Pompeii

1 godz. 42 min.
5,5 55 872
oceny
5,5 10 55872
12 723
chce zobaczyć
2,2 5
ocen krytyków
{"rate":2.2,"count":5}
{"type":"film","id":643796,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Pompeii-2014-643796/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Pompeje
  • użytkownik usunięty

    "I nie będziesz kręcił filmów o starożytnym Rzymie..."

    Na wstępie przyznam że jako pasjonat, podchodzę do wszelkich dzieł traktujących o starożytnym
    Rzymie mocno sceptycznie. Jestem jednak w stanie przymknąć oko na pewne przeinaczenia.
    Wiadomo bowiem że film rządzi się swoimi prawami. Jako miłośnik kina, nie jestem jednak w
    stanie przymykać oka na szmirę. A ów film na nowo zdefiniował dla mnie to pojęcie.
    Nie mam zamiaru pastwić się tutaj (długo) nad "dziełem" pana Andersona, infantylizm na
    poziomie telenoweli Boliwijsko-Peruwiańskiej, ahistoryczność do potęgi X (najlepsi gladiatorzy w
    starożytnym Rzymie byli kimś w rodzaju współczesnych gwiazd sportu, Atticus mieszkający w celi
    - nie mam więcej pytań, a to tylko jedna z perełek), przewidywalny do bólu scenariusz, tragicznie
    sztampowe postacie... Film stworzony został wyraźnie z myślą o mało wymagającym odbiorcy,
    poszukującym tanich, infantylnych uniesień. Z tym że można tworzyć kino komercyjne na pewnym
    poziomie, a tymczasem "Pompeje" stanowią policzek wobec ludzi którzy zdecydowali się
    poświęcić ponad 1,5 h swojego życia na oglądanie tej szmiry.

    Ok, tyle o samych "Pompejach", chciałbym jednak poruszyć w tym poście konkretną kwestię.
    Mianowicie, dlaczego niemal wszystkie filmy traktujące o jednym z najbardziej fascynujących
    okresów w historii świata są zwyczajnie beznadziejne? "Kleopatra z 63' pomimo oczywistych
    wypaczeń historycznych i wiadomej "hollywoodzkości" wypada jeszcze całkiem dobrze, dalej
    niestety pojawia się równia pochyła. Osławiony "Gladiator" Ridleya Scotta jest filmem zwyczajnie
    słabym. Tania, "kioskowa" historyjka, odrzucająca (nie tylko znawców tematu) ahistoryczność i
    infantylizm lejący się z filmu wiadrami. Można by wymienić tutaj 10 kolejnych tytułów i ich
    przywary, ale nie w tym sens. Pytam się, dlaczego akurat te filmy tworzone są pod kątem gustu
    najmniej wymagającego odbiorcy? Pytam się, choć obawiam się że odpowiedź na to pytanie jest
    mi znana. Jak zwykle chodzi o pieniądze. Stworzenie filmu historycznego wymaga sporych
    nakładów finansowych na efekty specjalne, scenografię, kostiumy. Zainwestowane pieniądze
    muszą się zwrócić. A więc tworzymy wysokobudżetowe dzieło, przepięknie odwzorowujemy
    dawne miasta i stroje, angażujemy gorące nazwiska i... Owijamy to wszystko w tragicznie
    kiczowatą fabułę, po to by "prosta gospodyni domowa" wzruszyła się tą historią. Niby ma to jakiś
    sens. Pojawia się jednak pytanie, po co? Dlaczego nie nakręcić zwykłego romansu, ewentualnie
    "Transformers VIII", po co sięgać po potencjał jaki niesie ze sobą Rzym starożytny? Po co
    rozbudzać nadzieje miłośników tego tematu skoro i tak film przeznaczony jest dla widza
    obojętnego na historię i pod jego kątem nakręcony. Od wielu lat marzył mi się film o upadku
    Konstantynopola (gotowy scenariusz na megaprodukcję), teraz zwyczajnie tego nie chcę...

  • 'Owijamy to wszystko w tragicznie kiczowatą fabułę, po to by "prosta gospodyni domowa" wzruszyła się tą historią'
    Moim zdaniem wynika to z dwóch rzeczy 1) strachu przed niekinowością list cesarzy rzymskich 2) przekonaniu o tym, że Rzymianie byli przede wszystkim strategami wojennymi i inżynierami.
    No i mamy za sobą kilka setek lat łaciny jako kościelno-kancelaryjnego języka.
    W efekcie wciska się romansowe historie, żeby przekonać niepewnych, że 'przecież oni byli tacy, jak my'.

  • TangoAndWaltz Ostatnio odświeżyłam 'Pasję' Gibsona, gdzie rozhulani żołnierze dogadują sobie po koszarowemu od idiotów - po łacinie. Kolejny eksperyment.