The Last Hangman

1 godz. 30 min.
7,2 3 926
ocen
7,2 10 3926
2 139
chce zobaczyć
{"type":"film","id":240563,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Last+Hangman-2005-240563/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Pierrepoint: Ostatni kat
  • Martin von Carstein ocenił(a) ten film na: 10

    Tu i teraz oświadczam iż ten film to kawał porządnego kina, którego daremno szukać wśród nawału Hollywoodzkich pozycji.

    Dlaczego? Może choćby z powodu genialnej wprost gry aktorskiej. Albert Pierrepoint w wykonaniu angielskiego aktora to miód na moje oczy. Ta mimika, ten profesjonalizm, wczucie się w postać. On nie grał Alberta, on był tym Albertem i doskonale ukazywał te odczucia, ten dramat.

    Muzyka w istocie nie istnieje i w sumie nie jest z tego powodu źle. Muzyką nie próbowano przesłonić innych słabych elementów, których tutaj trudno szukać.

    Fabuła... no cóż, historię pisało tu życie. Życie bywa różne, Albert wiesza skazańców i wbrew oczekiwań niektórych nie biega potem ze strzelbą, walcząc z hordami bezmózgich zombie żądnych zemsty, a w przerwie w rzezi nie rzuca arcyzabawnymi komentarzami...
    Bo to jest poważny film. Śmierć jest poważna.
    Wśród nas jest wielu zwolenników kary śmierci. Sam mam takie poglądy i patrzę na Alberta i myślę "Bożę, ależ my jesteśmy samolubni". Samolubność, egoizm, umywanie rąk jest tu ukazane na co drugim kroku. Trybunał skazuje na śmierć ale to Albert, wykonawca katowskiej profesji z dziada-pradziada, uśmierca. Inni to chojraki żądne krwi, zabić, zemścić się! Ale jak przychodzi co do czego to uginają się im kolana, wymiotują, płaczą... tutaj wkracza Pierrepoint, Cichy zazwyczaj, opanowany, profesjonalista w każdym calu. Wchodzi, wiesza, oporządza. W ciszy, pełen szacunku dla zmarłych. A reszta społeczeństwa traktuje go różnie, raz podle, raz bijąc mu brawo, jednak zawsze są gotowi się od niego odwrócić. Taka pogarda wobec człowieka, który kończy za nich, bo sami nie potrafią tego dokonać.

    Pierrepoint urzeka tym swoistym szacunkiem, wobec zmarłych i pracy. Nie rzuca oskarżeń, podchodzi do każdego bez ninawiści, dba o ciała po śmierci, o ich należyte traktowanie. Gdy słyszy o bezdusznej rywalizacji innych katów na czas to robi wszystko, żeby zatrzymać ten precedens (7,5 sekundy).
    Społeczeństwo po trosze uśmiercało duszę w tym człowieku, przygniotło go swoimi komentarzami, docinkami wobec niego i skazańców. Wyrządziło mu brakiem szacunku wobec śmierci krzywdę. Momentami płakałem.

    Dobre kino.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 10

    MartinvonCarstein Pięknie to wyraziłeś. Absolutnie się zgadzam. Scenarzyści dali (aż za duży wg mnie) nacisk w filmie na pokazanie duchowości Ostatniego Kata, uczłowieczenie go. Widz nie mógł sobie sam wyrobić opinii, bo czuł presję zwracania uwagi na te morały o nieprofanowaniu ciała po śmierci (stosunkowo dużo akcentów padało odnośnie "oczyszczenia z win", niewinności, poszanowaniu prywatności i zachowaniu intymności). Generalnie kojarzy mi się to dobitnie z popularnym, jakże łatwym, zjawiskiem - sądzeniem innych po pozorach. Ocenianie książki po okładce. To nie wymaga wysiłku, jest szybkie, łatwe i przyjemnie łechce EGO. Ale jak coś niewiele kosztuje to i nie ma znaczącej wartości. Społeczeństwo nadal nie docenia tych cichych, skromnych, opanowanych profesjonalistów, wykonujących swoje z oddaniem i bez szumnych pikiet. Nie cieszą się oni popularnością, oj nie cieszą. Za mało w nich hedonizmu, za dużo powagi. To jest jak w wychowaniu dziecka, gdzie niesłusznie zwraca się na nie uwagę tylko wówczas, gdy jest niegrzeczne. Tak i tu - to co najwartościowsze pozostaje w cieniu i ciszy. Zupełnie jak piękna przyjaźń Pierrepointa i Tisha. Jakie Pierrepoint miał fantastyczne podejście, że WIDZIAŁ I WIEDZIAŁ o romansie, ale nie komentował. NIE OCENIAĆ - bardzo ważne prawo, którego wielu z nas jeszcze nie zrozumiało. Ba! W mediach obecny jest nacisk na hałas, komentowanie wszystkiego i wszystkich. To jest popularne i świadczy nawet, o zgrozo, o obyciu intelektualnym - musisz mieć swoje zdanie! O wszystkim. A sztuką jest właśnie go nie mieć, kiedy nie trzeba i kumulować siły na sprawne działanie a nie ozorem klepanie i za plecami intrygowanie. ;>
    Po prostu nie docenia się a nawet - w jakimś poczuciu zazdrości i zagrożenia swego EGO - potępia się jednostki, które pracują u podstaw bez oczekiwania poklasku gawiedzi, bez schlebiania innym. Taka postawa jest niepopularna, a to właśnie dzięki niej dokonały się największe i najistotniejsze w perspektywie długoterminowej zmiany w świecie, np. przemiany na drodze do wolności. Poprzez pełną determinacji wytrwałą długotrwałą pracę a nie okazjonalne huczne happeningi świat zmienia się na lepsze. Ale łatwiej jest uprawiać propagandę sukcesu niż w pocie czoła doń dążyć. Dlatego wielkich tego świata najczęściej docenia się dopiero po śmierci.
    PS Oprócz silnego wskazywania na etyczność zawodu i wzorcową humanitarną postawę Pierrepointa czułam ogromny nacisk na konieczność wykazywania współczucia dlań, zwłaszcza ze względu na kontrast jaki stanowili jego bliscy w stosunku do jego dzielnej nieugiętej postawy. Jego żona łypała tylko chciwie na kasę. Ona go nawet nie kochała, ale całe siły skupiała na wykorzystaniu jego finansów. Ustawiła się i jeszcze tego dobrotliwego człowieka ładnymi słówkami i fałszywą troską perfidnie omotała. Troszkę naiwny był ten nasz bohater ;p Nawet nie mógł liczyć na jej wsparcie. Nie miał w niej przyjaciela, pocieszyciela. To był dodatkowy motyw zbyt silnie nakazujący mi polubić Pierrepointa. Nastawić się na współczucie dlań. Troszkę potraktowali widza jak przygłupa xD Albo może tylko ja się tak poczułam? No nic. Jednak czuję, że to nader tendencyjna opowieść. Może tak właśnie miało być? Swoista... reklama dobroci kata. Maksymalna prostota przekazu. OK. Skoro tego chcieli. :) Ja chyba dlatego nie płakałam, bo dorosły był, wiedział co robi. Płaczę raczej na prześladowanych bezsilnych maltretowanych w domu i szkole dzieciakach ;p

  • joseph_kozak ocenił(a) ten film na: 7

    Jeżeli chodzi o grę aktorską to rzeczywiście bardzo dobra. Jednak istotnie można odnieść wrażenie, że twórcy próbują narzucić nam nasze odczucia na temat głównego bohatera. Aczkolwiek osobiście troszkę inaczej odbieram te morały o nieprofanowaniu ciała. Miałem wrażenie, że dla kata te wszystkie zasady które sobie narzucił są jakimś rytuałem, próbą sformalizowania całego procederu. Jak gdyby zasady były ważne same w sobie, a wartości które mają one chronić były dopiero na drugim miejscu. Nie do końca również zgadzam się ze stwierdzeniem na temat jego żony. Po pierwsze początkowa scena, gdzie rozmawiają ze sobą w sklepie każe nam zastanowić się nad rzeczywistymi uczuciami pomiędzy nimi. Druga sprawa to, że pieniądze z wykonywania egzekucji wykorzystują dopiero na kupno (dzierżawę?) pubu. Później rzeczywiście postawa żony jest dość jednoznaczna. Ogólnie film wart obejrzenia, ze względu właśnie na grę aktorską. Nie mniej jednak nie uważam aby było to jakieś przełomowe dzieło. Raczej solidnie stworzony film o ważnej tematyce.

  • O! Usunięty, witaj zbuku. Zaraz poczytam Twoje wypociny. Hej!

  • baca350 Usunięta- zgadzam sie. Ale...
    --Pierrepoint na koniec życia był za zniesieniem KS co uważam za zdradę! Facet całe życie wieszał skazańców i nagle mu serce zmiękło.
    Jestem za KS!! Ale nie dla tych co kogoś pozbawili życia przypadkiem, po pijaku autem, przez zaniedbanie itd.
    Jestem za KS dla morderców, jeżeli wiecie co to oznacza. A wielu nieuków nie wie.
    Morderca -ten kto z zamysłem pozbawia życia innego człowieka kierowany żądza zysku wszelkiej maści. Może być eliminacja konkurenta do dziewuchy, do interesu, do uwagi rodziców itd..
    Zabójca - pojęcie szersze, ten co ogólnie pozbawił życia.
    Niestety nie znam określenia pośredniego . Jeżeli ktoś zna niech podpowie.

    A więc-- kat wykonując wyrok śmierci nie jest mordercą, choć bierze pieniądze. Jest jedynie wykonawcą wyroku. Nawet sąd nie jest winien tej śmierci bo sprawca sam na siebie wydał ten wyrok, przecież wiedział co za to grozi. Sąd ma tylko udowodnić że jest winny.

    Chwasty należy wyrywać i kropka! Taki Trynkiewicz ma nas w dupie: ma podane jedzonko, ma spacerniak, ma świetlice i cholera wie co jeszcze.Nie musi sie martwic o spłatę kredytu. Ale ma tez życie, co w tym przypadku jest funta kłaków warte. Nie rozumiem ludzi co żyją aby żyć.

    Pierrepoint -- trzeba mieć siłe by to robić. I zrozumienie że jest to konieczne. Ktoś musi szamba opróżniać. Od tysiącleci ludzie robili kupę i teraz też. Jednego na 1000 trzeba ubić dla bezpieczeństwa pozostałych i to jest rozsądna cena.


    Oczekuje argumentów obrońców życia zaczętego bo nie spotkałem sie jeszcze z kims takim co by rzeczowo wyjawił stanowisko.
    Hej!

  • MartinvonCarstein Sukinkocie lepiej bym tego nie wyraził. Musze sie napić! Hej!

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten film na: 10

    baca350 Dziękuję, :)

  • MartinvonCarstein Jak widać na obrazku -- takie filmu gawiedź omija szeroko. Hej!