Bi-mong

1 godz. 35 min.
6,6 1 391
ocen
6,6 10 1391
1 384
chce zobaczyć
{"type":"film","id":469754,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Bi-mong-2008-469754/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Sen
  • kosmiczny ocenił(a) ten film na: 8

    żeby węszyć w poszukiwaniu słabych punktów, demaskować bylejakość i wykazywać banalność. Dlatego, jak widzę po komentarzach, reżyserowi się trochę dostało za "Sen". Ale ostatecznie film nie musi się trzymać kupy w sensie biegu wydarzeń, racjonalności zachowania bohaterów i płynności opowieści. Czasem starczą za film momenty, czasem klimat a czasem dopiero z perspektywy końca możemy ogarnąć całość.
    "Sen" nie jest filmem bezmyślnym, ale irracjonalnym. Bo logicznie rzecz biorąc biały i czarny, to nie jeden i ten sam kolor. A reżyser stara się nam pokazać, że w istocie między czarnym a białym nie ma różnicy, jak między życiem a śmiercią, snem i rzeczywistością. To my stwarzamy rozróżnienia, oddzielamy i próbujemy żyć w tych przestrzeniach "pomiędzy". Kim Ki-duk zaś tęskni za jednością, próbuje łączyć czy godzić pierwiastki, które w człowieku ścierają się i kłócą.

    To uniwersalna opowieść o tym, że różnica rodzi cierpienie i chęć spełnienia, które wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Często a gęsto utożsamiamy je z drugim człowiekiem, wykrzykując czy szepcząc w chwilach rozkoszy "jestem szczęśliwy", gdy tymczasem - kiedy otworzymy oczy - nasze własne słowa i odczucia zdają się być jakimś odległym snem. Nasze kontakty z drugimi, miłość, jest taką próbą pokonania różnic i doświadczenia pełni, ale to tylko próba. My nie spleciemy rąk w jednoczącym uścisku, my tylko śledzimy i gonimy motyla. Wewnątrz każdego z nas zachodzi nieustanna walka sprzecznych myśli, pragnień, obcych sobie pierwiastków - jakby duch dusił się wewnątrz nie mogąc doświadczyć tego, co najpiękniejsze - miłości. Spełnia się tylko ciało, zewnętrzny pierwiastek, a to co duchowe możliwe jest do uchwycenia dopiero na krawędzi. Kiedy życie i śmierć, sen i rzeczywistość będą nie do odróżnienia. Przerażający moment jedności.

  • zamrai ocenił(a) ten film na: 7

    kosmiczny Film jest trudny, niebanalny i stąd też otwarty na różne interpretacje. Po pierwszym obejrzeniu w zasadzie nie wiedziałem co mam o tym filmie myśleć, do dziś nie oceniłem go nawet bo nie zwykłem oceniać czegoś do czego znaczenia nie dotarłem. Twoja interpretacja mi się podoba.

    Fakt faktem tęsknię za cichym i poetyckim kinem jak "Pusty dom" - od kilku ostatnich filmów Kim Ki Duka mam nadzieję że powróci on jeszcze do tej "poetyki ciszy". W tym kontekście "Dream" podobnie jak filmy poprzednie to dla mnie pewne rozczarowanie. Zwłaszcza "Czas" był przykładem jak świetną tematykę można przegadać i przedramatyzować.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    zamrai zgadzam się. film nie jest zły, niesie ciekawe wątki, pokazuje nieszablonowe spojrzenie, ale nie jest to arcydzieło. tym bardziej, ze Kim Ki-Duk takie w swojej karierze miał i do nich, tak jak Ty tęsknię. dawno nie nakręcił nic tak bajkowego, jak "Pusty dom", czy "Łuk". mam wrażenie, ze świetny motyw rozciągnięty na pełnometrażowy film stał się jego słabą stroną, kiedy trzeba było rozbudowywać wątek, dramatyzować.
    z tego filmu byłaby genialna etiuda. taka w stylu "10 minut później". jako film w tym wymiarze jest po prostu dobry.

  • LapisLazuliLL ocenił(a) ten film na: 8

    kosmiczny W sumie..ładny komentarz i ciekawa interpretacja. Trochę zgadzam się z nią a trochę chciałabym dodać i poskładać całość. Ale to za chwilę.. tymczasem chcę podkreślić Twoje zdanie:"Spełnia się tylko ciało, zewnętrzny pierwiastek, a to co duchowe możliwe jest do uchwycenia dopiero na krawędzi. " Bardzo długa droga do tej myśli,wiesz? Ten dualizm pewnie leży u podstaw interpretacji :-) . Jedność jednak jest dualna i zajmuje równe części jak yin i yang. Mieszają się pozornie i nie widać,które czarne a które białe, i w tym sensie są jednością. Stąd sen,w którym czarne zmienia się w białe(w Chinach czerń to kolor małych chłopców i szczęścia),choć w rzeczywistości jest to niemożliwe( w naturze np.czerń w ogóle nie występuje-coś co pochłania 100% światła). Co dla jednych jest tragedią,dla innych szczęściem. Te dwie pary,pokazane w pewnym momencie, łączą postawy :mężczyźni-porzuceni, kobiety-porzucające. Rzeczywistym problemem,która obie pary rozłączyła była niezrozumiała zazdrość. (Jestem świadoma, że reżyser podobnie do Zwiagincewa,nie kreuje w swych filmach przyjemnego wizerunku kobiet. Muszę to przeboleć ). O tym, że niemożliwe jest,by w parze byłych kochanków doszło do zrozumienia racji każdego z nich, wiemy wszyscy. A jednak reżyser wykreował taką sytuację,zbierając dwie pary i tworząc nową złożoną z kontrastów. Wespół poczuli głębię uczuć partnerów. Dopiero ze zrozumienia zrodził się motyl,który mógł swobodnie się przemieszczać bez towarzyszących mu uczuć zazdrości. Mężczyzna nie zazdrości motylowi....ech..te niedobre kobiety ;-)