Cóż... film w gruncie rzeczy mi się podobał. Historia ciekawa, taka...subtelna. Nawet wzruszające zakończenie. Muzyka też niczego sobie, chociaż tak naprawdę urzekł mnie tylko jeden kawałek.
Zdjęcia i montaż. To mnie zastanawia i nurtuje. Trudno ocenić te dwa elementy w Once na plus. Już od pierwszych minut filmu mamy wrażenie, że coś jest... nie tak, ujęcia są sklejone w nietypowy, nieprzyjemny dla oka sposób. Ma się wrażenie, jakby się oglądało jakąś amatorską produkcję, gdzie operator trzęsie kamerą. Ciągle ponadto przybliża i oddala obraz, jakby bawił się pokrętłem w kamerze.
Celowe?
Na pewno. Nie trudno było to zrobić lepiej. Mam wrażenie, że nawet ja bym to zrobiła lepiej. Na pewno inaczej, czy lepiej? Można polemizować.
Powiecie pewnie, że atmosfera filmu, że to pasuje.
Mi nie pasuje. Obraz nie jest przyjemny dla oka.
Podobnie jest w przypadku filmu 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni. Ciężki obraz...tylko nieco inny bo na maksa realistyczny. Np. dwie minuty ciemności niemalże zupełnej, gdy dziewczyna idzie ciemną ulicą. Tam jednak jest jeszcze ciężka historia, brak muzyki i całość jest jeszcze cięższa. Co nie oznacza, że jest zła.
W każdym razie...film mnie nie zachwycił ( mówię już o Once), ale wzruszył i przyjemnie mi się oglądało.
Mi to pasowało. Podobało mi się. Nie odbieram tego jako glowne bledy rezysersko operatorskie. Jezeli wytykac bledy, zgodze sie byla ich masa, cienie w szybach za niska przeslona przewalone miejsca... Moze sprobuj zobaczyc film Fort 13, Krolikiewicza. Tam tez jest ciemno.
"Mam wrażenie, że nawet ja bym to zrobiła lepiej"... to zrob, chetnie porownam
potrzebowałabym "czystego" materiału filmowego. To jeśli chodzi o montaż.
"Nie odbieram tego jako glowne bledy rezysersko operatorskie." Ja nie wiem jak to odbierać, bo wiem, że takich błędów się nie popełnia w tego typu filmach. Na takie błędy mogą sobie pozwolić produkcje niezależne.
To jest film amatorski? Bo właściwie to nie wiem...może jest.
Ale jeśli te "błędy" stanowią jakąś wizję artystyczną to ja jej nie rozumiem.
Można oceniać film jako całość, albo rozbierać go na części pierwsze. Jako całość "Once" prezentuje sie bardzo dobrze. Jego niektóre elementy nie są jednak takie zachwycające, a według mnie przez nie właśnie film traci.
film został zrealizowany za niewielką kwotę 75 tys. funtów, poza tym nakręcono go zaledwie w kilka tygodni, tak więc Once może sprawiać wrażenie "niedopracowanego". Mnie jednak to w ogóle nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie - uważam to za plus. I owszem, uważam, że takie, a nie inne ruchy kamerą pasują do klimatu Once i dodają mu autentyzmu. Przecież nawet bohaterowie nie są zawodowymi aktorami. Być może to kwestia gustu, mnie osobiście Once bardzo poruszył, jestem po prostu zakochana w tym filmie ;)
Mam podobne odczucia. Film sam w sobie to prosta i piękna historia; na dodatek bardzo optymistyczna.
Ale...
Właśnie - strona techniczna. Paskudna taśma i "realistyczna" praca kamery. To jest oczywiście tylko moje zdanie; twórcy mieli taki, a nie inny pomysł. Mi to po prostu jest w stanie popsuć każdy, nawet najpiękniejszy film. Zwłaszcza podczas oglądania w kinie niestabilna kamera daje bardzo męczący efekt i niepotrzebnie odwraca uwagę. Właśnie dlatego nie lubię dużej części filmów niezaleznych, polskich i bardziej ogólnie - europejskich (wybaczcie to generalizowanie).
Możemy np nie lubić kina amerykańskiego za jego wszędobylskość i ilość chłamu jaka za tym idzie, ale oddajmy im sprawiedliwość - ich filmy są w przeważającej części po prostu estetyczne wizualnie. Taki film będzie się podobał większej ilości osób i zrobienie filmu miłego dla oka nie jest grzechem ani zabiegiem "pod publiczkę". Nikt mnie raczej nie przekona że film może nadrobić swoją wizualną brzydotę np ciekawą fabułą czy "ważnymi kwestiami" jakie porusza. Kiss my ass - film to obraz i on jest niestety bardzo ważny.
Także u mnie Once nie zajmuje miejsca obok Amelii czy Forresta Gumpa (kategoria - optymistyczne filmy o miłości ;)) - właśnie za stronę techniczną. Tym większy mam niedosyt.
Film jest rewelacyjny jak na jego niski budzet, a co do technicznosci obrazu, to nie mozna sie chyba spodziewac wiecej, skoro krecili go przy pomocy dwoch zwyklych kamer.Gdyby dysponowali wieksza kwota, to z pewnoscia obraz bylby lepszy, ale trzeba docenic to, ze pomimo tak skromnych srodkow udalo im sie stworzyc cudowne dzielo.
Na poziomie fabularnym ten film to nic szczególnego. Nawet można uznać, że to pewnie zamierzenie reżysera, żeby pod fabułą lekką, mimowolną przemycić główny atut tego obrazu: muzykalność. I to naprawdę zadziałało!:) 6,5/10
Znam polski film pełnometrażowy zrobiony za 1000zł ( coś koło tego). Towar. Kręcony jedną kamerą! I jakoś nie ma takich problemów jak w Once. Może im się spieszyło i poprostu nie chcieli robić cięć, no ale kurcze... o co chodzi? Cięcie, zmiana ujęcia, cięcie , zmiana ujęcia. Uwierzcie, że to może być płynne( oczywiście jesli się dobrze zmontuje).
Dobra, nie czepiam się już tego filmu;]
Film ten nigdy nie stanie kolo forresta gumps sni smeli. forrest to genilny film nie traktuje tylko o milosci, w przeciwienstwie do once. Po zobaczeniu "once", moge powiedziec, ze morda sie cieszy. a to wystarcza, zeby film byl dobry, nie zwazajac na finanse