a mnie zachwyca..

Gdy pierwszy raz oglądałem Rejs, byłem zażenowany. Miał to być kultowy film, a ja się śmiałem tylko podczas jednej sceny.
Obejrzałem go ponownie dwa lata później. W między czasie strasznie zainteresowałem się Janem Himilsbachem, Zdzisławem Maklakiewiczem ich otoczeniem, absurdem tamtych czasów, który przez sam ustrój był osadzony w groteskowym świecie. Absurd i groteska tamtych czasach był po prostu nieodłączny. Nie było potrzeby tworzyć ich sztucznie., bo on był zakorzeniony i nieodłączny w naszym społeczeństwie. Tyle, że zauważali go ludzie z dystansem do siebie i otoczenia, a na dystans nie każdy mógł sobie pozwolić...
Dzisiejsze młode społeczeństwo nie ma właściwie sposobności, żeby się w tym odnaleźć. My mamy odniesienie tylko do naszych czasów i do naszych absurdów, które raczej idą w "kalifornizację" a nie w PRL.. A akurat w kraju nad Wisłą zmiany ustroju i społeczeństwa przebiegały tak szybko, że te 40lat mogą być barierą nie do przeskoczenia.
Z całą pewnością nikt kto nie rozumie tego filmu, nie może go nazwać ponadczasowym, ale dla ludzi którzy go czują, on taki właśnie jest.. Chciałbym porozmawiać z osobami, które uważają Rejs za kultowy. Bo z tym raczej też ciężko mi się zgodzić. Ale dla mnie Rejs jest wielkim Groteskowym Filmem osadzonym w czasie PRLu i jeżeli tylko potrafisz się w nim odnaleźć, to "chłopaki nie płaczą" wymiękają.
Z moich doświadczeń wiem, że ten film podoba się tylko takim trochę "dziwakom" i nie ma on odniesienia do dzisiejszych czasów. Was może nie śmieszyć i ja to rozumiem, ale wy też zrozumcie, że są ludzie którzy oglądając go wyglądają na upalonych ziołem, pomimo, że nic nie brali:) Ja jestem jedną z takich osób i szczerze mówiąc cieszy mnie to:)

11

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: