Opętanie /film/Op%C4%99tanie-1999-922 1999 mniej więcej między rokiem 1990 a 2005 hollywood trzaskało thrillery w klimacie, jak dla mnie, bardzo kojącym, niemal widmowym. Niby nic wielkiego: dziesiąta woda po Hitchcocku, nierzadko erotyczna podszewka, na celowniku lęki życia domowego, motywy niepewnej tożsamości, paranoi. Ale przynajmniej wygląda jak przeciwieństwo płaskiego wizualnie netflixa - wszystko kręcone jest na taśmie 35mm, liście suną po chodnikach, zaś w tle złowieszczo plumka pianino przygaszone jak słońce w wilgotny poranek. Sygnał, że któraś z "zaufanych" postaci okaże się być czubkiem. A czasem, jak w Stir of Echoes lub The Mothman Prophecies, nawet coś nawiedzonego wyskoczy zza węgła. W znacznej części to nie są szczególnie dobre thrillery, ale w kategorii filmowego comfort food na deszczowe dni - mogą sporo zdziałać. *na więcej niż 5/10 oceniam tylko górną połowę listy, do reszty podchodziłbym ostrożnie. Zauważyłem też przy okazji wyraźny skręt pod kątem palety barw - w 1990s dominowały ziemiste brązy, ale czym bliżej 2005, tym więcej spranych błękitów i morskich zieleni. Zestawienie horrorów, które idealnie wpasowały się w środek filmowej skali, zdobywając u mnie oceny wyłącznie od 4 do 6. Znajdziesz tutaj produkcje, które nie są ani wybitnymi arcydziełami kina grozy, ani kompletnymi gniotami, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. To filmy idealne na leniwy wieczór, kiedy szukasz prostej rozrywki z dreszczykiem – potrafią zaciekawić klimatem czy pojedynczymi scenami, ale ostatecznie rozczarowują przewidywalnym scenariuszem lub powtarzalnymi schematami. Bezpieczne pozycje, które ujdą w tłoku, nikogo nie obrażą, ale też na dłużej w pamięci nie zostaną.