Bardzo uroczy film. Miło się oglądało produkcję, w której nie promowano na siłę gejów (szok nie było najlepszego przyjaciela geja!) i szeroko pojętej wolności seksualnej. Kino familijne jeszcze opiera się szkodliwej propagandzie. Po drugie porywająca ścieżka dźwiękowa, na którą składały się w dużej mierze piosenki Amy Mcdonald. Po trzecie jak miło obejrzeć film, gdzie tyle osób wzbudza szczerą sympatię. Było też kilka naprawdę dobrych gagów.