Rebeka

Rebecca

2020 2 godz. 1 min.
6,0 16 525
ocen
6,0 10 16525
3 821
chce zobaczyć
4,0 7
ocen krytyków
{"rate":4.0,"count":7}
powrót do forum filmu Rebeka
  • Jaki ten film jest szkodliwy!!!! Netflix serio?!?!


    Na wstępnie – nie widziałam poprzednich wersji, nie czytałam książki. Oceniam wyłącznie to, co ukało mi to konretne dzieło. Nie jest po filmoznastwie, ani szkole filmowej, to moja prywatna opinia i będę wdzięczna za – jeśli się pojawią – kulturalne odpowiedzi. Dziękuję.

    Po 1. Romantyzowanie morderstwa.


    Była żona głównego bohatera – Rebecca – jak wynika – WYŁĄCZNIE z jego opowieści, mimmo iż uwielbiana przez wszystkich, wg niego była okrutna. Zradzała go i z wyrachowaniem unieszczęśliwiała. Biorąc pod uwagę jak wyglądał dom w którym mieszkała (wszędzie przedmioty z jej inicjałami oraz wygląd jej pokoju, to jak wspominają ją ludzie ) miała narcystyczne zaburzenie osobości albo coś podobnego. Tylko, że HALO!!! to, ktoś 1. Cię unieszczęśliwia 2. myślisz że Cię zdradza 3. boisz się reakcji społeczeństwa 4. ten ktoś Cię prowokuje – w żaden sposó nie rozgrzesza morderstwa tego człowieka !!! Tak wiem co to zbrodnia w afekcie, ale romantyzowanie tego i robienie z Maxa ofiary Rebecii to jakaś psychoza.


    Po 2. Max.

    Sorry, ale typ zaplanował morderstwo i zatuszowanie go. Czuje się z tego powodu winny więc z na każdym możliwym polu rani kobietę z kórą się związał – wrzeszczy na nią, oskarża o zdradę, ośmiesza na balu, ignoruje, traktuje protekcjonalnie, olewa – mimo iż dziewczyna w oczywisty i widoczny sposó cierpi – co na koniec jest komentowane "ojej bo myślałem, że cię stracę".. tak, romzantyzujmy przemocowe związki.


    Po 3. Pani de Winter aka. Lily James (czy bohaterka miala jakies imię?)

    Na początku, niczym kopciuszek jest ofiarą złej macochy/damy której towarzyszy. Później wjeżdza książe, ratuje ją i czyni z niej księżniczkę. Pózniej -ignoruje, tudziez poniza ją na kazdym kroku – bo "jego ból jest wazniejszy niz jej (xdxd). Mimo to, do samego konca, kocha go, walczy o niego, wybacza morderstwo, broni w sądzie, wyrusza na kradziez dokumentów by go obronic.... Tak... romantyzujmy rolę psychicznej ofiary. Bardzo współczuje głównej bohaterce takiego zakonczenia jej histori....


    Po 4. Pani Danvers

    Akurat jedyna spójna postać w całym filmie. Przerysowana – ale przynajmniej spójna psychologicznie.

    Podsumowując: biorąc pod uwagę, że film jest oznaczony plus 13 lat.... wstydź się Netflix.

  • dudusia2208 Nie da się ukryć że do dzisiejszych czasów nie pasuje. Co moralnej oceny działań bohatera miałam te same uczucia i po lekturze, i po filmie z 1940. Tym niemniej, oboje ponieśli konsekwencje - on stracił posiadłość, ona niewinność. Poza tym zdrady Rebeccy potwierdzone w filmie były i przez kuzyna, i przez gospodynię. Oczywiście nie zmienia to faktu że morderstwo jest morderstwem.
    Ten film nie wnosi nic, ale jest kolorowy, nieźle zagrany i wiele osób chętnie obejrzy. No i nie przesadzajmy - film nie musi prezentować wartości i idei. Może być zwykłą rozrywką, albo nawiązywać do historycznych wartości. Przecież takich kobiet jak młoda przed ślubem już nie ma, choć zapewne z rzadka zdarzają się marzycielki czekające na księcia.

  • menysek "Ten film nie wnosi nic, ale jest kolorowy, nieźle zagrany i wiele osób chętnie obejrzy. No i nie przesadzajmy - film nie musi prezentować wartości i idei. Może być zwykłą rozrywką, albo nawiązywać do historycznych wartości." - zgadzam się w 100% - NIEMNIEJ - ten film bardzo wyraźnie stawia tezę na koniec - dla miłości warto skoczyć w ogień, miłość wygrała, TA KONRETNA MIŁOŚĆ wygrała nad tym konretnym morderstwem. I to też jest sztuka... jeśli film oznaczamy 18 plus... no c'mon....

  • dudusia2208 Zdecydowanie zbyt poważnie traktujesz tą szmirowatą kolorowankę. Naprawdę ta teza to nie teza, tylko wniosek, raczej pusty z resztą, bo musimy uwierzyć na słowo. Po drugie, żeby coś było sztuką, musi miec znamiona sztuki, a nie tylko ją udawać. Ale nawet jeśli potraktować to na serio, naprawdę nie widzę żadnych przeciwskazań dla młodszych - film co najwyżej może stanowić kanwę do dyskusji nad miłością, jej aspektami i konsekwencjami. Zakończenie w żaden sposób nie jest afirmacją, tak czy inaczej. Nie wiem ile masz lat, ale ewidentnie film Cię poruszył - to chyba dobrze, bo poruszyć może jeszcze tylko bardzo młodych ludzi choć zdecydowanie preferowałabym dla nich (Was?) lekturę książki lub poprzednią ekranizację, bo ta naprawdę jest słaba. Z perspektywy myślę, że oceniłam ją zbyt wysoko.

  • dudusia2208 Pani De Winter nie miała imienia w książce, jeśli dobrze pamiętam. W ekranizacji serialowej, którą widziałam ponad 10 lat temu w telewizji, nadano jej imię Jennifer.

  • Dagmii ocenił(a) ten film na: 7

    niunia123_filmweb Tak, nie miała imienia w książce, to można też odczytać jako celowy zabieg.

  • dudusia2208 Myślę, że niepotrzebnie szukasz w książkach i filmach morałów. To takie trochę szkolne. Nie każda historia została napisana w celu uczenia postaw i wpajania wartości. Polecam książki Lehane'a i nakręcone na ich podstawie filmy, np. "Rzeka tajemnic" albo "Gdzie jesteś, Amando" - stawiają pytania, ważne pytania, ale nie dają odpowiedzi. Pozostawiają czytelnika/widza z moralnym dylematem. Odbierając utwór jako wartościujący wiele z niego tracimy. Oczekujemy, że przedstawi jakąś wizję świata, a tymczasem najwybitniejsze są te utwory, które po prostu pokazują jakąś perspektywę, często odmienną od naszej. Odczytywanie utworu przez pryzmat "lubię/nie lubię bohatera", "zachował się źle/dobrze", "identyfikuję się/nie identyfikuję się z nim" warto porzucić tuż po skończeniu szkoły, do niczego więcej takie podejście się nie przyda :)

  • scady Zgadzam się z Tobą :) tylko tak jak wspomniałam na samym początku - chcę dyskutować o tym konkretnym filmie, który zobaczyłam, a nie dziełach, które stały za nim i których nie znam (i nie muszę, by dyskutować o filmie). I moim problemem jest to, że ten film nie podejmuje ze mną żadnej moralnej debaty. On nie pozostawia otwartych pytań , niedomówień (może książka lub poprzednie wersje zupełnie inaczej opowiadają tą samą historię). Choć sama opowieść jest ciekawa i zaskakując, narracja jest bardzo prostai stawia bardzo proste i wyraźne tezy Tu nie ma polemiki z widzem, nie ma niejasności, bo to jest bardzo proste i rozrywkowe a nie podejmujące dyskusje dzieło To jest mój problem. Nie napisałabym o "Lolicie" , że jest szkodlwia, bo to film psychologiczny, wielowymiarowy, przedstawiające bohaterów we wszystkich ich odcieninach. Natomiast tutaj mamy prosty film, który trafi do bardzo szerokiej publiczności (nr 1 na netflix) a który przedstawia tej publiczności bardzo proste i szkodliwe tezy. To jest mój problem, a nie "szkolna" interpretacja sztuka. Od kina rozrywkowego oczekuje innych rzeczy niż kina ambitnego...

  • staay ocenił(a) ten film na: 3

    dudusia2208 Pełna zgoda! Bardzo mnie zniesmaczyło stawianie w świetle reflektorów bohaterki o osobowości zależnej, z zaburzeniem poczucia własnej wartości, i patologicznego, przemocowego związku. W ogóle nie kibicowałam głównym bohaterom, i na ich tle to raczej gospodyni i Rebeka były tymi "dobrymi".
    Rozumiem, że pierwowzór literacki, że inne czasy itd., ale mimo to aktorsko można tu było wygrać zupełnie inny, zdrowszy przekaz.

  • muh ocenił(a) ten film na: 3

    dudusia2208 Film jest wierną ekranizacją powieści, twórcy nie zmienili więc charakteru związku głównych bohaterów. Jednak nie zmienia to faktu, że film jest nudny, kiczowaty, nie trzyma w napięciu ,a jedyną barwną , choć przerysowaną postacią jest p. Danvers. Trochę mi przypomina ramotkę "Trędowata"( a już scena na balu jest jak skopiowana z filmu Hoffmana).

  • dudusia2208 Nie nazwalabym filmu szkodliwym w zadnym wypadku. Co bardziej dojrzaly widz dostrzeze po prostu pewne schematy, ktore w jakims stopniu zawsze byly i beda. Postac Maxima od pierwszych scen bije po oczach jako typ faceta, ktory potrzebuje slabej kobiety, by sam mogl czuc sie mocny. Glowna bohaterka z kolei nie do konca jest ofiara, miala duze przejawy oportunizmu i finalnie ulozyla sobie zycie dokladnie tak, jak chciala. Najwieksza ofiara w filmie jest pani Danvers-sama sobie zycie zmarnowala, byle tylko inni dostali to, na co zasluguja w jej mnienamniu,

  • dudusia2208 Ten film to jedno wielkie łajno dla debili. Tak sprofanować Rebekę aktorstwem, scenariuszem i reżyserią. Hańba.

  • Soowka_Ninja ocenił(a) ten film na: 4

    dudusia2208 Mam dokładnie takie samo zdanie. Facet morduje żonę, a my mamy mu kibicować żeby uniknął sprawiedliwości i bić brawo jego nowej "miłości"?
    Nawet jeśli Rebeka rzeczywiście go zdradzała, była podła i okrutna (chociaż dziwnym trafem wszyscy inni ją uwielbiali i twierdzili, że Maxim kocha ją do szaleństwa) to mógł się z nią po prostu rozwieść. Zamiast tego zamordował ją i upozorował samobójstwo, żeby "nie splamić honoru rodziny"? Co to ma, być zabójstwo honorowe w islamie? Facet był obrzydliwy, a fakt że film pokazuje go jako pozytywnego bohatera jest chory. Na dokładkę mamy jego naiwną żonę (którą, od przyjazdu do posiadłości, mąż traktuje bardzo słabo, chwilami wręcz okrutnie), która dowiedziawszy się prawdy, robi wszystko żeby sfałszować dowody i go uratować. Czyli - facet zabił jej poprzedniczkę, bo go zdradzała, ale ona to się w sumie cieszy i nadal chce z nim być. Na koniec dostajemy pseudo happy end w imię "miłości" (sic!), mimo że nie żyje Rebeka, Danvers, a posiadłość spłonęła. No faktycznie happy end jak nic.
    Abstrahując od moralnej oceny, to film jest po prostu słaby. Jeszcze pierwsza połowa ujdzie, ale odkąd zagadka się rozwiązuje, całe napięcie siada i mamy równię pochyłą. Scena, w której Maxim przyznaje się żonie jest po prostu żałosna - nic jej nie mówi całe miesiące, po czym nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, bez żadnego powodu ani uzasadnienia, wyznaje prawdę.
    Aktorstwo też nie powala - Lilly James może i pasuje do roli, ale cały czas gra na jednej minie i po pół godzinie już miałam dosyć tego samego wyrazu twarzy cokolwiek by się działo. Hammer to po prostu drewno z ładnym głosem i jedynie K. Scott-Thomas błyszczy na ich tle i wydaje się doklejona z innego, lepszego filmu.
    Gdyby nie pierwsza połowa i jej rola, to byłoby 1/10

  • Juna_2 ocenił(a) ten film na: 5

    dudusia2208 Przeczytaj książkę, to pomoże zrozumieć ci treść.

  • Juna_2 Co ty jesteś niedorozwinięta.? Nie chodzi o zrozumienie treści a o ocenę filmu, jego aktorstwo i scenariusz...Czytaj ze zrozumieniem. Skup się! to nie Harlekin a opinia...

  • Juna_2 ocenił(a) ten film na: 5

    ktosik63 Po pierwsze nie znając książki, inaczej ocenia się treść filmu, a po drugie dlaczego jesteś chamski dzbanie?

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Juna_2 ocenił(a) ten film na: 5

    ktosik63 Nie interesuje mnie zdanie trolla internetowego, który nie ma pojęcia kim jestem. Opinie takich typów, jak ty, bawią mnie serdecznie.

  • Soowka_Ninja ocenił(a) ten film na: 4

    Juna_2 Akurat teksty w stylu: przeczytaj książkę, nie tylko są jednymi z głupszych, ale też uniemożliwiają jakąkolwiek dyskusję czy wymianę opinii. Formułują je ludzie, którzy nie mają nic sensownego do powiedzenia. Multum filmów jest nakręconych na podstawie książek i nie da się przeczytać wszystkich. Książka to książka, a film jest osobnym dziełem i jako takie można (i trzeba) je oceniać. A jeszcze dodanie do tego tekstu, że inaczej się nie zrozumie filmu świadczy tylko o autorze tej opinii. Jeśli film jest kiepski to jest to wina jego twórców, a nie tego, że widz nie przeczytał książki :/ Książkę można przeczytać, ale nie jest to obowiązkowe a teksty w stylu: nie znając książki, inaczej ocenia się treść filmu, są po prostu idiotyczne. Jakoś też nie zauważyłam, żeby widzowie filmów biegali po forach i przezywali: obejrzyj film! obejrzyj film! a to właśnie robią ludzie, którzy czytali książkę.
    Film jest kiepski, słabo zrealizowany i ma idiotyczną fabułę - i to jest fakt, bez względu na to jaka jest książka.

  • Juna_2 ocenił(a) ten film na: 5

    Soowka_Ninja Dla mnie idiotyczna jest twoja napaść na mnie. Nie byłam w stosunku do ciebie niegrzeczna tylko rzuciłam luźną propozycję. Z zasady nie wdaję się w pyskówki w necie, bo nie widzę ich celu. Dla mnie książka zawsze jest punktem odniesienia do ekranizacji, zwłaszcza ta, bo pozwala zrozumieć postępowanie i motywacje bohaterów. Po lekturze stwierdzam, że Rebecca była wyjątkową suką, więc trudno się dziwić Maximowi, że nie zapanował nad emocjami. Niestety w dzisiejszych czasach takie Rebecci zdążają się nader często, zatem takie postępowanie przestało być godne potępienia. Dziś nikt ich nie morduje, tylko ewentualnie zadaje solidnego kopa w zadek i zapomina o pomyłce. Tyle.

  • Soowka_Ninja ocenił(a) ten film na: 4

    Juna_2 To nie była napaść, tylko odpowiedź - w tym miejscu oceniamy filmy, a upieranie się że trzeba przeczytać książkę aby zrozumieć film wyklucza dalszą dyskusję. Film powinien bronić się sam, bo nie każdy przeczyta książkę.
    Natomiast ten fragment:
    " Po lekturze stwierdzam, że Rebecca była wyjątkową suką, więc trudno się dziwić Maximowi, że nie zapanował nad emocjami."
    utwierdza mnie w przekonaniu, że nie do końca wszystko z tobą ok, bo nie dziwisz się że facet zamordował żonę i nazywasz to tym, że 'nie zapanował nad emocjami'. Dalej piszesz, że ogólnie obecnie kobiety są złe, a to że 'dziś nikt ich nie morduje" pewnie konstatujesz z żalem. Myślę, że dobrze byś się odnalazła w Arabii Saudyjskiej lub innym kraju z ortodoksyjnym islamem, gdzie kobiety wciąż są mordowane nawet za mniejsze przewienienia, a mężczyzna może bez obaw "nie panować nad emocjami'.
    Niesamowite, że kobieta ma takie poglądy, minister edukacji byłby dumny.

  • Juna_2 ocenił(a) ten film na: 5

    Soowka_Ninja Nic, ale to kompletnie nic nie zrozumiałaś z mojej wypowiedzi. I,jak zwykle, ocena bez znajomości osoby w realnym świecie. A przypisywanie mi pisiarskich poglądów...Puknij się dziecko w czoło.

  • Juna_2 Jednak masz coś z garem !!!

  • Soowka_Ninja Co jest z wami ludzie? Dziewczyna grzecznie zasugerowała ,że przeczytanie książki może pomóc zrozumieć niektóre wątki - a wy ją zaatakowaliście. Piszecie ,że jej nie obrażacie ,ale gdzie możecie to piszecie ,że jest nie do końca normalna ,albo ma problemy z czytaniem. To jest wyrażanie swojej opinii? To jest zwykły brak uprzejmości ,schowany za pozorami kultury!
    Ja akurat się zgadzam ,że film sam w sobie powinien być treścią i przekazywać informacje bez konieczności czytania książki.
    Dodatkowo ,prawdą jest to ,że zachowanie głównego bohatera nie ma uzasadnienia ,a zarówno książka jak i film to robią. Z tym ,że film to jednak adaptacja tego dzieła i w tym kontekście (chociaż wzbudza mój niesmak- tak jak to było podczas czytania "Rebbecki") jest po prostu jej wierny.
    ALE nie zgadzam się z tym ,żeby obrażać inną ,kulturalnie przedstawioną opinie!

  • sunako oj tam oj tam....Przynajmniej są emocje a nie jakieś eci peci...

  • dudusia2208 A ja widzę ten film nieco inaczej po pierwsze postać the Winter to jakaś porażka , miałam wrażenie że jest upośledzona umysłowo , serio istnieją tacy ludzie?! Zupełnie nieprzystosowana do zycia miałam wrażenie że nic nie potrafi i nic nie wie. Naiwność level hard. Facet jak to facet miał być twardy skryty, nie zauważyłam żeby szczególnie się nad nią znęcał i jak napisałaś przemocowy związek to to nie jest raczej ciche trudne dni. Nie wiem jak postrzegasz związki ale w każdym zdarzają się kłótnie i krzyki bez przesady. Chcesz zobaczyć przemocowy zwiazek to polecam serial z Nicole Kidman słodkie albo małe kłamstewka.A morderstwo no cóż gdyby nie ono to by się tam nic nie działo to jest film.

  • Mehoweck ocenił(a) ten film na: 7

    dudusia2208 Przesada. Pierwszy film był z 1940, a książka jeszcze starsza. Nie da się patrzec na to ignorując realia epoki i tego ze ludzie myśleli inaczej. Poza tym wszystko jest tu spójne. Wątek morderstwa był jasno wytłumaczony - to było wymuszone samobójstwo. Rebecca umierała, więc chciała odejść w spektakularny sposób wrabiając męża-jelenia w zabójstwo. Kuzyn przyjeżdżając do posiadłości miał to nakryć na gorącym uczynku. Ale plan się posypał bo Max wrzucił zwłoki do łódki i poooszlo.

    Gosposia to stara panna, ogarnięta obsesją. Poświęciła swoje życie Rebecce i po jej śmierci jej odbiło bo straciła sens życia. Poza tym pamietajmy, że to inne realia - służby, damy do towarzystwa. Dzisiaj pp śmierci żywiciela pewnie zostałaby konsultantka Avonu albo założyła bloga na Instagramie o modzie i savouir-vivre. Wtedy taka gosposia nie znalazłaby miejsca dla siebie. Ta postać jest dosyc spójna i logiczna.

    Max - facet który wkopał się w nieudany zwiazek. Znowu - to są inne czasy. Dzisiaj rozwód to nic złego, ale nawet jeszcze 20 lat temu to była tragedia.

  • Mehoweck Pięknie! streściłeś film..i co z tego? jak to się ma do opinii,że cały film jest po prostu do dupy gdyż jest beznadziejnie zagrany a scenariusz jest napisany dla debilów...i garkotłuków.

  • Mehoweck ocenił(a) ten film na: 7

    ktosik63 Z opinią że coś jest do dupy można zrobić tylko jedno - wsadzić ją sobie właśnie tam.

  • Mehoweck nie wnikam gdzie ją sobie wsadzisz ;-)