The Astronaut Farmer

1 godz. 44 min.
6,4 2 854
oceny
6,4 10 2854
1 234
chce zobaczyć
{"rate":4.0,"count":1}
{"type":"film","id":280380,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Astronaut+Farmer-2006-280380/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ranczer w kosmosie
  • forest122 ocenił(a) ten film na: 5

    żeby ten film się podobał to trzeba na wszystk przymykać oko. W sumie jak na dramat obyczajowy za dużo tu fantastyki. Jest tu masa naciąganych i niewiarygodnych faktów.

    Jak się ogląda film Abraham Lincoln łowca wampirów to wiadomo czego się spodziewać. Ale jak się widzi tak niewiarygodną historię w filmie obyczajowym to jest to nie do przełknięcia.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 5

    forest122 Zgadza się. Ja dałem "Ranczerowi" 5 i nie sądzę, że to mało. Nie wiem, czy zauważyłeś, że ludzie z" filmwebu" nagminnie mylą tematykę filmu z jego kształtem artystycznym, problematykę z wykonaniem. Myślę, że stąd wynika b. wielka rozbieżność ocen.

  • Krzypur Ja oceniam tak jak mi sie podobało i w nosie mam "błędy" fabuły, potkniecia itd ;)

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 5

    Sellesa Rozumiem. Są tacy, którym podoba się disco polo. Trudno.

  • Krzypur Widzisz, uważam że film ma być do obejrzenia, a nie do wyłapywania błedów i szczegółów które były/są źle ;p

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 5

    Sellesa Błędy się wtedy wyłapuje jeśli to są wielbłądy.

  • forest122 Film powinien zakończyć się tym pierwszym startem kiedy wystartował w poziome. Bo to jeszcze było do przełknięcia. Ale wylot w przestrzeń kosmiczną rakiety która została wyprodukowana w stodole przez domowe "złote rączki" to już niewyobrażalny absurd. Absurd do nie wiadomo jakiej potęgi. Ten film to nie powinien być dramat, przygoda a sci-fi i komedia.

  • JBB_ ocenił(a) ten film na: 7

    gimi Ten film to dramat - opowiada o tym jak marzenia są niszczone przez zamknięte umysły bezmyślnych ludzi gdy tylko ktoś robi coś innego niż "praca - obowiązki domowe - telewizja - sen". Reszta to tylko tło, symboliczna, teatralna dekoracja. Nie ma więc powodu przyczepiać się do nieścisłości technicznych. Jednak czy na prawdę jest tak absurdalne wysłanie na lot suborbitalny (w filmie wyszedł co prawda orbitalny ale plan lotu tego nie zakładał) człowieka bez wielkich, państwowych firm? Projekt Mercury mający na celu wyniesienie człowieka na orbitę kosztował około 1,71 miliarda dolarów. Zbudowanie prywatnego, suborbitalnego, załogowego statku SpaceShipOne kosztowało już tylko około 25 milionów dolarów. Znana jest historia zakupu przez NASA ołówków do pisania w kosmosie w cenie $128.89 za sztukę (http://history.nasa.gov/spacepen.html). Widać z tych przykładów, że aż takie pieniądze nie muszą być konieczne.
    Proszę też uważniej oglądać filmy przed ich ocenieniem: "[...] wyprodukowana w stodole przez domowe złote rączki [...]" - w dwudziestej siódmej minucie filmu słyszymy od reportera tv, że bohater filmu ukończył uniwersytet w Teksasie i uzyskał tytuł z inżynierii lotniczej i kosmicznej...
    To film o ludziach i trudnościach jakie napotykają ze strony biurokracji i monopoli dobrze urządzonych za pieniądze społeczeństwa. To film o braku wiary, że można zrobić coś więcej. To zdecydowanie dramat i powiem, że naprawdę dobry!

  • neposz_2 ocenił(a) ten film na: 5

    JBB_ Proszę Cię... Jak dobrze pamiętam to pierwszą rakietę pan Farmer zbudował za 600 000 $ (przynajmniej na tyle miał kredytów w banku) a drugą... za 300 000$ - tyle przynajmniej dostali w spadku (z czego nawiasem mówiąc jeszcze spłacili bank)..
    Nie ma takiej opcji żeby za tyle zbudować coś takiego sobie (to z resztą napisałaś/łeś sam/a) i jeszcze ma działać lepiej niż sprzęt NASA... Wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy dokument o startach w kosmos, żeby dowiedzieć się dlaczego w start jednej rakiety/wahadłowca jest zaangażowanych około 500 osób (jak nie więcej) i że technologia "z szopy" ma prawo wysłać bohatera filmu jedynie na tamten świat a nie w kosmos...
    Choćby idąca w miliony $ technologia pozwalająca uniknąć spalenia rakiety/wahadłowca w atmosferze (miliony - chyba krzemowych [nie pamiętam dokładnie] płytek, którymi kadłub jest wyłożony, a przez odpadnięcie jednej z tych płytek doszło do katastrofy jednego z Apollo, gdzie zginęło kilku astronautów zaraz po starcie...).

    Film w kategoriach obyczaju ujdzie, choć za cel głównego bohatera mogli dać coś bardziej realnego, bo tak zrobiła się z tego nieprzeciętna bzdura i moja ocena spadła jedynie do 5 - a aż tyle dałem w zasadzie tylko za Virginię Madsen I Billy'ego Bob Thortona.

    Mi w tym filmie brakowało jedynie napisu na początku: OPARTE NA FAKTACH, co ostatnio Amerykanie nagminnie załączają do napisów początkowych przy coraz większych bzdurach, które mają podnieść sprzedaż filmu...

  • JBB_ ocenił(a) ten film na: 7

    neposz_2 Po pierwsze cel jaki postawił sobie w filmie bohater to marzenie, "sięgnięcie nieba" i ma wymiar symboliczny i z tego powodu - moim zdaniem - wybrany został właśnie taki wyjątkowo trudny i abstrakcyjny cel.

    Po drugie pan Farmer nie musiał ogłaszać przetargów na fabrycznie nowe i specjalnie dla niego zaprojektowane części - brał sporo ze złomu po rządowych programach kosmicznych o czym jest mowa w filmie.

    Po trzecie jego technologia mogła zadziałać. Może i miał szansę jedną na sto, że przeżyje próbę startu ale to, że coś nie rozsypie się w jednym przypadku na kilka prób nie znaczy, że w tym jednym przypadku nie może spełnić zadania. Takie ryzyko nie jest akceptowalne w oficjalnym programie kosmicznym ale prywatna osoba ze swoim życiem i pieniędzmi może robić co chce (pomijając ryzyko upadku rakiety na leżące niedaleko miasteczko...).

    Po czwarte: "Choćby idąca w miliony $ technologia pozwalająca uniknąć spalenia rakiety/wahadłowca w atmosferze (miliony - chyba krzemowych [nie pamiętam dokładnie] płytek, którymi kadłub jest wyłożony [...]" - no właśnie o tym pisałem, że to niepotrzebne wydawanie pieniędzy przez NASA. Na początku nie umieli inaczej ale to nie znaczy, że się nie da. SpaceShipOne Burta Rutana nie ma żadnej osłony termicznej a bezpiecznie wchodzi w atmosferę. Przestawia skrzydła prostopadle do kadłuba i hamuje łagodnie w rzadkich warstwach atmosfery. Jest zrobiony z laminatów, jak nie przymierzając kajak (idąc bardzo daleko w tym porównaniu). Odpowiedni pomysł i nie mamy milionów dolarów, setek kilogramów tylko ważący tyle co duży samochód statek kosmiczny. Nie mamy też zbiorników kriogenicznych na skroplone gazy (SpaceShipOne osiąga kosmos na hybrydowym silniku pędzonym gumą i podtlenkiem azotu możliwym do uzyskania na farmie z popularnego nawozu sztucznego - saletry amonowej przez ogrzewanie do 170 stopni...), nie mamy pomp, które muszą pracować w minus kilkuset stopniach itd...

    Tak na prawdę w filmie bzdurą są chyba tylko dwie rzeczy: tak tani projekt statku wchodzącego w atmosferę na osłonie ablacyjnej oraz uzyskanie certyfikatów i przyjęcie planu lotu statku w ten sposób i z takich części zbudowanego. To trochę jak dopuszczenie do ruchu po drogach publicznych drewnianego samochodu zbudowanego ze starych bryczek konnych. Taki samochód chociaż często by się psuł to jednak umożliwi czasem dojechanie do celu ale nikt go nie dopuści do ruchu po drogach.

    Na koniec jeszcze raz podkreślę - to dramat o braku wiary w możliwość osiągnięcia celu, który to brak wiary oraz stereotypowe myślenie blokują realizację wielu przedsięwzięć, ucinają skrzydła wielu ludziom. Właśnie takie myślenie, jakie zaprezentowałeś - "nie da się taniej/inaczej bo NASA tak robi i to jedyna droga"... a jednak znalazł się ktoś, kto w to nie uwierzył - Burt Rutan i jego firma Scaled Composites "sięgnęli nieba" lecąc w kosmos lekkim, tanim statkiem, zupełnie inaczej zbudowanym niż specjaliści z NASA kiedykolwiek myśleli. Na prawdę a nie w filmie. A przecież oni musieli uzyskać certyfikaty na swój statek i robić wszystko z nowych części a nie ze złomu... Więc można jeszcze taniej - oczywiście z większym ryzykiem katastrofy.

  • jos_fw ocenił(a) ten film na: 4

    JBB_ Jak nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz. Misje kosmiczne to są miliardy dolarów, a nie tysiące w szopie, zrobione z puszek po piwie sprzęty, etc. jak ktoś napisał - fajne to było do momentu pierwszej porażki, dobrze zgrane, film o marzeniu, jakaś metafora. A ten start w kosmos - bzdura na resorach i kiepścizna.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    forest122 W trakcie oglądania tego filmu (a raczej każdego filmu) trzeba sobie przyswoić pewien fakt: to jest świat wymyślony i pewne sytuacje mogą w nim zaistnieć, bo najzwyczajniej w świecie nie mamy dokładnych informacji na temat tego, jak ten świat działa. To nie jest film dokumentalny, który musi dokładnie odwzorowywać rzeczywistość, ponieważ jest to jest filmowa rzeczywistość. Nie musisz jej rozumieć, ale skoro w filmie gość zdołał zbudować rakietę i poleciał w kosmos to musimy przyjąć, że w tym świecie takie sytuacje mogą mieć miejsce i tyle.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    *że w tamtym świecie