Zastanawia mnie jedna rzecz, która jest chyba wspólna dla filmów ukazujących lądowanie w Normandii - dlaczego nie zastosowano zasłony dymnej w trakcie lądowania na plażach - przynajmniej tak to wyglądało w przypadku dwóch megaprodukcji o tym wydarzeniu - zarówno w "Najdłuższym dniu", jak i "Szeregowcu Ryanie". To utrudniłoby celny, skoncentrowany ogień Niemców na poszczególne barki i mogłoby uchronić przed śmiercią przynajmniej jakąś część tych żołnierzy, którzy polegli podczas ataku. Chyba, że scenarzyści i reżyserzy obu wspomnianych filmów uznali, że lepiej pokazać walkę bez tego elementu, żeby jej obraz wyglądał na bardziej dramatyczny i krwawy, a w rzeczywistości stosowano jednak taką zasłonę.
a chciałbyś widzieć tylko kłęby dymu na ekranie, zamiast akcji i bohaterów? Realia walki to co innego, a kino co innego. Film fabularny to nie dokument z autentycznymi nagraniami z epoki
Przypomnij sobie choćby nasze filmy wojenne - Orzeł, Jarzębina czerwona czy Kierunek Berlin - też to były filmy fabularne, ale tam jakoś zasłona dymna nie przeszkadzała w tym, by dobrze pokazać sceny batalistyczne. Tym bardziej jest to możliwe do zrealizowania w dobie nowocześniejszej techniki, jaką mamy w dzisiejszych czasach.