rodzaju - Bess McNeill. Nie ma chyba drugiej takiej bohaterki, która by mnie tak irytowała. Doceniam kreację Emily Watson, ale nie potrafię współczuć Bess. Jej konstrukcja psychiczna oparta głównie na naiwnej wierze i fanatycznym wręcz oddaniu mężowi doprowadzają mnie do szewskiej pasji, żeby nie wyrazić tego...
Dwie świetne role i słaby film. Tak w skrócie podsumować można „Przełamując fale”. Scenariusz jest oryginalny i mógłby stanowić podstawę do nakręcenia ciekawego filmu. Założenia co do formy, jaką miał przyjąć obraz, zdawały się być obiecujące, ale wykonanie pozostawia do życzenia wręcz niewyobrażalnie wiele.
Emily...
Bess, wyraźnie zaburzona psychicznie, jej mąż zbok (myślę, że wypadek i niemoc seksualna nim spowodowana, obudziły w jego mózgu drzemiącą perwersję), skostniałe społeczeństwo i surowy Bóg, który przemawia do bohaterki jej własnym głosem i słowami, które sama tworzy w swojej głowie. To wszystko razem buduje splot...
czytając te komentarze pełne zachwytu i o tym jaki film jest wzruszający, porywający i jakieś banały o potędze i sile miłości, to mam wrażenie, że oglądałem inny film
a film jak to u larsa, brzydki film, o brzydkich i odpychajacych ludziach, robiacych odpychajace rzeczy. raczej nic pozytywnego tu się nie dzieje,...
Wspaniały, niejednoznaczny film. Lars von Trier pozostawia widza po seansie z dość dużą ilością niejasności i postawionych pytań. Interpretacje filmu mogą być bardzo różne. Te częściej się pojawiające oscylują wokół Bess- czy była osobą psychicznie chorą, neurotyczną, czy też tylko niedojrzałą emocjonalnie, zahukaną...
więcejAutor chciał namieszać, wzbudzić skrajne emocje, oburzenie, konsternacje i to mu się udało, czyli typowy sposób przyciągania widza, w dzisiejszych czasach jest tego obrzydliwie dużo. Poza tym nie doszukiwałbym się głębszego sensu w tym filmie bo go nie ma.
Ludzie piszą że bohaterka jest głęboko wierząca. Jestem z...
Dobre filmy poznaje się po tym, że są nie do zapomnienia.
Oglądałam go dobry rok temu, ale wywarł na mnie tak duże wrażenie, że w dalszym ciągu
doskonale pamiętam dramaturgię i specyficzny klimat filmu. Mimo, że jest mało popularny i
chyba niedoceniony, sadząc po ocenie, szczerze polecam. Mnie osobiście "trwale"...
Przełamując falę kalwińskiej konserwatywnej wspólnoty Bess rozpoczyna prawdziwe życie u boku mężczyzny.
Małżeństwo Jana i Bess otwiera dziewczynie drzwi na świat, stanowi ucieczkę przed surowym chrześcijańskim wychowaniem i miejscem kobiety, która podporządkowana światu mężczyzn.
Miłość do Jana jest najczystszą i...
Zaczyna się i trochę wygląda jak zwykła miłośc romantyczna, im dalej w film tym więcej cytatów z biblii, jak bohaterka modli się do Boga, a koniec filmu jest jak sąd faryzeuszy (jak ją ekskomunikowali z kościoła), droga krzyżowa (jak szła z tym rowerem pod górkę i rzucali w nią kamieniami), ukrzyżowanie i poświęcenie...
więcej