Kapitalna 6-minutowa sekwencja na plaży

Warto zwrócić szczególną uwagę na scenę w okolicach 64.-65. minuty filmu kiedy główny bohater wraz z dwójką kolegów-żołnierzy dostaje się na wybrzeże. Ta część filmu jest kręcona bez żadnego cięcia montażowego, klimat wykreowany podczas przejścia głównego bohatera przez plażę robi wielkie wrażenie, zarówno pod względem wizualnym jak i dźwiękowym.
W mojej opinii jest to jedna z najlepiej nakręconych scen we współczesnym kinie.

78
  • tak, to była bardzo niezwykła scena, bardzo porządnie zrealizowana i zapadająca w pamięć

  • Popieram .

    Nie chcąc zakładać kolejnego wątku, dodam od siebie, że bardzo podobała mi się scena (właściwie krótki moment), w której Robbie napotyka dziesiątki ciał martwych dziewcząt. Wyraz twarzy McAvoy'a i - jakkolwiek dziwnie to zabrzmi - piękny płacz, to naprawdę coś przed czym warto schylić czoło. To przykład tego jak powinna wyglądać gra aktorska - nie zawsze słowa potrzebne są do tego, aby coś wyrazić, przekazać. Polscy aktorzy powinni uczyć się tej sztuki zamiast maskować swoje niedoskonałości kiepskimi żartami i kur***i "rzucanymi" co drugi wyraz.

  • Rzeczywiście, piękna scena na długo zapadająca w duszę i pamięć ;)

  • Ja również jestem wciąż pod wrażeniem tego POJEDYNCZEGO, bardzo długiego a wielce ruchliwego UJĘCIA.
    Kamerzysta najpierw spogląda w nim na całość tej sceny zbiorowej, potem przemyka obok grupek żołnierzy i rejestruje dziesiątki szczegółów na pierwszym planie (nie zapominając jednak o drugim i trzecim planie). Ten kamerzysta trochę sam się zachowuje jak wyczerpany i lekko obłąkany życiowy rozbitek w danym miejscu i danym czasie. Wreszcie kamera znów ogarnia ogół.
    Jestem w stanie uwierzyć, że tak właśnie mógł naprawdę wyglądać chaos na plażach Dunkierki w ostatnich dniach maja i pierwszych dniach czerwca 1940 roku. Mnie ten obraz przekonuje, uważam go za wiarygodny.

    PS Jeśli ktoś ma taką możliwość - szczerze polecam obejrzenie owego ujęcia na naprawdę wielkim ekranie.
    PS #2 W napisach końcowych zabrakło mi sakramentalnego poświadczenia przez 'Humane Association', że żadnemu zwierzątku (konikowi w szczególności) nie stała się żadna krzywda... Kto widział - ten wie o co mi chodzi.

  • Za każdym razem przechodzą mnie ciarki podczas tej sceny... mistrzowska!

  • Szukałem czy ktoś już założył ten wątek, no i znalazłem.
    Pomyślcie jak trudno było przygotować tą scenę, zsynchronizować tych wszystkich ludzi...
    Film powinien dostać przynajmniej nominację za zdjęcia.

    To jest kwintesencja tego czego nie ma w polskiej kinematografii.
    W Polsce po prostu usunięto by tą scenę z scenariusza i też byłoby "dobrze".

  • Gdzie tam Pokuta. Polecam "Rosyjską Arkę". 1h 30min na jednym ujęciu.

  • Też zwròciłam uwagę na tą scenę. Poruszyła mnie bardzo. przyglądałam się głòwnemu bohaterowi i pomysłałam w jak patowej sytuacji się znalazł (niewątpliwie jego gra aktorska zrobiła tu swoje). moją uwagę też przykuł fragment z chòrem mężczyzn. W tle juz leci od jakiegoś czasu bardzo melancholijna muzyka, ktòra w pewnym momencie łączy się z męskimi głosami. Bardzo fajnie to wyszło i wcale ze sobą nie koliduje. do tego ma bardzo smutny oddźwięk, ktòry doskonale łączy się z otoczeniem.
    Ten film stał się dla mnie jednym z kultowych, jakie oglądałam.

    • Trochę nie na temat,ale co mi tam :-D

      https://www.youtube.com/watch?v=xw-QIZZwDBg

    • Specjalnie obejrzałem tą scenę ponownie, bo nie byłem pewien, że to wszystko zostało nakręcone w jednym ujęciu. Byłem wtedy i jestem wciąż zamurowany mistrzostwem tego dokonania. Daleka karuzela na której żołnierze wymachują rękoma, wpadający co chwila przechodnie, których trójka bohaterów co jakiś czas zręcznie odpycha lub uskakuje przed nimi - jestem ciekaw ile razy trzeba było to powtarzać, bo postacie zderzyły się ze sobą zbyt niefortunnie dla ujęcia. Kamera wędruje od bohaterów do tła i znowu powraca do twarzy bohaterów. Kiwający się żołnierz, siedzący na murku, gimnastykujący się na koźle, grupka szalejących na małej karuzelce, wypadający z tawerny wymiotnik, niszczenie chłodnic samochodowych i chórzyści! Sylwia zauważyła jeszcze jedną ciekawostkę. To jest również muzyczne dokonanie. Rzeczywiście w trakcie wędrówki, kamera obraca się wokół grupy śpiewających, i co ciekawe - tonacja muzyki filmowej zestraja się z tonacją psalmu śpiewanego przez żołnierzy. I to jest też znakomita robota. Umyślnie wsłuchiwałem się w ten efekt, czy nie jest on nieco przypadkowy, ale jest on jak najbardziej przemyślany i znakomicie zaplanowany. Mastersztyk!

  • TA scena zaoruje na amen cały 1, 40 godzinny film Nolana "Dunkierka"

  • To i ja dorzucę trochę swoich przemyśleń. (Komentarz pisałem wcześniej niż przeczytałem ten wątek, a dotyczy porównania tak na szybko "Dunkirk" Nolana ze wspomnianą sceną - po prostu wczoraj oglądałem jego film, a później usłyszałem o tej scenie i obejrzałem "Pokutę". No i się zaczęło...)

    Całkiem dobry film, jestem facetem, ale nie mam serca z kamienia i przyznaję, że mnie ruszył. Oprócz dramatu głównych postaci dobrze ukazany dramat Aliantów, zwłaszcza Francuzów i Brytyjczyków. Scena plaży w Dunkierce niesamowita, wczoraj obejrzałem "Dunkirk" Nolana to tam były prawie puchy, zero sprzętu, samego miasta też nie ma, ot 2 uliczki i nic nie zniszczone, a przecież zostało zrównane z ziemią. Do tego całkowicie pominięty heroizm Francuzów, którzy walczyli do końca, a nie stali jak pipki na tej plaży i to głównie dzięki nim oraz brytyjskim cywilom we własnych łodziach udało się ocalić tylu żołnierzy. Film Nolana bazuje na sprytnym myku - genialny soundtrack i przeplatanki retrospekcyjne plus te puste oczy żołnierzy i mieszanie światłem, ale na co poszło te 100 milionów? Nawet liny okrętowe wykonali więźniowie zapewne za groszaki, choć to akurat dobry pomysł, by ludzie odbywający karę mogli zrobić coś dla sztuki, wg mnie robili to ochotnicy by mieć zajęcie, a przy okazji mogli nauczyć się trochę rzemiosła. W "Pokucie" scena na plaży wygląda tak jak ją sobie wyobrażałem, jest tam wszystko. Pogrążone w rozpaczy miasto, tłumy ludzi i widać, że są tu przedstawiciele różnych nacji.
    Są cywile poruszający się niczym zombie, jest masa sprzętu wojskowego niszczona na szybko, by nie przejął go wróg, dobijane konie strzałami prosto w łeb, konający ranni. Jest po prostu dramat. Upokorzeni i pobici żołnierze śpiewający pieśń, a obok tego karuzela z kolejnymi, którzy mają niemal obłęd w oczach. Diabelski młyn w tle, który ciągle się przewija, widać na nim jakieś sylwetki. Między tym chaosem przewijają się trzej kompani, z głównym bohaterem na czele. Ciągłe "tańczenie" kamery, niczym kręcenie się na tej dziecięcej karuzeli. Stojący przy lunecie żołnierz, który już porzucił nadzieję i pozostał w zawieszeniu, dwóch bijących się szwejów, wypadających jak z Saloonu na Dzikim Zachodzie, kolejni ludzie jadący konno. Bileternia i kolejna grupka żołnierzy popijająca wino, być może ostatnie w swoim krótkim życiu, rzygający koleś... I znowu główny bohater i kolejny odjazd kamery.
    Właśnie tak wyobrażałem sobie obraz całej sytuacji. Obraz wojny widzianej jakby we śnie, jak w jakimś chorym transie. Miałem normalnie ciarki na plecach. I jestem ciekawy ile kosztowało nakręcenie tej sceny, bo cała "Pokuta" kosztowała 30 mln $.

    Przepraszam z góry za mój chaotyczny styl pisania - jestem już po 2 nieprzespanych nockach, ale być może to też spotęgowało moje odczucia. Życzę Wszystkim pokoju i spokoju, bądźmy dla siebie lepsi, pozdro.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: