Pan i władca: Na krańcu świata

Master and Commander: The Far Side of the World

2003 2 godz. 18 min.
7,2 44 540
ocen
7,2 10 44540
10 636
chce zobaczyć
{"rate":6.5,"count":4}
powrót do forum filmu Pan i władca: Na krańcu świata
  • Zdecydowałam się obejrzeć ten film z powodu Paula Bettany'ego - lubię filmy o superbohaterach, a Paul grający Visiona w Avengers 2 zaintrygował mnie. Po przeczytaniu opisu filmu nie spodziewałam się żadnych fajerwerków - pomyślałam sobie, że będzie to zwykły film na umilenie wieczoru; odskocznia od tych wszystkich filmów sci-fi. Powiem Wam, że uwielbiam się tak przyjemnie zaskakiwać! Na początku wystawiłam mu ocenę 9, gdyż uznałam film za rewelacyjny. Ale później zaczęłam się zastanawiać dlaczego nie 10? Czy coś temu filmowi brakuje do innych arcydzieł kinowych? Nie jestem krytykiem filmowym, ale mam swój gust, więc po kolejnym seansie zrobiłam małe podsumowanie i nie byłam w stanie znaleźć ani jednej wady w tym filmie. Podoba mi się w nim dosłownie wszystko: gra aktorska, MUZYKA, ciekawa historia, fajne dialogi, pięknie przedstawiona przyjaźń... Dawno nie zachwyciłam się tak bardzo żadnym filmem.

    Pod jednym z filmików na yt znalazłam bardzo fajny komentarz na ten temat i myślę, że jest świetnym podsumowaniem tego filmu:
    "No love story. No politics. No message against the man. Just a bunch of men at sea.".
    Tak po prostu.

  • _Pablos_ ocenił(a) ten film na: 9

    martins_92 Zafascynowany od lat tym filmem nigdy nie zastanawiałem się nad tym czy ma jakieś wady. Gdy sobie nad nimi pomyślę to nie widzę kompletnie żadnych i nie wiem co mnie powstrzymuje od wystawienia 10/10. Może brakuje jakiegoś pierwiastka geniuszu? Może film "o garstce mężczyzn na morzu" to za mało? Może zabrakło głębi psychologicznej? Tylko o czym więcej u licha miałby być film o marynarzach i o czym mieliby ci marynarze rozprawiać? O kondycji człowieczeństwa w dobie wojny z Napoleonem? O wyalienowaniu jednostki? Absurd. To tylko garstka umęczonych podróżą prostych facetów i dwa okręty pośród bezkresu oceanu. Liczy się tylko przyjaźń, choć zakłócana jest przez konieczność przetrwania i przygoda, choć zakłócana jest przez służbę. O tym jest ten doskonały film i o niczym więcej być nie może. Tak jak powiedział komandor Jack Aubrey: "Tu na końcu świata okręt jest naszym domem...". Zatem okręt to ich dom, a marynarze to rodzina. Z kolei przyjaźń, przetrwanie, przygoda i służba to ich życie. Jeden z tych aspektów jest trudno osiągalny dla szczurów lądowych i przeciętnych zjadaczy chleba: PRZYGODA. Dlatego tak wspaniała jest puenta filmu, gdy Russel Crowe i Paul Bettany w takt wesołej melodii żeglują ku swojemu przeznaczeniu gdzieś za horyzontem. Czy będzie to ciężka służba, czy lekka przygoda, nie wiadomo. Taki los.

    Fajnie, że czujesz ten film. Dzięki temu napisałaś to co napisałaś i dzięki temu chyba podwyższę ocenę na 10/10, a co mi tam ;)