Czy ktoś może mi powiedzieć, używając SENSOWNYCH ARGUMENTÓW czemu ten film jest tak dobry i ma tak wysoką ocenę? Przekaz filmu był jasny po pół godzinie jego oglądania, wszyscy piszą że jest wiele jego interpretacji a każdy pisze jedną i tą samą. Wartościowe treści były ubrane w dość długą i nudnawą fabułę. Poza tym nie były niczym nowym, bo wyst. w wielu innych filmach. Czy to że ten film jest dziwny oznacza,że powinien się znaleźć w gronie tak dobrych filmów jak Ojciec chrzestny, zielona mila, milczenie owiec itp. ?
Jak można tłumaczyć komuś, dlaczego podobał mu sie dany film uzywając "SENSOWNYCH ARGUMENTÓW", skoro każdy ma inny gust i to tak jak tłumaczyc zagorzałemu fanowi blondynek, że ładniejsze sa brunetki. Efekt bedzie identyczny - na koniec gośc stwierdzi "może i tak jest, ale mi sie to nie podoba i uwazam ze brunetki sa do d..." Najwyraźniej ludziom podoba sie ten film, a jezeli Ty nie nalezysz, to przecież nic nie szkodzi. Każdy film mozna skrytykować. "Fight Club" tak naprawdę nie jest wcale taki dziwny, nie jest wcale skomplikowany w przedstawianiu treści i może to własnie czyni go tak uwielbianym przez wielu. Nie serwuje sie tu pokrętnych poszlak, wszelkie zwroty ujęte sa wprost i dlatego ludzie go rozumieją a fanatycy "ambitnego" kina (czyt. ukrytych treści w filmie)próbuja doszukac się jakichś głębi za wszelką cenę. Przede wszytskim film jest rowny - nie ma przerostu formy nad treścią i odwrotnie. Do tego moim zdaniem postacie są ciekawe i świetnie wykreowane no i przede wszytskim dla mnie fabuła nie była wcale nudnawa, wręcz przeciwnie. A czy powinien czy nie powinien znaleźć się w jakimkolwiek gronie... Skoro w nim jest, to nie uważam, żeby podlegało to dyskusji - ludziom sie podoba. Większości.
poza tym widzę, że film ten wzbudza nie lada emocje a to już czyni go wyjątkowym. pełno jest tu wpisów rodem z forum Uwe Bolla, ale w przeciwieństwie do niego, "Fight Club" utrzymuje sie w czolowce najpopularniejszych dziel filmowych. To równiez świadczy w jakis sposob o jego wyjatkowosci.
Jeżeli uważasz, że "Zielona mila" jest filmem wybitnym, to znaczy mniej więcej tyle, że kompletnie nie znasz się na filmach i nie ma co z tobą dyskutować. To "Zielona mila" jest przeciętną produkcją, która nic, KOMPLETNIE NIC nowego nie wniosła do kina. W dodatku jest to film właściwie o niczym. O ludzkiej cudowności? O bezsilności? "Podziemny krąg" jest natomiast biblią dla antyglobalistów, osób nienawidzących wyścigu szczurów oraz ludzi, którzy nie potrafią odnaleźć się w dzisiejszym skomercjalizowanym, plastikowym świecie.
PS. Może ktoś mi wreszcie k.... wyjaśni jak taki przeciętny film jak "Zielona mila" znalazł się na top liści? Aha już wiem. Przecież "wszyscy" kochają Stephana Kinga.
Delvaresie nie poniżaj sie i nie klnij bo po co? :-) Jeżeli chodzi o gust to owszem każdy ma inny, jednak filmy można oceniać pod wieloma oczywistymi względami. Podziemny Krąg właśnie pod wieloma względami był banalny choć jest to tylko moje zdanie, mnie nie pasował w nim nawet klimat. Cóż Zielona Mila faktycznie, może jeżeli chodzi o przekaz to była gorsza od tego filmu bo praktycznie go nie miała (Podziemny krąg miał ale żeby on był jakiś oryginalny czy wielce wymyślny to nie powiem) lecz klimat, ludzkie charaktery, gra aktorska, ciekawa i niepowtażalna historia itp, itd zasługują na uznanie. Apeluje również o to aby jednak zachowywać kulture w swych wypowiedziach (panie delvares) i szanować zdanie innych, miło jest sie wymieniać swymi opiniami gdy je na wzajem szanujemy prawda? :-) pozdro
Przez filmwebowskie fora aż mi się odechciewa wchodzić na ten portal...
Co drugi temat to trollowanie z cyklu "ten film to dno" i postawa autorów pod tytułem "co wy wiecie o filmie? moje zdanie jest lepsze/ważniejsze/jak ktoś sie ze mną nie zgadza to idiota na pewno - nie ma o czym z nim rozmawiać" Ludzie... gimme a brake...
Jeśli film Ci sie nie podobał (nie ważne czy to Fight Club czy Zielona Mila) to umyj dupe i siedź cicho (nie trolluj). Po co prowokować dyskusje skoro i tak nie chce sie słuchać?
Adrian, to moze sprobujmy inaczej, skoro jestes tak wielkim fanem "oryginalności" (termin mocno wg mnie przewartosciowany, ja wole stare , dobre wartoci, jak milosc, przyjazn, wolnosc i lubie filmy o nich ), to moze pochwal nam sie swoim oryginalnym gustem?
Skad wzielo sie w tobie przekonanie, ze twoj gust jest lepszy od innych, wlaczajac w to moj? A moze to jest tak, ze ty czegos nie dostrzegasz, moze powinienes sie nauczyc patrzec inaczej na swiat?
Ogladalem rowniez "Zielona mile", musze przyznac,ze nie bardzo wiem, jak te dwa filmy mozna porownywac? Podobnie, jak porownanie z "Ojcem chrzestnym" uwazam za nietrafione. Dlaczego wszyscy aspirujacy do miana filmoznawcow wyjezdzaja zawsze z "Ojcem chrzestnym"? A jakos nikt nie pamieta chociazby polskich filmow, nie wspomne juz francuskich? Kazdy widzial "Ojca chrzestnego" Adrianie, to malo oryginalne... :/
"Podziemny krąg" jest "pod wieloma względami banalny"? To jest dopiero SENSOWNY ARGUMENY. ADRIAN1234 jeśli zakładasz temat, w którym krytykujesz jakiś film, to chociaż napisz w paru słowach z jakich konkretnych powodów nie podobał Ci się ten film. Po co ktokolwiek ma ci podawać SENSOWNE ARGUMENTY, jeżeli Ty sam nie potrafisz podać KONKRETNYCH I SENSOWNYCH ARGUMENTÓW na potwierdzenie swej tezy. Stwierdzenia w stylu "dość długa i nudna fabuła" oraz "pod wieloma względami banalny", "występowały w wielu innych filmach" to żadne argumenty. Powiem więcej to jakieś cholerne ogólniki, nie poparte przykładami. Dlaczego fani filmu mają z tobą dyskutować, skoro Tobie samemu nie chce się wysilić?
PS. Za język nie przepraszam, ponieważ dzięki takiej formie wypowiedzi zwróciłeś uwagę na mój wpis i problem w nim poruszany. Wiem, wiem chamski sposób zwrócenia uwagi, ALE DZIAŁA.
Pozdrawiam.
Przecież napisałem że główna myśl którą kieruje się ten film nie jest ani oryginalna ani zaskakującą, tak samo jak i cała historia. Gra aktorów jest owszem dobra więc dlatego ten film według mnie jest poprostu niezły i tyle. W sumie to mało w nim faktycznego przekazu i zagadnień nad któeymi można by się zastanowić (w porównaniu do filmu in to the wild, gdzie było pełno fascynujących scen i myśli które poruszały, zmuszały do refleksji to wypada marnie) a to jest dla mnie najważniejsze, aby doświadczyć czegoś nowego a nie oglądać i słuchać myśli które już kiedyś, gdzieś były i wciąż się powtarzają. Nie zgadzam sie z tym aby mój jezyk był chamski, poprostu chciałem zwrócić uwage i napisałem ,,dobitniej" ale nie chamsko. Ty się do tego przyznajesz no i w sumie dobrze, tylko jednak widzisz można inaczej zwracać uwage nie koniecznie chamstwem. Polecam spr.
Do adriana 123432
Po pierwsze przymiotnik "chamski" odnosił się tylko i wyłącznie do mojego sposobu wypowiedzi. Ty wyrazasz się w sposób uprzejmy, co się ceni i co należy chwalić.
Do adriana 123432
Po pierwsze przymiotnik "chamski" odnosił się tylko i wyłącznie do mojego sposobu wypowiedzi. Ty wyrażasz się w sposób uprzejmy, co się ceni i co należy chwalić.
Po drugie nie będę udawał, że oglądałem "In to the wild", więc nie mogą obiektywnie porównać tego filmu z "Podziemnym kręgiem". Postaram się wkrótce nadrobić zaległości, ale na razie przeczytałem tylko recenzję z tego filmu i już widzę pewne różnicę zachodzące pomiędzy naszymi filmami. Jak mi się wydaje (co jest oczywiście tylko przypuszczeniem, nie pokrytym żadnym dowodem) "In to the wild" opowiada o potrzebie wolności i chęci powrotu człowieka do natury. Tymczasem "Podziemny krąg" jest historią schizofrenika i psychopaty, który nie może odnaleźć się w naszej rzeczywistości, dlatego marzy o chaosie, o zburzeniu panującego porządku w świecie. "In to the wild" jest filmem, który ma zapewne uczyć, i zmuszać widza do refleksji. Tymczasem "Podziemny kręg" ma przede wszystkim bawić!!!, a dopiero potem zwracać widzowi uwagę na takie problemy jak wyścig szczurów czy konsumpcyjny sposób życia. Ponadto „Podziemny krąg” jest filmem brudnym i agresywnym, który nie opowiada o grzecznych chłopcach mażących powrócić na łono natury, tylko o sfrustrowanych mieszczuchach mażących o buncie, którzy nie chcą nawracać świata słowem, lecz brutalną siłą, przemocą a wręcz terroryzmem. Z tych oto powodów nie można brać „Podziemnego kręgu” na poważnie. To nie jest żaden traktat filozoficzny, z którego odczytasz sens życia. „Podziemny krąg” nie jest zatem dziełem dla osób o wrażliwej duszy!!!
Po trzecie użyte przez ciebie sformułowanie "ani oryginalny, ani zaskakujący" nie jest żadnym argumentem. To po prostu jakiś ogólnik, który może zostać dopisany przez każdego do recenzji każdego innego filmu. Cieszę się jednak, że przynajmniej wymieniłeś film, do którego można porównać "Podziemny krąg".
PS. Czy uważasz, że sformułowanie "ani oryginalny, ani zaskakujący” pasuje do zakończenia filmu, w którym widz dowiaduje się, że jeden z dwóch głównych bohaterów jest postacią wyimaginowaną, stanowiącą alter ego pierwszego bohatera. Jeżeli to nie jest zaskakujące zakończenie, to ja naprawdę nie wiem, co może Ciebie zaskoczyć.
PS. 2 Pomysł walki na gołe pięści jest naprawdę dobrym sposobem, na rozładowanie frustracji (zdecydowanie lepszym niż bieganie czy chodzenie na fitness, siłownie). Polecam wszystkim osobą, którzy nie szanują swojego zdrowia i nie dbają o wygląd zewnętrzny.
Żartowałem.
Pozdrawiam.
Do Adriana123432.
Napisałeś, że "Podziemny krąg"(1999 r.) jest wtórny, a tymczasem "In to the Wild" (2007r.) jest filmem nowszym o jakieś osiem, powtarzam 8 lat!!! Powiedz mi, zatem który z tych dwóch filmów jest wtórny wobec drugiego?
Pozdrawiam
Dokładnie:) Patrzcie na datę powstania filmów, bo czasem te co oglądaliśmy wcześniej(a wyszły później) są tak naprawdę wtórne i nie wnoszą nic nowego. Podaj film, z którego zaczerpnięto jakieś motywy, który wszedł w 1999 roku lub wcześniej, to wtedy twoje argumenty będą sensowne, Adrianie123432.
Upadek (1993) opowiadał o gościu sfrustrowanym codziennym życiem yuppie i postanowił za pomocą pięści, kija baseballowego oraz karabinu wyżyć się na biednych mieszkańcach pewnego miasta...
Masz tu trzy identyczne pomysły/ motywy co w Fight Club:
- główny bohater nie radzi sobie w życiu i staje się frustratem
- staje się agresywny względem innych
- przeprowadza śmiałe akcje przypominające ataki terrorystyczne
Nie ma w Upadku drwienia z konsumpcjonizmu, ale jednak, w powietrzu przez cały film "wisi" taka mniej więcej refleksja - "może to nie on oszalał, tylko ci pozostali żyją w szaleństwie i robią masę bezsensownych rzeczy?" (świetna scena z McDonaldem ;)
jeżeli myślicie, że Podziemny... jest pierwszym filmem, który porusza pewne tematy (wiadomo jakie), to jesteście w błędzie - filmów o buncie wobec systemu (wszystko jedno jakiego) jest - o - tyle.
Pozdrawiam.
Co nie ujmuje filmowi Finchera jako:
a - ADAPTACJI POWIEŚCI
b - dziełu, które wielu uważa jednak za kultowe
Gdyby chcieć sięgnąc do początku kinematografii, to pewnie już w czasach kina niemego były filmy o danej tematyce, ale to nie o to przecież chodzi kto był pierwszy. Chodzi o to, jak dane dzieło wpływa na odbiorcę a "Podziemny krąg", jak widać po uzytkownikach tego serwisu chociażby, wplyw wywiera ogromny. Czy jest sens sie spierać czy film jest dobry czy nie i czy powienien zasilać grono najpopularniejszych (bo ranking defakto tym własnie jest)?
Wydaje mi się, że to jest subiektywna sprawa kazdego oceniającego. Nie do wszystkich musi przemawiac to samo, ludzie...
Czy mam teraz na siłe dochodzić, dlaczego "Ojciec Chrzestny III" jest tak wysoko, chociaż momentami mnie nudził? Tak jest, bo ogółowi się podobało i nie widzę w tym nic złego, że czasami mamy odmienne zdania.
Zgadzam się z grubsza.
Ktoś prosił o podanie filmu o zbliżonej tematyce co FC, który powstał przed '99... to napisałem ;)
Podziemny krąg jest uwielbiany przez ogół internautów, wszystko jedno z jakiego kraju :) Właśnie za to go szanuję.
Ech wspomniałeś o Upadku. Tak jest to film niewątpliwie dobry i był nakręcony przed "Podziemny kręgiem". Zwracam jednak uwagę, że Upadek pod wzgledem fabularnym oraz kunsztu reżyserskiego jest zdecydowanie słabszy od Podziemnego kregu. W dodatku jest to film dosyć przewidywalny, nie kryjacy w fabule żadnej tajemnicy. Przyznaje Upadek był pierwszy, ale to wcale nie znaczy, że jak coś bylo najpierw musi koniecznie być lepsze. Zgadza się, Podziemny krąg wykorzystuje wszystkie pomysły z Upadku, ale jednocześnie dożuca sporo nowego.
I nie zapominajmy o mrocznym, shizofrenicznym kilimacie Podziemnego Kregu!!! Wlaśnie tego brakowało mi najbardziej w Upadku!
Upadek na pewno nie jest lepszy od Podziemnego kręgu, chociaż ma parę dobrych momentów. To po prostu solidny i dobrze zrobiony film. Podziemny... czerpał fabułę z książki, nie z Upadku, to chyba oczywiste.
Osobiście dałbym Upadek i FC na zbliżonym poziomie (przy czym ten drugi trochę wyżej). Gdyby Upadek był w topach na szczycie to gwarantuję, że też bym się dowalił, ale na szczęście okupuje słuszne odległe miejsce.
Pozdrawiam.
W końcu ktoś zauważył, że Fight Club jest na podstawie książki, a nie innego filmu, o czym wie chyba niewiele osób, a jeszcze mniej tę książkę przeczytało. Ukłony w stronę Ech :)
Popieram także Delvaresa - jeśli pod koniec dowiadujesz się, że jeden z głównych bohaterów jest wyimaginowanym i wyidealizowanym alter ego drugiego, to nie wiem jak można zaskoczyć widza/czytelnika.
Co jest w tym filmie takie dobre? Poczucie humoru. Ciekawa historia ukryta w prostym przekazie. Zakręcone stosunki obu bohaterów z Marlą. Spróbujcie wyobrazić sobie wszystkie rzeczy, które robił Jack "z Tylerem" bez Tylera.
Kiedy pierwszy raz obejrzałem ten film reakcja była tylko jedna. Cofnąłem taśmę (oglądałem jeszcze na VHS lata temu) i oglądałem ponownie.
I to jest dla mnie prawdziwa wartość. Kiedy po obejrzeniu jest się tak zafascynowanym filmem, że ma się chęć obejrzeć ponownie.
Święte słowa delvare! Ech zblaźnil się porównując "Upadek" do "Podziemnego kręgu". O "Upadek" mało kto dziś pamięta (nic dziwnego, bowiem ten film jest tylko dobry i nic poza tym), natomiast "Podziemny krąg" do dziś dzień wzbudza wiele kontrowersji wśód widzów. I o to właśnie chodzi w kinematografii, abyśmy mieli o czym dyskutować!
Nie sądze, że film ma bawić. Dla mnie to przede wszystkim wielki kawał filoficznego mięsa. Ale przecież ja jestem dziwny nie słuchajcie mnie.
film bardzo ciekawy:)
jak dla mnie za dlugi o jakies 20min, bo przy oczekiwaniu na koncowke filmu zasnelam.
Autor tego temat to jakiś prowokant, albo osoba kompletnie nie znająca się na dobrym kinie. Optuje raczej za drugim rozwiązaniem. Nawet nie potrafił sensownie odpowiadać na kontrargumenty delvaresa!
A ja się zgodzę z autorem tego tematu... Oczywiście, film jest bardzo dobry, ale tak na 8/10... 7 miejsce na świecie?? To zdecydowanie za wysoko...
7 miejsce dopiero? :D o 6 za nisko ;)
Nie dziwi mnie to ze mlodej kobiecie ten film wydaje sie przeceniony. Wydaje mi sie nawet ze nie powinna do konca go przetrawic i zrozumiec, stad tez problemy w pelnej ocenie calosci filmu.
pozdrawiam :)
HAHA marnuję tutaj czas tylko dlatego, ze podobnie jak bohater filmu nie moge po prostu zasnac.
Ten film nazywasz dziwnym? to jasno oznacza ze NIE zrozumiales przekazu tego filmu. Co nazywasz nudawą fabułą? Początek byl dobry, bardzo dobrze postawil sytuacje i sklonil do myslenia... chociaz nie kazdego jak widac. A dalsza akcja na pewno nie byla nudna i dłużąca się. To ostatnie słowa jakie przychodza mi na mysl jesli chodzi o ten film.
Nie wiem... albo po prostu jeszcze nie dorosles do pewnych spraw i wszystko zmierza do tego ze wkrotce twoj obraz w lustrze zastapi twoj st... tata albo zwyczajnie specjalnie napisales ten temat, zeby sprowokowac niektorych.
Ludzie, przestańcie już z tym wiekiem, bo to żałosne :/
Od kilku miesięcy szukam argumentów zwolenników wielkości tego filmu, i widzę ciągle jeden i ten sam - wiek, wiek, wiek...
Cave, naprawdę myślisz, że żeby docenić ten film trzeba być dorosłym? Chcesz wiedzieć, w jakich grupach wiekowych Fight Club ma największe wzięcie? Wejdź tutaj : http://www.imdb.com/title/tt0137523/ratings i przestań się oszukiwać. Ten film jest gloryfikowany nie przez dorosłych, doświadczonych życiem wyjadaczy tylko co najwyżej przez studentów... chociaż głównie przez nastolatków.
Grupa wiekow, w ktorej "Fight club jest najpopularniejszy to 18-29 lat, tu wcale nie jest napisane: 18-23 lat (sredni wiek studenta ;D ), druga to: 30 - 44 lata, jak juz podajesz linki, upewnij sie, ze dokladnie przeczytales, co tam jest napisane :)
Gloryfikowany mowisz? Czyli adrian123432 to staruszek juz zmeczony zyciem... No tak jak myslalem. Patrzy w lusto i widzi swojego ojca :D
Nie, nie mysle tak, chyba ze w wyjatkowych beznadziejnych przypadkach.
Karim, masz tu dla porównania "Milczenie owiec"... : http://www.imdb.com/title/tt0102926/ratings
Nie chodziło mi o, to że Fc jest najbardziej popularny w grupie 18-29 i 30-44, bo tak ma prawie każdy film (to, jak się okazuje wzorzec). Chodziło mi o różnicę w ocenianiu filmu przez młodych widzów i przez tych staruszków powyżej 44 roku życia :) W przypadku FC widać wyraźnie, że film preferują młodzi.
Moim zdaniem mówić komuś, komu Fight Club nie przypadł do gustu, że "jak dorośnie, to zrozumie" to tak samo jakby mówić komuś, komu się nie podobał nie wiem Matrix: "jak dorośniesz, to zrozumiesz". Całkowicie bez sensu. Zwłaszcza, że do rozumienia nie ma w tych filmach za wiele (przesłanie jest podane jak na tacy).
Co Fight Club nie zasługuje na 7 miejsce? To co powiedzieć o filmach, które są przed nim? Na pewno jest najlepszym filmem w pierwszej dziesiątce. Jako jedyny z nich otrzymał ode mnie 9/10. Nie rozumiem jak można się na nim nudzić. Piszesz, że przesłanie, które niesie FC można znaleźć w wielu innych filmach. Ciekawe, bo ja w top 100 znalazłem tylko jeden oprócz FC film, który jedzie po konsumpcjonizmie. Jest nim "Into the Wild", ale on powstał dużo później niż FC. Dla mnie jest zrozumiałe, że nie wszystkim ten film może przypaść do gustu, ze względu na to jakich problemów dotyka. Jakby nie było żyjemy w zniewolonym środowisku. Pracujemy całe życie by osiągnąć sukces, na swój dorobek, który i tak zostawimy po naszej śmierci. Pracujemy by naszym dzieciom zapewnić lepszy byt i warunki życia, a one podzielają nasz los i pracują na własny sukces, dorobek i na swoje dzieci i tak w kółko. Spirala konsumpcjonizmu kręci się, a my jesteśmy tylko narzędziami, które ją nakręcają. Przez to jesteśmy nieszczęśliwi i nie potrafimy cieszyć się życiem. Całe życie, żeby osiąknąć wyżej wymienione cele robimy z przymusu to co inni od nas wymagają, przybieramy rolę lub maski dobrego pracownika, dobrego męża, dobrego ucznia itp.
FC pozwala krytycznym okiem spojrzeć na nasze dotychczasowe życie, pozwala na chwilę zadumy nad nim. Pozwala zadać sobie pytanie: czy naprawdę chcę by tak wyglądało moje życie? Czy tak właśnie chcę żyć, czy żyję tak jak chcę, czy tak jak inni ode mnie wymagają? I wreszcie najważniejsze pytanie: Czy jestem sobą? Czy przez całe życie udaję kogoś innego: dobrego męża, żonę, pracownika, ucznia itp. Jeżeli całe życie udaję kogoś innego to takie życie będzie zmarnowane, a najgorsze będzie to, że uświadomię sobie to dopiero przed śmiercią.
Żeby zrozumieć ten film trzeba mieć trochę autoironii w sobie i pokory wobec życia. Wiem czemu ten film wydał Ci się nudny: nie potrafiłeś wczuć się w głównego bohatera, nie potrafiłeś zrozumieć jego postępowania. Tak naprawdę od samego początku był on nieszczęśliwy, ciężko pracował na rzeczy, które kupował tylko dla tego, że nie miał co z pieniędzmi zrobić. Podświadomie czół, że jego życie się marnuje, że niczego nie osiąga tylko stoi w miejscu. Podświadomie szukał zmiany, czegoś co odmieni jego życie. Stworzył sobie więc wyimaginowanego przyjaciela, który był całkowitym przeciwieństwem jego samego. Niektórzy powiedzą, że popadł w chorobę psychiczną, tak też można na jedno wychodzi. to był jego sposób na odmianę swego dotychczasowego życia. Mi z całego filmu zapadło głównie jedno stwierdzenie, że osiągnąć możemy coś w życiu dopiero wówczas, gdy upadniemy na samo dno. Pamiętam scenę z filmu "My life withaut me", w którym główna bohaterka po tym jak dowiaduje się, że przed sobą ma tylko dwa miesiące życia wypowiada te słowa: "Teraz wiem, że moje dotychczasowe życie było snem, z którego dopiero teraz się obudziłam". Myślę, że te słowa bardzo pasują do tego filmu. Myślę, że w tym celu ten film właśnie powstał i mam nadzieję, że będzie w stanie obudzić jeszcze wiele ludzi.
Według mnie FC w pełni zasługuje żeby znaleźć się w pierwszej dziesiątce tego rankingu i uważam, że jest to jedyny film w top 10, który zasługuje na miejsce, które posiada. Żeby nie było nie uważam, że inne filmy z top 10 są kiepskie, można tu znaleźć kilka wybitnych dzieł, ale nie są to filmy, które były by (przynajmniej według mnie) w stanie odmienić komuś życie. FC zdecydowanie takim filmem jest i to jest koronny argument, który przemawia za tym filmem.
Thomasie ciekawe jest to co napisałeś, tym bardziej powinno być ciekawe dla autora tematu bo napisałeś wszystko co jest chyba najważniejsze w tym filmie i dlaczego zdobył takie uznanie (w twoich oczach i innych widzów).
Napisałeś że ten film jest w stanie odmienić komuś życie i jestem ciekawy czy jakoś odmienił twoje. Ja nie poczułem nic w tym rodzaju (chodzi mi o jakąś życiową przemiane), film (przynajmniej mi) nic nowego nie powiedział, czegoś czego bym sam się wcześniej nie domyślił i czego bym nie wiedział, każdy kto choć troche myśli to wie takie rzeczy(czyli to co napisałeś o spirali konsumpcjonizmu) dlatego wg mnie FC nie jest jakąś rewelacją ale jest dobry (moja nota to 8/10) i nie zasługuję na tak wysoką pozycję jaką ma na FW i takie wielkie oklaski. Nie jest znakomity jest jedynie bardzo dobry przynajmniej dla mnie.
Jeśli chodzi Ci o to czy FC odmienił w jakikolwiek sposób moje życie to odpowiadam, że nie. Jednak potrafię docenić ten film ponieważ mało jest filmów, które dotykałyby tych problemów. Jest to film, który może niektórych ludzi uświadomić, dać im możliwość spojrzenia na ówczesny świat i społeczeństwo z innego punktu odniesienia. Zupełnie odmiennego,od tego, które lansuje się w telewizji i innych środkach masowego przekazu. Film ten stanowi według mnie alternatywę na masowe ogłupianie ludzi i na tworzenie konsumpcyjnego społeczeństwa, które cały czas tylko pracuje na swój postęp. Stąd moja tak wysoka nota i uznanie dla tego filmu.
Poza tym muszę przyznać, że postać głównego bohatera z psychologicznego punktu widzenia jest bardzo interesująca. Pochwalić muszę również Brata Pita, który zagrał rewelacyjnie, nigdy nie spodziewałbym się, że jest w stanie tak dobrze zagrać.
Film jednak nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Muszę Ci przyznać rację nie jest to arcydzieło, ale uważam, że jednak zasługuje na uznanie.
Ja jako przykład tego, że film jest naprawdę kawałkiem niezłego kina podam scenę początkową i końcową. Przyjrzyjcie się jej dobrze. Niby ta sama scena, ten sam dialog. Zostaje zmienione (jak dobrze kojarzę teraz) JEDNO zdanie i przez to cała wymowa sceny się zmienia. Tego smaczku nie wyłapie się po pierwszym oglądaniu, ja osobiście film widziałem z 4 razy i za każdym razem znajduję kolejną ciekawostkę ;)