Breaking the Waves

2 godz. 39 min.
7,8 45 088
ocen
7,8 10 45088
48 501
chce zobaczyć
7,2 19
ocen krytyków
{"rate":7.1578946,"count":19}
{"type":"film","id":158,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Breaking+the+Waves-1996-158/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Przełamując fale
  • killashandra ocenił(a) ten film na: 5

    rodzaju - Bess McNeill. Nie ma chyba drugiej takiej bohaterki, która by mnie tak irytowała. Doceniam kreację Emily Watson, ale nie potrafię współczuć Bess. Jej konstrukcja psychiczna oparta głównie na naiwnej wierze i fanatycznym wręcz oddaniu mężowi doprowadzają mnie do szewskiej pasji, żeby nie wyrazić tego dosadniej. Gdyby nie głos rozsądku, którego uosobieniem jest tu głównie przyjaciółka Bess, wyraziście zagrana przez Katrin Cartlidge, nie miałabym ni krzty sympatii dla tego filmu. To jej ofiara - w końcu gdyby nie poczucie odpowiedzialności wobec Bess, mogłaby wieść inne życie - bardziej do mnie przemawia.

  • martek82 ocenił(a) ten film na: 6

    killashandra Rzeczywiscie. Dla mnie zachowanie Bess jest momentami nie do pojecia. Ale mysle ze to tez kwestia tego jak zostala ukazana milosc Jana i Bess - przed wypadkiem. Wydaje sie ze to wszystko jednak opieralo sie na seksie.

  • martek82 dziwne - ale nie wiem dlaczego nikt nie zwrócił uwagi, że ta kobieta była conajmniej niespełna rozumu ?? jak można oceniać zachowanie osoby nienormalnej, zachowującej się od początku nieracjonalnie i w dodatku porażonej miłością - to samo w sobie jest dziwne. mnie film wymęczył. widziałam nie raz i podoba mi się bardzo :)

  • MsChocolate_2 ocenił(a) ten film na: 7

    killashandra Ja mam co do niej bardzo mieszane uczucia. Z początku odbierałam ją bardzo pozytywnie - jej ślub z Janem ukazał ją jako radosną, otwartą, pełną życia dziewczynę, która w sposób najniewinniejszy, najczystszy pokochała drugiego człowieka i chciała się tej miłości całkowicie oddać. Podziwiałam jej usposobienie, obserwując surową społeczność, z jakiej się wywodziła - pomyśleć by można, że jeśli Bess jest rzeczywiście słaba (co zostało powiedziane przez jej matkę), nie zdołałaby w niej pozostać sobą. A ona nie dała się stłamsić i była po prostu dobra.
    Jednak z czasem jej postać zaczęła przejawiać cechy osoby na granicy lekkiego upośledzenia (czy to wynik zahukania, czy niskiej inteligencji - nie mnie to oceniać), z zaburzoną osobowością (borderline?), a może nawet i chorobą psychiczną (przysłuchując się jej rozmowom z Bogiem można odnieść wrażenie, że naprawdę "słyszy" odpowiadające jej głosy, że słowa wychodzące z jej ust nie są do końca "jej" słowami - bo i sposób mówienia, słownictwo, wyraz twarzy; wszystko to diametralnie się zmienia, gdy zamienia się w "Boga").
    Jest to postać na pewno oryginalna, ale w zależności od tego, jak postrzegamy tego typu ludzi - tak ocenimy bohaterkę. Mnie irytowała jej naiwność i głupota, ale z drugiej strony zdawałam sobie sprawę z tego, że jej zachowanie nie jest wynikiem w pełni świadomych decyzji, tylko raczej zlepku jej zdrowia psychicznego, osobowości, rodziny (społeczności, Kościoła) i wszystkich tych elementów, które kształtują człowieka.
    Koniec końców było mi jej żal, bo utraciła swoją godność. Dla nas jej sposób okazywania miłości mężowi może się wydać chory i nielogiczny, ale dla niej był to wyraz najczystszego oddania się ukochanej osobie. W jej działaniach nie było miejsca na premedytację, wyrachowanie itd. - kierowała nią wyłącznie dobra wola, a że nie rozróżniała co jest dobre, a co złe - skończyło się to dla niej tragicznie.
    Tak naprawdę Bess to zobrazowanie typu człowieka, który traci wszystko ze względu na swoją niezachwianą wiarę w drugiego człowieka, bezgraniczne oddanie Bogu (co prawda wyimaginowanemu, ale jednak), dziecięcą beztroskę i prostotę rozumowania. Jest to postać skrajnie tragiczna, którą można lubić i jej współczuć albo można jej nie lubić... tylko nadal współczuć. Bo mimo wszystko nie zasłużyła na los, jaki ją spotkał.

  • MsChocolate_2 Czemu myślisz, że mogła mieć borderline?

  • dubbelvla ocenił(a) ten film na: 10

    killashandra to jest film o wierze chrześcijańskiej, główna bohaterka idzie śladem Jezusa Chrystusa, poświęca siebie w imię miłości
    te komentarze świadczą o tym, że nie rozumiecie tej wiary
    to nie jset film o miłości romantycznej z filmów amerykańskich, książek czy innych harlequinów
    to jest film o miłości chrześcijańskiej, jaką uosabiał Jezus

  • celebes ocenił(a) ten film na: 1

    dubbelvla To tym bardziej do kitu. Zachecam wszystkich do dokonania aktu apostazji i nie wspierania tej sekty.

  • dubbelvla ocenił(a) ten film na: 10

    celebes co jest według Ciebie nie tak z chrześcijaństwem ?

  • celebes ocenił(a) ten film na: 1

    dubbelvla Przeczytaj "Bóg urojony" albo obejrzyj "Wiara czyni czuba", tam jest świetnie pokazane co jest nie tak z tym opium dla mas. Niedawne afery pedofilskie w kościele tylko mnie w tym utwierdzają.

  • dubbelvla ocenił(a) ten film na: 10

    celebes 2 filmy stworzone przez kilkadziesiąt osób nie stanowią wiedzy absolutnej na temat wiary kilku miliardów ludzi na przestrzeni 2 tysięcy lat
    tych tytułów, o których piszesz nie oglądałem, dodam je do listy na potem, choć tą listę mam już bardzo długą akurat :-)
    dla przeciwwagi podrzucę Ci też 2 tytuły, akurat niedawno ogładałem to są filmy Felliniego "La dolce Vita" i "8 1/2", one są o wierze katolickiej, choć tego nie widać z wierzchu i świetnie je można akurat na dzisiejsze warunki polskie nałożyć, tzn. to co się teraz w Polsce dzieje (rok 2021)
    specjalnie dałem Felliniego bo nie da się go nazwać "głupimi masami"
    a co do afer pedofilskich, to są afery księży, a ta wiara nie polega na wierzeniu w księży, oni są przekaźnikami tej wiary, to jest ich sprawa-problem, że nie przestrzegaja tej wiary i jeszcze jej szkodzą - to stwierdzenie się odnosi oczywiście do tych, którzy tak postępowali

  • celebes ocenił(a) ten film na: 1

    dubbelvla "Bóg urojony" to książka Richarda Dawkinsa.

  • dubbelvla ocenił(a) ten film na: 10

    celebes ok znalazłem :)

  • ArsAdamant ocenił(a) ten film na: 8

    dubbelvla dubbelvia - Trier udzielił ostatnio wywiadu, w którym stwierdził bardzo jasno, że odczytanie tego filmu z perspektywy wiary chrześcijańskiej = dać się zwieść. "It's fun to deceive". dziwił się ludziom, którzy przyjmowali z poruszeniem i wiarą coś, co zostało od początku pomyślane jako żart, pulapka na widza.

  • dubbelvla ocenił(a) ten film na: 10

    ArsAdamant a nie wiem jakie reżyser miał zamiary, ale też nie zawsze reżyserowi wychodzi tak jakby chciał, bardzo dużo analiz tego filmu jest na internecie pod kątem wiary chrześcijańskiej i jeżeli mnóstwo ludzi tak to widzi to coś w tym jest, może chciał zrobić pułapkę a zrobiło się samo co innego