopiero miało zostać dograne, dopięte na ostatni guzik.i widać tu... nazwijmy to inicjatywę twórczą Michaela. Dodajmy, że to zagranie - wykańczanie negocjacji, genialne, nie było wspominane nawet u Sun Tzu. Poza tym poprzedza je właśnie cykl przygotowań, ale przecież ich nie widzimy. Nie widzimy więc praktycznie najważniejszej, kluczowej części. W ogóle można uzyskać wrażenie, że pozycja Vito i Michaela później utrzymywała się i wzmacniała jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki... Wiemy, że nie może to być prawdą. Stoją za tym czas, wysiłek, zaangażowanie, analiza, stres, no i szantaże i morderstwa przede wszystkim.

Podam jeszcze może najlepsze dzieła traktujące o władzy, też ciemnej stronie ludzkiej natury: "Hamlet", "Makbet" (i film "Tron we krwi"), Jądro ciemności (film: "Czas apokalipsy"), "Szewcy" Witkacego (niesamowitą biografię ma gościu).

użytkownik usunięty

Na facebooku rozkręca się strona: The Godfather - Najlepsze opracowania. Zainteresowanych jej współtworzeniem proszę o kontakt.

użytkownik usunięty

Strona na facebooku ma się dobrze, wbijać.

Przyszło mi do głowy, że decyzja Michaela o zabicu Solozza i McCluskey'a była nawet dobrze umotywowana (mimo, że jak ustaliliśmy wcześniej głównym powodem był po prostu wybór władzy przez Michaela). Opiera się ona na 2 założeniach:
1. Zamachy na ojca nie ustaną, dopóki Solozzo żyje.
2. Michael jest jedynym realnym dojściem do Turka.

Ponadto proszę zwrócić uwagę na zmiany, jakie się dokonały u Corleone z punktu widzenia Vito w wyniku może nie tyle zbiegu okoliczności, co nie wejścia w narkotyki i pojawienia się sytuacji krytycznej, wymagającej wobec Rodziny:
- Sonny (ewentualnie przyszły don) ginie,
- posłuszny Fredo okazuje się za słaby,
- nie udaje sie uchronić Michaela przed mafijnym dziedzictwem,
- jedynie sytuacja Toma się nie zmienia praktycznie.

A teraz wyobraźmy sobie, że wg scenariusza, filmu wszyscy są jego synami.

Hej Nero_ widzę że dużo wiesz o tym filmie. Znasz też dobrze książkę ? Robię prezentację maturalną o ojcu chrzestnym i potrzebuję pomocy ;/

użytkownik usunięty
lostrose

Książkę znam dosyć dobrze. Z chęcią pomogę. Piszmy pw.

Niestety nie wiem czemu nie mogę napisać do Ciebie wiadomości.;/

ocenił(a) film na 9

Chciałbym napisać o jednej scenie, która zdecydowanie się różni od całości filmu. Mianowicie chodzi o moment gdy to Clemenza pokazuje Michael'owi jak należy strzelać z rewolweru. Wywiązuje się wtedy zabawny dialog, który za każdym razem mnie śmieszy.
"- Dobra. Zabiłeś ich obu. Co robisz?" - Clemenza
"- Siadam i kończę kolację." - Michael
To chyba jedyny moment kiedy najmłodszy z braci pozwala sobie na żart .

użytkownik usunięty
kaioken26

Też tutaj zauważalne jest, jak dobre relacje panowały pomiędzy Michaelem a Clemenzą (to samo w Part II - scena na nowym dywanie). Jest jeszcze zabawna scena jak Clemenza mówi do Michaela po jego rozmowie z Kay przez telefon coś w stylu: Dlaczego nie powiesz jej, że ją kochasz? Kocham cię z całego serca, jeśli cię nie zobaczę (?), będę umierał.

Clemenza mówi szczerze, że byli (również Vito) z niego dumni - zasłużony żołnierz, wcześniej kształcący się w collegu, który nie chciał mieszać się w rodzinne interesy. Na tym opiera się właśnie film.

użytkownik usunięty

Odświeżam temat.

ocenił(a) film na 9

Tym razem ja odświeżę. Za dużo bzdurnych tematów się nagromadziło w widocznym miejscu.

ocenił(a) film na 9
kaioken26

http://film.org.pl/a/ranking/najlepsze-filmy-lat-70-miejsca-10-1-35695/ - Godfather wygrał w rankingu na najlepszy film lat 70 portalu KMF.

Sam ranking bardzo ciekawy, zawiera ponad sto różnych pozycji. Polecam się bliżej zapoznać wszystkim zainteresowanym. Wracając do Ojca chrzestnego to zamieniłbym go miejscami z drugą częścią, Taksówkarz też powinien być wyżej, ale to naprawdę trudne wybierać spośród tak znakomitych dzieł.

ocenił(a) film na 9

Chciałbym powrócić jeszcze do scenariusza pierwszej części i porównać go z książkowym pierwowzorem. Oczywiście jak wiemy z filmu wycięto wątki Lucy Mancini, Julesa lekarza, Nino i nie rozbudowano postaci Johnny'ego Fontaine. Główna linia fabularna pozostała jednak praktycznie niezmieniona. Wyszło to z korzyścią dla filmu i ciągłości fabuły. W książce nie uświadczymy także najwybitniejszej sceny z pierwszej części, czyli chrztu z przeplatanymi zabójstwami donów innych rodzin. Kluczowa scena dla wymowy filmu i wstęp do dwójki. Michael sprzedaje duszę, poświęca się niejako aby pomścić swoich najbliższych i pozbyć się wrogów rodziny. Książkowa wersja rozbija te sceny, nie są one całością przez co nie mają tego misternego wymiaru. Podoba mi się także zakończenie filmu w momencie zamknięcia drzwi przed Kay. Michael odniósł zwycięstwo, ale jednocześnie oszukał własną żonę. Nie wiemy w jaki sposób Kay zareaguje na zbrodnie męża. Książkowe zakończenie w którym to Kay godzi się z Michaelem i jego "pracą" oraz zaczyna chodzić do kościoła by się za niego modlić kłóciłoby się trochę z tym co się działo w następnej części (aborcja, brak akceptacji zbrodni). Jedyny zarzut jaki mogę mieć w stosunku do filmu to bardzo powierzchowne potraktowanie Luci Brasi'ego. Nie widać tej jego demonicznej natury (diabeł na usługach boskiego Vita?). Szkoda też, że zrezygnowano z historii opowiadanej przez gospodynię na Sycylii, która jeszcze skuteczniej buduje obraz diabolicznego mordercy. Jednak jest to drobny szczegół i przeszkadza w żadnym stopniu. Puzo razem z Coppolą udoskonalili książkowy scenariusz, nadali całej historii głębszy wymiar, usunęli niepotrzebne rzeczy przez co film jest pozycją o zdecydowanie większej jakości.

użytkownik usunięty
kaioken26

Dobrze napisane. Tak zazwyczaj bywa, że "poprawki" po dłuższym czasie, tym razem dodatkowo wykonywane przez drugą (!, bardzo ważne) osobę, która "wie o co chodzi" wychodzą na dobre. Dołączam się do słów o Brasim i dokładam od siebie scenę śmierci Genco, która mnie osobiście miażdży. O Brasim było powiedziane 3-4 razy, że jest asem Corleone - a jeżeli coś jest tak zaznaczone, widz powinien to uznać za ważne, przyjąć za pewnik, czego czasem jednak nie robi.

ocenił(a) film na 7

A ja mam jeszcze pytanie. Co dzieje sie z apollinia?
Bo sa malzenstwem, michael musi wrocic w rodzinne strony
I nagle oswiadcza sie Kay i bierze ja za zone?:/ zupelnie
Jakby mi w filmie jedna scene wycieli. Z gory dzieki za odp!
( obejrzam dopiero 1 czesc)

ocenił(a) film na 7
kkathja

Ok, juz wiem:)

użytkownik usunięty

Ogląda ktoś może:
http://www.filmweb.pl/serial/Zakazane+imperium-2010-427194

Ostatnio troszkę zainteresowałem się historią mafii i oto na co natrafiłem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konferencja_hawa%C5%84ska

W OC mamy ewidentne do niej nawiązanie, głównym tematem jest heroina.

użytkownik usunięty
Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem
użytkownik usunięty
Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem
ocenił(a) film na 9

Nigdy nie ciągnęło mnie do seriali. Pożerają za dużo czasu, ale niektóre sitcomy nawet lubię.

użytkownik usunięty
kaioken26

To prawda, jednak jeżeli nie oglądam teraz za wielu filmów, z chęcią sięgam po Boardwalk Empire, czasowo wychodzi na to samo. "Wadą" oglądania dobrych filmów jest to, że z czasem trudno trafić na kolejny, który spełna nasze wymagania. W BE mamy wolną narrację, klimat, rozgrywki z genialnymi zagraniami, charakterystyczne postaci. Czyli jest ok, byle nie robili z tego obyczajówki.